Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Sorry za szczerość, ale czy Ty wierzysz w to, co tu powypisywałeś? ;P
pojawia się owy peel jako członek jakiejś zbiorowości, ale nie tej, która mogłaby "cegłą" - zbiorowości po drugiej stronie, z którą nota bene - o czym przekonywać powinny trzy ostatnie wersy, nie do końca się identyfikuje - taki gniot logiczny, żeby uratować prawo do zaistnienia błędu ortograficznego? Wiesz, każdy Yappiszon by policzył najpierw koszty ;)
Co za dużo, to niezdrowo. I tego się trzymajmy. Skoro sam piszesz, ze konstrukcja opozycyjna - bądź konsekwentny. Błąd ortograficzny jako metafora świadomości peela, że nie jest sam na Ziemi, "tej ziemi" ;)
Oświecenie, drogi chłopcze, kosztuje. Nie podjąłeś nawet trudu, żeby zobaczyć ten wers (7) z dystansu. A to jest podobna historia: dwuznaczności. Fajny pomysł, co z tego - skoro niewykorzystany w dalszej części tekstu.
Rozbierzmy więc peela na przykładzie tej zwrotki:
"brakuje mi murów i pytam gdzie mury
ci którzy kręcą od dawna twierdzą
że jedną małą cegłą mogliby mnie
z powierzchni planety nie wiem
czy wierzyć ale nie chciałbym tego

bo korzystam z niej na okrągło od niedawna"
Ktoś deklaruje, że brak mu "murów" (vide: Llach - Kaczmarski) - szlachetnie, romantycznie, odważnie. Ktoś stwierdza, że inni "kręcą" - czyli nie są szczerzy (romantyczni etc.), a w dodatku oni mogą też kręcić "twierdzą" (no, powiedzmy: taki Barbakan jak kolejka elektryczna na baterie ;). Czyli: nie ma murów - ale jest twierdza? Prawdziwa czy tylko metaforyczna, skoro "oni" mają cegły? To jedyny ślad (połowiczny - sic!- zresztą ;) po dwuznaczności "twierdzą". Po co więc budować wieloznaczność? Dla efektu i popisu elokwencji?
Bo cóż nasz Bohater dalej czyni? nie wie i... boi się, że go jedną cegłą zetrą z powierzchni, nie chce tego, bo d o p i e r o od niedawna "korzysta". Do czego więc brakuje mu murów? Do walki z nimi czy do przechowywania swojego tyłka? ;D
To mazgajstwo peela staje się niestrawne również przez "przegadanie". Gdyby zawiesić wiersz na "mogliby mnie" - wszystko i tak byśmy odczytali (ale musi zabrzmieć patetycznie "planeta"!, nb. dlaczego z powierzchni? równie dobrze "pod powierzchnię" ;)
Oświecenia trzeba posłuchać w sobie.
Położyć rękę na mostku i przeczytać: kręcą - twierdzą.
Cudnie brzmi ten rym wewnątrzwersowy ;)
Dziękuj Autorze moim "13-stu kochankom", że nie mam dziś więcej czasu...
buź
b


Bogdanie,
szczerość zawsze w cenie, szczególnie tutaj ;)
moim podstawowym problemem zwiazanym z odpowiedzią na Twój komentarz jest to, że zachowałeś go w bardzo ironicznej formie, co utrudnia mi rzetelną komunikację, ale rozumiem, że w pewnym wieku bez ironii jak bez nogi ;p

co do "logicznego gniota, który ratować ma błąd ortograficzny":
błędu ortograficznego nie ma (jedyne co można zarzucić - to forma liczby pojedynczej po "z resztą", która jest zastosowana świadomie, żeby jednoznaczność formy nie rzucała się w oczy -możesz twierdzić, że jest to zabieg beznadziejny, jestem w stanie w pewnym stopniu przyznać nawet rację, ale konsekwentne i irracjonalne twierdzenie, że ratuję się przed przyznaniem do błędu ortograficznego jest czystym absurdem :))

Dobrze wiesz Bezecie, że jesteś niesprawiedliwy pisząć: " Błąd ortograficzny jako metafora świadomości peela, że nie jest sam na Ziemi, "tej ziemi" - bo doskonale zdajesz sobię sprawę o jaką opozycyjną (i b. konkretną!) wspólnotę chodzi.

Masz natomiast rację, że pomysł mogłem pociągnąć dalej.

Ten brak murów nie jest związany z romantyczną potrzebą, nie ma w nim za wiele szlachetności, o odwadze nie wspomnę. Potrzeba bycia w opozycji u młodych ludzi (opozycji, której dziś nie mają WOBEC kogo/czego tworzyć jest bardzo silna i wpisana w klika róznych kontekstów - od narodowego po czysto młodzieńczy)

"kręcą" - otwiera różne pola interpr. - od nieszczerości, po kręcenie nie tylko twierdzą, ale światem w ogóle

i co to za pytanie: to twierdza, czy mury w końcu?
a nie widziałes nigdy jednego i drugiego jednocześnie na niedużej powierzchni?
(zazwyczaj- nie wiedzieć czemu - występują w sąsiedztwie;))

mogliby mnie cegłą - czyli elementem ich obwarowań (interpr. jak kto woli - walka prowadząca do - może nie autodestrukcji, ale "nadszarpnięcia" swojego zaplecza, czy siebie w ogóle / czy tez niedużym nakładem sił, lub w mało wyrafinowany sposób)
- więc ta wieloznaczność nie jest idiotycznym popisem elokwencji (z resztą- jakiej elokwencji?! :))

nasz bohater nic dalej nie czyni, on w ogóle mało czyni
nie wiem czy się boi..

no, ale tutaj mnie masz - niestety ;d
(ale do pewnego stopnia tylko ;p)

tzn. nie przyszło mi do głowy, żeby w ogóle interpretować mury jako schronienie dla peela, było dla mnie oczywiste, że brakuje "czegoś" co stanowi antytezę, po prostu wroga.

a rzeczywiście interpretację (skrajnie inną - mury jako schronienie) można by obronić

pytanie czy to źle - problem stanowi chyba to, że rzeczywiście istnieją dwie drogi interpretacyjne - tzn. to nie problem - problem z tym, że są skrajnie różne, hmm.. nie wiem.. chętnie poznałbym opinię kogoś trzeciego

ale fakt faktem - zupełnie o tym nie pomyślałem

natomiast przegadanie związane z patetyczną planetą jest dla mnie nieco niezrozumiałe
nie bez powodu pojawia się właśnie "planeta nie wiem"
z powierzchni jako złamanie zw. fraz. z ziemią na koszt planety, bo ziemia jest tylko jedna..

pozdrawiam
i dzięki za wnikliwe przeczytanie
(jedno z nielicznych)

pozdrawiam także 13 wczorajszych kochanek

zaraz zaraz...po co ja to wypisuję.. ehhh..
moja zdolność logicznego myślenia, rzeczywiście siada..
skoroś miał wczoraj 13 bab, to obawiam się, żeś już pod powierzchnią
planety! ;p

pzd.!
  • Odpowiedzi 63
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



mialoby chodzić o mamienie swoimja. jesli autor się z tym nie zgadza - jestem w stanie to zrozumieć.

poezja to takie mamienie, w którym mamiony nie wie, że jest mamiony. ja się czułam takowożmamiona. już nie lubię tego słowa.
;) ano, po peelu płci męskiej oczekuje się (ja oczekuję) zwykle twardego tyłka.



wycina Pan jak dziennikarz, fragment wyjęty z kontekstu:

"nie przepadam za stylem: że tak, owszem, ale sam nie wiem, może jednak. jak na faceta zbyt mocno chybotliwe."

niech Pan zerknie na dwukropek.

zastanowiłam się. a i owszem, nadal ta ona. i nie dana international.

zdrówka;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



mialoby chodzić o mamienie swoimja. jesli autor się z tym nie zgadza - jestem w stanie to zrozumieć.

poezja to takie mamienie, w którym mamiony nie wie, że jest mamiony. ja się czułam takowożmamiona. już nie lubię tego słowa.
;) ano, po peelu płci męskiej oczekuje się (ja oczekuję) zwykle twardego tyłka.



wycina Pan jak dziennikarz, fragment wyjęty z kontekstu:

"nie przepadam za stylem: że tak, owszem, ale sam nie wiem, może jednak. jak na faceta zbyt mocno chybotliwe."

niech Pan zerknie na dwukropek.

zastanowiłam się. a i owszem, nadal ta ona. i nie dana international.

zdrówka;)


dobra dobra Pse Pani ;>
casem prowokacyjnie dobrze jest coś wyciagnąć z kontekstu
skoroś Pani pewna swej kobiecości
to co, może randka? ;p

zdrowia także!

pzd.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


hehe, dałeś się nabrać? to była figura stylistyczna ;P


http://www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?pid=404199#404199
W sprawie TEGO ŚRODKA ARTYSTYCZNEGO (błąd pn "z resztą") polecam Ci skorzystanie z linka ;D)))


Fakt, siłę, żeby ciągnąć te eg(z)otyczne wywody, to ty chopie masz. Ale im więcej tłumaczenia - tym gorzej dla wiersza. Nie wiem dlaczego, ale tak jest ;)

Kochanek jest liczba stała: wczoraj, dzisiaj, jutro
choć nie wiem ja długo...
pociągnę
- strasznie mnie eksploatują, a płacą marne grosze
;D
b
ps. życzę Ci jednej, ale dobrze płatnej ;)

pracy ;P
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




już poprawione
przepraszam najmocniej!
żywię żal do siebie za niewybaczalny błąd
i nadzieję, związaną z tym, że nie jest Pani męzatką ;p

pozdrawiam raz jeszcze :D
A ten już zarywa :)




Nie zerknęłam od razu i prosze co tu sie dzieje pod moją nieobecność !!


Kiedy dowiedziałem się, że masz zamiar przybyć na zjazd poetycki z jakimś mężczyzną, uznałem, że będę działał bez skrupułów

to dopiero początek!

pzd ;d

Chcesz poczuć skutki mojej zazdrości ??

Będzie ostro :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



aż takiego wrażenia na mnie nie robisz :)
oczywiście, że mogę wysilić się na obiektywizm i chyba subtelnie jednak się gdzieś przewinął. dochodzę do wniosku, że bliżej Ci do prozy niż poezji - tyle że jeszcze za wcześnie by o czymkolwiek wyrokować :) i ja już stąd spływam bo za dużo tu jak dla mnie i nie nadążam czytać a nie lubię być nie w temacie :)

do następnego (wiersza ofkors)
pozdr. a
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


hehe, dałeś się nabrać? to była figura stylistyczna ;P


http://www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?pid=404199#404199
W sprawie TEGO ŚRODKA ARTYSTYCZNEGO (błąd pn "z resztą") polecam Ci skorzystanie z linka ;D)))


Fakt, siłę, żeby ciągnąć te eg(z)otyczne wywody, to ty chopie masz. Ale im więcej tłumaczenia - tym gorzej dla wiersza. Nie wiem dlaczego, ale tak jest ;)

Kochanek jest liczba stała: wczoraj, dzisiaj, jutro
choć nie wiem ja długo...
pociągnę
- strasznie mnie eksploatują, a płacą marne grosze
;D
b
ps. życzę Ci jednej, ale dobrze płatnej ;)

pracy ;P


eeeee, no i po zabawie
link o niczym nie świadczy
weźcie se go raz jeszcze orzeczytajcie :>
będe się upieral, że owa dwuznaczność
(dwuznaczność, nie żadne wielkie środki artystyczne, prześmiewcy)
była zastosowana celowo



co do kochanek,
wydaje mi się, że
one pociagnąć będą mogły długo

(od kiedy dowiedziały się, że tylko chwalisz ;d)

pzd
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


-żnie...
:P


Bogdan zawsze z ręką na pulsie, bez zbędnych ekscytacji, chłodny, merytoryczny
Mogłabyś się wiele od Niego nauczyć Dormo

;d

Bogdan ma już swoje lata.. A to ty napisałeś, że dopiero sie rozkręcasz :)
Więc nie wiem kto tu się ekscytuje najbardziej ;P
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Bogdan zawsze z ręką na pulsie, bez zbędnych ekscytacji, chłodny, merytoryczny
Mogłabyś się wiele od Niego nauczyć Dormo

;d

Bogdan ma już swoje lata.. A to ty napisałeś, że dopiero sie rozkręcasz :)
Więc nie wiem kto tu się ekscytuje najbardziej ;P


z pewnością nie ja, skoro dopiero się rozkręcam
Bogdan swoje lata? Jakie swoje lata... nie masz pojęcia o czym mówisz...
kiedy na zjeździe zobaczysz go w akcji
(a przypuszczalnie jest w jeszcze lepszej, o ile to w ogóle mozliwe, formie niż na ostanim zjeździe, bo przybyły mu, o ile dobrze licze, 2 kochanki ;p)
to zmienisz zdanie moja droga ;>
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Bogdan ma już swoje lata.. A to ty napisałeś, że dopiero sie rozkręcasz :)
Więc nie wiem kto tu się ekscytuje najbardziej ;P


z pewnością nie ja, skoro dopiero się rozkręcam
Bogdan swoje lata? Jakie swoje lata... nie masz pojęcia o czym mówisz...
kiedy na zjeździe zobaczysz go w akcji
(a przypuszczalnie jest w jeszcze lepszej, o ile to w ogóle mozliwe, formie niż na ostanim zjeździe, bo przybyły mu, o ile dobrze licze, 2 kochanki ;p)
to zmienisz zdanie moja droga ;>

Się zobaczy. Szczerze to liczę na to, że cos zobacze :). Ale widzę, że znasz Bogdana lepiej niz siebie.

Co kobiety potrafia zrobić z facetami :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




z pewnością nie ja, skoro dopiero się rozkręcam
Bogdan swoje lata? Jakie swoje lata... nie masz pojęcia o czym mówisz...
kiedy na zjeździe zobaczysz go w akcji
(a przypuszczalnie jest w jeszcze lepszej, o ile to w ogóle mozliwe, formie niż na ostanim zjeździe, bo przybyły mu, o ile dobrze licze, 2 kochanki ;p)
to zmienisz zdanie moja droga ;>

Ale widzę, że znasz Bogdana lepiej niz siebie.


gdzie widzisz? bo ja nie widzę
muszę przyznać, że siebie znam nieco lepiej
ale Bezet jest przecież jak otwarta księga,
a przy młodej uroczej damie to i może tabula rasa ;p
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ale widzę, że znasz Bogdana lepiej niz siebie.


gdzie widzisz? bo ja nie widzę
muszę przyznać, że siebie znam nieco lepiej
ale Bezet jest przecież jak otwarta księga,
a przy młodej uroczej damie to i może tabula rasa ;p

hehehehe. A myslałam, że to Ty jesteś największym lovelasem tego forum :)
Nie dam rady. Powaliłeś mnie. Ciebie to chyba nikt nie przegada. :D

Szkoda tylko, że się nie wypowiada sam zainteresowany

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • sytuacja najgorsza

      znów piszę słowa 

      niech zechcą się rymować 

      niech wpadnie metafora i porównanie by poezja popłynęła a nie tylko szczekanie jak pies na pianie 

      wścieklizną się pojawie w twoim śnie 

      będę bał się wody która oczyścić potrafi ciało i krew a przede wszystkim serce i duszę 

      będę pompował w krwi obiegu gęsta ciemną maź

      nie krew bo ubogą w cały tlen 

      duszę się w twoim śnie 

      i płuca nie napełniają się w zyciodajną materię czyli (powtórzenie cholera ale inaczej sie nir da) z powietrza (jeszcze nie terwz uciekłem tym słowem ale zaraz padnie co w niedawnym wersie i oto jest juz tuz po nawiasie) tlen

      tlen 

      tlen 

      tlen 

      tlen (razy pięć widzisz to rymuje się ze sobą to samo słowo czy off)

      potrzebuję oddechu a jedyne co mam to dym z papierosów którym wśród czterech ścian oddycham i oddychałbym wszędzie tym nikotynowym szczęściem 

      na plaży i w lesie ale tam nie niesie mnie krok

      do monopolowego to jo

      ale nie dalej

      tylko gdy drobne uzbieram wyżebrać się uda na flachę 

      w kieliszek polane ale to niewystarczająca ilość 

      leję tani twardy alklhol w szklankę i wlewam w ryło 

      wuda do ryja

      vvdvdoryjv 

      czarnego skrzydła motyla

      zgubiony w pseudonimach 

      niesiony na skrzydłach 

      znikam

      by zasnąć w sen wieczny jako bezimmirnny

      i to moja nagroda 

      nie do wiary jaki jestem zjebany

      i przeklinać mogą niby inteligentni mówią słowa przysłowia ale prawdziwie mądrzy potrafią nie rzucić kurwą w stronę chama ggdy odpierdala bo w sercu mają miłość Pana i idą w jego słowa by na raj w życiu po sądzie ostatnim zapracować 

      a ja

      odchody piekła 

      robactwo co go diabeł się wyrzeka

      utopiony w rynsztoku z fekalii demonów i grzeszników z kotłów 

      po prostu 

      po kieliszku w szklance się żale 

      szczekanie a na pysku kaganiec

      zeby niepełne w szczęce i dziurawe

      nie obawę a odwagę wykarzesz gdy w twoim śnie będę nawiedzał cię 

      i eutanazję jak się należy z nabitej srebrem strzelby wymierzysz między oczy i nic nikogo tu nie zaskoczy 

      wyzionę tedy ducha i uleci w pył rozbita przez grzechy dusza i opuści atmosferę jak nikt mnie nie chce bo zrobiłem co mogłem by trafić w serce i zdradzić zaufanie i kolejną szansę zamienić na te ostatnie wzruszanie ramionami na nie

       

      czyli tak

      ja to pies 

      ja to pies chory na wściekliznę 

      za późno na ratunek należy ubić podłe złe zwierzę zagrożeniem jestem 

      oto nke pytam dziś pod koniec dziwnego tekstu kim jestem 

      bo wiem że dzięki nim (Oni) udało mi się dojść do błędu 

      obłędu w jakim tkwiłem

      sprawdź sobje wielbłada jako metafore w arabskich tekstach 

      ja nie jestem Nim

      demon z piekła mnie opętał 

      można powiedzieć 

      ale to nie inne byty kierowały mną a winnego mam siebie 

       

      to nie żale 

      to nie ku chwale

      to ku przestrodze dla ciebie żebyś widział dalej 

      niż ja widziałem 

      mimo okulara szkiełka tylko czubek własnego nosa dostrzegam 

      mimo uszu pełnych miodu nje słyszę szeptow innych niz krzyki ego które mi wmawia że jestem okej

      o jej

      olala 

      paczeko (fonetycznie z portugalskiego tłumaczy się na wysoko ale w niematerialnym sensie tylko wyniesion jakos tak nie wiem jak ci to wytlumaczyc sputaj w Hiszpanii) 

      ego 

      nie niosę światła myślę o sobie 

      ja jestem światłem 

      mów mi słońce 

      mówię o największej gwiezdzie którą znam też na b jak imię i ksywa które nadała mi rodzicielska decyzja i ksywka którą sobie sam potem wymyślam 

      b b b b b

      lubię choć nie wolno mi lubić nic tylko do siebie czuć wstręt i hejt jak nienawiść 

      czemu nie potrafię się zabić 

      skoczyć i skończyć 

      wybrać gałąź i owinąć szyję w pętle i runać niczym nazisci i skończyć jak Hussein tylko w pewności zostawić że napewno winny 

      zabiję cię 

      a to ja zasługuje na śmierć 

      przystaw mi broń do głowy i kurwa mać strzel

      niemetaforyczne jak liryczne zabójstwo tylko elektryczne krzesło ku ulgom 

       

      hau hau buda i łańcuch i kagancu na pysku a nie mi tu bazyliszku 

       

      oto ściana słów które nic nje znacząc cóż skąd miód i mleko i ze srebra zastawa na stole komus kto nie doceni nigdy bo jest matolem

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...