Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Małe mroczno - deszczowe coś, co udało mi sie ostatnio stworzyć... Dawno mnie tu nie było, zwłaszcza z czymś nowym. Miłego czytania : )


Anioły


Stała na deszczu, skąpana w bladym świetle latarni. Makijaż rozpłynął się, tworząc na policzkach fantastyczne wzory. Elegancki kostium przyklejał się do ciała, buty tonęły w kałuży. Klaudia zachwiała się i upadła, zaraz jednak podparła się rękami. Próbowała wstać, ale nie mogła. Usiadła.

Było jej niedobrze. Siłą powstrzymywała się, by nie zwymiotować. Podkuliła nogi i zaczęła nucić kołysankę, którą dawno temu śpiewała jej mama. Melodia była nieodłączną częścią jej życia, jak przyjaciel, który zjawia się zawsze, gdy jest potrzebny.

Deszcz padał rzęsiście. Klaudia nie czuła zimna, choć trzęsła się nieprzerwanie. Kolejny raz przygryzła wargi, walcząc z falą mdłości. Nie mogła wymiotować, nie tym razem.
Zmrużyła oczy, gdy zza rogu błysnęło ostre światło. Samochód minął ją i odjechał, kierowca najwyraźniej nie zauważył drobnej kobiety skulonej na chodniku.

Dlaczego to tyle trwa, myślała Klaudia, mocniej obejmując kolana. Nagle poczuła dziwną słabość i pragnienie, by się położyć. Odetchnęła z ulgą, gdy jej policzek dotknął mokrego betonu. Z tej perspektywy wszystko wyglądało inaczej. Latarnie i domy stały się nierealne, znaczenia nabrały źdźbła trawy rosnące między płytami chodnika. Klaudia chciała ich dotknąć, ale nie mogła poruszyć ręką.

Mrowienie w stopach trwało tylko chwilę, później w ogóle nie czuła już nóg. Zamknęła powieki i wydawało jej się, że słyszy bicie własnego serca. Później zasnęła.

***


Widywała je już jako mała dziewczynka. Miały pokrzywione twarze i wyleniałe skrzydła, uśmiechały się bladymi ustami i szeptały, ciągle szeptały. Czasem opowiadały o fantastycznych rzeczach i Klaudia uwielbiała ich słuchać; niekiedy jednak bywały przerażające.

Nie pamiętała, kiedy zaczęła je malować. Zwykle dopiero w połowie rysunku zdawała sobie sprawę z tego, co robi. Uważała, że to zabawne.

Rodzice byli zaniepokojeni dziwnymi malowidłami córki. Klaudia odwiedziła kilku psychologów, którzy w karykaturalnych postaciach zwykle nie dostrzegali niczego dziwnego.

"Dziewczynka jest spokojna i zrównoważona, trochę zbyt cicha, ale nie na tyle, by było to nienormalne. Wiele opowiada o szkole i rodzicach. Czasem wspomina zabawę, w której udaje, że ma anioła stróża - w jej wieku jest to jednak typowe. Mówi, że w malowaniu najbardziej lubi łączyć barwy - proszę spojrzeć, te rysunki naprawdę są bardzo kolorowe. Klaudia nie uważa, że jej postaci są straszne, po prostu dziwaczne. Nie mają pazurów ani groźnych zębów. Moim zdaniem, dziecko jest zdrowe..."
Czas mijał, a Klaudia malowała.

***

- Teraz jesteś jedną z nas - powiedział obraz. Klaudia dotykała płótna, próbując rozgryźć tą zagadkę. W jaki sposób jej obraz ożył? Czego od niej chce?
- Kochaj nas, Klaudio - odrzekł anioł malowanymi ustami. - Po prostu nas kochaj.

***

Minęło wiele lat, odkąd ostatni raz słyszała głos anioła. Od tamtej pory niewiele się zmieniła. Nadal była zamkniętą w sobie, cichą istotą, pełną wewnętrznych sprzeczności i nieokreślonych uczuć. Zamieszkała z mężczyzną, którego w zasadzie nie kochała. Ten związek był skazany na niepowodzenie, ale Klaudia nie umiała go jeszcze zakończyć.

Tego dnia padał deszcz. Z okien tramwaju patrzyła, jak światła rozmazują się w szklistych kroplach. Parasolkę zostawiła w biurze, ale tym się nie przejmowała. Niedługo przesiądzie się do autobusu, przystanek jest blisko.

Cały czas miała wrażenie, że coś ją obserwuje. Nie ktoś - podświadomie wyczuwała, że nie jest to człowiek. "Kochaj nas" - przemknęło jej przez głowę i poczuła, jak przebiega ją dreszcz.

Kiedy stała na pustym przystanku, wróciły inne wspomnienia. Opowieści, których słuchała, kiedy była małą dziewczynką. O królewnie zamkniętej w lochu, która skonała, nim odnalazł ją ukochany. O tym, jak rycerz wbił zaczarowany nóż w jej serce i w ten sposób ją ożywił. Pobrali się, lecz nie mogli mieć dziecka - wszystkie rodziły się martwe. Taka była cena, którą księżniczka musiała spłacić śmierci.

"Po prostu nas kochaj, Klaudio"...

***

Biegła przed siebie, rozedrgana i bliska płaczu. Zasłoniła dłonią twarz, chroniąc ją od deszczu, ale niewiele to pomagało.

Nie zwracała uwagi na przechodniów i samochody. Na światłach mało nie potrącił jej czerwony Volkswagen. Kierowca posłał za nią kilka przekleństw, ale Klaudia nawet go nie usłyszała. Właściwie, nie zauważyła też żadnego samochodu.

Świat stopił się w szarogranatową masę. Zmierzch zapadał szybko, być może z powodu deszczowych chmur, które dusiły światło. Klaudia potknęła się i oparła o latarnię. Głowa jej pulsowała, czuła gorący pot spływający po plecach. Dyszała ciężko, próbując wykrzesać z wątłego ciała ostatki energii.

Wydawało jej się, że w ciemności ktoś ją woła. Odwróciła się, ale nikogo nie zobaczyła. Zamknęła oczy i zanuciła, cicho i niepewnie. Stara kołysanka dodała jej sił.

Coś dotknęło jej pleców, poczuła przeraźliwe zimno. Zaczęła biec. Nie słyszała za sobą żadnych kroków, ale też wcale się ich nie spodziewała.

Kiedy dopadła drzwi domu, odetchnęła z ulgą. W kuchni paliło się światło, Filip niedawno wrócił z pracy. Poczuła przemożną chęć, by go przytulić.

Dopiero w przedpokoju pomyślała o stanie swojego ubrania. Spojrzała na mokre ślady, które zrobiła na podłodze.

- Kochanie, co się stało? - spytał Filip. Stał w drzwiach kuchni i patrzył na nią z niepokojem. Uśmiechnęła się.

- Uciekł mi autobus, przebiegłam kawałek. Zaraz się wykąpię.

- Zrobić ci herbaty?

- Nie, dzięki...

Na myśl o herbacie znów naszły ją mdłości. Zanim zwymiotowała, odkręciła wodę w kranie. Nie chciała, by Filip ją słyszał.

Muszę coś zrobić, myślała, wycierając resztki makijażu przed lustrem. To nie może tak trwać.

***

Anioł, który przed nią stał, miał wielkie, białe usta i błyszczące oczy. Raz po raz machał wystrzępionymi skrzydłami, które z pewnością nie mogły go unieść.

Klaudia bała się, ale nie była przerażona. W pewnym sensie współczuła tej dziwnej istocie, którą widywała wcześniej tyle razy. Nigdy nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo jest wyniszczona. Wszystkie rany, którymi była pokryta, wyglądały okropnie.

- Pamiętasz mnie, Klaudio? - spytał anioł szeptem. Kiwnęła głową. On właśnie przemawiał do niej z obrazu.

- Tęsknimy za tobą, Klaudio. Chcemy, żebyś do nas przyszła.

- Czy to możliwe? - spytała niepewnie. Nie przepadała za swoim dotychczasowym życiem, ale nie była gotowa na zmiany. A zwłaszcza nie takie.

- Wszystko jest możliwe, kiedy nas kochasz. Pamiętaj, jesteś jedną z nas. Masz ten sam głód w oczach.

Klaudia zadrżała, jeszcze raz przyglądając się aniołowi. Nagle uderzyła ją myśl, że on się rozkłada. Rany na ciele były przegniłe, tak samo jak trupie usta, o których nie potrafiła nie myśleć...

Odsunęła się gwałtownie i potrząsnęła głową. Jak mogła nie zauważyć tego wcześniej? Jak mogła malować te potwory i ufać im? Jak mogła...

- Chodź do mnie - anioł wyciągnął suchą dłoń i dotknął jej ramienia. Poczuła mdłości i dziwny chłód. Miała ochotę uciec, ale wiedziała, że to nie ma sensu.

Słaniając się na nogach, podeszła do śmietnika i zwymiotowała. Nie obchodziło jej to, co pomyśli sprzątaczka. Raz po raz wyrzucała z siebie ciemną, mazistą substancję, która nie miała zapachu.

Kiedy podniosła głowę, anioła już nie było. Na kolanach doszła do drzwi, ale nie była w stanie dosięgnąć klamki.

Minęło dużo czasu, zanim zdołała wstać i wyjść z dawno opustoszałego biura.

***

Trawa była miękka i delikatna. Klaudia z przyjemnością zdjęła buty i pozwoliła, by źdźbła wsunęły się między palce stóp. Wystawiła twarz do słońca i poczuła się znowu jak dziecko. Pamiętała te ciepłe, wiosenne dni, kiedy rodzice zabierali ją na piknik. Wszystko smakowało tak wspaniale, trawa była ciepła, wiar przyjemnie chłodny. Tata nosił tą kolorową koszulę w kwiaty, której tak bardzo nie lubiła mama.

Filip podał jej termos z herbatą. Posłała mu przyjazny uśmiech, bardziej szczery, niż miała ochotę. Był teraz jedyną ciepłą istotą w jej życiu, a ona nosiła w sobie tyle chłodu...

Kątem oka znów dostrzegła sylwetkę anioła. Często ją obserwował, jakby bał się, że mu ucieknie. Zamknęła oczy i skupiła się na trawie, miękkich źdźbłach otulających jej stopy. Zanuciła swoją kołysankę, ale i tak nie zdołała zagłuszyć dzikiego rytmu serca.

Podjęła decyzję i nic nie mogło jej zmienić.

***


Anioł stał nad ciałem, które zastygło na ulicy. Nie zastanawiał się nad tym, co miało miejsce. Wiedział tylko, że dziewczyna odebrała sobie życie.

Ktoś przyniósł worek. Przez chwilę mężczyźni w pomarańczowych kombinezonach mocowali się z ciałem, które zdążyło już zesztywnieć. Wkrótce blada twarz Klaudii znikła pod czarną folią, na której zalśniły krople deszczu.

Zbutwiałe skrzydła zakołysały się leniwie. Anioł odwrócił się i odszedł, by więcej już nie powrócić.

Ta bajka nie ma morału.

Opublikowano

mama - matka lepiej by brzmiało.

gdyby zdania były bardziej rozbudowane, myśl szerzej opisama byłoby cudeńko.

no i szkoda że tak przeskakujesz. awrto byłoby zachować takie książkowe płynne przejścia :D

ogólnie fajne :) masz łatwość pisania :D

Opublikowano

Bardzo fajny tekst. Rzeczywiście - można by ciut bardziej rozbudować zdania. Widzę, że długie, barwne opisy są twoją specjalnością, ale nie przesadzaj z nimi (tutaj tyło ich akurat, ot, tak ogólnie powiedziałem...).

PS: Droga Aniu Słoneczko! Nie wiem czy słyszałaś o takim rewelacyjnymh klawiszu: Shift. Postaraj się trochę częściej go używać, a Twoje komentarze będą łatwiejsze do rozszyfrowania, a i kurzu na ww. klawiszu ubędzie... Ja ich używam i palców mi nie poodgryzały :D

Ale ze mnie prowokant i słomiany autorytet... :P

PS2: Wymyśliłem nowy związek frazeologiczny...

Opublikowano

Być może muszę to jeszcze raz przeczytać. Kiedyś, na świeżo. Ale teraz nie bardzo rozumiem sens Twojego opowiadania - to kim są te anioły? Żywymi trupami? Ale dlaczego? I dlaczego Klaudia była jedną z nich? I w dodatku okazało się to po ładnych kilkudziesięciu latach jej życia?
Opowiadanie bardzo ciekawe. Tym bardziej, że bardzo lubię i anioły, i deszcz. Wciągające. Mroczne i mokre, z mdłym blaskiem dogorywającej latarni w tle. Po mojemu - tak, jak lubię.
Ale nie rozumiem...
Pozdrawiam, R.

P.S. A już myślałam, że Cię tu nie spotkam... Miła niespodziewajka. :)

Opublikowano

"Mamy" bedę bronić, to ciepłe słowo, ja zresztą o swojej mamie też mówię "mama". Mama to ta dobra dusza od kołysanek i herbaty z miodem, cos ciepłego w życiu Klaudii.

Kiedyś pisałam długie zdania, ale to mi nie odpowiadało. Potem przerzuciłam się na króciutkie, ale takie sprawdzają się tylko w bardzo dynamicznych opisach. To, co jest teraz, uważam za optymalne... Mówię to jako czytelnik, który porównywał style kilku ulubionych autorów i odkrył, co mu najbardziej pasuje : )

AngRoss, opisy to podobno najmocniejsza część mojego pisania, więc staram sie raczej pobudzać wyobraźnię. Ja sama nie lubię opisów, zwykle mnie nudzą, więc raczej nie będe przesadzać. Piszę to, co sama chciałabym przeczytać. Kiedy coś mnie nudzi, pomijam to milczeniem, skracam, wycinam. Dlatego czasem czegoś nie dopowiadam i dostaję za to baty ; )

"nie bardzo rozumiem sens Twojego opowiadania - to kim są te anioły? Żywymi trupami? Ale dlaczego? I dlaczego Klaudia była jedną z nich? I w dodatku okazało się to po ładnych kilkudziesięciu latach jej życia?" - sama tego nie wiem. A dlaczego są takie domy, gdzie huśtawki same się huśtają? Może Klaudia zaczęła widzieć jakies stwory i one wzięły ją do "stada", potrzebowały jej miłości, jej akceptacji. A ona, ze strachu przed nimi, popełniła samobójstwo? A może to tylko jej chora wyobraźnia?

Mogłam to zasugerowac w tekście, ale moja chęć wycinania wzięła górę. Jest tylko to, co najbardziej wyraźne w całej historii. Resztę można sobie dopowiedzieć.

Ps.: ja nie twierdzę, że to, co piszę, jest dobre. Wiem, że się staram robić to jak najlepiej. I że uwielbiam opinie, z których mogę wyciągnąć wnioski na przyszłość. Krytykujcie więc : ))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Ja tak sobie drogie Panie Panowie drodzy moi Bracia moje Siostry cud Boży o wolnej woli gdzie zapisał losy w Trójcy jeden zna karty historii jako czas mu nieistotny i jego palec wskazuje gdzie dla nas przypadkowe zdarzenie jest na Jego polecenie tak się usłyszałem tutaj dzieje 

      No więc tak łapię 

      stan niestan dna demokratyczny przypis do niewstania mego niepodpisane rymy się trafiły gdybym wiedział wcześniej się dowiedziałem później sercem bym nietrafiał w ludzkiej masy duszę a tak ruszę tłumem wtedy gdy stan i słowa były ku zabawy zaprawy wypadałe wybadany ja no coz

      cóż 

      szkoda że 

      już 

      wiem kim jestem nie 

      pytam już 

       

      czynem cham z najgorszych 

      nienawiści pelen

      ku mi bądź 

      mi czyny które 

      popelniał tamten nieświadomy swego 

      bytu życia 

      w ktorym

      spał zamknięte powieki miał to napewno na.prawde i brał co chciał 

      a chciał mieć a nie być 

      a byli tam wtedy Ci co krew z krwi bracia

      ten najmłodszy wpatrzony mówiła 

      matka a ja go niszcząc za dzieciaka

      wiem czemu 

      nienawiścią pała czrmu

      czemu chce 

      być jak najdalej. rodzina rozbita bo ja za cud się moalem

      miałem jak bilem

      biłem kradĺem i odpychałem tych co powinien dobry człowiek chronić 

      krew z krwi

      oczy litości na krzyki z ust moich gdzie padały słowy nje wiem czemu głośno nieswiafomie wbrew temu za kogo chciałbym się mieć 

      i mam na to jej odpo wiedź

      jesteś chory wiem 

      i wciąż czuła że musi być blisko mnie 

      drugi policzek i pierwszy po rwz kolejny

      kurwy chuje cham 

      ale ja bym chciał spowiedzi i opłatka 

      jak Wielka Improwizacja 

      potrzebujesz Boga

      masz w sobie diabła 

      opętanie 

      egzorcyzmy nic nie dały a może 

      po tem staje się sobie bliższy 

      długo w czasie nie od razu przynajmniej dziś njewstan przypomina mi co zrobiłem odpowiadam sobie kim jestem

      wbrew Bogu i jego słowom przez Syna przekazanym nie jestem Bogiem a bliżej mi do tego co niesie światło (tłumaczenie imienia Lucyfer jest takie wyczytałem sprawdź mnie sprawdź też chyba że wiesz to nie musisz sprawdzać przesz)

      ja niewstanie jedynie byłbym w stanie wykrzyczeć nawet wyliczę swoje grzechy księdzu przy spowiedzi ale czy to się liczy 

      gdy twardy trunek płynie przez żyły i uruchamia myśli 

      dziś nigdy nie jestem trzeźwy tak naprawdę 

      nie jestem sobą 

      leki wypisane odzez psychiatrę 

      znika objaw co spać nje daje

      rząd ludzi z przeszłości co nazwali omamem ja wypieram (jak to jeden z objawów) nieprawdziwosc tych omamow i biorę za prawdę co mi się wydaje że radioteatr to plan terapii behawioralnej metodą techniki ukrytej schowanej ludzkości znanej z filmów i seriali typu sajens fikszyn 

      ale oni mają dostęp 

      a ja wystawiłem się na cel celnym słowem a potem njeudanym samobojstwem na cudzych petlach sie rzucam gdzie nie wczas i głupia moja tendencja i przekonanie że to co mówię jest dobre i nie muszę sam se posłuchać się co nagadałem 

      niewstanie w trybie strumień nieświadomości 

       wyplute słowa które o nich sam spelnie w przyszłości 

      bo gdy ja mówię oni czy świat jest taki a taki gdy się rwę do opisania cywilizacjii to ja hedtem w tym

      moje odbicie

      gdy wypluwam wers o chmarze co idzie przez życie jakby byĺa androidem lub szerszeniem to o sobie przecież sprawdam co w poezji znaczy szerszeń i to łatwe a ja miałem zagadkę 

      podpisałem się w metaforze że jestem wrogiem 

      (kmwtw nie łamiąc omerty bo wtajemniczenie w grupè miało być ale fakstartem nazwane głupie rymowanie po zwrotce napisanej jeszcze dodadkowe a nkepotrzebne co zrobiłem tam nje wjem chocjuz domyslili mnie co poleciał za hejt za dis a to samotny opuszczony co chciałby mieć coś czego mieć nie ma nissczy w swojej głowie upadając upadlajac sie jedynie)

      że widzę jedynie tragedię jak nie wiem mówię co czuje ten co patrzy na śmierć osoby którą kochał całe życie co czuje gdy odchodzi druga z połówek 

      nie wjem co czuje osoba przeszywająca tragedię a nie wiem tak. naprawdę jaką tragedię przeżywają przeze mnie

      prawda jest taka tu od dzieciaka powinni nienawidzieć tego mnie chama co zło czyniąc i wbrew im i ich potrzebom oczekiwaniom

      zabity anioł 

      jest moją sprawą

      daleko od świata gdzie ludzkość kroki stawia powinnienem umrzeć i nie wracać 

      opuszczona samsara ale nie jako nagroda a jako kara 

      nic nie doświadczać poza granicami wszechświata 

       

      oto wiersz który już gdzieś w podobnych słowach pisalem 

       

      W sklepie pełnym pomarańczy 

      ominę je

      Prosto w stronę gdzie flaszki

      Obejdzie się niesmakiem

      Wróble pod dachem nie dają spać nad ranem po nocy nieprzespanej 

      Gołębie karmię na ekranie wirtualnym ziarnem

       

      i coś tam chyba było jeszcze może ale kończę generalnie

       

       

      ps KOCHAM JAK W KSIĄŻKACH JAK W FILMACH JAK W BIBILIACH 

      CHCIAŁBYM BY TO BYŁA PRAWDA ALE SERCE JAK KAMIEŃ I NIEWYKSZTCONA EMPATIA

      ROBIŁEM WAM ZA CO PRZEPRASZAĆ PRZEPRASZAM WAS TO ZA MAŁE I TYLKO ZNÓW BY POCZULI ODRAZĘ 

      WYŚWIETLĘ SIĘ I NA KONIEC DODAM 

      ŻE DZIŚ TE SŁOWA TO JUTRZEJSZE ALE ZE MNIE IDIOTA

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Poet Ka Warto siebie pytać się o zdanie ciekawiej się stanie .   Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • Ja tak sobie drogie Panie Panowie drodzy moi Bracia moje Siostry cud Boży o wolnej woli gdzie zapisał losy w Trójcy jeden zna karty historii jako czas mu nieistotny i jego palec wskazuje gdzie dla nas przypadkowe zdarzenie jest na Jego polecenie tak się usłyszałem tutaj dzieje  No więc tak łapię  stan niestan dna demokratyczny przypis do niewstania mego niepodpisane rymy się trafiły gdybym wiedział wcześniej się dowiedziałem później sercem bym nietrafiał w ludzkiej masy duszę a tak ruszę tłumem wtedy gdy stan i słowa były ku zabawy zaprawy wypadałe wybadany ja no coz cóż  szkoda że  już  wiem kim jestem nie  pytam już    czynem cham z najgorszych  nienawiści pelen ku mi bądź  mi czyny które  popelniał tamten nieświadomy swego  bytu życia  w ktorym spał zamknięte powieki miał to napewno na.prawde i brał co chciał  a chciał mieć a nie być  a byli tam wtedy Ci co krew z krwi bracia ten najmłodszy wpatrzony mówiła  matka a ja go niszcząc za dzieciaka wiem czemu  nienawiścią pała czrmu czemu chce  być jak najdalej. rodzina rozbita bo ja za cud się moalem miałem jak bilem biłem kradĺem i odpychałem tych co powinien dobry człowiek chronić  krew z krwi oczy litości na krzyki z ust moich gdzie padały słowy nje wiem czemu głośno nieswiafomie wbrew temu za kogo chciałbym się mieć  i mam na to jej odpo wiedź jesteś chory wiem  i wciąż czuła że musi być blisko mnie  drugi policzek i pierwszy po rwz kolejny kurwy chuje cham  ale ja bym chciał spowiedzi i opłatka  jak Wielka Improwizacja  potrzebujesz Boga masz w sobie diabła  opętanie  egzorcyzmy nic nie dały a może  po tem staje się sobie bliższy  długo w czasie nie od razu przynajmniej dziś njewstan przypomina mi co zrobiłem odpowiadam sobie kim jestem wbrew Bogu i jego słowom przez Syna przekazanym nie jestem Bogiem a bliżej mi do tego co niesie światło (tłumaczenie imienia Lucyfer jest takie wyczytałem sprawdź mnie sprawdź też chyba że wiesz to nie musisz sprawdzać przesz) ja niewstanie jedynie byłbym w stanie wykrzyczeć nawet wyliczę swoje grzechy księdzu przy spowiedzi ale czy to się liczy  gdy twardy trunek płynie przez żyły i uruchamia myśli  dziś nigdy nie jestem trzeźwy tak naprawdę  nie jestem sobą  leki wypisane odzez psychiatrę  znika objaw co spać nje daje rząd ludzi z przeszłości co nazwali omamem ja wypieram (jak to jeden z objawów) nieprawdziwosc tych omamow i biorę za prawdę co mi się wydaje że radioteatr to plan terapii behawioralnej metodą techniki ukrytej schowanej ludzkości znanej z filmów i seriali typu sajens fikszyn  ale oni mają dostęp  a ja wystawiłem się na cel celnym słowem a potem njeudanym samobojstwem na cudzych petlach sie rzucam gdzie nie wczas i głupia moja tendencja i przekonanie że to co mówię jest dobre i nie muszę sam se posłuchać się co nagadałem  niewstanie w trybie strumień nieświadomości   wyplute słowa które o nich sam spelnie w przyszłości  bo gdy ja mówię oni czy świat jest taki a taki gdy się rwę do opisania cywilizacjii to ja hedtem w tym moje odbicie gdy wypluwam wers o chmarze co idzie przez życie jakby byĺa androidem lub szerszeniem to o sobie przecież sprawdam co w poezji znaczy szerszeń i to łatwe a ja miałem zagadkę  podpisałem się w metaforze że jestem wrogiem  (kmwtw nie łamiąc omerty bo wtajemniczenie w grupè miało być ale fakstartem nazwane głupie rymowanie po zwrotce napisanej jeszcze dodadkowe a nkepotrzebne co zrobiłem tam nje wjem chocjuz domyslili mnie co poleciał za hejt za dis a to samotny opuszczony co chciałby mieć coś czego mieć nie ma nissczy w swojej głowie upadając upadlajac sie jedynie) że widzę jedynie tragedię jak nie wiem mówię co czuje ten co patrzy na śmierć osoby którą kochał całe życie co czuje gdy odchodzi druga z połówek  nie wjem co czuje osoba przeszywająca tragedię a nie wiem tak. naprawdę jaką tragedię przeżywają przeze mnie prawda jest taka tu od dzieciaka powinni nienawidzieć tego mnie chama co zło czyniąc i wbrew im i ich potrzebom oczekiwaniom zabity anioł  jest moją sprawą daleko od świata gdzie ludzkość kroki stawia powinnienem umrzeć i nie wracać  opuszczona samsara ale nie jako nagroda a jako kara  nic nie doświadczać poza granicami wszechświata    oto wiersz który już gdzieś w podobnych słowach pisalem    W sklepie pełnym pomarańczy  ominę je Prosto w stronę gdzie flaszki Obejdzie się niesmakiem Wróble pod dachem nie dają spać nad ranem po nocy nieprzespanej  Gołębie karmię na ekranie wirtualnym ziarnem   i coś tam chyba było jeszcze może ale kończę generalnie     ps KOCHAM JAK W KSIĄŻKACH JAK W FILMACH JAK W BIBILIACH  CHCIAŁBYM BY TO BYŁA PRAWDA ALE SERCE JAK KAMIEŃ I NIEWYKSZTCONA EMPATIA ROBIŁEM WAM ZA CO PRZEPRASZAĆ PRZEPRASZAM WAS TO ZA MAŁE I TYLKO ZNÓW BY POCZULI ODRAZĘ  WYŚWIETLĘ SIĘ I NA KONIEC DODAM  ŻE DZIŚ TE SŁOWA TO JUTRZEJSZE ALE ZE MNIE IDIOTA    
    • Boże dziś i nigdy nie składam rąk do modlitwy Znaku krzyża do Imion Jakie Nosi Twoja Trójca W Jednej Osobie nie czynię  Czy słowami w myślach wystarczy że to powiem czy to za mało by mnie Twoje Boskie ucho nastawione w moją stronę wysłuchało Boże dwa razy dziennie modlę się słowami modlitw  Tej której nauczył nas Syn Twój Boży gdy milenia temu urodzony ze znamieniem skazania na śmierć tych którym chciał pokazać miłość i szczęście jak żyć by Raju dostąpić  Druga modlitwa do tego który rządzi jak karty historii pisze i czas dla niego jest njestotny bo jest zarządca linii okręgu który wszechświat tworzy Boży zaczęty jednym tajemniczym słowy Trzecia modlitwa do niepokalanej grzechem Matki Syna Papież Polak otoczył ją kultem i ja też się ku jej wyjątkowości przychylam w modlitwach Wieczorne modły mają jeszcze urywek koronki ze słowy gdzie krew Syna poświęcona za grzechy nasze i świata były wybaczony   Ale dziś jest dziś jestem niewstanie  Jestem pod wpływem i chaos używki w płynie twardej i strasznej sprawia że modlitwy nie przychodzą z automatu i mylą i xapomjnaja słowa się  Dziwne nie  Uczone od dziecka wpojone jak twarda stal słowa znikają a ja wpadam w tym niestanie by pomodlić się swoimi słowy  Tylko jak to zrobić gdy Byt jak Boży jest mi niepewny  Ten z Księgi  Starego Nowego słowa  Testamenty Ojca który patrzy i widzi Mi się nie widzi Pytasz więc czemu te modlitwy Bo przyszło mi usłyszeć słowa że gdy będziesz modlił i żył po chrześcijańsku uwierzysz ale nie Wierzę w wyższą świadomość  Coś co jest zawsze i wszędzie i wie  ale tylko patrzy jak po pierwszym tchnieniu w nicość jak pierwsza była liczba jak jedynka  Obserwuje i wie co dzieje się co stanie się ale nie do końca czeka na nas po drugiej stronie gdzje dusza zawedruje gdy ciało opuszcza Jestem Heretykiem saracenem w Boga nie wierzę ale dziś moje ręce ułożone na ekranie klikają w klawiaturę chcą by Bóg usłyszał mnie i zwrócił uwagę choć miał już prawo zwątpienia w moją osobę i mógł przestać czekać na mnie z rajskim życiem po ostatnim oddechu Oj Boże możesz już na mnie nie czekać na szczycie gdzie chmury pod nami płyną po niebie jak owce białym wełnianym spokojem który pasuje do koloru skrzydeł szat i źrenic tego który jest Aniołem Twoje Boże armie anielskie spoglądając na mnie mogły opuścić mnie z nadziejami na szczęście  Gdzje nie słuchałem duszy której połączenia nie czułem  tylko glupi ślepy głuchy  chciałem mieć nie być  Kochać i miłość to słowa które można jedynie z duszy definiować a nie wyvzytanymi słowami w książkach albo podejrzanymi zachowaniami w filmach postaci  Niekumaty na empatii nie zauważyłem innych  Ani ich potrzeb ani ran których zadania jestem ich winny  Boże moje modlitwy to jak zacznę od Amen jak rozmowę telefonem zaczyna się halem (od halo zastosowałem odmianę) Czy masz dla mnie na wadze ostatecznej gdzie grzechem i jego ciężarem wskażesz co się nieśmiertelnej duszy spelni na zawsze Czy kilka słów do paru dusz które dały im chwilę dopaminowego szczęścia te rymy w wierszach wypowiedziane w nieświadomości mają wagę wobec czynów i krzywdy której jestem winny  czy słowa litości wobec moich krzyków  gdzie zauważona choroba to stan umysłu czy zgnilizny tu duszy nie narządów jak bebechy i styków w mózgu jak przyszło mi poznać diagnozę gdy na kozetce wylądowałem  Boże proszę miej na uwadze że nawet diabeł może mieć nadzieję na pojednanie  Synu przyjdziesz po raz wtóry Nie pokonuj już śmierci i piekła  doprowadzić musisz Lucyfera do zrozumienia że wszystko dzieło Boże i wszędzie wszystko Rajem w szczęściu i miłości może płynąć jak spokojna rzeka wlewać się do oceanu krwi w Bożym sercu Przytul diabły i karm je miłością jakiej zechcą dzielić się z ludzkością  Poznanie owocem zakazanym różnicy dobra i zła było potrzebne by docenić czym jest szczęście  Boże czy już nie dość strachu w nas  nie dość zła przyszło nam znać by docenić pamiętając wojny ból ubostwo i bycie nikim wobec tych co z batem i mieczem nad nami losami kierują  Boże już wiemy jak smakuje proch i czym jest ryzyko skończenia cywilizacji atomem  Ostateczna z wojen już się rozegrała  Urodzony by go na śmierć skazać nam i diabłu pokazał że można go pokonać  Ostateczna ofiara tego bez grzechu który dla uwolnienia istot ludzkich od ciężaru ich grzechów skonał A chciał tylko otworzyć serca  Ale nie zauważyli kim jest ci którym chciał odebrać życie w orzywilejach  Kolej pojednać się z pierwszym zbuntowanym z pierwszym wrogiem  skrzydeł odebranych straconym do piekła dać miłość którą odda i przestanie czerpać w ludzkich grzechach jak karmić się upadkiem jak złem i strachem i pychą pożądaniem nie być drogowskazem z fałszywą drogą na szczęście z posiadaniem władzy i pieniędzy  Boże co tacy jak ja mogą  Gdy oni tam są  Gdy Ty tam jesteś  miałem się modlić ale nie wychodzi mi to za dobrze proszę wskaż  drogę  Gdy już to uczyniłem powinienem znać Twoją odpowiedź  Otwórz serce bym umiał szczerze powiedzieć kocham Nie wypada prosić Boga wszak on juz wszystko co mógł nam dał reszta to nasza droga i wybory i nadzieja na kolejną z szans Nie wątp w nas Amen w imię Trójcy która kocha nas. 
    • Kiedy pojawia się taki gniew, kiedy poeta staje się sumieniem narodu, wkrótce naród się budzi.   Wierz mi, wyjdę na ulicę, bo jestem świadomy jak jesteśmy zeszmaceni przez "kwiat głupoty narodu". Tyle hipokryzji w geopolityce jeszcze nie było, to i w kraju wolno "wszystko"? Bez mojej zgody. To rola mężczyzn, zwłaszcza młodych ciałem lub duchem. Pzdr.
    • Są na przykład takie kaloryfery,  które są na przykład pordzewiałe i ciekną.   Są na przykład okna,  które nie na przykład,  lecz naprawdę są nieszczelne.    Są na przykład sufity,  z których cieknie deszcz.   I ściany są na przykład mokre i stopy,  na przykład bose, mokną od podłogi,  która jest na przykład wilgotna.   I ubrania są na przykład mokre,  bo szafa przykładowo cieknie.   I wszystko jest na przykład mokre i na przykład cieknie.   I na przykład jestem ja,  który na przykład usiłuje,  pisać suchy wiersz.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...