MARCEPAN 30 Opublikowano 6 Lutego 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Lutego 2007 Przepotworne są te kiście petów na poplamionym stole, bukiety śmierci o zapachu drażniącym oddech. Pomarańczowe wieżowce, w których utknęła znikoma część smoły, reszta zamieszkała w płucach, w ich długich, pokrętnych, wąskich korytarzach kochających tlen i świergot ptaków. Leśne igliwie, poranny przymrozek, szron na twoich ustach, gdy próbuję ich dotknąć, kiedy staram się wylądować bezszelestnie, pokryjomu. W tych labiryntach, pragnących ciepłej krwi, dostatku spokoju i bezpieczeństwa oddechu. W tych cudnych, na kształt korzenia drogach płucnych, rozkleiłaś grudy smoły, makabryczne, bezduszne, rozmazane plamy, jak łzy Jezusa płyną, malując czarne, asfaltowe drogi. I smutek dobija się do żeber. Układa piosenkę, której serce nie chce słuchać... Serce jak mimoza, jak duszek na tęczy, trwoży się, stuka, puka i słucha. I tak płyną te żółte, czarne drogi, a ty mi mówisz, patrząc w dal, patrząc w bok, patrząc wszędzie wokół i szukając ratunku w psie co na podłodze, w serialu w telewizji, gdzie bądż, gdzie popadnie. Mówisz mi zmęczonym głosem "kiedyś rzucę". W kwadracie okien zatapiam oczy, w dali smutne Karkonosze spływają ostatnim śniegiem przeradzając się w strumienie, strumienie w potoki, potoki w rzeki i ryjąc krajobraz dolinami, toczą swe myśli ku wybrzeżom mórz. A morza ku oceanom. Tak góry rodzą morza, a morza oceany. Po Karkonoszach snują się narciarze. A ja uciekam między sosny, między świerki upchać myśli w brązowe szyszki i rozrzucić po znajomej ziemi. Wtopić się w krajobraz przepełniony dymem wyplutym z kominów, zamglonym zimowym popołudniem. I zebrać kilogramy kory, z których opowieść ci utkam. Nie słyszę szeptów nocy, co zbliża się ukradkiem i nie pragnę do domu wracać. Tylko szmer jakiś, liść chyba przedjesienny spod śniegu się wydostał i do buta przyczepiony, ze łzami z płatków śniegu, szydzi ze mnie i przypomina jak los jest kruchy. I o tym, że przemijam, że ty przemijasz i nawet te góry, z których jagody garściami rwałem, gdy byłem mały... Dzisiaj rwę te sekundy boskie, tych kilka krótkich chwil wolnych od pracy. I ta rzeka, co w dół płynie szarpiąc skały, łamiąc drzewa w furii powodzi i znikając później na długie miesiące z pierwszych stron lokalnych gazet. Szumi cicho. I przemija cicho. Jeszcze tylko słońce chce coś krzyknąć, rozrywa spienione chmury, unosi złoty promień w górę. - Tak, wiem - odpowiadam słońcu - to ty tu rządzisz. A ono skrywa się za wzgórzem, tak bezczelnie silne. Mróz zarzuca już swe szpony, trzeszczą sosny i twą dłoń zmarzniętą chwytam, płuca pełne już życia i powietrza. Myśli jasne, dusza pełna. Czas wracać. Do ciepłej kolacji, do ścian znajomych, spojrzeć ci głęboko w oczy i znów odnaleźć w nich spokój. Wypuścić szalone skrzydła rzęs, które trzepocząc pośpiesznie, wylądują na twej twarzy, na ustach, na szyi. Opleść cię ramieniem i z nadzieją poczekać na kolejne: "Kiedyś rzucę".
lewatywa Opublikowano 6 Lutego 2007 Zgłoś Opublikowano 6 Lutego 2007 no,no, całkiem miłe w konsumcji,
menda Opublikowano 7 Lutego 2007 Zgłoś Opublikowano 7 Lutego 2007 marc. to całe twoje opowiadaanie to...... to takie falowanie w impresjonistycznej poezji, niemalże czuję zapachy i widzę mgły nad rzekami co ryjąc krajobraz bezpowrotnie odpływają, te szepty, to tęcza naszego życia, bajeczne krajobrazy codzienności, bardzo to piękne, pozdr.-m.
MARCEPAN 30 Opublikowano 7 Lutego 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 7 Lutego 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. No, a teraz wyobraź sobie, jak włazi w to dupek ze strzelbą, z petem w gębie i gwałci boską ciszę strzałem w jelenia. :( Dzięki za miłe słowa.
menda Opublikowano 7 Lutego 2007 Zgłoś Opublikowano 7 Lutego 2007 jak to sobie przedstawiłem to naszła mnie refleksja taka mianowicie, że.... a najlepiej jak ją streszczę: to skurwysyn jeden ! trzym się ciepło bo znowu lekko śniegiem rzuca, pozdr, -m.
Oxymoron Opublikowano 7 Lutego 2007 Zgłoś Opublikowano 7 Lutego 2007 Bukiety śmierci?! Doszłam do tych bukietów i więcej nie czytam.......
padalec Opublikowano 7 Lutego 2007 Zgłoś Opublikowano 7 Lutego 2007 Marcepan - popatrz sam, oxycort nie przeczytał a wie, że opowiadanie słabe. A więc jego opinia jest taka poważna jak on sam ! A opko całkiem ciekawe w odróżnieniu od pisaniny tego całego oxycorta.
MARCEPAN 30 Opublikowano 8 Lutego 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Lutego 2007 Oxymoron - wybacz staremu grafomanowi Padalec - dzięki za obronę Chyba jednak zrobię sobie przerwę i powrócę do własnego ego (alter - ego), bo mi ostatnio cuś nie wychodzi.
asher Opublikowano 9 Lutego 2007 Zgłoś Opublikowano 9 Lutego 2007 Ja bym bukietów bronił. Niezłe sformułowanie. Mam wrażenie, że opowiadanko wyrosło z nieudanego wiersza, ale nie mam nic przeciwko. Ot, proza poetycka z celną puentą.
MARCEPAN 30 Opublikowano 9 Lutego 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Lutego 2007 Za wiersze się nie biorę! nie moja brocha :), to powstało z troski o kobietę, którą kocham i rani mnie każdy wypalany przez nią papieros. I kiedy patrzę na popielniczkę pełną petów kojarzy mi się tylko i wyłącznie z bukietami śmierci. No bo jak to inaczej nazwać? He, he. Te wszystkie pomarańczowe, skołtunione razem filtry.
Jimmy_Jordan Opublikowano 11 Lutego 2007 Zgłoś Opublikowano 11 Lutego 2007 Finał zaskakujący w sumie, idzie na plus. Bardzo poetycko, lirycznie. Wyprawa, wakacje odpoczynek idzie precz gdy pojawiają się dwa słowa "kiedyś rzucę", narrator to bez wątpienia poeta. Tylko: " I zebrać kilogramy kory, z których opowieść ci utkam" może z których utkam ci opowieść?- ale ja się nie znam w gruncie rzeczy... Bardzo dobry tekst. Piękna obrazowość. pozdrawiam jimmy
Anielica Śmierci Opublikowano 12 Lutego 2007 Zgłoś Opublikowano 12 Lutego 2007 Bardzo smaczne. Hmm, no, nie te papieroski, raczej liryczność ;) Bukiety śmierci może rzeczywiście trochę grafomańskie, ale jak dla mnie wpasowują się w całość idealnie.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się