Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

pan go musi kiedyś poznać
on, jak pan pisywał wiersze
teraz siedzi, milczy, patrzy
tak od dobrych kilku lat,
zarósł mchem i w pęku zmarszczek
trzyma się jak głaz pod wodą,
choć się nigdy nie utopił,
setkę pewnie wypiłby,

pan rozumie, dla mężczyzny
wódka jak dla baby miłość,
a on kochał tak, że w ogień
mógł bez słowa zaraz iść,
zresztą ogień był w nim samym,
teraz w kamień, jak do lochu,
wtrącił go artysta - rzeźbiarz,
znałeś go, on też już zdechł,

kończą się nam poematy
bez nakazu i bez słowa,
ktoś postawił na nas krzyżyk,
ktoś wyciągnął pusty los,
pan powinien z nim pogadać
póki jeszcze pan do życia,
wypij pan i idź pod cokół,
porusz pan go aż do łez,

nie jesteśmy poetami,
nie piszemy dla zabawy,
tamten pomnik nie ożyje,
więc nie pukaj jak do drzwi,
czasem w głowie myśl zaszumi,
pije się by czorta zalać,
potem można ze zmarłymi
długo gadać aż po śmierć




[sub]Tekst był edytowany przez Witold_Adam_Rosołowski dnia 01-03-2004 11:45.[/sub]
[sub]Tekst był edytowany przez Witold_Adam_Rosołowski dnia 02-03-2004 05:24.[/sub]

Opublikowano

3 strofa pierwszy wers "kończę się nam poematy", literówka chyba... "kończą". Rzuca się mi trochę w oczy "wypiłby" (s 2, w 8). Może warto zrobić "setkę by pewnie wypił" albo "by wypił" albo po prstu "wypił", albo zastosować inne słowo, żeby nagle nie wpadło w rym. Twój wybór. Myślę także, że w drugiej strofie na końcu można by zmienić z "znałem" na "znałeś", bowiem cały wiersz piszesz do "pana" i o kimś lub czasem o czymś, nagle wyfrunęła mi pierwsza osoba i trochę razi w oczy. "Znałęś" zmieni znaczenie, więc wybór pozostaje dla Ciebie.
Ogółem wiersz dobry, nie powalił mnie na kolana, ale był ok.
Pozdrawiam
Weronika

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tadeuszu - dziekuję - nie wiem co napisać ale Poecie z Duszą spróbuję - człwiek z duszą związany jest - to forma symbiozy - i może lepiej byłoby gdyby te dusze częściej gdzieś od nas odskakiwały żebyśmy oddech łapali - a tak to człowiek więzieniem - skąd ulatujemy gdzieś i powrót jest ciężki - czeka współwięzień i kiwa głową - no co - beze mnie - uciekło się - złapali - kolejne kilka lat do odsiadki - a może kiedyś spróbujemy razem - łatwiej i komuś w końcu się uda - tylko planu brak ... a jak jest to do nie przeczytania - może kiedyś komuś się uda i opiszą w gazetach ucieczkę stulecia - ejj - co ja mówię

pozdrówko W_A_R
ps. jeszcze raz dziekuję że tu zajrzałeś Tadeuszu
Opublikowano

wiersz Weroniko jest formą podsłuchanej rozmowy - więc nie ja wyważyłem te słowa - jedynie spisałem i ... tak to wyszło ... nie stałem pod tą rzeżbą która jakieś 6 km ode mnie żyje własnym światem acz kolwiek autor wyrzeźbił poetę - a dysput może monolog - który prowadzą te dwie osoby jest przykładem więzi teraźniejszości z niedaleką przeszłością - taka mała nieboska komedia - bez związku z arcydziełem - bo o czym innym - = jeszcze raz dziekuję za przeczytanie i wskazanie błędów i zasugerowanie zmian

pozdrówko W_A_R


[sub]Tekst był edytowany przez Witold_Adam_Rosołowski dnia 01-03-2004 12:04.[/sub]

Opublikowano

ostatnie dwa wersy najbardziej mi się podobają, resztę czyta się bardzo płynnie, znów wielki plus za rytmikę :) troszkę smutny ten wierszyk się z początku wydawał, ale potem jakby pocieszenie się znalazło, co niewątpliwie jest tu pozytywne :)

zdecydowanie najlepsza ostatnia strofa - już ją lubię choć znam zaledwie chwilę :)

( literówki : pęku, iść, rzeźbiarz, życia, myśl - tak drobne, że nie przeszkadzające w odbiorze :) )

Serdecznie pozdrawiam
Natalia

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pani Natalio - dziekuję za komentarz, dziekuję za literówki - wskazanie ich - już zaczynam się bać, że dyslekcja - ale przeczytałem gdzieś (gdzie - nie napiszę), że takie błędy popełnia się przy szybkim pisaniu i przy częstych zmianach klawiatury - eee - co ja plotę - ok

nie będę tłumaczył - bo nie przystoi - ale ostatnią zwrotkę mówi ten drugi "Pan" - zapewne poeta - ten, który milczy w dwóch pierwszych zwrotkach a w trzeciej już zaczyna tańcować wokół własnych mysli ...

jeszcze raz dziękuję
i pozdrówko W_A_R




[sub]Tekst był edytowany przez Witold_Adam_Rosołowski dnia 02-03-2004 05:32.[/sub]
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ewo - już poprawiłem "w pęku" - i inne takie tym podobne ... trochę się tłumaczyłem i trochę nie - bo jak się może tłumaczyć ktoś kto w emocjach cały albo tylko schizy pisze - "wiscie-oczy" nie wiem może rozum mi kiedyś zaskoczy i się kiedyś zauroczy pięknem świata w zaświatach - ejjj - hamuję emocje

- nie musi Pan Go poznawać bo ON jest w PANU - Ewo zbyt często siebie poznaję i nie przed lustrem lecz w sobie szperam - znam wszystkie kryjówki ... wszystkie "żleby" tej rzeżby od wewnętrznej strony
- PAn rozumie GO bardziej niz ON sam siebie - z rozumowaniem to jak z chodzeniem po "gołoborzu" - chwiejno lecz kamień na głowę nie spadnie
- w nim był ogień ...teraz kamień - na pewno wiesz co to "piargi" - to te kamienie, które tu kiedyś były ogniem a artysta - rzeźbiarz rozwiał w pole bo otrzymaniu efektu wstępnego swej rzeźby
- lecz pozornie tylko bo ogień zyje w NIM dopoki ktoś pamieta jego poematy - z tym się zgadzam - lecz ogień to złudna decyzja wielu wybrańców - skoro szukają go po rumowiskach lub w niebezpieczeństwie lawiny śnieżnej
- i JEGO nie trzeba poruszac to łez... - tu właśnie chciałem kogoś tą lawiną ... no morze jakiś bystrym potokiem obmyć ...
- ... bo łzy są w nim... - źródło u podnóża - źródło - lecz czy nie zapomnienia?
- ... tymi łzami wypisał każdą kartke swojej poezji. - te kartki poezji to doliny schodzące w niziny - poryte piórem wieczego prześwitującego atramentu, z którego syci się "naród" - bo im się w góry nie chce - bo niezbyt bezpiecznie a ja często wdrapywałem się na tę rzeźbę - żeby rzeźbie w oczy spojrzeć - żeby ryzyko wypłoszyć i dać nieboską komedię spacerującym wokół ... - gdzie ławka stoi - ławka dla "zakochanych" - a siedzą Ci dwaj i zamiast o kochaniu o Zygmusiu ciągną ...

Ewo - jest rzeczywiście tam ława kamienna - i kto na niej siądzie i marzenie pomyśli - to się spełnia ... - tyle o Twoich i moich tańczących ogniach - może kogos rozgrzejemy - może przypieczemy - może te dwa języki "ogienne" nasycą iskrami niebo w biały dzień - a może stuli je wiatr do podłoża i kocem ziemi okryje ....

pozdrówko W_A_R


Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • CZARNE ŚWIATŁO

       

      Michał spojrzał na tablicę informacyjną przed największym centrum handlowym w jego mieście.

      Miejsc parkingowych 450

      Miejsc wolnych 0.

      Idą święta!

       

      Michał z ławki ustawionej przy wejściu patrzył na tłum klientów centrum osiągający  stan wrzenia. Pełen wózek - to chwila poczucia spełnienia.

      Bo być to kupić!

       

      W te święta rodzina wyznaczyła ich spotykanie w jego domu. Tak będzie też brat z jego bliskimi. Michał rozmawiał z nim o nadchodzących świętach. Brat wspomniał, że bardzo wiele zmieniło się w jego rodzinie od poprzednich świąt. Mówił o braku porozumienia ze swoim najmłodszym synem.

       

      Michał trzyma w dłoniach kupiony w centrum 1000 elementowy zestaw puzzli. Jest to dla niego najważniejszy tegoroczny jego zakup świąteczny.

       

      Przyszedł je tu kupić po tym, gdy wczoraj przypomniał sobie już odległy czasem obraz, kiedy patrzył na swoją żonę i ich córki bawiące się latem na nadmorskiej plaży. Budowały wtedy zamek z piasku. Obok piaskowego zamku usypały wysoki kopczyk ze znalezionych tu kamyków. Zamek stał u podnóża wielkiej góry. Popatrzył wtedy na usypany przez dziewczynki kopiec kamyków. Były tam kamyki jasne i ciemne.

       

      Na wspomnienie rozmowy z bratem, powróciła do niego tamta myśl:

      Czy można podzielić ten kopiec kamyków na dwa kopce? W jednym miałyby być tylko te jasne a w drugim tylko te ciemne. Pytanie śmieszne. Oczywiście, że tak. Ale jest jeden warunek, że zaprzęgniemy do tego materię i myśl. Myśl może mieć różną postać. Może to być myśl córeczek bawiących się kamyczkami albo myśl mechaniczna, zaprogramowana w czujniku, który potrafi rozpoznać jasny lub ciemny przedmiot i zaprogramowanego, sprzężonego z nim manipulatora, który chwyci i przeniesie kamyk na właściwe miejsce. Jest to myśl mechaniczna będąca jednak owocem myśli człowieka inżyniera, konstruktora robota.

       

      A czy zadanie to można wykonać wykorzystując wszystko, co jest dostępne poza myślą? Wykorzystując na to dowolną ilość czasu, dowolną ilość i postać energii czy zmiany takich parametrów jak ciśnienie, temperatura, wilgotność i temu podobne.

       

      Tamtego dnia snuł dalej swoje rozważania.

      A teraz masz stworzyć strukturę DNA – nośnik informacji genetycznej organizmów żywych. Czy zadanie to można wykonać wykorzystując wszystko, co jest dostępne poza myślą?

       

       Michał zamierza zadać takie pytania swojemu bratankowi, studentowi renomowanej uczelni.

      Planuje tą właśnie kwestię uczynić zasadniczą osią ich świątecznego dyskursu. Dla niego samego, jego osobiste przekonania w tej kwestii, stanowią fundament jego światopoglądu.

       

      Z informacji przekazanych przez brata wie, że codzienne drogi jego syna nie wiodą go już do kościoła, dołączył do wyznawców teorii o nie istnieniu Boga, wyznawców bankructwa wiary i głosicieli potrzeby wyzwolenia się z jej pęt.

       

      Zestaw puzzli jest Michałowi niezbędny ku temu, by bratankowi pokazać przez porównanie z czymś, czego poziom trudności jest sobie w stanie wyimaginować, poziomu złożoności, jaką niósł w sobie proces powstawania na naszej planecie pierwszych struktur DNA – nośników informacji genetycznej organizmów żywych.  Zestaw puzzli jest mu potrzebny po to, by pomóc bratankowi odpowiedzieć na pytanie, czy zadanie ich ułożenia można wykonać przy wykorzystaniu wszystkiego, co jest dostępne, za wyjątkiem myśli? Tak w zamyśle Michała puzzle mają wspomóc wyobraźnię jego bratanka.

       

      Michał wie, że nie musi objaśniać mu różnicy w poziomach skomplikowania pomiędzy tworzeniem struktury DNA – nośnika informacji genetycznej
      a ułożeniem 1000 elementowych puzzli. Michał wymyślił, jak go zapytać o szansę ułożenia puzzli bez wsparcia  ze strony procesu myślenia.

       

      Michał położy je przed bratankiem, poprosi o ułożenie ich a potem wyłączy światło w pokoju. Bratanek ma to wykonać w całkowitej ciemności. W podobnych realiach prawdopodobieństwa zapewne mogły powstawać kiedyś pierwsze struktury DNA, przy uczynionym założeniu o ich powstawaniu bez udziału myśli stwórczej.

       

      Michał patrząc na nie podlegające zasadom zdrowego rozsądku reguły zachowania przedświątecznego tłumu, problemy brata z jego synem, a także zjawiska społeczne, których doświadczał w ostatnim okresie, nabiera przekonania, iż świat jest spowity w strumieniach czarnego światła.

       

      W strumieniach tego fałszywego światła , to co przez wieki było czarnym dziś staje się białym.

       

      Jego optymizmu nie budują oferowane z regałów galerii najnowszej generacji 50 calowe ekrany czarnego światła.

       

      Czeka nas jeszcze finał. A w nim dotrą do nas rachunki latarników czarnego światła, wystawione za chwile iluzji, które nieuchronnie prowadzą nas ku zgubie – pomyślał Michał.

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • A Maja jeno z siksą! woła i białowąs. Kiszone jaja ma
    • CZARNE ŚWIATŁO   Michał spojrzał na tablicę informacyjną przed największym centrum handlowym w jego mieście. Miejsc parkingowych 450 Miejsc wolnych 0. Idą święta!   Michał z ławki ustawionej przy wejściu patrzył na tłum klientów centrum osiągający  stan wrzenia. Pełen wózek - to chwila poczucia spełnienia. Bo być to kupić!   W te święta rodzina wyznaczyła ich spotykanie w jego domu. Tak będzie też brat z jego bliskimi. Michał rozmawiał z nim o nadchodzących świętach. Brat wspomniał, że bardzo wiele zmieniło się w jego rodzinie od poprzednich świąt. Mówił o braku porozumienia ze swoim najmłodszym synem.   Michał trzyma w dłoniach kupiony w centrum 1000 elementowy zestaw puzzli. Jest to dla niego najważniejszy tegoroczny jego zakup świąteczny.   Przyszedł je tu kupić po tym, gdy wczoraj przypomniał sobie już odległy czasem obraz, kiedy patrzył na swoją żonę i ich córki bawiące się latem na nadmorskiej plaży. Budowały wtedy zamek z piasku. Obok piaskowego zamku usypały wysoki kopczyk ze znalezionych tu kamyków. Zamek stał u podnóża wielkiej góry. Popatrzył wtedy na usypany przez dziewczynki kopiec kamyków. Były tam kamyki jasne i ciemne.   Na wspomnienie rozmowy z bratem, powróciła do niego tamta myśl: Czy można podzielić ten kopiec kamyków na dwa kopce? W jednym miałyby być tylko te jasne a w drugim tylko te ciemne. Pytanie śmieszne. Oczywiście, że tak. Ale jest jeden warunek, że zaprzęgniemy do tego materię i myśl. Myśl może mieć różną postać. Może to być myśl córeczek bawiących się kamyczkami albo myśl mechaniczna, zaprogramowana w czujniku, który potrafi rozpoznać jasny lub ciemny przedmiot i zaprogramowanego, sprzężonego z nim manipulatora, który chwyci i przeniesie kamyk na właściwe miejsce. Jest to myśl mechaniczna będąca jednak owocem myśli człowieka inżyniera, konstruktora robota.   A czy zadanie to można wykonać wykorzystując wszystko, co jest dostępne poza myślą? Wykorzystując na to dowolną ilość czasu, dowolną ilość i postać energii czy zmiany takich parametrów jak ciśnienie, temperatura, wilgotność i temu podobne.   Tamtego dnia snuł dalej swoje rozważania. A teraz masz stworzyć strukturę DNA – nośnik informacji genetycznej organizmów żywych. Czy zadanie to można wykonać wykorzystując wszystko, co jest dostępne poza myślą?    Michał zamierza zadać takie pytania swojemu bratankowi, studentowi renomowanej uczelni. Planuje tą właśnie kwestię uczynić zasadniczą osią ich świątecznego dyskursu. Dla niego samego, jego osobiste przekonania w tej kwestii, stanowią fundament jego światopoglądu.   Z informacji przekazanych przez brata wie, że codzienne drogi jego syna nie wiodą go już do kościoła, dołączył do wyznawców teorii o nie istnieniu Boga, wyznawców bankructwa wiary i głosicieli potrzeby wyzwolenia się z jej pęt.   Zestaw puzzli jest Michałowi niezbędny ku temu, by bratankowi pokazać przez porównanie z czymś, czego poziom trudności jest sobie w stanie wyimaginować, poziomu złożoności, jaką niósł w sobie proces powstawania na naszej planecie pierwszych struktur DNA – nośników informacji genetycznej organizmów żywych.  Zestaw puzzli jest mu potrzebny po to, by pomóc bratankowi odpowiedzieć na pytanie, czy zadanie ich ułożenia można wykonać przy wykorzystaniu wszystkiego, co jest dostępne, za wyjątkiem myśli? Tak w zamyśle Michała puzzle mają wspomóc wyobraźnię jego bratanka.   Michał wie, że nie musi objaśniać mu różnicy w poziomach skomplikowania pomiędzy tworzeniem struktury DNA – nośnika informacji genetycznej a ułożeniem 1000 elementowych puzzli. Michał wymyślił, jak go zapytać o szansę ułożenia puzzli bez wsparcia  ze strony procesu myślenia.   Michał położy je przed bratankiem, poprosi o ułożenie ich a potem wyłączy światło w pokoju. Bratanek ma to wykonać w całkowitej ciemności. W podobnych realiach prawdopodobieństwa zapewne mogły powstawać kiedyś pierwsze struktury DNA, przy uczynionym założeniu o ich powstawaniu bez udziału myśli stwórczej.   Michał patrząc na nie podlegające zasadom zdrowego rozsądku reguły zachowania przedświątecznego tłumu, problemy brata z jego synem, a także zjawiska społeczne, których doświadczał w ostatnim okresie, nabiera przekonania, iż świat jest spowity w strumieniach czarnego światła.   W strumieniach tego fałszywego światła , to co przez wieki było czarnym dziś staje się białym.   Jego optymizmu nie budują oferowane z regałów galerii najnowszej generacji 50 calowe ekrany czarnego światła.   Czeka nas jeszcze finał. A w nim dotrą do nas rachunki latarników czarnego światła, wystawione za chwile iluzji, które nieuchronnie prowadzą nas ku zgubie – pomyślał Michał.  
    • @Annie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Annie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Wiechu J. K. Młodość to nie okres w życiu tylko stan umysłu. Te słowa w Polsce są najbardziej kojarzone z o. Leonem Knabitem OSB, tynieckim benedyktynem, który często powtarzał: „Młodość to nie tylko wiek. Młodość to stan ducha”. Warto jednak wiedzieć, że podobną myśl wyrażało wielu myślicieli, m.in.: Samuel Ullman (amerykański poeta i przedsiębiorca) w swoim słynnym eseju „Youth” napisał: „Młodość to nie okres w życiu, lecz stan umysłu”. Albert Schweitzer (niemiecki filozof i lekarz), który stwierdził: „Młodość to nie czas życia, ale stan ducha”. O. Leon Knabit spopularyzował tę myśl w Polsce, pisząc pod tym tytułem także książkę.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...