Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



to ciekawe czemu zmieniła pani nick na inny. nie wnikam. nie odgrywam znawczyni poezji, nigdy tego nie robiłam i nie będę. poza tym jestem całkowicie spokojna i uodporniona. nadmienię jeszcze, że zawsze staram się oceniać wiersze a nie autorów, więc to czy kiedyś komentowałam pani utwory czy też nie, nie ma najmniejszego znaczenia.
  • Odpowiedzi 65
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Panie Macieju drogi, po raz ostatni upominam, że mój wiersz nie jest kiczem. Jest poprostu dla Pana niezrozumiały. Ani tytuł, ani rymy, no kompletnie nic, a to taki prosty utwór. Elementarny, jak te wierszyki pierwszoklasistów. Ale widzę, że Pan preferuje tylko głębokie:

me jamby
me słowa nad czucie
twe głosy nad wschód
porodu i gór krzyku
przeprasnej kostnicy półwiecza
w dytyramby podkutej

- Adamowi Mickiewiczowi Julisz Słowacki słowami Norwida

Śmieszności Panie kochanku :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



O Luby, myślałam, że zniknąłeś z pola walki. No już dajmy spokój temu biednemu wierszowi i jego autorce, obydwoje nasłuchali się za 300 lat :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Twój "manifest", Macieju, jest szyderczy i bardzo zarozumiały (mówię o prześmiewczym, zresztą kiepskim warsztatowo, wierszyku o poetach, których wiersze Tobie się nie spodobały). Pojęcie "gniot" jest zawsze subiektywne. Każda ocena sztuki - jakiejkolwiek - zawsze, zawsze jest subiektywna. Nie rozumiem, jak można tego nie rozumieć, a przecież tyle ludzi na tym Forum ciągle tego nie rozumie! To niesłychane!
Ja nie daję "poklasku" temu wierszowi Tancerki. Napisałam, że "bez względu na jego poziom dostrzegam"... itd. Nie oceniłam w ogóle jego poziomu. Napisałam tylko, że widzę wyraźny [u]postęp w porównaniu do poprzednich wierszy[/u] Autorki. I uzasadniłam swoją opinię.
Być może rymowanie po 6 wersów w kilku kolejnych strofach i przy tym trzymanie się określonego tematu jest łatwe dla Ciebie. Dla mnie nie. Wiem, że dla wielu poetów też nie jest łatwe. A i tak nie uważam, żebyśmy byli w rymowaniu gorsi od Ciebie.
Nie musisz ciągle wpisywać konstruktywnych uwag pod wierszami, które Ci się nie podobają, akoro aż tak wiele ich Ci się tu nie podoba. Nikt Ci nie każe tego robić. To Forum powinno nas bawić - taka jest jego funkcja.
A kiedy chcesz poczytać coś naprawdę dobrego, to idź do biblioteki i wypożycz tom wierszy kogoś, kogo lubisz i już wiesz, że jego wiersze przemawiają do Ciebie. Natomiast niniejsze Forum jest portalem amatorskim i ma służyć przede wszystkim dobrej zabawie, połączonej z doskonaleniem warsztatu językowego. Nie jesteśmy tu zawodowcami, Macieju, nikt z nas. I nie bądźmy śmieszni.
Uwagi krytyczne są pożądane, ale życzliwe i z kulturą. I z odrobiną pokory. Miej dystans do własnych, subiektywnych ocen, bo nie jesteśmy też zawodowymi krytykami.
Pozdrawiam z nadzieją, ze się zrozumiemy.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Panie Macieju drogi, po raz ostatni upominam, że mój wiersz nie jest kiczem. Jest poprostu dla Pana niezrozumiały. Ani tytuł, ani rymy, no kompletnie nic, a to taki prosty utwór. Elementarny, jak te wierszyki pierwszoklasistów. Ale widzę, że Pan preferuje tylko głębokie:

me jamby
me słowa nad czucie
twe głosy nad wschód
porodu i gór krzyku
przeprasnej kostnicy półwiecza
w dytyramby podkutej

- Adamowi Mickiewiczowi Julisz Słowacki słowami Norwida

Śmieszności Panie kochanku :)


dobra dobra może trochu się napuszyłem ,ale poprostu aż żal na to patrzeć, a najgorsze jest to że autor chwali swój wiersz to już samouwielbienie, a to jest chyba jedna z najgorszych cech

p.s i prosze mi nie wmawiać, że czegoś nie zrozumiałem,jeśli zaś chodzi o pani postawę wobec własnej twórczości to owszem nie rozumiem, a wierszyk jak pani sama napisała właśnie na poziomie wczesnoszkolnym(-:

pozdrawiam oby następne były lepsze
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Twój "manifest", Macieju, jest szyderczy i bardzo zarozumiały (mówię o prześmiewczym, zresztą kiepskim warsztatowo, wierszyku o poetach, których wiersze Tobie się nie spodobały). Pojęcie "gniot" jest zawsze subiektywne. Każda ocena sztuki - jakiejkolwiek - zawsze, zawsze jest subiektywna. Nie rozumiem, jak można tego nie rozumieć, a przecież tyle ludzi na tym Forum ciągle tego nie rozumie! To niesłychane!
Ja nie daję "poklasku" temu wierszowi Tancerki. Napisałam, że "bez względu na jego poziom dostrzegam"... itd. Nie oceniłam w ogóle jego poziomu. Napisałam tylko, że widzę wyraźny [u]postęp w porównaniu do poprzednich wierszy[/u] Autorki. I uzasadniłam swoją opinię.
Być może rymowanie po 6 wersów w kilku kolejnych strofach i przy tym trzymanie się określonego tematu jest łatwe dla Ciebie. Dla mnie nie. Wiem, że dla wielu poetów też nie jest łatwe. A i tak nie uważam, żebyśmy byli w rymowaniu gorsi od Ciebie.
Nie musisz ciągle wpisywać konstruktywnych uwag pod wierszami, które Ci się nie podobają, akoro aż tak wiele ich Ci się tu nie podoba. Nikt Ci nie każe tego robić. To Forum powinno nas bawić - taka jest jego funkcja.
A kiedy chcesz poczytać coś naprawdę dobrego, to idź do biblioteki i wypożycz tom wierszy kogoś, kogo lubisz i już wiesz, że jego wiersze przemawiają do Ciebie. Natomiast niniejsze Forum jest portalem amatorskim i ma służyć przede wszystkim dobrej zabawie, połączonej z doskonaleniem warsztatu językowego. Nie jesteśmy tu zawodowcami, Macieju, nikt z nas. I nie bądźmy śmieszni.
Uwagi krytyczne są pożądane, ale życzliwe i z kulturą. I z odrobiną pokory. Miej dystans do własnych, subiektywnych ocen, bo nie jesteśmy też zawodowymi krytykami.
Pozdrawiam z nadzieją, ze się zrozumiemy.


być może masz rację ,tylko i tu jest pewnien dylemat, ja już mam dość czytania gniotów, jeśli się człowiek weźmie za taką osobę ,opierniczy ją kilka razy to się panna skłoni do roboty, a tak to będzie nadal kiepściuchnie pisać bo będzie miała świadomość że wpadnie Oxywia matak miłosierdzia i napisze laurkę

a przecież nie o to chodzi, uniosłem się zbyt bardzo, za to również przepraszam, mam świadomość, że o gustach się nie rozmawia aczkolwiek...

i w tym jest cały konsensus, dalczego wać panna (mówię o autorce wiersza) nie wybierze warsztatu aby się doskonalić, tylko robi to wprost na forum i to forum podkreślam dla zaawansowanych, po czym jeszcze wmawia wszystkim, że warsztat jest miejscem dla stolarzy a to ,że nam się nie podoba argumentuje ogólnym brakiem zrozumienia. To z tym trzeba walczyć a nie z krytykiem, to nie krytyk jest winny że wiersz jest kiczowaty i to jest paranoją aby wmawiać krytykowi jaki on zły

przecież powód tej złości leży gdzie indziej, gdyby wiersz był dobry, nikt by się nie podpisał pod nim KICZ czy GNIOT
ten aspekt też przemyślcie

pozdrawiam
Oxywio bez urazy do twoich komentarzy, autorko również przepraszam za przedłużanie tego jakże nudnego wątku pod wierszem (nadal uznaję że jest kiepściuchny)(-:
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Twój "manifest", Macieju, jest szyderczy i bardzo zarozumiały (mówię o prześmiewczym, zresztą kiepskim warsztatowo, wierszyku o poetach, których wiersze Tobie się nie spodobały). Pojęcie "gniot" jest zawsze subiektywne. Każda ocena sztuki - jakiejkolwiek - zawsze, zawsze jest subiektywna. Nie rozumiem, jak można tego nie rozumieć, a przecież tyle ludzi na tym Forum ciągle tego nie rozumie! To niesłychane!
Ja nie daję "poklasku" temu wierszowi Tancerki. Napisałam, że "bez względu na jego poziom dostrzegam"... itd. Nie oceniłam w ogóle jego poziomu. Napisałam tylko, że widzę wyraźny [u]postęp w porównaniu do poprzednich wierszy[/u] Autorki. I uzasadniłam swoją opinię.
Być może rymowanie po 6 wersów w kilku kolejnych strofach i przy tym trzymanie się określonego tematu jest łatwe dla Ciebie. Dla mnie nie. Wiem, że dla wielu poetów też nie jest łatwe. A i tak nie uważam, żebyśmy byli w rymowaniu gorsi od Ciebie.
Nie musisz ciągle wpisywać konstruktywnych uwag pod wierszami, które Ci się nie podobają, akoro aż tak wiele ich Ci się tu nie podoba. Nikt Ci nie każe tego robić. To Forum powinno nas bawić - taka jest jego funkcja.
A kiedy chcesz poczytać coś naprawdę dobrego, to idź do biblioteki i wypożycz tom wierszy kogoś, kogo lubisz i już wiesz, że jego wiersze przemawiają do Ciebie. Natomiast niniejsze Forum jest portalem amatorskim i ma służyć przede wszystkim dobrej zabawie, połączonej z doskonaleniem warsztatu językowego. Nie jesteśmy tu zawodowcami, Macieju, nikt z nas. I nie bądźmy śmieszni.
Uwagi krytyczne są pożądane, ale życzliwe i z kulturą. I z odrobiną pokory. Miej dystans do własnych, subiektywnych ocen, bo nie jesteśmy też zawodowymi krytykami.
Pozdrawiam z nadzieją, ze się zrozumiemy.


być może masz rację ,tylko i tu jest pewnien dylemat, ja już mam dość czytania gniotów, jeśli się człowiek weźmie za taką osobę ,opierniczy ją kilka razy to się panna skłoni do roboty, a tak to będzie nadal kiepściuchnie pisać bo będzie miała świadomość że wpadnie Oxywia matak miłosierdzia i napisze laurkę

a przecież nie o to chodzi, uniosłem się zbyt bardzo, za to również przepraszam, mam świadomość, że o gustach się nie rozmawia aczkolwiek...

i w tym jest cały konsensus, dalczego wać panna (mówię o autorce wiersza) nie wybierze warsztatu aby się doskonalić, tylko robi to wprost na forum i to forum podkreślam dla zaawansowanych, po czym jeszcze wmawia wszystkim, że warsztat jest miejscem dla stolarzy a to ,że nam się nie podoba argumentuje ogólnym brakiem zrozumienia. To z tym trzeba walczyć a nie z krytykiem, to nie krytyk jest winny że wiersz jest kiczowaty i to jest paranoją aby wmawiać krytykowi jaki on zły

przecież powód tej złości leży gdzie indziej, gdyby wiersz był dobry, nikt by się nie podpisał pod nim KICZ czy GNIOT
ten aspekt też przemyślcie

pozdrawiam
Oxywio bez urazy do twoich komentarzy, autorko również przepraszam za przedłużanie tego jakże nudnego wątku pod wierszem (nadal uznaję że jest kiepściuchny)(-:

Panie Maćku, ja się nie gniewam o nic i nie mam pretensji :) I tak Pana lubię.
Opublikowano

Macieju, jeszcze raz: wcale nie daję żadnej laurki i nie twierdzę, że wiersz jest świetny, a tylko - że Tancerka zrobiła postęp od czasu poprzednich wierszy.
Nie mam pretensji o Twoją opoinię, ale o to, w jaki spozób ją wyrażasz (zwłaszcza w swoim wierszyku o "grafomanach"): piszesz w taki sposób, jakby Twoje zdanie musiało być obiektywne i jedynie słuszne, a kto myśli inaczej, ten idiota. Nie podoba mi się taki ton w Twoich wypowiedziach, również w tej ostatniej - a nie Twoje opinie o wierszach!
To nieprawda, że jeśli ktoś napisze dobry wiersz, to nikt mu nie napisze "gniot" ani "kicz". Wielokrotnie byłam świadkiem takich opinii pod całkiem dobymi wierszami, i tutaj, i w prasie, i w historii literatury. Żadne zdanie nie jest obiektywne, żadne, nawet Twoje! ;-)
Pewnie, że ta dyskusja jest już nudna - w tym poglądzie zgadzam się z Tobą - bo ileż można wyjaśniać to samo? (Bez urazy. oczywiście).
Pozdrawiam.

Opublikowano

Podoba mi się pomysł na ten wiersz: tandetna historia w tandetnej formie (albo: zwyczajna historia...).
Podoba mi się dystans autorki do opisywanego świata i do formy wiersza.
Oczywiście wykonanie nie jest najlepsze (np. te rozchodzone rymy w 4 zwr., część rekwizytów - motywów pojawiająca się raczej na zasadzie skojarzenia rymowego, niż z ważnych powodów ideowych, np. wiśniowe przetwory). Wiele tu waty słownej, co wynika z przyjętego założenia (długość zwrotki - 6 wersów i - w miarę - jednakowe rymowanie).
Autorce brakuje sprawności językowej ("uczczona była matura do rana" - jeśli już, to "czczona") i warsztatowej - więc pisanie takiego wiersza to trochę wyprawa z motyką na słońce.
Tym niemniej dziwią mnie chóry zgorszonych. To nie jest kicz. To jest niedopracowany, ale zabawny w pomyśle wiersz. Mógłby iść do warsztatu. Ale przed nim powinien kroczyć cały tłum badziewia, które TU wisi obok.
Moi Kochani Zgorszeni - czemu nie atakujecie równo? mam wam wskazać tytuły z sąsiedztwa?
;)))
Buźka
b

Opublikowano

O, właśnie! O to chodzi!
Cieszy mnie, że nie jestem tu sama ze swoim zdaniem, że podobnie myśli Ktoś, Kto na tym Forum jest uważany za Autorytet.
Dziękuję za obronę w imieniu własnym i Autorki. :-)

Opublikowano

Tak... To samo co B. dostrzegłem tam przy początku :)

Tylko problem polega na tym że trzeba najpierw umieć pisać dobre wiersze , zeby móc sobie napisać takie coś...
Bo innaczej niewiele osób się tym wierszem zachwyci...
Zresztą pisałem o tym już w innym poście w wiersznej formie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A to już nawet nie tyle o to chodzi, co o samą dyskusje co do krytyki. Ja mam prawo uważać tak jak uważam i nikt mi tego prawa nie odbierze.

Ja się tylko zastanawiam, czy tutaj nie będzie kiedyś komisji - tzn. będziemy przed oceną wiersza wysyłać takiej komisji własne opinie co do danego wiersza, a ona będzie je zatwierdzać, albo ewentualnie odrzucać( czy nawet literówki poprawią). A jak widzę chętni są...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Widzę, że zjadłeś rozum.
Pozostaje nadzieja, że nie swój własny ;)
---------------------------

Pani Joanno Oxywio,
czy Pani nie potrafi nigdy bez czekoladki? bez pralinek?
To cholernie niezdrowe ;)
----------------------------
pzdr. Was Oboje - Nasze Wy Ostoje w Orgii!
;D
b
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Świetny pomysł! Trza go poddać Adminowi! Jak Tyś na to wpadł, Kumie? A, wiem: chciałbyś kontrolować, co inni myślą i zezwalać na wklejanie tylko tych komentów, które są po Twojej myśli. Cwane! Ja bym na to nie wpadła! ;-)))
Ooo, potrafię! Nie zauważył Pan, Panie Bogdanie Bezecie?! Dziwne, doprawdy; może niektórym trza przez okno granat, żeby... a i wtedy może nie zauważą, że to nie czekoladki? Ale ja wiem, że dla Pana to niezdrowe, bo Pan łatwo od nich tyje i rośnie, więc nie nadużywam ich wobec Pana, spoko-spoko. ;-)

Ja także pozdrawiam Was Oboje, Nasze Wy Ostoje!
PS. Mam dziwne wrażenie, iż wszystkiech nas troje cóś łączy jakby... I pewnie stąd te swary. W każdym razie teraz tom się Waszymi ripostami ubawiła setnie! ;-D
Opublikowano

Ja bym władz wyższych bezpośrednio w to nie mieszał, bo znowu 2-tygodniowa koza by nas czekała ;)
Ale rzeczywiście, mam taki niecny plan, wejść w umysły wszystkich tutaj piszących, ale nie dla sztuki, a dla pieniędzy. A potem odpocznę sobie na Santa Anna w towarzystwie poetyckiej żeńskiej młodzieżówki.
Tylko czemu mi to utrudniacie?

Opublikowano

O, właśnie! To je pomyślunek! No popacz, a ja tyle czasu sama nie rozumiałam, po co się tu niektórym poetom podlizuję! Ale czułam, że cóś mogę na tym zyskać! Na pewno poetycką młodzieżówkę męską ściągnę sobie na wyspy pieniędzmi! (Bo niepoetycką da się przyciągnąć bez forsy i wysp, ale to nieciekawe).
Tera sobie postanowiłam: tylko chwalić!
Dzięki, pa pa! ;-D

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ad. 1
tak tak - nie nie; wyobrażam sobie zasłużoną Córę Pułku w moro, jak zasuwa ruchem pełzającym, granaty w zębach i gaz trujący ze szczelin fizjologicznych ;D
od tego można umrzeć
...ze śmiechu; co do "tyje i rośnie" to niegrzecznie poradzę Pani motyw Alicji po drugiej stronie... ;)

ad. 2
tak tak - nie nie; jesteśmy, niestety, skończonymi polonistami, tragedia...
pzdr. b

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Mroki Czy to jest na pewno wiersz?
    • O, jak ładnie i z użyciem zimowych rekwizytów! Pozdrawiam.  
    • Nie spalił domu. Mało tego  nie zamierzał nawet  niczego już dotykać ani czytać a tym bardziej zabierać ze sobą. Niech to miejsce i ten dom  po prostu gnije w czerni nocy. W widmie prastarego kultu  Przedwiecznych istot,  które przywołał jego  trawiony obłędem lub bluźnierczą wiedzą ojciec.   Spieszył się jak mógł. Na szczęście nie zabrał ze sobą  stosu walizek i podróżnych pakunków a jedynie podręczny neseser i skórzaną torbę o posrebrzanym zatrzasku  w stylu toreb lekarskich. Ilekroć oddalał się od framug okiennych  na dłużej niż kilka minut  to wracał zaraz szaleńczo  na przełaj przez zagracony pokój do zajętych przez  oddech letargicznej mgły szyb. Wyglądał bacznie lecz z ukrycia, na ciche podwórze. Stał na nim pozostawiony  przez ludzi komendanta radiowóz. Wiedział, że nie przyda im się już  na tamtym świecie. Mimo to szybko zrezygnował  z zuchwałej lecz całkowicie  w zaistniałej sytuacji logicznej kradzieży auta. Po pierwsze dlatego, że ktoś mógł go zobaczyć jak jedzie autem policyjnym  w stronę miasteczka i stacji kolejowej nie mając munduru ani insygni. Szybko skojarzono by  uprowadzenie lub kradzież. A nie chciał by  ścigały go siły z tego i innego wymiaru w ten sam zajadły sposób. Po drugie nie miał kluczyków  a nie potrafił odpalić auta bez nich. Wreszcie nie wiadomo  w jakim stanie  było auto. Bak mógł być pusty. Noyes mógł celowo uszkodzić samochód  gdy nikt nie patrzył. A ostatnie czego sobie życzył  to wypaść z drogi  na jednej z zalesionych serpentyn  i zlecieć w przepaść grzebiąc wraz ze swą śmiercią tajemnicę istot z Yuggoth.   Właśnie, pamiętnik i zapiski. Zabrać je ze sobą i próbować zapobiec  odrodzeniu się kultu. A może przekazać je osobom, które jak dawniej jego uczony ojciec,  będą w stanie zatrzymać tą spiralę chaotycznej grozy. Przecież to absurd. Szukanie ratunku w wiedzy i rozsądku. W najlepszym wypadku  zignorują go lub wyśmieją. W najgorszym, zgotują los opętanego wariata. Ale czy nie byłoby to lepszym rozwiązaniem niż ukłon przed ołtarzem Rady. Dziesięć lat obłędu  a potem los niewolniczego robaka. I podróż w przestrzeń kosmiczną. Gdzie nie ma słońca ani księżyca. Nie ma dni ani nocy. Jest tylko ON w jądrze pierworodnej grozy. Pierwszy cień wszechświata. Jego imię przybyło kiedyś do świadomości  w głębokim śnie o początku czasu. Jego skrzydła są  nieatomicznym niebytem polarnej pustki. Słowa są jadem żałoby. A postać, pieczęcią końca istnienia. Nyarlathotep! Władca czasu i dni. Ten, któremu ślubują  nawet myśli Przedwiecznych. Na wspomnienie którego drżą  serca, dusze, góry i niebo wszelkich krain jawy i snu od Celephais do Leng aż po pochmurne, ponure Kadath  skryte przed ludzkim wzrokiem i snem, ostałe na wieki w zimnej postaci.   Złapał się z całej siły za włosy i szarpał. Zamykał kurczowo oczy  i jęczał z bezsilnej agonii umysłu. Nie przywołuj ich! Nie daj się opętać! Miał dość. Musiał zniknąć na dziesięć długich lat.   Nie zamierzał zgłaszać niczego policji. Jak bowiem opisać to,  co nie mieści się w żadnym raporcie?  Jak wytłumaczyć pamiętnik pisany ręką ojca a jednak nie należący już do człowieka? Jak przedstawić coś,  skoro nawet cudowne ryciny i malowidła Przedwiecznych nie były w stanie  odnaleźć określeń dla tak  druzgocącego zmysły plugastwa. Jak mówić o Yuggoth,  skoro dla uczonych i ich teleskopów, jego położenie na niebie jest próżnią. Poza Neptunem jest tylko  pas kamieni i asteroid. Nie ma tam dziewiątej planety. Nie ma ich i ich plugawego potomstwa. Inwokację i modlitwy,  dowiodły by prawdziwości jego słów, Lecz nie zmusi  choćby i za cenę ocalenia świata, swoich ust do odczytania tych sylab. Szalony Arab uczynił to  i spisał je w księdze przed wiekami. Przypłacił to jednak duszą, która do dziś pewnie, krąży między bramami  i poza granicą Tiamat.   Na stację dotarł o świcie.  Była jedną z tych prowincjonalnych, zapomnianych przez rozkłady. Perony popękane,  zegar stojący od lat na tej samej godzinie, powietrze ciężkie od pary i sadzy.  Zamierzał kupić bilet na pierwszy pociąg,  byle dalej,  byle w przeciwnym kierunku  niż wrzosowiska.    Panie…   Głos wyrwał go z zamyślenia. Jakiś młody Murzyn  stał tuż przy kiosku z gazetami.  Był ubrany schludnie, lecz staromodnie,  jakby wyszedł z fotografii sprzed dekad.  Miał oczy nienaturalnie spokojne,  nie śledziły jego ruchów, raczej oczekiwały, aż on sam podejdzie bliżej.    Zostawiono dla pana przesyłkę.   Powiedział, podając niewielki pakunek owinięty w szary papier.   Proszono, bym przekazał osobiście.   Od kogo?    Zapytał odruchowo.   Mężczyzna uśmiechnął się lekko,  z uprzejmością urzędnika,  który zna odpowiedź,  ale nie widzi powodu, by ją wypowiedzieć.   Od rodziny.   Zanim zdążył zapytać o cokolwiek więcej, rozległ się gwizd lokomotywy.  Gdy odwrócił głowę, mężczyzny już nie było. jakby rozpuścił się w porannej mgle i parze unoszącej się znad torów.   Wsiadł do pociągu. Drzwi zatrzasnęły się  z głuchym metalicznym dźwiękiem,  który zabrzmiał niczym pieczęć.   Pakunek rozwinął dopiero, gdy skład ruszył. W środku znajdował się pamiętnik  mniejszy od poprzedniego,  oprawiony w ciemną skórę, zimną w dotyku. Kartki były wyklejone fotografiami.   Nie przedstawiały Ziemi.   Bazaltowe góry wznosiły się  pod nienaturalnym kątem,  jakby prawa perspektywy  zostały tam odrzucone.  Wąwozy ciągnęły się w nieskończoność,  a cienie nie zgadzały się  z położeniem światła.  Niebo było martwe, jednolite,  pozbawione barwy,  której mógłby nadać nazwę.   Na ostatniej fotografii rozpoznał ojca. Stał obok Noyesa.  Obaj odziani byli w  ciężkie, ceremonialne szaty,  haftowane symbolami,  które przypominały astronomiczne diagramy lecz prowadziły nie ku gwiazdom a w byt poza nimi.  Za ich sylwetkami wznosiły się ciała istot, których nie sposób było opisać bez obrzydzenia i pogardy. Oni z Yuggoth.   List wypadł spomiędzy kart.   Pismo ojca było równe,  spokojne, niemal szczęśliwe.   Jestem bezpieczny... Jestem szczęśliwy... Yuggoth jest miejscem ładu,  którego Ziemia nigdy nie zaznała.   Rada była łaskawa.  Wracam za dziesięć lat, co do dnia. Do tego czasu  ktoś musi karmić portal na wrzosowiskach. Wiem, że rozumiesz.  Nikt nie może opierać się woli Rady. Za dziesięć lat złożysz ofiarę  i dołączysz do nas w kolejnej podróży  na dziewiątą planetę układu.   Pociąg sunął naprzód,  jednostajnie, obojętnie. Za oknem krajobraz zmieniał się powoli. Wrzosowiska, pastwiska i senne wioski  o dachach krytych gontem, ustępowały miejsca  czarnym, kamiennym pustyniom  z onyksu i bazaltu. Widział ludy tańczące nago i dziko wokół płonących ognisk.   IA! IA! IA! NNGI BANNA BARRA IA! IARRUGISHGARRAGNARAB!   Ich nieludzkie wycie  odbijało się od zboczy mgielnych gór.   Tory ciągnęły się dalej  ku przeznaczeniu końca. Aż do samotnej góry  pośród płaskowyżu żalu. W której mieszka wieczny Pan. Nienasycony chaos.  
    • @nieznajoma1907 Biedna Joanna

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Ojciec, mąż i syn — trzech barbarzyńców zniszczyło jej życie. Może trochę sfiksowała po śmierci tego zdradzieckiego mamuta, ale ponoć istnieją zapisy, że wiele lat po izolacji rzeczowo rozmawiała. Gdyby miała lepszą opiekę, gdyby była lepiej traktowana, ale ważniejsza była polityka. Okrutne czasy dla kobiet, które poniekąd wciąż trwają...   Wartościowy wiersz, dziękuję. Pozdrawiam.  
    • @beta_b Bardzo mi przykro, brzmi jak coś osobistego :(, piękny wiersz, bardzo mnie poruszył.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...