Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Mdlące poczucie pustki...

Ssące poczucie przesytu...

Wilgotne poczucie osamotnienia
i suchość żalu w źrenicach...


Wymioty emocjonalne...
Emocjonalne wymioty...


Zalepiły nozdrza
racjonalnego myślenia
zielenią się
złocą się
stwarzają pozory...
że wszystko będzie dobrze...

Emocjonalne wymioty...

Nie było - nie będzie...
"Wszystko to... iluzją jest...
i magią..."

Dwa palce w gardle...
i oczy szeroko otwarte...
otworzyły uszy logicznego
myślenia...

Wątrobofiliczne wyrzuty
żółcią nareszcie przebarwiły,
szmaragd marzeń sennych...

I nie ma Cię już
w opuszkach moich palców...
ramiona nie ciężą już
Twoją wonią...

Wściekłość tryska z moich oczu
jej płomienie parzą
przesiąknięta Tobą skórę...

Zamykam topniejące powieki
i krzyczę smutkiem..
wymiotuję emocjami...

Wymioty emocjonalne...
Emocjonalne wymioty...

Opublikowano

Tak poważnie mówiac to miały być wyznaczniki pauz, miały wydłużyć wiersz, przychamować troche natłok nie koniecznie poetyckich porównań. Nadać charakter bardziej refleksyjny niż napastliwy. Nie wiem na ile mi wyszło.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @jjzielezinski Zgrabny !! 5
    • przyznaję, że, jak to zabawnie nazwała mama, fukałem. przez całe lata, dzieciństwo z przyległościami, wycinałem z papieru żołnierzy, potwory, wszelaką mutantozę. nigdy nie byli przedstawiani en face, zawsze z profilu, niby postaci ze staroegipskich malowideł. ich ręce były spiczaste, oczy – skośne, pyski – podłużne, a dłonie domyślne, podobnie, jak zabijający ich laserami-blasterami, jedyny sprawiedliwy bohater, obrońca świata i wszystkich jego galaktyk, którego nie wycinałem, bo i po co. był on widoczny jedynie w wyobraźni. i biegało się z papierowymi monstrami w dłoniach, wygwizdując-wyświstując odgłosy wystrzałów, robiąc wdzziuw-wdziuuw. papier, z jakiego wycinałem szkarady, powinien być w miarę gruby, z gazet wychodziły niestabilne w moich oczach, za miękkie, by się nimi bawić, słabiaki-mutanciaki. w wakacje przefukiwałem (znów – określenie nadane przez mamę) nieaktualne już zeszyty, a nawet podręczniki szkolne (czemu mi pozwalano   – nie wiem). chlastało się nożyczkami mamine książeczki z rozwiązanymi krzyżówkami (trochę za cienki papier!), kalendarze (dobry papier!), było się stwórcą. mniejsza o to, że bestii. tak się zastanawiam (nostalgia znosząca poczytalność?), czyje imię nadano sowchozowi, gdzie obecnie tyrają moi wielkozębi ludkowie z papieru, w jakim wymiarze znajdują się pola, które orzą pługi ciągnięte przez krokodylokształtne indywidua. bo przecież oni wszyscy muszą gdzieś istnieć. nie może być inaczej.  
    • „Broń palna jest ciężka”
    • @Wiechu J. K.   Bardzo dziękuję!  Dokładnie tak, zwierzęta często wyprowadzają ludzi na "prostą" po trudnych przeżyciach.  Serdecznie pozdrawiam. :) 
    • @LessLove   dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      O ! Dwa razy ? faktycznie… się nie starzejesz I grzeszysz…grzeszysz @LessLove ! 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...