Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

dziś wykryto w nas zanik mięśni i naprawdę śmierdzimy
leniem od kiedy zeszliśmy się spoczywamy w pokoju
niedziela zagęszcza się w tydzień nigdzie
nie bywamy bo kołdra izoluje od byłych
i obecnych nam za wszystko wystarcza że mamy siebie
w jednym palcu

kiwam nim czasem

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


raz - brak przerzutni czyni tu-tam czarną dziurę (nie rozumiem dlaczego? ;|)
się - się - tralala :)
i logika: zanik mieśni -> kiwam nim (palcem) - siłom woli i odwagom osobistom ;D
wolałem jednak modlitwę przy kaloryferze (więcej emocji... i życia)
b
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Bogdanie przeciez jak tos ma zanik mięśni to chyba nie następuję on od razu w ciągu jednego dnia. Może peelowi został już tylko palec do kiwania ( środkowy:)). Tak też może być i myślę, że o to mogło chodzić autorowi.

Co do wiersza:
^
chciałam napisać o przerzutniach, ale już mnie ktoś | ubiegł. Najbardziej mnie zastanawia ta część:

niedziela zagęszcza się w tydzień nigdzie
nie bywamy bo kołdra izoluje od byłych
i obecnych nam za wszystko wystarcza że mamy siebie
w jednym palcu

- zdecydowanie zbyt zawile. Albo niech Pan autor zlikwiduje te przerzutnie, albo postawi jakies znaki interpunkcyjne. Bo tak to ja nie wiem o co tu chodzi..Mogę się jedynie domyślać.
Opublikowano

jeszcze jedna wariacja:)

dziś wykryto w nas zanik mięśni
i naprawdę śmierdzimy
leniem od kiedy zeszliśmy się
spoczywamy w pokoju
niedziela zagęszczona w tydzień
nigdzie nie bywamy bo kołdra izoluje
od byłych i obecnych
za wszystko wystarcza nam
że mamy siebie w jednym palcu

kiwam nim czasem


Bo gdyby z interpunkcją? (ale czy wtedy nie nazbyt dosłownie? przez to - niebezpiecznie? :))

dziś wykryto w nas zanik mięśni. i naprawdę śmierdzimy
leniem. od kiedy zeszliśmy się, spoczywamy w pokoju.
niedziela zagęszczona w tydzień. nigdzie
nie bywamy, bo kołdra izoluje od byłych
i obecnych. nam za wszystko wystarcza, że mamy siebie
w jednym palcu.

kiwam nim czasem
----------------------------------

Bezet ma rację z sięowaniem - zaproponowałam zmianę na "zagęszczoną", chociaż to też nie brzmi, IMO, zbyt elegancko. Czy Bezet ma też inne racje - nie wiem, ciągle badam :))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Myśli i słowa  Nienazwane    W plątaninie czasu  Gubią się    I już nie wracają  Do wymyślonych snów   Chcesz to usłyszeć znów? 
    • Powoli uczę się płynąć przez szalone prądy, gorętsze od mojej krwi wiosennej; to wcale nie takie trudne, gdy dogaduję się sam ze sobą, uwolniony wreszcie z kropki na końcu zdania, które usiłowało mnie wyrzucić na brzeg.   A jednak ono nadal się pisze, jak ja, w objęciach orkanów, gdy są dla mnie czułe, bo wiedzą że się ich nie lękam. Między jednym a drugim załamaniem fali, dotykają mnie niewyobrażalnie i niosą w strzelisty sen.   Nie schładzaj mi głowy, nie nakładaj gasidła na płomień - ja trzymam ster pewną dłonią. Znam na tym oceanie każde odbicie nieboskłonu, burzliwe i słoneczne. Pamiętam. I odtwarzam na nieugaszonych mapach.   Siedzisz na plaży, troskliwie pogodna; przesypujesz beztrosko z ręki do ręki piasek, pozornie ciepły, a jednak obojętny; wypatrujesz pierwszych znaków sztormu - nie wiesz, czy uciec, czy czekać.   Pojawiam się wtedy przy tobie, nasycony, mokry od setek bryz. Odprowadzam cię do domu, w bezpieczny krąg światła, by opowiedzieć tkliwą baśń z pereł i korali. Wieszam na twojej szyi kryształowe wisiorki. Rano przynoszę do łóżka śniadanie i spokój.   Więcej nie potrzebujesz, a ja jestem dokładnie w tym miejscu, w którym chcę być, by oddychać głębią abisalu, całować ognie świętego Elma, a później powracać najwierniej.   Na moim ramieniu jarzysz się Ty - surowy, miłosny ex libris.
    • @Pisarzowiczka  Zostaję z refleksją: jak bardzo czasem potrzebujemy wyjść z siebie, żeby naprawdę do siebie wrócić :)
    • @Werka1987Jakie nicnierobienie? Zmywanie podłogi, gotowanie, mycie garów, pranie.  A przy zasypianiu - czego jeszcze nie zrobiłam :)
    • @Gosława To bardzo przejmujący wiersz o bólu, który nie krzyczy, tylko sączy się między wersami. Uderza mnie to odwrócenie, że łatwiejsza wydaje się tęsknota za nieobecną matką niż mierzenie się z emocjonalnym chłodem tej, która jest.   Też zapis głębokiej rany odrzucenia i jednocześnie rozpaczliwej potrzeby bliskości. Bardzo poruszający tekst, który długo nie puszcza.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...