Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Mam problem ...
Pisze, ale nie jestem pewna czy to co pisze trafia do ludzi...wywołuje emocje i pozwala wracać do tego.
Przyjaciółka.....koleżanka, powiedziała, żebym postarała sie wydać swój własny tomik.Wierzy w to bardziej niż ja. Oczekuje szczerej odpowiedzi.Czy moje teksty nadają się do wydania...czy ktoś będzie chciał to czytać...? Jesli tak, to jak mam się za to zabrać?

Opublikowano

Hm. Myślę, że większość twórców chciałaby, żeby ich utwory stały się dostępne dla szerszej grupy odbiorców. To daje większą satysfakcję. Samospełnenie.

Poza tym w poetach czai się coś w stylu (nie za ładnie to ujmę) - 'instynktu wydalniczego'. Chcą być czytani, doceniani. Chcą być kimś. Myślę, że nie ma w tym nic złego - dopóki to nie przerodzi się w samozachwyt.

Dzięki tym 'instynktom' mamy poezję. I nie jest ona jakimś zboczeniem nielicznych jednostek polegającym na bazgraniu dyrdymałów i wrzucaniu ich do szuflady. Dzięki tomikom z wierszami mamy gałąź sztuki zwanej 'poezją'. Należy je wydawać - jeśli będą one zawierać dostatecznie dobre teksty.

Ja dla przykładu piszę dla samego pisania. Sprawia mi to radość. Ale nigdy nie satysfakcjonuje mnie to, co dotychczas udało mi się 'stworzyć'. I wiecznie mam ochotę coś poprawić, dodać, odjąć... Prześladuje mnie myśl typu "co zrobić, by ulepszyć ten wiersz". Jeżeli myślisz w podobny sposób - chyba jest ok. Taki tok myślenia bardzo mobilizuje.

Nie wierzę, by prawdziwy poeta był zdolny do wydania jednego tomiku, po czym spędziłby resztę życia na spoczywaniu na laurach.

Twoje teksty przejrzę, choć nie będę oceniał ich jakości - to musi zrobić ktoś doświadczony.

Wieczności! ;-)

R.

Opublikowano

Do niczego ... a może do tego, żeby pokazać rodzicom że mogę coś osiągnąć ... żeby zobaczyli, że nie jestem zwykłym małym człowieczkiem który potrafi jedynie oddychać, konsumować i wydalać.Może wtedy dostrzegą we mnie coś więcej niż kawałek kłody, a ja ... udowodnie sobie ... że mogę dużo.

Rafale...dawno temu napisałam dobry wiersz którego moge sie nie wstydzić.Przerzuciłam się na proze, ale i ona ... ucieka mi spod nóg ... zaczynam się chwiać ... i nie czuje weny.
Wyjaśniłam po co chce wydać tomik.
Skoro Bjork zagrała tylko w jednym filmie, to ja pragnę wydać tylko jeden tomik.

Opublikowano

Powiem ci coś ciekawego ja już swój tomik wydałem jak ja go nazwałem tak a...
"Graniastokropek" tak wydałem swój własnych tomik 20 utworów choć mało kto go widział i pamięta, same wiersze podchodzące pod lingwistów, ale pisanie jeszcze raczej bardzo niedojrzałe. Mój znajomy, co prawda nie jest poetą, ale jest na tyle inteligenty, że skrytykował mi mój tomik. Pani kalina też go poznała z tego co pamiętam. Regulamin nie zabrania chyba wydania jednego wiersza składającego się z dwudziestu wierszy. Więc do dzieła, choć nie spodziewałbym się poklasku innych.No chyba, że wiersze byłyby super moje były do dupy. Pewnie uznali by to za rodzaj pychy. Ja mogę być z siebie dumny pierwszy tomik mam za sobą, cóż nie odniósł sukcesu. Będzie drugi ? he he...

Wydaj tomik nie pytaj o to innych ;)
tu na interklasie
[email protected]

Opublikowano

pierw sprawdź czy potrafisz napisać przynajmniej 20 utworów, to nie takie znów proste, musisz je napisać, w krótkim okresie, bo tak to tomik straci koncepcje. nie pamiętam cię nie wiem jak piszesz, ty chciałbyś od razu wydrukować w nakładzie ? no może nic nie wiadomo...

średnio, pobieżnie przejrzałem twoje wiersze, przed tobą jeszcze droga
proponuje:
http://pkpzin.info/PKP/ramki.html poprawili poziom ;) zabolało agrrrr... to często sprawia że przegryzam pióro, nie pisze
http://cecko.art.pl/index.php?dzial=poezja&tresc=rozbiorek&detal=0 neolingwiści

[email protected] aaaa to to mój e-mail ;)
nie jestem żaden boss. pozdr.

Opublikowano

Heh 20 utworów .......... jak narazie znalazłam 8 wierszy które mogą się nadać .... prozy też nie mam za wiele .... echhhh
Wysle maila do PKP ... może wpadne im w oko :) Btw czy PKP ukazuje się w tylko w internecie ?? ?? ?? Jak to działa wogóle ... ?
Btw2 jestem kobietą :)

Opublikowano

wydanie tomiku to poważna sprawa. myślę, że nie ma sensu "wydawać go sobie", chyba że tylko dla przyjaciół to można ewentualnie sobie na komputerze wydrukować :) - oczywiście proszę tego nie traktować poważnie :)

moja rada jest taka:

1.wysyłać wiersze na różne konkursy - szczególnie te prestiżowe gdzie nagrodą może być wydanie tomiku

2.wysłać swoje teksty do Odry - tzw. 'pocztówki karola maliszewskiego' - który oceni a może i opublikuje (oczywiście inne czasopisma też wchodzą w grę)

3.pisać dużo ale jeszcze więce czytać i uzbroić się w cierpliwość :)

tak naprawdę tomik wydany przez autora nie ma większe wartości oprócz sentymentalnej. trzeba poczekać aż ktoś się panią zainteresuje, ktoś dostrzeże pani talent ot co.

pozdr. i życzę sukcesów

Opublikowano

Trzeba powolutku to pchać do przodu, więc czemu się nie wydawać? Ogromy plus jest taki, że Autor martwi się o jakiś własny poziom i to należy uszanować. Wydanie się jest rzeczą prostą (mimo wszystko), tylko, ze potem te tomiki leżą po bibliotekach, a Autor dorasta i czuje wstyd, że wydał takie żenujące wiersze. Tylko, że już trochę za późno.
dlatego warto o to zadbać - m. in. właśnie takie forum daje możliwość ocenienia siebie przez innych (tylko należy odróżniać omamionych wszystkochwalców od w miarę rzetelnych krytyków).
A konkursy, hm...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



przyznaj, że są takie które się liczą :) oczywiście trudno odróżnić to co dobre od tego co nie. podobnie jest z poezją, prozą, serwisami takimi jak ten, konkursami i tomikami poezji. teraz tyle się tego wydaje - i wcale nie uważam, żeby było to dobre. później chodzą po ulicach: wielcy poeci (bo wydali tomik).
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



przyznaj, że są takie które się liczą :) oczywiście trudno odróżnić to co dobre od tego co nie. podobnie jest z poezją, prozą, serwisami takimi jak ten, konkursami i tomikami poezji. teraz tyle się tego wydaje - i wcale nie uważam, żeby było to dobre. później chodzą po ulicach: wielcy poeci (bo wydali tomik).

Agnes - konkursy to ... w większości TWA
w jurkach siedzą zwykle te same pionki
dość często chwiejne, poezja polska
a może poezja starców co wygrzebują
młode wióry i wiewióry?

z ukłonikiem i pozdrówką MN
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



tak, wiem Witku. jednak chyba lepiej próbować się jakoś przebić tą drogą niż inną? co byś radził w takim razie pani BlackSoul?

pozdr. serdecznie/a
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



tak, wiem Witku. jednak chyba lepiej próbować się jakoś przebić tą drogą niż inną? co byś radził w takim razie pani BlackSoul?

pozdr. serdecznie/a

radzenie? ech, wiesz sama jak to jest
ludzie zamykają się w kliki i trudno o radę

może i masz rację
ostatnio rozmawiałem z taką jedną osobą z jurka jakiegoś konkursu
i może się przejęzyczyła ta osóbka, ale powiedziła, że wygrywaja najlepsi, nie najlepsze
wiersze tylko najlepsi, ech ...

wiadomo co sobie można pomyśleć

ale ja tam tylko marudzę, sorka a rada? samemu zbudować swój mit

z ukłonikiem i pozdrówką MN
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



tak, kto ma być poetą - będzie nim :)

pozdr. a

tak, czasami jest to przypadek, w zasadzie najczęściej,
ale jedno mnie martwi, wiem, nie powinienem się czepiać,
ale gdyby teraz stworzyć taką policaj poetycką i zbadać
większość z tych wielkich współczesnych po promilach,
procent byłby znaczny, myślę - że tu trzeba się zastanowić
nad umiejętnością picia czy pisania - a mit? chcesz by Cię
zaszufladkowali?
z ukłonikiem i pozdrówką MN
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



przyznaj, że są takie które się liczą :) oczywiście trudno odróżnić to co dobre od tego co nie. podobnie jest z poezją, prozą, serwisami takimi jak ten, konkursami i tomikami poezji. teraz tyle się tego wydaje - i wcale nie uważam, żeby było to dobre. później chodzą po ulicach: wielcy poeci (bo wydali tomik).

Naturalnie, że są, chociaż konkurs konkursowi nierówny (ja nie wiem, czy teraz UJ to robi, ale za moich czasów wydawał tomiki pod egidą tamtejszych profesorów i to rzeczywiście nie było z "ulicy" :). Druga strona medalu jest taka, że jak chcą, to przecież wolna droga, to nie jest wynalazek naszych czasów wydawania się za własne pieniądze i ok. Ale nie jest ok, gdy rzeczywiście taki autor wydając siebie uważa, że jako już wydany ma racje i że jest automatycznie na parnasie. Bo w tym momencie tomiki zalewają rynek i nie są wydarzeniem, jak powiedzmy kilkadziesiąt lat temu. I kolejna sprawa - okres PRL - u kiedy to wydawano dziesiątki tysięcy makulatury produkcyjnej. Na teraz parę tysięcy to nakład bardzo duży. A wiadomo, że debiutanta raczej tysiąc osób nie kupi.
Dlatego z jednej strony fajnie mieć własny tomik - z drugiej, to już jest tak normalne, że jednak trzeba robić coś więcej, by w jakiś tam sposób wpisać się w pamięć literatury. A co? Czasem szczęście, czasem talent...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



przyznaj, że są takie które się liczą :) oczywiście trudno odróżnić to co dobre od tego co nie. podobnie jest z poezją, prozą, serwisami takimi jak ten, konkursami i tomikami poezji. teraz tyle się tego wydaje - i wcale nie uważam, żeby było to dobre. później chodzą po ulicach: wielcy poeci (bo wydali tomik).

Naturalnie, że są, chociaż konkurs konkursowi nierówny (ja nie wiem, czy teraz UJ to robi, ale za moich czasów wydawał tomiki pod egidą tamtejszych profesorów i to rzeczywiście nie było z "ulicy" :). Druga strona medalu jest taka, że jak chcą, to przecież wolna droga, to nie jest wynalazek naszych czasów wydawania się za własne pieniądze i ok. Ale nie jest ok, gdy rzeczywiście taki autor wydając siebie uważa, że jako już wydany ma racje i że jest automatycznie na parnasie. Bo w tym momencie tomiki zalewają rynek i nie są wydarzeniem, jak powiedzmy kilkadziesiąt lat temu. I kolejna sprawa - okres PRL - u kiedy to wydawano dziesiątki tysięcy makulatury produkcyjnej. Na teraz parę tysięcy to nakład bardzo duży. A wiadomo, że debiutanta raczej tysiąc osób nie kupi.
Dlatego z jednej strony fajnie mieć własny tomik - z drugiej, to już jest tak normalne, że jednak trzeba robić coś więcej, by w jakiś tam sposób wpisać się w pamięć literatury. A co? Czasem szczęście, czasem talent...
a czasem ciocia, czasem wujek, hihihih, tak, to najczęściej
z ukłonikiem i pozdrówką MN

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • CZARNE ŚWIATŁO

       

      Michał spojrzał na tablicę informacyjną przed największym centrum handlowym w jego mieście.

      Miejsc parkingowych 450

      Miejsc wolnych 0.

      Idą święta!

       

      Michał z ławki ustawionej przy wejściu patrzył na tłum klientów centrum osiągający  stan wrzenia. Pełen wózek - to chwila poczucia spełnienia.

      Bo być to kupić!

       

      W te święta rodzina wyznaczyła ich spotykanie w jego domu. Tak będzie też brat z jego bliskimi. Michał rozmawiał z nim o nadchodzących świętach. Brat wspomniał, że bardzo wiele zmieniło się w jego rodzinie od poprzednich świąt. Mówił o braku porozumienia ze swoim najmłodszym synem.

       

      Michał trzyma w dłoniach kupiony w centrum 1000 elementowy zestaw puzzli. Jest to dla niego najważniejszy tegoroczny jego zakup świąteczny.

       

      Przyszedł je tu kupić po tym, gdy wczoraj przypomniał sobie już odległy czasem obraz, kiedy patrzył na swoją żonę i ich córki bawiące się latem na nadmorskiej plaży. Budowały wtedy zamek z piasku. Obok piaskowego zamku usypały wysoki kopczyk ze znalezionych tu kamyków. Zamek stał u podnóża wielkiej góry. Popatrzył wtedy na usypany przez dziewczynki kopiec kamyków. Były tam kamyki jasne i ciemne.

       

      Na wspomnienie rozmowy z bratem, powróciła do niego tamta myśl:

      Czy można podzielić ten kopiec kamyków na dwa kopce? W jednym miałyby być tylko te jasne a w drugim tylko te ciemne. Pytanie śmieszne. Oczywiście, że tak. Ale jest jeden warunek, że zaprzęgniemy do tego materię i myśl. Myśl może mieć różną postać. Może to być myśl córeczek bawiących się kamyczkami albo myśl mechaniczna, zaprogramowana w czujniku, który potrafi rozpoznać jasny lub ciemny przedmiot i zaprogramowanego, sprzężonego z nim manipulatora, który chwyci i przeniesie kamyk na właściwe miejsce. Jest to myśl mechaniczna będąca jednak owocem myśli człowieka inżyniera, konstruktora robota.

       

      A czy zadanie to można wykonać wykorzystując wszystko, co jest dostępne poza myślą? Wykorzystując na to dowolną ilość czasu, dowolną ilość i postać energii czy zmiany takich parametrów jak ciśnienie, temperatura, wilgotność i temu podobne.

       

      Tamtego dnia snuł dalej swoje rozważania.

      A teraz masz stworzyć strukturę DNA – nośnik informacji genetycznej organizmów żywych. Czy zadanie to można wykonać wykorzystując wszystko, co jest dostępne poza myślą?

       

       Michał zamierza zadać takie pytania swojemu bratankowi, studentowi renomowanej uczelni.

      Planuje tą właśnie kwestię uczynić zasadniczą osią ich świątecznego dyskursu. Dla niego samego, jego osobiste przekonania w tej kwestii, stanowią fundament jego światopoglądu.

       

      Z informacji przekazanych przez brata wie, że codzienne drogi jego syna nie wiodą go już do kościoła, dołączył do wyznawców teorii o nie istnieniu Boga, wyznawców bankructwa wiary i głosicieli potrzeby wyzwolenia się z jej pęt.

       

      Zestaw puzzli jest Michałowi niezbędny ku temu, by bratankowi pokazać przez porównanie z czymś, czego poziom trudności jest sobie w stanie wyimaginować, poziomu złożoności, jaką niósł w sobie proces powstawania na naszej planecie pierwszych struktur DNA – nośników informacji genetycznej organizmów żywych.  Zestaw puzzli jest mu potrzebny po to, by pomóc bratankowi odpowiedzieć na pytanie, czy zadanie ich ułożenia można wykonać przy wykorzystaniu wszystkiego, co jest dostępne, za wyjątkiem myśli? Tak w zamyśle Michała puzzle mają wspomóc wyobraźnię jego bratanka.

       

      Michał wie, że nie musi objaśniać mu różnicy w poziomach skomplikowania pomiędzy tworzeniem struktury DNA – nośnika informacji genetycznej
      a ułożeniem 1000 elementowych puzzli. Michał wymyślił, jak go zapytać o szansę ułożenia puzzli bez wsparcia  ze strony procesu myślenia.

       

      Michał położy je przed bratankiem, poprosi o ułożenie ich a potem wyłączy światło w pokoju. Bratanek ma to wykonać w całkowitej ciemności. W podobnych realiach prawdopodobieństwa zapewne mogły powstawać kiedyś pierwsze struktury DNA, przy uczynionym założeniu o ich powstawaniu bez udziału myśli stwórczej.

       

      Michał patrząc na nie podlegające zasadom zdrowego rozsądku reguły zachowania przedświątecznego tłumu, problemy brata z jego synem, a także zjawiska społeczne, których doświadczał w ostatnim okresie, nabiera przekonania, iż świat jest spowity w strumieniach czarnego światła.

       

      W strumieniach tego fałszywego światła , to co przez wieki było czarnym dziś staje się białym.

       

      Jego optymizmu nie budują oferowane z regałów galerii najnowszej generacji 50 calowe ekrany czarnego światła.

       

      Czeka nas jeszcze finał. A w nim dotrą do nas rachunki latarników czarnego światła, wystawione za chwile iluzji, które nieuchronnie prowadzą nas ku zgubie – pomyślał Michał.

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • CZARNE ŚWIATŁO   Michał spojrzał na tablicę informacyjną przed największym centrum handlowym w jego mieście. Miejsc parkingowych 450 Miejsc wolnych 0. Idą święta!   Michał z ławki ustawionej przy wejściu patrzył na tłum klientów centrum osiągający  stan wrzenia. Pełen wózek - to chwila poczucia spełnienia. Bo być to kupić!   W te święta rodzina wyznaczyła ich spotykanie w jego domu. Tak będzie też brat z jego bliskimi. Michał rozmawiał z nim o nadchodzących świętach. Brat wspomniał, że bardzo wiele zmieniło się w jego rodzinie od poprzednich świąt. Mówił o braku porozumienia ze swoim najmłodszym synem.   Michał trzyma w dłoniach kupiony w centrum 1000 elementowy zestaw puzzli. Jest to dla niego najważniejszy tegoroczny jego zakup świąteczny.   Przyszedł je tu kupić po tym, gdy wczoraj przypomniał sobie już odległy czasem obraz, kiedy patrzył na swoją żonę i ich córki bawiące się latem na nadmorskiej plaży. Budowały wtedy zamek z piasku. Obok piaskowego zamku usypały wysoki kopczyk ze znalezionych tu kamyków. Zamek stał u podnóża wielkiej góry. Popatrzył wtedy na usypany przez dziewczynki kopiec kamyków. Były tam kamyki jasne i ciemne.   Na wspomnienie rozmowy z bratem, powróciła do niego tamta myśl: Czy można podzielić ten kopiec kamyków na dwa kopce? W jednym miałyby być tylko te jasne a w drugim tylko te ciemne. Pytanie śmieszne. Oczywiście, że tak. Ale jest jeden warunek, że zaprzęgniemy do tego materię i myśl. Myśl może mieć różną postać. Może to być myśl córeczek bawiących się kamyczkami albo myśl mechaniczna, zaprogramowana w czujniku, który potrafi rozpoznać jasny lub ciemny przedmiot i zaprogramowanego, sprzężonego z nim manipulatora, który chwyci i przeniesie kamyk na właściwe miejsce. Jest to myśl mechaniczna będąca jednak owocem myśli człowieka inżyniera, konstruktora robota.   A czy zadanie to można wykonać wykorzystując wszystko, co jest dostępne poza myślą? Wykorzystując na to dowolną ilość czasu, dowolną ilość i postać energii czy zmiany takich parametrów jak ciśnienie, temperatura, wilgotność i temu podobne.   Tamtego dnia snuł dalej swoje rozważania. A teraz masz stworzyć strukturę DNA – nośnik informacji genetycznej organizmów żywych. Czy zadanie to można wykonać wykorzystując wszystko, co jest dostępne poza myślą?    Michał zamierza zadać takie pytania swojemu bratankowi, studentowi renomowanej uczelni. Planuje tą właśnie kwestię uczynić zasadniczą osią ich świątecznego dyskursu. Dla niego samego, jego osobiste przekonania w tej kwestii, stanowią fundament jego światopoglądu.   Z informacji przekazanych przez brata wie, że codzienne drogi jego syna nie wiodą go już do kościoła, dołączył do wyznawców teorii o nie istnieniu Boga, wyznawców bankructwa wiary i głosicieli potrzeby wyzwolenia się z jej pęt.   Zestaw puzzli jest Michałowi niezbędny ku temu, by bratankowi pokazać przez porównanie z czymś, czego poziom trudności jest sobie w stanie wyimaginować, poziomu złożoności, jaką niósł w sobie proces powstawania na naszej planecie pierwszych struktur DNA – nośników informacji genetycznej organizmów żywych.  Zestaw puzzli jest mu potrzebny po to, by pomóc bratankowi odpowiedzieć na pytanie, czy zadanie ich ułożenia można wykonać przy wykorzystaniu wszystkiego, co jest dostępne, za wyjątkiem myśli? Tak w zamyśle Michała puzzle mają wspomóc wyobraźnię jego bratanka.   Michał wie, że nie musi objaśniać mu różnicy w poziomach skomplikowania pomiędzy tworzeniem struktury DNA – nośnika informacji genetycznej a ułożeniem 1000 elementowych puzzli. Michał wymyślił, jak go zapytać o szansę ułożenia puzzli bez wsparcia  ze strony procesu myślenia.   Michał położy je przed bratankiem, poprosi o ułożenie ich a potem wyłączy światło w pokoju. Bratanek ma to wykonać w całkowitej ciemności. W podobnych realiach prawdopodobieństwa zapewne mogły powstawać kiedyś pierwsze struktury DNA, przy uczynionym założeniu o ich powstawaniu bez udziału myśli stwórczej.   Michał patrząc na nie podlegające zasadom zdrowego rozsądku reguły zachowania przedświątecznego tłumu, problemy brata z jego synem, a także zjawiska społeczne, których doświadczał w ostatnim okresie, nabiera przekonania, iż świat jest spowity w strumieniach czarnego światła.   W strumieniach tego fałszywego światła , to co przez wieki było czarnym dziś staje się białym.   Jego optymizmu nie budują oferowane z regałów galerii najnowszej generacji 50 calowe ekrany czarnego światła.   Czeka nas jeszcze finał. A w nim dotrą do nas rachunki latarników czarnego światła, wystawione za chwile iluzji, które nieuchronnie prowadzą nas ku zgubie – pomyślał Michał.  
    • @Annie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Annie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Wiechu J. K. Młodość to nie okres w życiu tylko stan umysłu. Te słowa w Polsce są najbardziej kojarzone z o. Leonem Knabitem OSB, tynieckim benedyktynem, który często powtarzał: „Młodość to nie tylko wiek. Młodość to stan ducha”. Warto jednak wiedzieć, że podobną myśl wyrażało wielu myślicieli, m.in.: Samuel Ullman (amerykański poeta i przedsiębiorca) w swoim słynnym eseju „Youth” napisał: „Młodość to nie okres w życiu, lecz stan umysłu”. Albert Schweitzer (niemiecki filozof i lekarz), który stwierdził: „Młodość to nie czas życia, ale stan ducha”. O. Leon Knabit spopularyzował tę myśl w Polsce, pisząc pod tym tytułem także książkę.
    • Cztery pory wspomnień   dom, chmury i zachód słońca  iskrzą w tęsknotach minione chwile przeszywam wzrokiem dawne czasy wciąż żywe niesenne obrazy   po mroźnym zimy trwaniu witam wiosny odrodzenie co bzami zmysły odurza a potem witam nawały letniej zieleni z błękitem nieba w przestrzeni a później w brązie jesiennym  czarowne barwy życia   witam was o każdej dnia porze wieczorem, gdy sen się zbliża  i nocą, podczas sennego odpoczywania a rankiem kawy aromatem co zmysły ożywia do południa    cieszę się życiem i każdym serca biciem z wdzięcznością i radością  rozmyślając nad tegoż kruchością     
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...