Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Dwa gole Maradonny
Maradonny
był szósty osiem
...dziesiąty

Anglicy wiszą korkami
nad ziemią
Oni w trawie na przedpolu
się mienią
Każdy angol ustawiony
w trzy solidne linie
i trzy piłkarskie maski:
od boga
od siły
od magii
Drgnął Maradonny
But niespokojny
Ruszył z kopyta.
Lata dookoła
migają słowa
Lata
Płyną
lata

Migają w bok z angolskich grzyw
Włosy i koszulki nowe
I rozpędza się wśród nich
Na pole podbramkowe
A w każdym gardle wisi krzyk
Maradonna! Maradonna!
Jego ręka odchylona
- lewy obrońca
- prycha
- prawy obrońca
- prycha
- rudy stoper
- prycha
Magnifikat!

A on w Linekerach min
W obelgach Shiltona
W kolegów ramionach, w naszych TV
W przedmieściach i niedzielach
I w każdym gardle krzyk:
Maradonna! Maradonna!
NIe wiadomo czy obrona śpi
Czy gra jest już natchniona
- szóstkę angoli
- mija
- szóstkę angoli
- mija
- szóstkę angoli
- mija
Zakręceni!

I coraz wolniej kamera
Puszcza replay
I Diego
lewym
czubem
Maradonny
pod
brzuchem
upadają
cego piętra
------------
Dwa gole
Marado...!

Opublikowano

"migają słowa
Lata
Płyną
lata"
Refleksje sprytnie wplecione w ten szkielet (w jakiś sposób populistyczny - mistrzostwa i te pe, cały kraj jest na tak..) Panie Włodzimierzu ja mam wrażenie, że jest to trochę taki wiersz co by nikt o panu nie zapomniał na forum, przygotowujący nas na większe fajerwerki. Lubię pański styl, nie zamyka pan się w żadnej formie specjalnie a to się chwali. Długo mnie tu nie było, ale odkąd jestem jeszcze pana nie było. Wiersz ogólnie na poziomie tej pamiętnej Rzeźni... (całkiem okej)
pozdrawiam Jimmy

Opublikowano

Jestem zachwycony
zarówno jako wielbiciel piłki nożnej, jak i poezji
Cudowne połączenie
To jest genialne
Myślę, że Białoszewski NIE przewraca się w grobie- wręcz przeciwnie- jest z Pana dumny.
Dla młodzików- lekcja historii przed 2012.

Pozdrawiam najserdeczniej, jak potrafię.
Flambir

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Witam serdecznie. Nie wiem czy to dobre miejsce jeśli pomyliłem proszę o wyrozumiałość. Pracuje nad opowiadaniem psychologicznym. O mężczyźnie, który jest uzależniony od hazardu. Stracił kontrolę, jest na etapie obsesji. Itd. 

      Początek na razie zachowań dla siebie. Ale napisałem jedną z kolejnych scen, która wpisuje się w nurt psychologii bohatera. Uprzedzę, że czerwone pięć pojawia się w całości jako obsesja na punkcie tej cyfry K jest uzależniony od ruletki.

      Co myślicie o takim fragmencie?

       

      Jeszcze uwaga techniczna: Kafkowski "K" został wprowadzony technicznie, na razie nie mam pomysłu, ale raczej będzie to postać całkowicie anonimowa.

       


       - Słucham? - w słuchawce zabrzmiał kobiecy głos. K poczuł się jakby rozmawiał z asystentem sztucznej inteligencji. W sumie czego oczekiwał? Namiętności? Romantyzmu ? Przecież wiedział, że pod tym numerem telefonu ich nie znajdzie.

       - Masz teraz czas?

       - Tak - głos stał się jeszcze bardziej chłodny.
      - Gdzie?

         Dalsza rozmowa potoczyła się już szybko. Kilka szczegółów. Miejsce i czas. Kwota.
         Przez moment K poczuł się jak w podrzędnym kasynie. Przenika Cię jakaś surrealistyczna, absurdalna nadzieja na odmianę losu, choć twoja podświadomość mówi coś zupełnie innego. Słuchasz jej z lekceważeniem. Po czym zanurzasz się w świecie swoich fantazji, mgieł i ciemnego światła.
         Gdy było już po wszystkim, K wyszedł na ulicę. Był nieco skołowany. Zamiast ukojenia znalazł rozdrażnienie. Pewność siebie zmalała do zera. Mijając kolejnych uśmiechających się życzliwie przechodniów miał wrażenie, że na czole na wytatuowane - skąd wyszedł, co robił przez ostatnie pół godziny. Wiedział, że to nierealne. Przecież był anonimowy.
         K przez całe życie cenił anonimowość. Anonimowy był na ulicy; anonimowy w kasynie. Anonimowy przy barze flirtując z barmanką. Anonimowy w swoich ideałach. Zapętlił się w anonimowości i nagle zaczął miotać się na wszystkie strony. Zaczęło do niego docierać że powoli traci w tym wszystkim orientację. Widział w tym wszystkim jeszcze nadzieję - czerwone pięć (...).

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @KOBIETA Ty to tak na próby lubisz mnie wystawiać, zauważyłem :)  Bardzo mi to pochlebia.
    • Witam serdecznie. Nie wiem czy to dobre miejsce jeśli pomyliłem proszę o wyrozumiałość. Pracuje nad opowiadaniem psychologicznym. O mężczyźnie, który jest uzależniony od hazardu. Stracił kontrolę, jest na etapie obsesji. Itd.  Początek na razie zachowań dla siebie. Ale napisałem jedną z kolejnych scen, która wpisuje się w nurt psychologii bohatera. Uprzedzę, że czerwone pięć pojawia się w całości jako obsesja na punkcie tej cyfry K jest uzależniony od ruletki. Co myślicie o takim fragmencie?   Jeszcze uwaga techniczna: Kafkowski "K" został wprowadzony technicznie, na razie nie mam pomysłu, ale raczej będzie to postać całkowicie anonimowa.    - Słucham? - w słuchawce zabrzmiał kobiecy głos. K poczuł się jakby rozmawiał z asystentem sztucznej inteligencji. W sumie czego oczekiwał? Namiętności? Romantyzmu ? Przecież wiedział, że pod tym numerem telefonu ich nie znajdzie.  - Masz teraz czas?  - Tak - głos stał się jeszcze bardziej chłodny. - Gdzie?    Dalsza rozmowa potoczyła się już szybko. Kilka szczegółów. Miejsce i czas. Kwota.    Przez moment K poczuł się jak w podrzędnym kasynie. Przenika Cię jakaś surrealistyczna, absurdalna nadzieja na odmianę losu, choć twoja podświadomość mówi coś zupełnie innego. Słuchasz jej z lekceważeniem. Po czym zanurzasz się w świecie swoich fantazji, mgieł i ciemnego światła.    Gdy było już po wszystkim, K wyszedł na ulicę. Był nieco skołowany. Zamiast ukojenia znalazł rozdrażnienie. Pewność siebie zmalała do zera. Mijając kolejnych uśmiechających się życzliwie przechodniów miał wrażenie, że na czole na wytatuowane - skąd wyszedł, co robił przez ostatnie pół godziny. Wiedział, że to nierealne. Przecież był anonimowy.    K przez całe życie cenił anonimowość. Anonimowy był na ulicy; anonimowy w kasynie. Anonimowy przy barze flirtując z barmanką. Anonimowy w swoich ideałach. Zapętlił się w anonimowości i nagle zaczął miotać się na wszystkie strony. Zaczęło do niego docierać że powoli traci w tym wszystkim orientację. Widział w tym wszystkim jeszcze nadzieję - czerwone pięć (...).    
    • @hollow man  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      no właśnie! Jestem ciekawa co zrobisz
    • @Lenore Grey trójwymiar. @Lenore Grey surrealizm @Lenore Grey kubizm
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...