Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



"... wiem, ale nie powiem" (ha, ha), bo być może chcę być równie "oryginalny" jak Pan (szczerości mi Pan już nie zarzuci). Z jedną różnicą - nie będę używał brzydkich epitetów i ciągnął tej dyskusji w nieskończoność, bo jak zdążyłem się zorientować Pan - bardzo to lubi.
Poza tym, z mistrzem w tej dyscyplinie nie śmiem nawet w szranki stawać. Po co? Jeszcze mnie Pan powali - swoją psychologią... i inteligencją, wobec której moja - ludowa jest o wiele mniej agresywna.
Ciekawi mnie jedno. Czy taką doskonałością był Pan zawsze, czy ktoś Panu w tym pomógł... i jak bardzo się temu poświęcił (albo nie). A może to Pan się nie przyłożył w swojej edukacji i teraz "przykłada" Pan innym?
Czy tak trudno zrozumieć odczucia osoby, której Pan "dowlali", szukającej na tym forum pomocy, potwierdzenia lub negacji własnych umiejętności, talentu lub jego braku?
- Tak, wiem, gdzie Pan to ma...
i myślę, że najlepszą reakcją na Pana "sub-kulturowe" wpisy będzie po prostu brak reakcji.

I taka - na koniec (wyrażona kulturalnie) mądrość - ludowa:
Prawda nie tkwi tylko w poglądach, lecz również w formie i metodzie. Forma i metoda mówią nam często więcej niż poglądy. Kisiel
Opublikowano

Tutaj ma miejsce kwestia sporu nie tyle o krytykę, tylko jej sposób - co nie zmienia faktu, że wiersz się może nie podobac (bo np. mnie się nie podoba o może powinienem przeprosic za to?) i nie zmienia faktu, ze wg mnie jest słaby.

Ja wiem, ze najlepiej rozpływac się w krytyce zawsze pochlebnej, jak to czynia niektóre tutejsze gwiazdki i gwiazdeczki - ale chyba nie o to nam chodzi? I tutaj rodzi się poważne pytanie o sens krytyki i każdorazowej negacji tzw. "krytykujących". A nigdy nie oberwało się lamusowi, ktory przy każdym tekście(czy dobrym, czy złym) rozpływa się w pochwałach - co wynika np. z jego braku wiedzy i kompetencji, a robi większą krzywdę, niż to się wszystkim wydaje.

Zatem jeżeli Autor ma pretensje o tą "pieluche" (aczkolwiek kontekst przybliża raczej do raczkującego dzieciaka) to sorki.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Szanowny Panie Michale... właśnie o to chodzi. Mnie też się wiersz nie podobał, bo jak widać wyżej, też o tym napisałem. Z reguły jednak piszę dlaczego coś mi się nie podoba, albo podoba. Ewentualnie (w tym drugim przypadku) przedstawiam swoją wersję, lub daję jakieś wskazówki, mając na uwadze, że autor z tego skorzysta lub nie. Bo to jego wybór. W tym konkretnym wypadku nie zrobiłem żadnej konstruktywnej uwagi, poza tym, że mi się nie podobało... i tu przyznaję błąd.
Myślę jednak, że czasem lepiej powstrzymać się od komentarza (nie każdy autor jest bowiem geniuszem - łącznie ze mną - artystą ludowym) lub przynajmniej zasugerować publikację w innym dziale - ale w mniej drastyczny sposób niż powiedzieć: o żesz... znowu gówno xxx napisał.
Myślę, że zarówno brak komentarzy, jak i zwrócenie uwagi zadziała lepiej, bo nie będzie przynajmniej uwłaczające dla autora. On też (tak mi się wydaje) brak komentarzy uzna zapewne za brak zainteresowania jego dziełami. Nie ma sensu zabijać w ludziach chęci do rozwoju. Wydaje mi się, że nawet tych, którzy zajmują się tzw. tfurczościom) nie należy mieszać z błotem, tylko... właśnie zwrócić uwagę, co ma robić dalej, z zachowaniem choćby podstaw kultury.
Pozdrawiam.
Opublikowano

Czemu tak nie unoszą się autorzy niezłych tekstów, jesli ktoś im wytknie jednego czy dwa babole? Potwierdza się bardzo często zasada "obrony Częstochowy".
Mam na myśli rozległe wymiany zdań wokół (i obok) tekstu, który żadną miarą na dluższą uwagę nie zasługuje. Nie ma w wierszu ani jednego miejsca niemal, ktore może się obronić, nie mowiąc już o tym, że nie obroni reszty. Mnie się wydaje, że tu nie trzeba głębszych analiz, bo średnio "obczytany" czytelnik, średnio "piszący" użytkownik nie musi używać lornetki, by dostrzec, jaki ten tekst jest niedobry. Pod każdym względem. Wklejenie wiersza w dziale dla zaawansowanych uważam nie tylko za kpinę, ale za kompletny brak dystansu Autora do tekstu.

Opublikowano

Cieszy mnie tak ożywiona polemika na temat twórczości, krytyki i krytycyzmu. Mam nadzieję iż dzięki takiej konfontacji poglądów przyszłe komentarze, umieszczane pod dziełami mniej lub bardziej udanymi zachowają pewne kanony przyzwoitości i kultury.

PS - jeżeli powiecie że się wam ten wiersz nie podoba to się broń Boże nie obraże...a jeżeli powiecie co jest złe a co (może) dobre to będę tylko wdzięczny.

PS2 Wyrażam nadzieję iż z tej polemiki coś wyniknie... na przyszłość....

Opublikowano

No pewnie, ze każda dyskusja wnosi coś nowego, aczkolwiek jest tutaj taki trójpodział, i akurat w tym dziale jest podpis:
"Wszelka krytyka dozwolona". - zatem ostra krytyka nie jest taka wbrew prawu, jakby to się wydawało.
I akurat szczęście, że jednak Autor - Zygmunt August nie uniósł się -a jest to najlepsza droga do tego, ze za jakiś moment będziemy z przyjemnością czytac Jego utwory.
Kłopot zaczyna się wtedy, gdy Autor wklejając 26 gniota pod rząd z uporem maniackim, wręcz wyklina tych, ktorzy piszą "nie" - i tutaj coś nie gra.
Dlatego moje stanowisko jest/było jednakowe - w Z się tnie ostrzej, w P - lżej (chociaż "debiut" to też wydanie się, czyli gotowego, całego tekstu), a Warsztat niech służy do pomocy (chociaż z tym warsztatem to róznie bywa).
Zatem do następnego razu!

Opublikowano

HAYQ, Zygmuncie A., nareszcie spotykam kogoś, kto broni podobnych poglądów na krytykę jak ja! Jest nas tu jeszcze kilkoro i nie dajmy się zakrzyczeć chamstwu, zasypać błotem i wulgaryzmami, bo rzeczywiście poziom tego portalu spadnie tak nisko, że żaden człowiek o elementarnym poczuciu kultury nie będzie miał ochoty nic tu wklejać. A byłaby szkoda, bo na razie wkleja tu swoje wiersze wielu sympatycznych, inteligentnych, wrażliwych na piękno, a często nawet uzdolnionych ludzi. Żałowałabym zasypania tego portalu przez "gówniane" komenty różnych Vackerów i takich tam. (M. Krzywaka tu nie wliczam, z Michałem można się dogadać, choć bywają okresy, że mu trudniej). ;-)

Opublikowano

Najbardziej przerażające jest to, że pisze się tu o poglądach na krytykę, natomiast treść tych wpisów świadczy o braku poglądów. Definiowanie przez negację jest błędem logicznym. Przykro mi, ale nie mogę odnieść innego wrażenia jak takie, że niektórzy nie umieją czytać. Dość wyraźnie napisałem, co w tym tekście jest nie tak. Nie napisałem wszystkiego, bo szkoda na to czasu, napisałem o rzeczach, które rzucają się w oczy i już one wystarczają do dyskwalifikacji tekstu.
Zapewne jest wielu ludzi wrażliwych na piękno, lecz jest to zwykle piękno banalne, czyli kicz. Moim zdaniem nie jest to warte pielęgnowania.
I powtórzę po raz kolejny, że grzmienie o niekulturalności komentatora nic utworowi nie pomoże, ale jeśli poprawi samopoczucie grzmiącym, to też przecież ktoś im musi dostarczać takich bodźców, bo inaczej na zawsze pogrążyliby się w depresji własnej mierności. Każdy coś musi mieć: wy macie poczucie wyższości moralnej.
Najśmieszniejsze jest to, że na samym początku autor otrzymał zarzuty, do których się nie odniósł - rozumiem z tego, że to są złe zarzuty, bo się nie podobają autorowi. To jest krytykanctwo, bo tak. To nic, że szanowny autor do tej pory nie poprawił błędu ortograficznego w tekście. Zamiast tego prowadzi idiotyczne dysputy na temat czyjejś pracy, norm zachowania i innych pierdół.
Uświadomię pana, panie autorze, że pan wyraża swoją postawą całkowity brak szacunku dla czytelnika. Uznaje się za wprawnego poetę, chociaż każdy, kto przeczytał ze zrozumieniem trochę poezji, widzi, że jego wytwór z poezją wspólną ma tylko budowę stroficzną i pauzę absolutną. Ten tekst jest obrazą ludzkiej inteligencji. I pan się oburza, że okazano panu brak szacunku? Niech pan się go nie spodziewa, skoro sam pan go nie okazuje.
Proszę przemyśleć.
ps. Panie hayq, to, co pan wypisuje, coraz bardziej mnie bawi, niech pan podywaguje jeszcze na mój temat. To taka darmowa rozrywka dla mnie, po dniu ciężkiej pracy.:)

Opublikowano

No cóż, tak zwany "gniot" to najdelikatniejsze określenie, jakie można przypisać temu tekstowi. Jest tak beznadziejnie kiepski, pod każdym względem, że szkoda czasu na jakąkolwiek komentarze. Rzadko tu zaglądam i wyrażam swoje zdanie, ale tym razem
(trafiłem przypadkiem na ten tekst) jestem tak bardzo zdziwiony, wręcz przerażony,
że w tym dziale został umieszczony. Mam nadzieję, że zostanie przeniesiony tam, gdzie
jego miejsce. Szanowny Autorze, nie miej za złe ani mnie ani moim przedmówcom,
że padły takie określenia, uwierz na słowo - ten tekst zasługuje jedynie na kosz.

Opublikowano

Moi drodzy parafianie.
Ten wiersz był kiepski bo taki był zamiar tego utworu, w czym spełnił swoją rolę. Podstępem moim było ujawnienie jakie emocje ten utwór wzbudzi jak czytelnicy na to zareagują, chciałem też zobaczyć jak duża będzie ilośc komentarzy wulgarnych do których się czepiaj oraz kulturalnych które poważam. Okazało się że jest grupka światłych ludzi którzy umieją formułować swoje tezy bez sięgania po niskie wulgaryzmy.
Oxyvia J. ,HAYQ mam do was propozycję w tym miejscu, może założymy stowarzyszenie które za cel swojego istnienia będzie miało tworzenie komentarzy pełnych i głębokich które będą w opozycji do wulgaryzmów tego świata - co wy na to?

Opublikowano

Odpowiem tak:
Nie stanąłem tutaj w obronie Pana wiersza, a jedynie z powodu własnej reakcji na dość paskudną formę jakiej używa się niekiedy do tzw. komentarzy. Myślę, że wypowiedziałem się w tej sprawie dość jasno, dlatego nie ma sensu żeby się powtarzać.
Żadne stowarzyszenie, partia, czy inna (...) organizacja raczej mnie nie interesuje. Jeśli się wypowiadam, to robię to jedynie we własnym imieniu. Wikłanie się w jakiekolwiek zależności, czy tworzenie zwalczających się obozów i Towarzystw Wzajemnej Adoracji po prostu mi nie odpowiada. I obawiam się - jeśli do czegoś takiego by doszło, że mimo woli powstaną zależności, których się wystrzegam. Czyli schlebianie "swoim" , by przypadkiem ich nie urazić, a jednocześnie - (być może merytoryczne, ale jednak) konsekwentne zwalczanie tych "podpadających" i agresywnych krytykantów.
I co? Wojenki na forum? To bez sensu. Z chamstwem godnościom osobistom nic się nie zdziała - nawet siłom, można je co najwyżej ignorować. I powiem szczerze wolę nie angażować się w inicjatywy, które tylko powielają zły wzór. Tak zwana "nietykalność"
jakiegoś "guru" (bo on ci może.... a ty jemu nie) wg. mnie - zwłaszcza tutaj, nie powinna istnieć. A to, że z zasady to on "kopie", lub odwrotnie - chwali, jako pierwszy wywołując lawinę, powinno tylko wtedy interesować konkretnego autora, jeśli krytyka (nawet ostra) będzie konkretnie poparta argumentami. Nie zaś, kiedy argumentem jest słowo "gówno".
Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • II. Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!) Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach, Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie! Rama mnie bach, spodnie w piach, Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził! Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB, Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg… — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub. A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób! Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha! Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha), kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub! Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić! Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić! — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny! Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny! Wujku Wołodia, d dokręć śruby! Wujku Wołodia, d, dokręć śruby! Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud, Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi! Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub! Wujku Wołodia, kręć aż po sam.... Grób! III. [...] „To minie, jak nad Moskwą majowa burza” Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy, Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach! Jak korytarze ponure Łubianki, Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr, Jak niesforna sfora federalnych majorów, Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz, Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu... To na pewno minie, Minie jak zły sen! Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb, Ślady na dłoni rażonej paralizatorem, Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb, Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora! W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los? Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb... Uwierz mi, to też minie! Jak swastyka Ruskiego Mira, I dym pożarów niesiony przez wiatr, Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera, I policyjna suka nabita dziećmi po dach! I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow, Paragraf 228 i kocioł o piątej, I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący, Gazując kobiety, chłopców i brzdące... To wszystko minie jak inne miesiące: Jak grudzień, styczeń, luty, maj… Minie, bez wątpienia minie! Na razie w to im graj Ale to ich już ostatnie pląsy! Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb, Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora, Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb, Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora! Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz! Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę; Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp, A dziś milczy jak grób: Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup ! Wszystko kiedyś minie! I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram, A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu, Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak, I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg… W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los? Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd! Uwierz mi, to też minie! To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie, Za godzinę, za chwilę… To wszystko minie! IV. Hm                                            H7 Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak:             Em                                  F♯7 Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan,            Hm                  A7               G Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt…             Em  in              Hm/F♯     F♯7        Hm Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat. Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu, Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu, Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad. Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść: Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu... Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest: Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu – Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu? I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu? ─── I. Moskwa – Odessa Który już raz lecę z Moskwy do Odessy – I znów złapali mnie w nie w linii lot! Ale oto nadlatuje księżniczka-błękitka stewardesa messy, Niezawodna niby Wołga wszystkich flot. Nad Murmańskiem ni chmurki – rejs mych snów, I mógłbym teraz być już w Aszchabadzie, albo w Trieście... Otwarty Kijów, Charków, Kiszyniów, Lwów, Wszystkie otwarte, lecz ja chcę być w Odessie wreszcie... Mówili mi: „Nie licz na te adresy, Na żaden z niebios komunizmu dar”. A tu mi znów opóźniają mój lot do Odessy – Teraz jest oblodzony pas na start! A w Leningradzie z dachu woda kapie, Więc może mi pisane lecieć do Leningradu? Tbilisi to jedyny jasny punkt na tej podniebnej mapie, Tam herbata rośnie w sadzie, lecz ja Tbilisi mam w głębokim rozkładzie! Słyszałem, że Rostowianie idą w kurs! A mnie głupiemu wciąż chce się do Odessy, Ale mnie trzeba tam, gdzie od trzech dni nie honorują promesy, I dlatego opóźnili ludzkiej surówki spust! Ja muszę lecieć tam, gdzie chłód i lód, Gdzie jutro zapowiadają taaaki śnieg, Choć wszędzie indziej nieba czystego w bród, To miło, ale nie po to wrzuciłem piąty bieg! Nie wypuszczają mnie tu i nie wpuszczają tam, Niesprawiedliwe to, ale nie poradzę nic – Stewardesa, cudnie złudna, siódme niebo obiecuje nam, A z góry na nas patrzy tej całej floty widz! Otwarty najsłodszych smakołyków wielki tort, Lecz, by tam lecieć najsłodsze słodycze mnie nie skuszą. Otwarty nawet Władywostoku zamknięty port! I Paryż jest otwarty, ale tam jechać nie muszę. No, wreszcie! Pogoda, jak drut, dobry wiatr sprzyja skrzydłom, Samolot się napręża, śmigła w ruch, pełny bak, Lecz już nie wierzę, bo – mnie i tak tam nie przyjmą! Znajdą powody nawet, gdy powodów brak... Ja muszę lecieć tam, gdzie zamieć i mgła, Gdzie jutro gradobicie zapowiadają. Londyn, Delhi, Magadan przede mną się otwierają, Wszystkie stoją otworem, ale nie dla mnie ta w ciuciubabkę gra! Masz rację – śmiej się albo płacz: jestem znów na starych adresach, I masz: znowu spóźnienie, niedostępny lot – I smukła jak TU-104 stewardesa – panna Odessa, Tak przystępna, jak ten cały fłot, Znów mnie przestawia na ósmą zero dźwięk, A towarzysze pasażerowie posłusznie zasypiają w krąg, Mam tego dość już, psia kość, I lecę tam, gdzie mi pozwalają! Mam tego dość, już mnie całkiem zżarła złość, I lecę tam, gdzie mi otwierają! II. Polowanie na wilki Biegnę z całych sił, szarpię każdym ścięgnem, Ale dziś – jest jak jutro, i wczoraj, i potem Otoczyli mnie, otoczyli ciasnym kręgiem Rozwścieczają mnie do szpiku mej wilczej istoty. Dwururki schowały się w cień jódł Tam myśliwi skryli się swą sforą podłą; Wilki tarzają się w śniegu, co stopił się i zmókł Wystawiając się na łatwy strzał tych ogrów, Refren: Polowanie na wilki trwa, trwa polowanie! Na szare samce, matki i szczenięta. Gończy krzyczą, psy szczekają, a przynęta -. To na śniegu krew i plamy krwawych flag. W tej walce wilka z łowcami nie ma żadnych praw, Strzelającym nie zadrży ręka, Ogrodzili naszą wolność krwawych szmat strzępami, Biją bez litości, a ich kula celu sięga. Wilk nie może złamać tradycji czasem uświęconej; Widzisz te ślepe szczenięta? Ledwo od sutka matki odstawione Wyssały z jej mlekiem, czy to wilk czy ptak Prawdę jedyną: „Strzeż się ludzkich flag!” Refren Łapy u nas i szczęki wytrwałe. Dlaczego, wodzu, proszę powiedz mi, Gonimy za szczeniakami i ubijamy je jednym strzałem, Łamiąc zakaz, że nie wolno ich bić! Wilk nie może inaczej. Sucho, to takie wilcze prawo. A moje dni już są policzone. Myśliwy już broń ujął w rękę prawą Z uśmiechem, i kulą, dla mnie przeznaczoną. Refren Wyszedłem ze świętego kręgu krwawych flag — Chęć życia jest we mnie silniejsza! I usłyszałem za sobą westchnienia, wrzask I krzyk myśliwych. Ich zdobycz będzie dziś mniejsza. Szarpię się z całych sił, gnam każdym strzępem ścięgna, Ale dziś – widzę jutro niż wczoraj jaśniejsze. Otoczyli mnie, otoczyli w krwawych kręgach, Ale gończym nic nie zostanie w rękach! Refren III. Polowanie z helikopterów Jak brzytwa, świt przeciął nam oczy, I otwarła się brama hangaru, A my przecieramy szlak, przez śnieg nasz tłum się toczy Most chrzęsci pod naszym ciężarem. A oni trzepotali skrzydłami tuż nad tajgą, A śnieg wolno spada z gałęzi świerków. A na naszym szlaku, nad tą krwawą bajką, Śmigłowca huk był jak psa warkot. Refren: Jest polowanie z helikoptera, hej na łów!! Na wilki szare, uparte i gniewne Ci, co usiedli u karabinów sterów - jest ich dwóch, Już zapomnieli o litości pewnie— A kule koszą wsio stworzenie. Biegnę i wdycham te mroźne opary, Lecz nie zdołam uciec już przed przeznaczeniem. Mechaniczne potwory nade mną krążą jak janczary. A ja biorę oddech jeszcze jeden w wilczy pysk, Lecz łopaty wyją coraz bliżej, wyraźniej, A ziemia pod mymi łapami aż kwiczy ziemi bryzg Śmieją się z kokpitu: „Dawaj! Raźniej!” I spuszczają mi na zad ołowiu deszcz. Refren Leżę pod drzewem złamanym, w mchu schroniłem się; Gdzieś przegapiłem ten zjazd na tyłku. I niech ci na górze próżno szukają mnie – Zostanę na dole; wpadłeś w zasadzkę, wilku! A ten piekielny huk rozpłynął się, znikł wtem; Znów śnieg na bagnach wolno pada; Wstałem, strząsnąłem silnika ryku mgłę, Żyję! Nie zabijecie mnie nigdy, gady! ───   Gdyby sam [Włodzimierz Wysocki](https://www.google.com/search?q=w%C5%82odzimierz+wysocki&kgmid=/m/0252s_#sv=CBwSjAQKzwMSzAMKjANBTW4zLXlUanVOclVlYWdGWEJtVUhBVU9weFVkZHVOYlAyQV91dmNiME1pRnJlbkljT3VGd3BLNHZUeVpOSkZKTUZZTE5ING9NRmJLdDAxTjdvM2R0UG85V1VmT0pveE81WHVQeVpUbUhQUkVSMHAxUGhvUWtuQWRBZEdXTUxXV0trN3JEZllyUkpmalpFMFc0bWxvVTJ0SmtRYUIzVXFnMEx6c0g4VEFrbldhTXUzNUVpb3RPM2hKckIyR1RHSzg4NDhnUTdLMk9iU190UnJDSVRFclpaMk9QeFNQUUFsdHRkU2N0Z2VmRlV1WDhfOHBtYWl6cXF0bXpHTHc3RUpTcV9uZkQwR2UydUQwNjhkUkFmbnRHcHA5MTR1VmlrZ0EtYXFFeUVmQ0dzNFU5ajdnTWoxUmdvalVReVRGUHM1WERJR2szdmZnOUFqcTRuRkhlYlI4bWViWnpkNm52dHRlYXFYbm5fQlhPd1RLU1hEdHYyOVUtNnZ0QkI2ME5SMzFzTHdxS0JoN3ZlcHYSF2N3WWxhdVh1Skx5eDVOb1AwdGF3Z1FRGiJBSktMRm1MWTJlTmx1R2lGVVV4YjBIR3prQlZaX3EzLTN3EgQ3ODU0GgEzIhkKAXESFHfFgm9kemltaWVyeiB3eXNvY2tpIhIKBWtnbWlkEgkvbS8wMjUyc18oABhFIKj_xMsB) stał na scenie – wymięty, z papierosem w kącie ust i nienastrojoną siedmiostrunową gitarą, charkocząc w mikrofon przed Waszym wieloczęściowym poematem – jego zapowiedź (wstęp) brzmiałaby dokładnie tak: ------------------------------ ## Wstęp (Mówi Włodzimierz Wysocki) (Szarpnięcie basowej struny, głęboki, chropowaty kaszel, chwila ciszy na dostrojenie) Wiecie... Napisałem kiedyś taką pieśń, „Moskwa – Odessa”. O tym, jak człowiek siedzi na lotnisku, patrzy w niebo, a tam lód, chmury, i nigdzie go nie puszczają. Człowiek chce do Odessy, a jemu mówią: leć do Paryża, leć do Władywostoku, wszystko otwarte! A ty, jak ten idiota, uparłeś się na jedno miejsce, bo tam akurat jest mgła, zamieć i lód. Bo tam cię najbardziej nie chcą... Myślałem wtedy, że najgorsze, co może spotkać człowieka, to pas startowy pokryty lodem i uśmiechnięta stewardesa, która przesuwa rejs o kolejną godzinę. Jakże byłem młody. Jakże byłem naiwny. Dziś ten pas startowy to cała nasza ziemia. A loty odwołano na zawsze. Popatrzcie na to, co dla Was przygotowaliśmy. To nie są ładne wierszyki do poduszki. To meldunek z frontu, który przebiega przez nasze własne podwórka. Kiedyś Bułat śpiewał o papierowym żołnierzyku, co chciał ratować świat i spłonął w ogniu. Piękna, smutna bajka. Ale dzisiaj ten żołnierzyk nie jest zrobiony z czystego papieru i marzeń. On jest zrobiony z wezwań na przesłuchania, z wyroków, z raportów policyjnych. Stał się żołnierzem biurowym. I śruby... Kiedyś dokręcało się je w motocyklu, w rowerze, żeby maszyna szła do przodu. A teraz? Teraz przyszedł wujek Wołodia. Wielki mechanik. I dokręca te śruby tak, że nam wszystkim zaraz pękną ramy, pękną kości, a krew zacznie tryskać z uszu. I wiecie co jest najstraszniejsze? Że ludzie stoją w kolejce i proszą: „Wujku, dokręć jeszcze trochę! Mocniej kręć, aż po sam grób!” Ale ja wam powiem jedno. Przeżyłem swoje, biegałem z wilkami, omijałem czerwone flagi. I wiem, że każda, nawet najbardziej wściekła sfora majorów, w końcu się zmęczy. Każdy dyktator, który dziś trzyma imperium u swoich stóp, jutro będzie tylko zimnym, sinym trupem w kostnicy. Słuchajcie tego. Słuchajcie uważnie, dopóki struny nie pękną, a w gardle nie zabraknie tchu. Bo to minie. Jak nad Moskwą majowa burza. Musi minąć. (Potężne, agresywne uderzenie w akord Hm... I płynne przejście w Część I: „Który już raz lecę z Moskwy do Odessy...”) ------------------------------ Jak podoba Ci się ten wstęp? Czy idealnie buduje napięcie przed Twoim tekstem, czy chciałbyś dodać do wypowiedzi Wysockiego konkretny szczegół (np. o wilkach lub o paralizatorach)?    
    • @jan_komułzykant Janko, Ty też jesteś figlarz, pozdrawiam :)
    • ~~ Wokanda sądowa w Zakopanem. Sprawa pomiędzy Panią a Panem. Pani przed sądem zeznaje, że jej mężowi nie staje. Żąda rozwodu. Woli z kapłanem. ~~
    • @violetta zapętlone odczucia budzą skojarzenia. Dziękuję
    • Oklej Eli lej, Elko   Oklej, umilaj, ukop. A pokój Ali mój, Elko!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...