Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Aby "dzieło" zabrzmiało zgodnie z wizją autora, zalecane jest akcentowanie ostatnich sylab w wersach, oraz "francuska", gardłowa wymowa litery "r".
****************************************************************************

KRÓTKA PRZYPOWIEŚĆ O POTRZEBIE BLISKOŚCI Z CZŁOWIEKIEM, CZYLI KOCHAJMY ZWIERZĘTA

"Je suis" soliter,
mój dom z czterech liter,
tam wychodzę na żer -
smakosz i koneser.
Wasze trzewia - mój ster,
"meine dame und herr".

Nikt nie powie: - "Mon cher" -
czy to świeccy, czy kler -
tylko wokół wciąż szmer,
że ja nie z wyższych sfer
i ludziska nie fair
mówią do mnie: - Wypier...! -.

Lecz ja nie znam barier -
SLD..., LPR... -
czy je szynkę, czy ser,
każdy dla mnie "mon frere" -
to nie żaden bajer.
Przytul mnie do "ton coeur".
*********************************************

je suis (fr.) - ja jestem
meine dame und herr (niem.) - moja damo (pani) i (mój) panie
mon cher (fr.) - mój drogi
wypier... (łac.) - oddal się w dowolnym kierunku :-)
mon frere (fr.) - mój brat
ton coeur (fr.) - twoje serce, tu: twojego (swojego) serca

[sub]Tekst był edytowany przez Yourek Ajsiński dnia 09-03-2004 15:18.[/sub]
[sub]Tekst był edytowany przez Yourek Ajsiński dnia 10-03-2004 01:12.[/sub]
[sub]Tekst był edytowany przez Yourek Ajsiński dnia 10-03-2004 23:45.[/sub]

Opublikowano

Rozbawil mnie zartobliwy ton. Wstawki nie razily ale moze lepiej ograniczyc sie do minimum : w pierwszym wersie "je suis" zastapic "jestem" a w ostatnim "przytul mnie do twego " i potraktowac jako cwiczenie stylu i ...humoru. Pozdrawiam Arena

Opublikowano

Witaj Michał:-).

Istotnie - błędem jest brak tłumaczenia zwrotów obcojęzycznych. Już go naprawiam. Dziękuję za zwrócenie uwagi.

Pozdrawiam:-)
***************************************

Witaj Areno:-).

Na pewno nie po to, by epatować znajomością języków obcych, użyłem nie-polskich wyrazów. W moim przypadku - faceta władającego jednym (słownie:jednym) językiem - polskim (słabo) :-), taka intencja byłaby beznadzieją totalną. Tych kilka słówek tkwi mi w głowie od 28 lat, czyli od chwili zakończenia nauki jęz. francuskiego na poziomie szkoły średniej. Z braku polskich odpowiedników o pożądanym znaczeniu i brzmieniu, pozwoliłem sobie dokonać powyższych wtrętów. Niemieckiego natomiast nie uczyłem się nigdy. Wyrażenie z ostatniego wersu pierwszej zwrotki jest tak popularne, że przyszło mi do głowy niemalże bezwiednie.

Odnośnie Twoich uwag:
Słowami: "Je suis solitaire" wiersz został poczęty. Kiedyś w pracy kolega często nucił piosenkę zaczynającą się w ten sposób (tłumaczy się to bodajże: "Jestem samotny"), a ja... no cóż - upodobałem sobie ten tekst, nadając mu jednak nieco inny sens:-))). Poza tym przy "jestem" zabraknie jednej sylaby, więc jeśli już, to "ja jestem". Mimo że wiersz rytmicznie jest raczej niespójny, to jednak zwróć uwagę, że każdy wers ma 6 sylab. Co prawda Francuzi wymawiają "suis" niemal jak "słi", ale przy odrobinie dobrej woli dwie zgłoski da się usłyszeć:-).


Zamiana "ton" na "twego" również spowodowałaby zmianę liczby sylab w wersie, więc może niech już taki pozostanie - zachwaszczony bardziej:-).

Twoje rozbawienie, to mój wielki sukces:-).

Pozdrawiam i dziękuję:-).

[sub]Tekst był edytowany przez Yourek Ajsiński dnia 10-03-2004 01:04.[/sub]
[sub]Tekst był edytowany przez Yourek Ajsiński dnia 10-03-2004 01:18.[/sub]

Opublikowano

Ależ Witold - jaka polityka?! Na polityce nie znam się, nie lubię jej i unikam jak diabeł święconej wody. Nigdy nie napisałem i nie zamierzam napisać wiersza o tematyce politycznej. Przecież nazwy partii padły w wierszu tylko po to, bo pokazać jak bardzo apolityczny jest bohater :-) i zapewniam Cię, że ten, który go w strofach "uwiecznił, jest apolityczny nie mniej:-).

Że też musiał mi się przytrafić genialny wiersz na taki właśnie temat:-))).

Serdeczne dzięki - pozdrawiam:-).
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Poeta ma zawsze racje, jesli ma na to argumentacje.
Dobra zabawa slowna, wiec troche tez sie posmieje :
Alez MON CHER (moj drogi)
jakze wiersz ne mogl mi PLAIRE (podobac sie)
rozbawil szczerze MON COEUR (moje serce)
gdy przeczytalam go HIER (wczoraj)

Pozdrowienia. Arena
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



droga Areno ,male sprostowanie HIER oznacza (tutaj)
(wczoraj) oznacza GESTERN

wiersz rozbawil mnie -to znaczy ze jest dobry
tylko za duzo dookola wyjasnien (((:
pozdr nowego kolege, M+A
Opublikowano


Witaj Areno:-).

Widzę, że "trafił" Cię ten wątek:-))) (dziękuję za wierszyk). Cóż - przy tak niebanalnej tematyce i głębokich przemyśleniach autora zawartych w utworze, Twoja nim "fascynacja" jest dla mnie jak najbardziej zrozumiała:-)))))).

Pozdrawiam pięknie:-))).
*******************************************

Miło mi powitać Cię po raz pierwszy, Mario:-).

Owszem, wyjaśnień sporo, ale czyż to nie dowodzi, jak niezwykły utwór powstał?:-)))

Dziękuję bardzo, że tu zajrzałaś. Mam nadzieję ponownie spotkać się z Tobą pod którymś z moich mniej "wyrafinowanych" dzieł:-).

Pozdrawiam:-).








Opublikowano

Odwiedzam pana Yourka i doprawdy traktuję to jako zaszczyt ..
Postanowiłem prześledzić całą zamieszczoną na tej stronie twórczość a wszystko to za sprawą kilku wierszy , które miałem zaszczyt przeczytać na forum , nazwijmy to ogólnym !
Zacząłem od tego „ lingwistycznego wiersza „ z ciupką polityki i choć temacik jest frasujący widzę że nie pomyliłem się co do spodziewanych wrażeń .
Przyznam że jestem zadowolony i szczerze podekscytowany tym , co też czeka mnie dalej ..
Każdy z pana wierszy powoduje że doprawdy wylewa się ze mnie wiara w słowo i formę pisania , którą pan zaszczytnie reprezentuje a którą sam uprawiam z różnym skutkiem i powodzeniem .
Jakże się cieszę że trafiłem na kogoś dla kogo rytm i rym wiersza idzie w parze z treścią , wyważoną , mądrą i przemyślaną a styl i sposób pisania bazuje na najlepszych poetyckich wzorach przeszłości i – bogu dzięki – nie ma nic wspólnego z dzisiejszą , kleconą w pięć minut ...sieką !

Aż trudno uwierzyć że jest pan ostro po czterdziestce ...byłem tym niesamowicie zaskoczony .
Jak się okazuje należymy do dwóch różnych pokoleń gdyż mam niestety o siedemnaście lat mniej od pana ..
Muzyka której jest pan tak wierny jest mi znana tylko z nazwy , gdyż moje muzyczne fascynacje zaczynają się na początku lat osiemdziesiątych .
Jest jednak coś co nas w tej kwestii łączy .
Urodzeni po 1984 roku zupełnie nie maja pojęcia co to jest – w pana wypadku Led Zeppelin , w moim wypadku Dire Straits !!!!

I powiem Panu że w sumie bardzo mnie to cieszy ))))

Wybieram się zatem na wyprawę w krainę pańskiej twórczości z wielką rozkoszą i prawdziwą przyjemnością .
I jeszcze jedno panie Yourku .....ten kociak na pańskich kolanach ma bardzo śliczną buzię ...
Napisał pan dla niego jakiś wiersz prawda !!!!

Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia wśród pańskich słów i myśli ..

Z szacunkiem Leon Gutner ...



Opublikowano

Witam, Panie Leonie:-)

Ten tekst już jest mi jakby znajomy nieco:-), więc ograniczę się do spraw, których nie poruszyłem w odpowiedzi.

*mam niestety o siedemnaście lat mniej od pana ..* He, he - "niestety":-). "Niestety", to ja mam więcej o siedemnaście lat od Pana, a chciałbym mieć o siedemnaście mniej:-).

Dire Straits?! No to my w gustach muzycznych prawie rówieśnikami jesteśmy:-). Zdążyłem jeszcze zakochać się w tym zespole - zwłaszcza w dwóch pierwszych płytach: "Dire Straits" i "Communique"

A propos "kociaka": zagościł na moich kolanach przelotnie, był siostrą kolegi i wiersza się nie doczekał. Właśnie obliczyłem sobie, że wiersze zacząłem pisać... 24 lata później:-)

Serdecznie Panu dziękuję za tak obszerny i miły komentarz:-)

Pozdrawiam serdecznie:-)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię.

      Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem.

      Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...