Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

[wiersz o miłości] 1:1




wypierajmy się
że wcześniej nie funkcjonowaliśmy jako iloczyn
nie przemnażaliśmy się myślą mową i działaniem
przecież twój zbiór nie był moim
nie kupiliśmy tego samego kota
z workiem

a jednak

zachowajmy tylko ostrożności tych miesięcy -
w ostatecznym rachunku uznają nas więcej
my wszystko podzielimy przez czynsz i dzieci
bóg kazał się dzielić
szczególnie przez pączkowanie



takie jutro na dziś
musi ci wystarczyć

  • Odpowiedzi 121
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

[wiersz o miłości] dzień dobry, dobry wieczór i dobranoc




a jeśli nie wrócisz dziś z wojny kochany
to nic

nawet nie wykrzywię ust w literę zapytania
pytanie to nie jest na moim miejscu
jest rzeczą bogów intelektualistów
i matek


jeśli nie wrócisz

uzupełnię lodówkę -
zamrożę grzeszne myśli
zostawię na stole dwie łyżki i kawę
nie szkodzi
zwykłeś zimną

posprzątam twoje skarpetki -
cichaczem przesunę front
i wyprasuje koszule
trzecią i czwartą
z nadzieją, że piątek będę czochrać


to nic

noc zajmie mi jak zawsze pół łóżka
nie zastawię okna
niech ludzie później gadają
że wstyd i taka sama

zacisnę mówienie
by w swoje ucho nie wołać


i znów nazwę się dziwką
bo w nocy kochać będę w myślach
nie liczę twojej twarzy -
pot zawsze pachnie tak samo


a jeśli

płakanie będzie
żebyś sądził, że boli
bo ktoś w oku się łukiem zaznacza
ktoś - strzelec



a jeśli nie wrócisz dziś z wojny kochany
to nic

choć wczorajsze koszule nieczyste
piątą już dawno krochmale

Opublikowano

Me sandały są zakurzone
i strzepnąć z nich kurz nalezy
lecz serce wciąż załzawione
i nie odejdzie od tego co leży
położyć się obok by chciało
otrzeć łzę i przytulić do piersi
lecz pocieszać i kochać to za mało!
są inni wierniejsi
podają dłoń by wstało
są ode mnie silniejsi

Opublikowano

Gdzie się podziała miłość ?

Sprowadził ktoś sen nad światem zasypanym
nad domami i dróżkami
nad lasem nieopodal w myślach zatroskanym
nad srebrzystymi, rozłożystymi koronami

Małe miasto......lub mała wieś
pies przy płocie kopie gdzieś
zadzwięczały dzwonki na niebie
sanie mkną obdarować Ciebie

W małym mieście.....moze małej wsi
siedzi chłopiec i zazdrosci
o każde słowo, o każdy miły gest
lub daną o Mikołaju wieść

On jest małym chłopcem
boi się i płacze sińcem osiany
że nie ma prezentu, że nie ma świąt
że nie ma rodziny, że nie ma iść dokąd

Opublikowano
czymkolwiek to jest



Niech to będzie choroba, deformacja ciała,
zgrzytliwy bunt komórek, które odmawiają
podstawowych czynności. Tak więc, w każdym razie:
nieszczęście. Niech to będzie widoczne tak bardzo,
że nie skryjesz nic z tego pod największym płaszczem.

Niech to będzie, czym zechce. Niech będzie, kim zechce,
jak ty dla mnie. Niech będzie, jak te wszystkie myśli,
niczym powódź, lub susza spalająca liście,
do niedawna zielone. Albo wojna, którą
toczę z, w pełni świadomym, poczuciem przegranej.
Bo kiedy chodzisz, stoisz, kiedy, w końcu, leżysz
tuż obok mnie, na skraju nieprzespanej nocy,
nie chcę już myśleć kiedy i czy przyjdzie koniec.
Niech więc będzie niewola. Tylko kto tu kogo
i gdzie, i w jakim łagrze, na jakiej pustyni?
I kto tu jest strażnikiem, a kto uwięzionym?
Kto lekarzem, kto chorym? Kto sędzią, kto winnym?

Są teraz usta, oczy, nasza wspólna inność,
niewola, wojna, powódź, choroba. Lub miłość.





graffiti


Na murach, po kryjomu, pisałeś jej imię,
zakreślając kontury, jak odległe lądy
pełne dziwnych zwyczajów i obcej zwierzyny.
Nocą, w świetle latarni. Uczucie jak okręt,

pełen niezwykłych broni. Nieuchwytne prądy,
obejmujące z wolna elementy ciała,
warstwa po warstwie: węgiel, muśliny komórek,
siarkę i fosfor, wodę. Wszystko to bez mała

stopione w jednym drgnieniu, ruchu i zamiarze,
decyzji: mgiełki sprayu, stylizacji liter,
próby wypowiedzenia barwą ciągu zdarzeń,
prowadzących do celu. Do jej drzwi. Do szczytu

schodów, poprzez pierwsze uśmiechy, gesty, w głębie
mocy. W palący ogień, co toczy jak czerwie.
Opublikowano

Oczko

Wiersze o miłości
Te wzniosłe, z Weroną czy Troją
W tytule
Takie nieszczęśliwe
W nocy krzyczą, nikt nie słyszy
Wszyscy się zachwycają

Każda chce być Heleną
Ile by dała, żeby ktoś ją struł
Którymś z tamtych magicznych napojów
Nie rozejrzą się porządnie, śmieszne –
Szukają Tristana z zawiązanymi oczami

A tamci czekają pod balkonami
Na różane monologi
Chcą mieć własne, wierne Penelopy
Ślepi, mijają je spokojnie na ulicy
Delikatnie żałośni w swojej rycerskości

Wiersze o miłości
Te proste, z banalnym słowem
W tytule
Uśmiechają się zalotnie
Puszczają oczko
Czasami Julia obejrzy się wreszcie
Zapomni, co robiła w Weronie

Opublikowano

Droga miłości

Jak kwiatuszek rozkwitasz
Płatkami zachwycasz i lśnisz
Dziennie dbam o Twój kształt
Pielęgnować bym chciał cały czas
I usiądę obok , przy Tobie
Razem , byśmy mogli oglądać świat
Jak wiruje między nami
Zachwyca się uczuciem w nas
I tak trwać
Żyć
Trzymać się miłości bicia serc
Nierozłącznie , sekretny puls
Wybija dźwięki namiętności
Wypełnia miodem doznań ... ciał
Pośród kwintesencji czystości dusz
Prawdziwości kochania
Istniejemy , dla siebie , połączeni
Marzeniem wyobraźni
Rzeczywistą kubaturą przestrzeni
Drogami życia , wspólnym krokiem
Do Edenu , krainy wyśnionej
Obiecanej
Gdzie szczęśliwości nie ma końca
Łza płynie radością wieczną
Wytrwajmy tak objęci
Niech rozkwita nasz kwiat
By ujrzał ten cud ... Raj

Opublikowano

Erotyk?

wilgoć zbryla szary popiół
deszczem błyszczą sztuczne perły
łańcuch pręży złota czaszka
diament łamie promień światła

lśnieniem rytmi kula luster
drgają mięśnie słychać granie
zmokły bruki w śpiącym mieście
męka tęsknot w łóżku ciasnym

szyszka dymi wijąc obraz
z koron buków wiry wiatru
zdarły liście przed jesienią
czy to wszystko jest naprawdę?

słuchaj lasu – jeszcze w drzewach
dzięcioł dłubie nową dziuplę
koncert ruchu mnoży ciepło
balet wiązań daje miłość

można zasnąć
Adam Sosna (2006.12.04)

Opublikowano

***
Raz, dwa, raz, dwa, raz, dwa.
Bicie serca,
Rytm przyspieszony, podwójny.

Raz, dwa, raz, dwa, raz, dwa.
Połóż dłoń
na moim sercu.
Słyszysz?
Czujesz?

Raz-jest dla życia,
a Dwa-jest na Ciebie.

Raz, dwa, raz, dwa, raz, dwa.
Bicie serca,
Rytm przyspieszony, podwójny.

Opublikowano

***(mistycznie nam było)

mistycznie nam było
przez chwil parę w miłości
ukryci
przed światła prostytutkami
co plują na ulicę

bez obcych imion i palców
beżowych zębów – szyderstwa
najedzeni upojeni sobą
między czasem a przestrzenią

lecz trąca złego złym
jak kostki domina
nieuniknioną katastrofę
przepowie wykona

to nic że mistycyzmu już nie ma
gardzą nami zapatrzonymi
w tęczę kałuż benzyny
w objęciach obolałych już ramion

bo kocham cię nadal
miłością już zwykłą
problemami twoimi swoje zapominam
palcami rzeźbię oddech krągłych piersi

w duszy gdzie dotąd grałaś na harfie
świszczą dziś wichry obawy
ale wytrwam do końca agonii
miłości zżartej zawiścią

Opublikowano

Przeżyć życie

i kropka . . .

z prawem do niego. .jeśli chcesz
musisz sam . . poznać mnie
przeżyć . . zaufać
swoje . Jemu
życie tak

jest będzie
twoim zawsze wybierzesz
pozostanie nim zatrzymaj się
zechcesz i wyniesiesz to co chcesz
być w pełni w swym być w pełni w Tym

niejedna

Opublikowano

SEZON

sezon na mięso bez kości
bez miłości w zapomnieniu
niemym myślnikiem na przystanku
samotności

zamknięta piwnica
sezon na sprzątanie brudów
starych pomieszczeń
ludzkiego ciała

sezon na mięso bez kości
a ty zjadasz swego brata
kościstego nad wyraz
i zapadasz się

ponownie
bez miłości

Opublikowano
Po latach

Miesiąc był przyjacielem
prosto z nieba mrużąc oczy
Wtedy nawet kamyk w bucie
potrafi sprawić radość
uwierając w czułe miejsca

Nadszedł czas świąteczny
wiążąc kajdankami prawe ręce
Zakwitła księżycowa paproć
w magiczną noc Jana
przybrana świerczyną

Z biegiem czasu nużyły
maliny zbierane w pokrzywach
parzących nie tylko ramiona chętne
Aż łuski porosły skórę
dotąd jak atłas

Zebrało się nauk sto
pół na pół dobrozłych
A miesiąc nadal przyjacielem
Znów jak atłas chętne ramiona
nauczone na własnych błędach

Czas uczy pokory
omijać pokrzywy i
wytrząsać buty
Opublikowano

================================================================
Jacek Sojan


Ad astra!

/pamięci każdej, co ma się za gwiazdę/



Na astronomii to się nie znam. Z Kopernikiem
wiąże mnie ten sam geniusz, który
każe po wyjściu z knajpy odkryć
że świat się kręci - bez matury!

Moją gwiazdą co mi świeci nawet w snach
ty jesteś; czy do gwiazdy - moja pani,
można choć trochę mieć pretensji, gdy widzę
uśmiech, co pośród groźnych min mnie mami?

Bo kiedy patrzę w sny - twój blask
każe tęsknocie mojej wyć.
Zamiast spać - lirycznie się mozolę,
by wierszem wyznać, że bez ciebie nijak żyć.

Przypadek mój jest beznadziejny.
Gwiazda jest tam a ja - przy zupie...
Kosmonautą nie zostanę. Zawsze w główce mi się kręci...
"Ad astra!" - to jest hasło głupie!

Ty - chociaż ziemską jesteś córą,
memu sercu nadajesz ten wysoki lot -
gdzie nie dochodzi smażonej kiszki pieski urok,
lecz - przekładanego konfiturą weselnego placka woń.

Gdy mnie promieniem srebrnym iskasz
to bohaterski czuję zryw -
za twoje zdrowie, gwiazdo moja -
dzisiaj jeszcze wypiję dziesięć dużych piw!

Potem powrócę do mamusi,
grzecznie wypiorę sam skarpetki.
Kto nie świeci sam - ten musi
pod gwiazdami zszywać szelki.

Przed snem w mojej pustej głowie
roi się jakaś cudna heca...
Oto do gwiazdy - żonki mojej
mówię: podłóż no do pieca!

A gdy przesoli barszcz czerwony
to z gwiazdy mojej gwiazdki krzeszę...
Kto z nieba spadł - łyżkę niech z korony zrobi
i kluski pilnie w rondlu miesza!

______________________________________________


R o z d r a p y


Zgrabna, zaradna, słowem - klasa;
dziewczyna z mocnym charakterem,
pozycja niemal doktoranta,
pomysły bite na pieniądze.
A znajomości, a uznanie,
podziw za styl i niezależność...
Uśmiech na twarzy - pomyślałbyś,
że w nich otwarte całe niebo.
Lecz Pana Boga nie oszkapi -
bo za tym wszystkim są rozdrapy.

Dziewczyna w wielkiej jest rozterce,
jednemu ciało - drugiemu dała swoje serce.
Żadna fortuna nie wyrówna
kosztów - jak śmierć - księgowa główna.
Kiedy podliczy zysk i straty
czy bilans wyjdzie jej dodatni?
Choć zawodowe ma osiągi
to w końcu - szczęście to nie premia.
Czy iść za sercem? Czy spełniać tylko te wymogi
do których zmusza ją ambicja, które nakłada jej kariera?

Zaciska zęby, mnoży cele
i wywiązuje się z zadania,
cóż - kiedy problem własny leży
w kręgu spraw nie do zrealizowania,
w skrytce na dziwne hasło - miłość.
Wymówić łatwo - co zrobić, żeby się spełniło?
Zgrabna, zaradna, słowem - klasa,
dziewczyna z mocnym charakterem;
po świecie nosi ją jej dramat
z wyrachowanym przeznaczeniem.

Choć jest kochana przez fortunę,
z wiernym swym losem śpi - bankierem,
należy duszą do innego,
który juz w innym związku miele...
Myślą przy tamtym, jak pawica
krąży, i gubi dni, miesiące...
Stać ją - bo gest ma ten, co kocha.
Rozdaje młodość, swój majątek
dziewczyna, którą miłość trapi.
Niech Bóg wybaczy jej rozdrapy.

Jacek Sojan
=============================================================

Opublikowano

Wiosenny zawrót głowy

Zakochać się na wiosnę? Nie ma nic prostszego,
gdy przyroda się wkoło znów do życia budzi.
Nie warto wciąż się martwić, sam pomyśl, dlaczego
i po co się zamykać z daleka od ludzi.

Goryczy dosyć wszędzie, niejeden marudzi,
rozmyśla ciągle, płacze w poduszkę po zmroku,
a zamiast się uśmiechnąć, nieźle się natrudzi,
zasklepiony w swym żalu jak w jakimś amoku.

Nie zwlekaj zatem dłużej, wycisz się, uspokój.
Odrobina odwagi, optymizm i wiara
w to, że masz ciągle szansę. Radość z tego kroku
odmienia wokół wszystko. Prawda jak świat stara.

Naturze więc zaufaj, uwierzyć w nią warto.
Łatwiej żyć, gdy na miłość masz duszę otwartą.

Opublikowano

granatowe złoto na czarnym tle


gwiazdo


twój błysk oślepia mnie
gdy tak niewinnie
z daleka
świecisz w mych oczach


na ogromnym płótnie
czarnych swer niebieskich
oprawionym w złote ramy
mojego ciemnego pokoju
najjaśniejsza
spośród miljonów


nie mogę zasnąć
wpatrując się w ciebie
dumny że jestem
twym światłem
oświetlony


wciąż czuję twą bliskość


a gdy wyciągam rękę
w twoim kierunku
uderzam nią w szybę
dochodzi do mnie
że zawsze
będziesz
niedostępna

Opublikowano
co dwie mogą, czyli na-tura kobieca

Nie oglądam się na innych, kopię w cztery konwenanse.
kocham ciebie za twe wizje życiowego makabr danse

Niebo tęczą osłonięte w dzbanie miłość już się kwasi.
Słonom deszczem okraszona ,jeszcze siebie mam w zapasie.

Odleciała pierwsza ja-z-dam, druga w welon się przymierza,
co skromnością było tamtej,to ta będzie bardziej grzeszna.

Czułym słowem cię przywabię,wykorzystam wyciszenie.
Aż mi powiesz coś w tym stylu: -miła, kocham cię szalenie.

I tak słodko puszyściejesz, jak ćma garniesz się do światła.
Zaprzepaszczam się w twych oczach, w aromacie słów się gmatwam.

Błogosławię te odloty, zanim znikną bezpowrotnie.
Póki człowiek jest do pary, buty jego nie samotne.
Opublikowano
miłość zielarki

myślami w obłokach, dłońmi w trawie
szukam ziół odpowiednich, bo pragnę
stokrotką być na twojej piersi gdzie
fidiaszowych zdolności magnes

w ciemnym lesie w noc sobótkową
ziele odnajdę co moce złe
za siódmą niezgodę przepędzi
z natury przewrotnej- ble, ble, ble

może lubczyk, garść serdecznika
perz z rosą przy blasku księżyca
lub pięciornik,jaskółcze ziele
melisę z pokrzywą zaliczę

a wtedy tak zaczarowany
wyznasz miły- jak Bóg na niebie-
mówiąc - kochanie, lublu ciebie

gdyby to nie pomogło, podam
naparstnicę, liść oleandra,
język jaszczurki, jad pajęczy,
krwawnik i grzmotnik, kwiat przytulii
znów do ramion moich zatęsknisz
Opublikowano

W oczu twych błękicie


kropla wody...
na pozór tak mała
połączona z innymi
jeziorem się stała

A może oceanem?
Pomyślmy przez chwilę?...
Ty sprawiłeś, że wokół
zakwitły motyle...

tak jak kwiaty rozsypane
lekkim tchnieniem wiosny
dzięki tobie poranek
mam zawsze radosny

kroplą wody obmyłeś
smutek na mej twarzy
serce naprawiłeś
znów zaczęłam marzyć

tęczą barw skropiłeś
me życie doczesne
w niwecz obróciłeś
zdarzenia bolesne

.............................

A skąd wody kropla
w wierszu zagościła?
Jaki cel swój miałam
że ją tu wtrąciłam?

Już wszystko wyjaśniam
tutaj wszem i wobec
jestem w tym zakresie
solidny fachowiec

otóż wody krople
jak niebo w błękicie
oczy mego Marka
tworzą znakomicie

w ich spokojnej toni
często się przyglądam
i takiej miłości
jedynie pożądam

Opublikowano

„Nasz Zegar”

Na zegarze Myśli Wybiła Tęsknota
Za Twoim sercem, za Twoim Ciałem
Piękne twe oczy i twarzyczka słodka
Anioł jakiego w snach tylko widziałem
Serce mi bije w zawrotnym tempie
Gdy tylko pomyśle o Twoim dotyku
O oczu blasku, serduszka świetle
Zapachu włosów, słonka Promyku
Szepcie do ucha, pocałunku w szyje
Pięknym uśmiechu, oczach zielonych
W zawrotnym tempie serce mi bije
Gdy myślę Kochanie o chwilach spędzonych
Tych na zielonej skarpie, gdzie Wisła płynie
I gdzie w Mątawy lustrze słońce widziałem
Każda z tych chwil już nigdy nie zginie
Bo gdzie trzymam Ciebie i je tam schowałem
Spacery w słodkiej, beztroskiej ciemności
Gwiazdy na niebie, nam świadkiem
Szept naszej czułej i silnej miłości
Gdy razem w parku na mokrą siadaliśmy ławkę
Nasza przeszłość jest kolorowa dzięki Tobie
Pryzmatem nadziei i miłości jesteś naszej
Na Zegarze dążymy wciąż do celu z Bogiem
Jak byłaś tak jesteś i będziesz mi światem
Bo miłość Kochana to nie kilka wspomnień
Garstka uśmiechu i ciepłe dłonie
To milion poświęceń , nie tylko słowem
To nasze wspomnienia, których nie da się zapomnieć

"Do Oktawii"

Dla ciebie piszę ten list
Nocą wśród samotnych myśli
W tych gestach nie ma już nic
Prócz tego co Ci się przyśni
Jedno niebo tylko jest
ono zwie się Oktawia
Jest stworzone z złotych łez
To jest mój wspaniały świat
Każde słowo z Twoich ust
Dla mnie pięknym wierszem jest
Każda chwila z naszych snów
Jak aniołów chóru śpiew
Czułym szeptem mówisz Kocham
Gdy przy oczku płynie łza
Chociaż noc już Cicha słodka
Ja Cie spotkam dziś w mych snach
Czuję Ciebie obok mnie
Zapach perfum, dotyk dłoni
Lecz to wszystko spotkam w snie
Więc tam pragne sie już schronic




×
×
  • Dodaj nową pozycję...