Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Niniejszym uprzejmie zawiadamiam, że Święta przeżyłem ;)
(mimo nadmiaru jedzenia, ach - jak słodkiego! - a tym, co mi zostało, dzielę się z Wami) ;D

-------------------------------------------------------------

W sercu moim płonie ognisko
(n00ker)

porywasz dusze i serce,
rozum chowając pod ogonem.
(Ola Zimoń)

nogi są z waty
a ręce z karimaty
(Nina)

na Boga rany
miłość to nieficzyczna
(Tereska Rzymska)

lecz serce wciąż załzawione
i nie odejdzie od tego co leży
(syta-głodem)

Wypełnia miodem doznań ... ciał
Pośród kwintesencji czystości dusz
(Gaudium cum pace)

ukryci
przed światła prostytutkami
co plują na ulicę
/.../
w duszy gdzie dotąd grałaś na harfie
świszczą dziś wichry obawy
(Wiktor G.)

trzymam cię w sercu
goręcejesz żarem miłości
(slawomir_zeromski)

jak śmierć
przekłutego do łózka chorego.
(Iwona Matelska)

Gdy lody stopniały,
nad brzegiem wyrosły lilie.
W butach, które pozostały
na znak, ze ich serce wciąż bije…
(Monika E.)

miłość to czynność którą można okazać drugiej osobie
(stehr)

będzie z niej kpić
pozostawiąc w jej psychice
na miejscu miłości...grobowe znicze
(Martyna Nieroda)

blyszczaca barwa blondu plecionych warkoczow.
(Piotr Romanow)

Włosy zwiną się w trąbki
zderzając się w podniebnymi
łzami.
(Kamila Rodko)

I widzę jej twarz splecioną we włosy
(Mariusz Błaszczak)

Me serce woła za tobą z oddali
I choć krzyk zagłusza warkot spalin
(C. perques)

dojść gdzie nie sięga bieg Wisły
(Kasandra Kowal)

aaaaaaaaaaaaaaaaa
/.../
tak!! już stoję. nad miłości dziurą która mi została
(LIFE-LINE)

Dziś demona mrówki jedzą
A me gardło nektar chłonie
(Fazo Rycina)

-------------------------------------------------------
Wszystkie cytaty z wątku konkursowego "Wiersz o miłości"

pzdr. b

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


a czegóżto panu brakuje? proszę przeczytać sobie te prawie 300 dzieł - może akurat tam... ;)

dzięki. raczej pozostanę wybrakowany ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



z naoczynych obserwacji wynika, że prawie 1/3 zgłoszonych utworów to wiersze osób "świeżo" zapisanych na org (b. często wiersz to 1 wpis) ;)))

bo przecież wszyscy nowi piszą o miłości :]
pamiętam mój tragiczny debiut :p

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...