Kapitan Lot Opublikowano 12 Marca 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 12 Marca 2007 Pełnię misję swego życia. Trwam okopany miłością, w konflikcie armii marionetek. Moja broń - obosieczny krzyż na plecach. W zgiełku bitwy szukam świętych, bo tylko dla nich jutro wstanie słońce. Święci są pochłonięci walką. Gonią za przetrwaniem, nie znając Prawdy. Ruchomy cel trudno trafić, lecz nieruchomy cel trudniej zauważyć. Święci są zajęci sobą. Rozdeptują mnie, krzycząc z obrzydzenia. Nie znają przebaczenia. Nie znają pokory. Nie znają miłości. Traktują mnie jak psią kupę. Ten sam węgiel. Ten sam azot. Ten sam tlen. Koledzy uważają, że jestem szalony. Że marnuję czas szepcąc do świętych. Tylko ranni potrafią spojrzeć mi w oczy, ich serce wciąż bije pod mundurem krzywd. Każdy znajdzie swoją śmierć sam, a tak niewiele trzeba aby zmartwychwstać. Lecz ja wiem że nawet gówno będzie kiedyś ponownie człowiekiem.
Niewierny Tomasz Opublikowano 12 Marca 2007 Zgłoś Opublikowano 12 Marca 2007 Wiersz to to nie jest, mógłby być tekstem jakiejś kapeli, tylko na tyle go stać. Niech żyje babilon;) Pozdrawiam
Patryk_Nikodem Opublikowano 12 Marca 2007 Zgłoś Opublikowano 12 Marca 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. gównianym tekstem, gównianej kapeli.
Tomasz Obłuda Opublikowano 13 Marca 2007 Zgłoś Opublikowano 13 Marca 2007 a mi się podoba. te gówno i kupa,kojarzy mi się z poetami,z polską mentalnością, ze zniewieśniłością europejczyków,po za anglikami i rosjanami, z polskim rządem, z autorytetami tego forum, z chrześcijaństwem.A wiersz do bani jest.to prawda.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się