Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wiec przyszla pora by odmakac
rozejrzec sie dookola
parasol wlasnie przestal plakac

To po to bylo tak sie martwic
o ta ulewe i te gromy?
a burza wpadla tu na zarty
i teraz tylko mokro po niej

Kosmos sie zamknal w moim ciele
fragile coraz mniej widzialne
strumien co bije po nadzieje
jak strugi deszczu niewidzialne

To po to bylo mi sie suszyc
by dalej mokro bylo we mnie?
deszcz sie w me zyly zawieruszyl
i plynie i tak jest codziennie

Opublikowano

Wiec przyszła pora by odmakać
rozejrzeć się dookoła
parasol właśnie przestał płakać

To po to było tak się martwić
o ta ulewę i te gromy?
a burza wpadła tu na żarty
i teraz tylko mokro po niej

Kosmos się zamknął w moim ciele
fragile coraz mniej widzialne
strumień co bije po nadzieje
jak strugi deszczu niewidzialne

To po to było mi się suszyć
by dalej mokro było we mnie?
deszcz się w me żyły zawieruszył
i płynie i tak jest codziennie

Opublikowano

Mnie też się podoba. Lubię wiersze Krzysztofa. Mają w sobie taką melancholię, która jest mi też dobrze znana.
Ale On - na tyle moich komentów - dotychczas nie odpowiedział na żaden...
Miło, że nareszcie zainstalował sobie rodzimą "wymowę".

Opublikowano

Sorki oxyvio ze nie odpisalem ani razu tobie.Przepraszam.Ciesze sie ze lubisz mo poezje.Niestety nadal nie mam polskiej czcionki a te polskie znaki w ostatnim wierszu to dzieki temu ze pierwsza komentatorka poprawila wiersz.

Pozdrowki dla wszystkich.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Nastaje poranek.

       

      Wstajesz.

      Obojętnym wzrokiem oglądasz pokój.

       

      Nie ma go.

       

      Wątpisz, czy odszedł.

       

      Myśl Kartezjusza znów wiedzie prym.
      Niestety jesteś.

       

      Jak co dzień omijasz szkło
      z rozbitych luster i butelek.

       

      Musisz iść do pracy.

       

      Zmuszasz ciało do tych samych
      męczących czynności.

       

      W końcu wychodzisz.

       

      Słońce świeci przepięknie,
      lecz Ty myślisz tylko o jednym.

       

      Z zamkniętymi oczami
      ruszasz do samochodu.

       

      On już tam jest.


      Kątem oka widzisz jego mrok
      w odbiciu lusterka.

       

      Ignorujesz go.


      Jedziesz dalej,
      słuchając głośno muzyki.

       

      Nie masz sił,
      a jednak idziesz do biurowca.

       

      Zwyczajny dzień.

       

      Klikanie.
      Stukanie.
      Dźwięki wysyłanych wiadomości.
      Głośne rozmowy telefoniczne.

       

      Wizja kolejnych ośmiu godzin
      Cię przeraża.

       

      Co jakiś czas pytasz sam siebie:
      ,,Czy on wciąż tu jest?"

       

      Znasz odpowiedź.

       

      Jego cisza
      dudni w Twoim umyśle.

       

      Ucisk w gardle
      staje się nie do wytrzymania.

      Wymykasz się z pracy.

       

      Miałeś spotkać się z dziewczyną.
      Boisz się, że nie dasz rady.

       

      Mimo zmęczenia prosisz
      o wcześniejszą godzinę.

       

      Jedziesz.

       

      Spędzasz najlepszy czas od miesiąca.
      A jednak
      nie potrafisz być szczęśliwy.

       

      Z każdą godziną
      On skraca dystans.

       

      Bezszelestnie

      zbliża się do Ciebie.

       

      Próbujesz skupić się na chwili.
      Zapominasz o najważniejszej zasadzie.

       

      Wracasz do samochodu.

       

      Nagle przeszywa Cię
      nieopisany niepokój.

       

      Stoisz na środku placu
      i patrzysz w górę.

       

      Słońce jest idealnie nad Tobą.

       

      Panikujesz.
      Szukasz go wzrokiem.

      Ale już go nie ma.

       

      Nastało południe.

       

      Zapomniałeś o czasie.

       

      Wiesz, że to koniec.

       

      On nie zniknął.

       

      On tylko zmienił miejsce.

       

      On jest w Tobie

       

      I zrobi to,
      do czego został stworzony.

       

      Nie władasz już swoim ciałem.
      Możesz tylko patrzeć.

       

      Twoja ręka
      powoli sięga do aktówki.

       

      Dobrze wiesz,
      co to oznacza.

       

      Czujesz chłód metalu.

       

      Wyciąga broń.

       

      I...

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...