Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Dzień przeminął jakoś głupkowato,
jak większość dni i ludzi z tej ziemi;
noc już przyszła, zgasło wreszcie światło
i już nic się dzisiaj nie zmieni.

Cień wieczystszy niż najstarsze słońca,
noc dawniejsza niż dni, wieki, lata,
ciemność bez ruchu, początku i końca,
starsza od czasu i świata.

Nareszcie spokój, ukojenie.
Nerwy jak gdyby zdrowsze.
No bo nic się już dziś nie zmieni.
- Czujesz ulgę? – I owszem.

Każda człowiecza przyzwoita firma
daje gwarancję na swój cud techniki,
i tylko Pan Bóg nie dał nam gwarancji
na cud stworzenia, i nie gada z nikim.
I nie przyjmuje żadnych reklamacji,
choćby się modlić długimi wiekami:
świat naprawiamy bez boskiej współakcji
i za naprawę płacimy też sami.
Więc kto mi może przyrzec bezpieczeństwo?
Kto mi zapewni dzień bez strasznych rzeczy?
Ciałem się stało szatańskie przekleństwo,
świat jest wariatem, który się nie leczy!

I wreszcie noc. Spokojna, bez drgnienia,
ciemności starsze od cudu stworzenia,
cień, który był przed Bogiem, przed światłością świata,
noc trwalsza niż dni, wieki, miesiące i lata,
noc świętsza od wszystkiego i najświętszy spokój,
noc podobna do śmierci, niezmienna dla wzroku,
noc-matka, beznadziejna, bez złudzeń, choć marzy.
Dziś na pewno już nic się nie stanie, nie zdarzy.

Opublikowano

Hm.
Szczerze mówiąc - poprzednie Twoje wiersze bardziej mi się podobały. Mam wrażenie, że włożyłaś w nie więcej serca, niż w ten.
Ten jest chyba taki trochę... naciągany. <: jakby si co drugie zdanie zastanawia jak to napisa tak zgadza wersy i na pewno nie by piosenkowate.> Takie mam po prostu odczucia. Nie wiem, czy słuszne. Ale jeśli słuszne - nie rób tak za często. Bo Twoja piosenkowatość bardzo mi się podoba. I nie zwracaj uwagi na tych, którzy mówią, że to paskudne i że ma nie być piosenkowate. ;)

Pozdrawiam, R.

Opublikowano

deuga i trzecia - do wywałki wg mnie.
reszta, mimo tej amputacji - trzyma się moim zdaniem znacznie lepiej.
Sprawny tekst, myślący, bez wielkich odkryć, ale porządnie napisany.
Tylko, jak sugerowałam - druga i trzecia do odżalowania i kosz.

Opublikowano

Pochwała nocy :-)
Początek, koniec wiersza i ten fragment czyta mi się naprawdę z przyjemnością:

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zauważ, że przekaz z drugiej zwrotki powtórzony jest w połowie ostatniej, tylko tam jest inaczej rozpisany, w bardziej strawnej formie. Chyba nie ma co żałować "delete".
Pozdrawiam :-)
Opublikowano

Początek bez pomysłu, napisała Pani, co ślina przyniosła na język; "Dzień przeminął jakoś głupkowato..." - czyli jak? Epitet 'głupkowaty' niewiele tłumaczy. Dalej to samo, takie j a k i e ś bezrefleksyjne, gawędzenie bez większej ekspresji wyrazu. Gdyby nie pierwsze trzy strofy (naciągane, bez nietypowego pomysłu) wiersz przedostatnią i ostatnią strofą wciąga za sparwą przemyślanych sformułowań (czwarta strofa dobrze wypełnia i kontrastuje strofę ostatnią). Podoba mi się szczególnie;

"Ciałem się stało szatańskie przekleństwo,
świat jest wariatem, który się nie leczy!"

chcociaż wolałbym tak

"Ciało jest szatańskim błogosławieństwem
niebo wariatem, ziemia dobrodziejstwem" :-)

dalej już w ogóle jest dobrze;

"cień, który był przed Bogiem, przed światłością świata,
noc trwalsza niż dni, wieki, miesiące i lata"

i dobrze, bo ciemność nie kryje ziemię, lecz jest jej początkiem.

Pzdr

Opublikowano

Rhiannon: Piosenkowatość jedni lubią, inni nie. Piszę i tak, i tak. Ale może i racja, że czasem widać, iż wysilam się na "niepiosenkowatość". Zwrócę na to uwagę przy następnych.

Dotyk: Te dwie strofy rzeczywiście nie są niezbędne. Bez nich wiersz też jest zrozumiały i nie traci sensu. To prawda. Ale czy nie traci czegoś z nastroju? Te zwrotki są po to, żeby pogłębić wrażenie niezmienności i ogromu nocy oraz wynikającej z tego ulgi. Może to i przegadane...
Cieszę się, że reszta sprawna, myśląca i porządna. To bardzo dobra i miła ocena. :-)

Fanaberka: Cieszę się, że większość wiersza Ci się podoba. :-)
Wiem, że treść drugiej zwrotki jest powtórzona na końcu. Stanowi pointę, uwypukloną tym bardziej, że już ten sam nastrój został wyrażony na początku wiersza. To ma być takie "utrójwymiarowienie" nieskończoności i spokoju nocy.

Mariusz Rakoski: Dzień był nijaki, więc i jego opis nijaki. "Głupkowato" - czyli raczej nie najlepiej, prawda? Taki epitet nie ma za zadanie wyjaśniać czegokolwiek, ale wyrażać, że coś jest nie tak; a jak? - to niech sobie Pan już sam dopowie. Pod wyraz "głupkowato" może Pan podstawić dowolny przysłówek, który pasuje Panu do kontekstu wiersza oraz do nie najlepszych dni w Pana życiu. To się nazywa: interpretacja, nie?. ;-P
Bezrefleksyjność... Chyba jednak jest w tym wierszu jakaś refleksja. Ale może nie ona stanowi najważniejszy cel wiersza. Bo on miał być nie tyle refleksyjny, ile przede wszystkim nastrojowy.
Bardzo się cieszę, że choć część wiersza się podoba. :-)

(Kto teraz w kolejności? Acha. Sokratex na deser...)

Jimmy Jordan: Bardzo mi przyjemnie, że dałam Czytelnikowi poczucie ulgi - tutaj nie trzeba mi większej pochwały! A z tymi zawirowaniami w rytmice... Może i są. Czy mógłbyś wyszczególnić, w których miejscach?

Seweryna Żuryńska: Bardzo, bardzo się cieszę Twoim przemiłym komentarzem! Pewnie mój wiersz przeceniasz, ale człowiekowi potrzebne czasem takie pochwały. Inaczej nie byłoby po co pisać... :-)

Sokratex: No Ty to już w ogóle tak mnie wzruszyłeś i rozczuliłeś, że chyba z dziesięć razy (albo więcej) czytałam Twój wiersz, napisany dla mnie (?). Ojej, jeszcze nigdy nie dostałam tak pięknego bukietu od żadnego mężczyzny! Czymże zasłużyłam sobie na taki zaszczyt? (Oczywiście, że też Cię kocham, Sokratexie, ale ja nie napisałam dla Ciebie żadnego wiersza, bo nie umiem tak z rękawa oraz tak przepięknie, jak Ty - i teraz czuję się jakoś głupkowato... tzn.: czuję się zbyt hojnie obdarowana). Oczywiście zabrałam ten prezent do wiadomego folderu, gdzie pozwoliłam sobie zatytułować go: "Dla Oxyvii". Ha! Żebyś widział, jaka byłam dumna przy nadawaniu tego tytułu! Dzięki i buźka! ;-* A nawet dużo buziek! :-**********
PS. Acha, do zobaczenia na najbliższej paradzie (świateł, głosów i obłoków); koniecznie daj znać, kiedy będziesz się wybierał! ;-)

Wszystkim bardzo dziękuję za przeczytanie i miłe opinie (wszystkie są bardzo sympatyczne).
I zapraszam następnych Czytelników do opiniowania.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Myśli i słowa  Nienazwane    W plątaninie czasu  Gubią się    I już nie wracają  Do wymyślonych snów   Chcesz to usłyszeć znów? 
    • Powoli uczę się płynąć przez szalone prądy, gorętsze od mojej krwi wiosennej; to wcale nie takie trudne, gdy dogaduję się sam ze sobą, uwolniony wreszcie z kropki na końcu zdania, które usiłowało mnie wyrzucić na brzeg.   A jednak ono nadal się pisze, jak ja, w objęciach orkanów, gdy są dla mnie czułe, bo wiedzą że się ich nie lękam. Między jednym a drugim załamaniem fali, dotykają mnie niewyobrażalnie i niosą w strzelisty sen.   Nie schładzaj mi głowy, nie nakładaj gasidła na płomień - ja trzymam ster pewną dłonią. Znam na tym oceanie każde odbicie nieboskłonu, burzliwe i słoneczne. Pamiętam. I odtwarzam na nieugaszonych mapach.   Siedzisz na plaży, troskliwie pogodna; przesypujesz beztrosko z ręki do ręki piasek, pozornie ciepły, a jednak obojętny; wypatrujesz pierwszych znaków sztormu - nie wiesz, czy uciec, czy czekać.   Pojawiam się wtedy przy tobie, nasycony, mokry od setek bryz. Odprowadzam cię do domu, w bezpieczny krąg światła, by opowiedzieć tkliwą baśń z pereł i korali. Wieszam na twojej szyi kryształowe wisiorki. Rano przynoszę do łóżka śniadanie i spokój.   Więcej nie potrzebujesz, a ja jestem dokładnie w tym miejscu, w którym chcę być, by oddychać głębią abisalu, całować ognie świętego Elma, a później powracać najwierniej.   Na moim ramieniu jarzysz się Ty - surowy, miłosny ex libris.
    • @Pisarzowiczka  Zostaję z refleksją: jak bardzo czasem potrzebujemy wyjść z siebie, żeby naprawdę do siebie wrócić :)
    • @Werka1987Jakie nicnierobienie? Zmywanie podłogi, gotowanie, mycie garów, pranie.  A przy zasypianiu - czego jeszcze nie zrobiłam :)
    • @Gosława To bardzo przejmujący wiersz o bólu, który nie krzyczy, tylko sączy się między wersami. Uderza mnie to odwrócenie, że łatwiejsza wydaje się tęsknota za nieobecną matką niż mierzenie się z emocjonalnym chłodem tej, która jest.   Też zapis głębokiej rany odrzucenia i jednocześnie rozpaczliwej potrzeby bliskości. Bardzo poruszający tekst, który długo nie puszcza.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...