Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano


melodramatycznymi łzami
utopiłam brzeg koca
miękkiego ciepłego tygrysa
nawet nie mruknął...dziwne

widać przypomniałam mu Afrykę
niespodziewane ulewne deszcze
wielostopniowe upały
...tak, to z pewnością dlatego



Opublikowano

a mi się niestety nie podoba i bardzo tego żałuje :(

Te melodramatyczne łzy... kojarzą mi się z Esmeraldą albo Luz Marią.
to dziwne w ostatnim wersie pierwszej strofy też jest... dziwne :P
Myślę,że wiersz bez niego funkcjonowałby lepiej.
wielostopniowe upały- tak zwyczajnie :(
No i zakończenie takie jakieś słabsze.

Ehh,lubię Twoje wiersze,ale akurat nie ten ;)
Pozdrawiam
Coolt

Opublikowano

ślicznie dziękuję wszystkim za komentarze :)

Coolcie, te łzy akurat były właśnie takie głupie, więc skojarzenie chyba jak najbardziej na miejscu :) co do zwyczajnych upałów, to chodziło mi tylko o temperaturę jaką kocyk po pewnym czasie otrzymuje :) , zakończenie że słabsze to się zgodzę, ale czegóż się spodziewać po takim wierszyku?, to tylko opis chwili.
Dziękuję bardzo za cenną dla mnie krytykę :)

Serdecznie pozdrawiam
Natalia

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Witam serdecznie. Nie wiem czy to dobre miejsce jeśli pomyliłem proszę o wyrozumiałość. Pracuje nad opowiadaniem psychologicznym. O mężczyźnie, który jest uzależniony od hazardu. Stracił kontrolę, jest na etapie obsesji. Itd. 

      Początek na razie zachowań dla siebie. Ale napisałem jedną z kolejnych scen, która wpisuje się w nurt psychologii bohatera. Uprzedzę, że czerwone pięć pojawia się w całości jako obsesja na punkcie tej cyfry K jest uzależniony od ruletki.

      Co myślicie o takim fragmencie?

       

      Jeszcze uwaga techniczna: Kafkowski "K" został wprowadzony technicznie, na razie nie mam pomysłu, ale raczej będzie to postać całkowicie anonimowa.

       


       - Słucham? - w słuchawce zabrzmiał kobiecy głos. K poczuł się jakby rozmawiał z asystentem sztucznej inteligencji. W sumie czego oczekiwał? Namiętności? Romantyzmu ? Przecież wiedział, że pod tym numerem telefonu ich nie znajdzie.

       - Masz teraz czas?

       - Tak - głos stał się jeszcze bardziej chłodny.
      - Gdzie?

         Dalsza rozmowa potoczyła się już szybko. Kilka szczegółów. Miejsce i czas. Kwota.
         Przez moment K poczuł się jak w podrzędnym kasynie. Przenika Cię jakaś surrealistyczna, absurdalna nadzieja na odmianę losu, choć twoja podświadomość mówi coś zupełnie innego. Słuchasz jej z lekceważeniem. Po czym zanurzasz się w świecie swoich fantazji, mgieł i ciemnego światła.
         Gdy było już po wszystkim, K wyszedł na ulicę. Był nieco skołowany. Zamiast ukojenia znalazł rozdrażnienie. Pewność siebie zmalała do zera. Mijając kolejnych uśmiechających się życzliwie przechodniów miał wrażenie, że na czole na wytatuowane - skąd wyszedł, co robił przez ostatnie pół godziny. Wiedział, że to nierealne. Przecież był anonimowy.
         K przez całe życie cenił anonimowość. Anonimowy był na ulicy; anonimowy w kasynie. Anonimowy przy barze flirtując z barmanką. Anonimowy w swoich ideałach. Zapętlił się w anonimowości i nagle zaczął miotać się na wszystkie strony. Zaczęło do niego docierać że powoli traci w tym wszystkim orientację. Widział w tym wszystkim jeszcze nadzieję - czerwone pięć (...).

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...