Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Zima - jak szaleć to szaleć


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zima ostro nas dotknęła,
a ty pewnie nie masz sanek.
Gdyby żonka ci utknęła
brnąc po durny majeranek,

wtedy kup saneczki proszę
(ze zjeżdżania śmiechu kupa)
Nie są drogie - jakieś grosze,
czasem tylko, boli d...a!

Siądziesz na nich se okrakiem
(żeby nie przemoczyć trepów)
i jak Elvis - cadillakiem
porwiesz żonkę swą spod sklepu.

Potem śmigniesz w dół, za sobą
zostawiając sztachet trupy
Lecz najlepsze jest pod tobą:
W majeranku tatar z d...y.

Jeszcze wdrapiesz się pod góry,
z których tak żeś z biglem jechał.
Zerwiesz (z d...y) resztki skóry
Ale… będziesz się uśmiechał!
;)))

Opublikowano

Ja kupiłem żonie wrotki
i na wrotkach sobie śmiga
a że jeździ bez trzymanki
po dwie torby w ręku dźwiga.

Tylko jak już się rozpędzi
są kłopoty z hamowaniem
bo to często jej się kończy
przymusowym lądowaniem.

Lecz przez przechył boczno-tylni
to ląduje na pośladku
po czym wstaje uśmiechnięta
bez urazy w tym przypadku.

Gdyż dwa jaśki pod spódnicą
chociaż szyku nie zadają
lecz wychodzą jej na zdrowie
bo pośladki ochraniają.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Mel666 ufff , w takim razie mi ulżyło. Nie chciałam Cię urazić. Wywołał u mnie takie właśnie myśli.  Cieszę się, że tak to odbierasz. Czekam na więcej !
    • @wiedźma właśnie chciałam żeby ten wiersz był niejednoznaczy i oniryczny i mam nadzieję, że mi się to udało. Dziękuję bardzo za komentarze...

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        @Berenika97 bardzo sie cieszę, źè Ci się podoba:)  
    • Straciłam czucie w swojej lewej dłoni, w lewej półkuli, gdzie neuroprzekaźniki się stykają, iskrzą, iskrzą się - na słomianym stosie się spalają, w lewej skroni, gdzie stare, wyblakłe fotografie pod dotknięciem ręki się rozpadają, w metalowej klatce zakopanej pod ziemią, gdzie nie dociera latarniane światło.   Co się właściwie stało? To nie moje ciało - kukiełka poruszana dwoma nitkami.   Drugoplanowa aktorka w sztuce nienapisanej własnymi rękoma.   Nie czuję bólu, nie czuję radości, ani ciepła, ani ognia, ani złości. Nie czuję nawet obojętności - rola statysty przypadła mi.   W prawej dłoni również czucie zanika, w prawej półkuli, gdzie magiczne sztuczki na cyrkowej arenie się wydarzają, w prawej skroni, gdzie z zardzewiałych doniczek płatki śniegu spadają, w prawej przestrzeni, gdzie w rodzinnym domu, nie ma już śnieżnobiałych poduszek.   Co się właściwie stało? Ktoś zamyka powieki. Kurtyna opada.   Za rogiem, zza tekturowej zasłony, wyszeptane moje imię. Pusta, delikatna skorupa na zewnątrz, wewnątrz wulkaniczna lawa - gęsta, zastygająca.   Kim jestem więc? Czy jestem iskrą, która rozpali ogień bez użycia zapałek? Czy jestem cieniem stojącym z boku, czekającym, aż zajdzie słońce, by w ogóle zniknąć? Czy jestem kimś, kto czeka na odkrycie?
    • @Gosława To dobre życzenie. Moja intuicja podpowiada mi ciekawy okres życia, twórczy, intensywny, a nawet... zasobny, tylko po co...  @Berenika97 Bardzo się wahałem. Jedna z Was mnie namówiła, ma podobnie smutne doświadczenie. Chciałbym, żebyście widzieli w tym wspomnieniu piękno bycia razem, do końca i dłużej.
    • @Starzec genialny błysk!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...