Lilianna Szymochnik Opublikowano 5 Maja 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 5 Maja 2007 W czasach kiedy żyły słowiańskie święte gają rade to bożki Rugii,Wolinie,nie stały jeszcze krzyże oświatą w tej ciemności, a ludziska naiwności wierzyła w różne gusła,w czary z magii w ostępie dzikiej kniei borem polany krzakom górą szałasowi, w tychże norą ziemi okopem z wypalonej z gliny strzechami schronieniem osobą z iskry ogniskom ciałami rojem przytuleni bytowali ludziska w skóry zwierząt z polowań w strzały okryci gwarzyli opolem w kręgu starszyzny mądrości z głosu słuchali. Stało twarzy czterech głów naczelne bóstwo Świętowid wyroczni bóg magii i przysięgi i zaświatów:kultem ołtarza-tejże to świątyni, ku niemu w wiecznym ogniem płonących stali w pochodnie kapłani, a wśród nich,jak w obrazie malowane dziewczę anielskiej piękności, która ślubem kapłańskiej Westalki służyła,dla ognia z tej baczności, ale takiej-jeszcze nikt!,Nie widział oczami,tego zakątka gajem Ziemi właśnie wróżyli,ze świętego białego konia czystości białej skazy maści włócznią porozkładanym przechodził ów wyrokiem wróżbie odczytowi. W stępie dla pokoju,lub wojny w urodzaje,a krokiem dający w znaki ale to,nie było w tym czasie ważne sercu przybyłemu młodzieńcowi, który zapłonął gwałtowną wzajemnym uczuciem z iskry ognia miłości, oczyma dziewczynie stojącej widokiem,w tym dymie z kadzideł magii, choć wiedział młodzian,w tymże zwyczaju,że skazany zostanie śmierci zaprzysiągł sobie w duchu-porwać gwałtem,ten owoc słodki zakazowi śmigłe strzały myśli go kusiły z emocji idące,z tego kroku,z tejże ręki, jak postanowił,tak i zrobił!Skradł nocy rączego konia i porwał z zasadzki . Uciekali lasem w nieznane obłędne drogi szybkiej idącej-za nimi pogoni gnali,bez wytchnienia całą noc księżycową w gwiazdy w blask jasności, aż koń pogubił podkowy i padł ziemi trupem podcięty ziemi,tej chrapami cudem szczęścia przeżyli w mchu runa padli liśćmi ciałom żarem objęci, zakochani,od pierwszego spojrzenia i ciałom objęci rajem z namiętności zapomnieli w żądzy groma o wszelkim niebezpieczeństwie miłości zatraceni gotowi byli,na wszystko!-Nawet zginąć!Dla tej jednej życiowej to potęgi, bo miłość silniejsza była,nad wszystko!W tym czynie wolą z boskiej ręki. Wyjrzało lustrem słońce w promień twarzy niebem z rosą mgły jutrzenki spojrzało prześwitem między stare korony drzew z grą nuty ptasich treli budziła się życiu śpiąca natura z poduszki przetarła oczęta z tej pościeli miłości sercom zakołysał wiatr zabłąkany-dotknął w dech piersi wolności, w zapach konwalii i lilaku igrał majem zagrał tęczy obrazowi z palety kolorami słychać było jakieś trzaski,piski,jęki odbite z echa wszem lecące głosowi w pobliżu odezwała się kukułka jakby,dla pomyślnej wróżby z głosu wyroczni, tej dwójce duchem stała opatrzności wyrwała z pętli porwała wolnej kniei.
allena Opublikowano 5 Maja 2007 Zgłoś Opublikowano 5 Maja 2007 i uporządkuje chociaż tekst, żeby dało się odczytać w rodzimym języku:) A.
Messalin_Nagietka Opublikowano 5 Maja 2007 Zgłoś Opublikowano 5 Maja 2007 fajnie - tylko, że Światowida wmówili nam w szkółce tegoż nigdy nie było to wymysł Kadłubka Długosza i lepszych kronikarzy - jak i Marzanny? ech - tejże tyż z ukłonikiem i pozdrówką MN
Messalin_Nagietka Opublikowano 5 Maja 2007 Zgłoś Opublikowano 5 Maja 2007 Lilianno - jak się zakręca opowieść to przynajmniej ten Świętowid mógłby ich śledzić, nie dawać dojść do pocałunku, a gwałt? kiedyś pannę wystarczyło poderwać, dopiero późniejsi gwałcili, zrób wątek, bo może ten bożek mółg, hm, teges, miał ochotę, ale to oczywiście tylko sugestia z ukłonikiem i pozdrówką MN
stehr Opublikowano 5 Maja 2007 Zgłoś Opublikowano 5 Maja 2007 ze szczerą chęcią, nie wiem co jest ale próbuję i nie mogę... nie wiem czy to przepracowanie przedmaturalne, czy co, ale ani linijki nie mogę ujżeć w wyobraźni Tak jak bym dostał na talerzu ogromnego kanapka złożonego z kromek pokrojonych tak, żeby wyszło pięć plastrów z jednego bochenka i albo nie jestem głodny albo chleb jest twardy... nie do rozgryzienia... ale cicho... spróbuję jeszcze raz..
stehr Opublikowano 5 Maja 2007 Zgłoś Opublikowano 5 Maja 2007 swoją drogą, zapytam, czy tylko tworzenie takiego tworu ma sprawiać przyjemność?
Lilianna Szymochnik Opublikowano 5 Maja 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 5 Maja 2007 Wszystko jest tworem naszej wyobraźni! Widocznie jesteś mało oczytany człowieku i nie wiesz o czym piszę-w tym wierszu.
stehr Opublikowano 5 Maja 2007 Zgłoś Opublikowano 5 Maja 2007 odało mi ise rozszyfrować ... po czterokrotnym przeczytaniu zaczęłem w ogóle rozumieć cokolwiek, później doszedłem do wniosku że szyk jest wyraźnie niepolski...niektóre wyrazy tak przekręcone że człowiek nie wie co się dzieje(przekręcone po to żeby były rymy) wersy są średnio 18 - 19 sylabowe, 5strof po 8 wersów... rymy nieregularne, czasami można spotkać rymy wewnętrzne... i niezawsze sie pojawiają... treść: w dawnych czasach ludności w których ludize kochali sie z miłości i wieżyli sobie w różne wierzenia siedzieli przy ognisku z przytulenia pośród ciepłoskórnego gwarzenia bawili się przy dobrobycie ogniskowego jedzenia wśród magów używających czarów modlących się do magicznych odwarów żyła dziewczyna choć pełna mądrości nieskończonym była źródłem miłości (szczególnie wśród magów którzy uwielbiali jak się z westalką lekkich obyczajów zabawiali)* dany fragment dodałem od siebie :P gdy właśnie wróżyli z biednej konia źrenicy włucznią! gdy biedaczysko dostało nerwicy uciekło pomykając przez bory w galopie z wypłyniętym na wierzch jednym okiem to wśród Siętowida rozzłościło złości gdy nie mógł powsztrzymać swojej wściekłości i wojnę białym koniom w lesie wypowiada mówi: > i znalazł się jeden wesoły młodzieniec co bohatersko ukradł z rynku babce wieniec by oddać bukiet kwiatów swej kochanej w rycerskich historiach miłosnych tak wielce uwielbianej lecz wzbudziła się w młodzieńcu na mądrą damę ochota więc zadziałał niczym chłop, niczym głuiec i idiota wsiadł na konia i ukradł sobie damę pożądaną którą znalazł na dziedzińcu już zupełnie rozebraną i wywiózł do lasu, do boru do krzaka gdzie przypiał do drzewa białego rumaka a że dama była lekkiego obyczaju więc oboje się tam czuli jak w bajboższym raju chłostały się ich ciała pośród ognia czerwonego lecz nie słyszał nikt z oddali ich pisku zwierzęcego rycerz chcąc zapoznać siez wielmożną damą spróbował do niej przemówić tą mową wyświechtaną: Gdy spojżałem w twoje oczy To mi nagle "LUJ" podskoczył i spojżałem w twoje usta pomyślałem tyś rozpusta! i spojżałem na cycuszki wystające z twojej bluzki i spojżałem na twe nogi, pomyślałem zabieg drogi i spojżałem na twój brzuszek, a ty byłaś już bez ciuszek siespytałem : tyłek ile? powiedziałaś: za 2 zyle! wyciagnęłem sakiew, kase i dwóch zyli miałem masę znadnij co siedalej działo jak mi się to robić chciało po raz pierwszy, drugi, trzeci chyab z tego będą dzieci... symbol miłości szczęśliwej o jakże na tamte czasy godziwej.... p.s. wybacz, puściłem wodze fantazji... a że ostatnio na nowo spodobało mi sie pisanie wierszem i doszedłem do wniosku że będę tworzył poezję której samo tworzenie ma sprawiać przyjemność,(jeśli można to nazwać poezją) i jakoś tak poleciało... tak! mógłbym kapisać średniowieczną komedię! zgadzam się!
Lilianna Szymochnik Opublikowano 5 Maja 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 5 Maja 2007 Więc do dzieła! Napisz coś w tym stylu. Ave!
stehr Opublikowano 5 Maja 2007 Zgłoś Opublikowano 5 Maja 2007 obawiam się że raczej nikt by nie kupił... pozatym to niczego ciekawego nie tworzy... nie budzi we mnie takiej satysfakcji jak napisanie wiersza białego, albo wolnego, w którym buduję swój zupełnie dowolny świat, kolory itp. już się w życiu napisałem sylabotonicznie i potrafię... teraz czas na troche lóźniejszy styl...
stehr Opublikowano 5 Maja 2007 Zgłoś Opublikowano 5 Maja 2007 a chcesz mnie przeciągnać na swoją stronę pisania rymowego? Lepszy od Mickiewicza nie będę... jak widzisz, napisałem to coś powyżej w jakieś mneij niż pół godziny... i umiejętności tej nie stracę... chociaż, jak by pisać tak jak np. staff też jest ciekawe ale najpierw chcę wytworzyć swój świat...
Lilianna Szymochnik Opublikowano 5 Maja 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 5 Maja 2007 Ja też szukam czegoś nowego w poezji! Wejdź-np-na palindromy i zobacz! istna nowość mojego wymysłu- nazwałem to-"prozopalindrom"
stehr Opublikowano 5 Maja 2007 Zgłoś Opublikowano 5 Maja 2007 ale ja bym chciał mniej więcej tak jak np. przedstawiciele Awangardy krakowskiej, np. Peiper, albo Przyboś, zupełnie zmieniają zasady widzenia śwaita, nawet na poziomie transcendentnym nie mówię już o tym że są teoretykami widzenia, postrzegania, zresztą, poczytaj sobie troche o tym w różnych ksiażkach, poczytaj ich utwory... nie są proste, moze nawet są bardzo trudne, ale za to niezwykle piękne...
Lilianna Szymochnik Opublikowano 5 Maja 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 5 Maja 2007 Idę już spać najwyższy czas. Salve!
stehr Opublikowano 6 Maja 2007 Zgłoś Opublikowano 6 Maja 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. szukasz rewelacji poprzez repetycję? hmm... ciężko będzie ci odkryć nową formę... możesz conajwyżej odkryć jeszcze bardziej udziwnione spojżenie na świat, a wydaje się że możesz mieć aspiracje ku temu... chocaiż, jak się spojży na dojżałą poetykę przybosia, to naprawde wydaje się niemożliwym, aby stworzyć ze smakiem coś co łazi po granicy wyobraźni świata nierzeczywistego... np. jego piękny wiersz: aby ułatwić tobie zrozumienie powiem 2 rzeczy. Po pierwsze Przyboś tylko w dzieciństwie był osobą bardzo wierzącą. później zupełnie odrzucił wiarę chrześcijańską i stał sie ateistą. (twierdził że oddawanie swojego losu opatrzności bożej do niczego nie prowadzi i że człowiek sam jest kowalem swojego losu). Po drugie Przyboś był nauczycielem w jednej z Krakowskich szkół(nie pamiętam czy to były studia czy liceum). tam zakochał się ze wzajemnością w penwj swojej uczennicy(oczywiście wszyscy byli przeciwko temu związkowi, nawet dostał naganę od dyrektora), która niestety podczas wspinaczki górskeij w Tatrach razem z siostrą sadła w przepaść i obie umarły na miejscu. poświęcił też kilka wierszy tej osobie, np. "Do Tatr". te informacje mogą ci się przydać w interpretacji, bądź nawet zrozumieniu tego utworu... Widzenie katedry w Chartres To nie katedra, to ciężar kamieni wydźwigniętych od oczu do lazuru – Błysk wielosiecznych kolorami mieczy odciął wnętrze od murów. Czyżby prawa ciążenia zwyciężał i przestrzenie zmieniał? Krążę z tobą pod strażą witraży. Nie ma rajów, tylko raj świtów napowietrznych, niebo nadobłocznego lotu, tego, który doniósł nas tu, do raju wniebowziętych oczu – Spojrzyj! W niebie malarzy blask cynobrowo-złoty filary otoczył, wzruszył do głębi głazy i do szczytu – i starł z nich dotykalność jak ciało ze świętych. Wyzwolone z cieni lecą tęczą złożoną z samych barw gorących i biją o sklepienie jak o ciemną chmurę, aby otwierać mury – i odtrącać ich białość od błękitu, fioletu, marzennej czerwieni do purpurowego słońca – łuki lecą i w locie przeciw nocy świecą. Nie ma mocy z granitu, której nie podważy nikłość, przenikliwa i łatwa, rozpędzona nikłość promienia. Nie ma ziemi, jest tylko wyrzutnia do zewnętrzy otwieralnych świata, do wielowymiaru, gdzie rodnia gwiazd i barw i gdzie zaród widzenia – dokąd moja źrenica wzniosła się – i spadła. I gdzie ty widzieć będziesz, gdy zamieszkamy w powidoku słońca malowanym na powietrzu jak na szkle nieważkim, jak nasze oczy przepełnione blaskiem nieśmiertelnieją w pędzie wzwyż, w ponad – Tworząca, koniecznie wolna, patrz! Dożyj siebie ze światła!
stehr Opublikowano 6 Maja 2007 Zgłoś Opublikowano 6 Maja 2007 aha... i jeszcze jedna rzecz... by się rzekła. nie wymyślisz ciekawszej historii niż życie życie nie opiera siejedynie na tym co dobre, piękne i przyjemne i właśnie daltego ma swój nieziemski urok. wyobraź sobie film, w którym wszystko od początku by się ukłądało, bohaterowie żyli by w dostatku, co by tylko pomyśleli to by mieli, nie musieli by się o nic starać, żyli by długo jak by chcieli i robili co tylko zapragną... zapewniam cię że nie obejżałabyś takiego filmy do końca, zwalił by cię z nóg przerażający bezsens każdego czynu dlatego zauważ że najlepsze filmy są takie gdzie się bohaterom nic nie udaje, gdzie upadają na zupełne dno, po czym zaczynają walczyć i wspinać się do góry(pokonując ogromne trudności i spotykając siez porażkami). nawet nie muszą osiągnąć swojego celu, ważne żeby realizowali ideę. hmm.. twój wiersz jest właśnie przykładem takiego filmu, w którym wsyzstko od początku sie udaje i może właśnie dlatego w ogóle nie jest piękny... a nawet sprawia wrażenie niesmacznego...
Lilianna Szymochnik Opublikowano 6 Maja 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Maja 2007 Tutaj zależy od wyboru akcji i autora jego widzimisię; napisane zostało tak,żeby zwyciężyła miłość- oto mi wszak chodziło. Wracając do palindromów, czy znasz ogólnie zasady, jak się je czyta i pisze. Spróbuj mi tutaj na tej stronie jeden napisać: Wtedy uznam,że jesteś biegły- w tym fachu do dzieła-czekam!
stehr Opublikowano 6 Maja 2007 Zgłoś Opublikowano 6 Maja 2007 żeby zwyciężyła miłość? przecież łątwo można zgadnąć co takimi osobami zawładnęło, a bynajmniej żadne z nich niekierowało się miłością... a byłem wczoraj sprawdzić coto są palindromy, nawet kilka przeczytałem, w jedną i drugą stronę... a wcześniej słyszałem o nich tyle że już kochanowski takei tworzył...
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się