Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

zatrzepotała na Twoich rzęsach długa nieznośna
już poznajesz jej smak moc oddech
pochyliła się nad Tobą pogłaskała pazurem
nie straszna Ci już jest blisko
odebrała głos zmysłom kazała uśpić
przeciągnęła film od pierwszego dotyku przez
huśtawkę karuzelę żale pierwsze miłości po krzyk każdego dziecka
Twego kiedy na świat główkę wychyliło
aż po ostatnie słowa...

próbuje uśpić oni czuwają czuwam i ja
łączymy się snem
już wiem że stanie się tak bo
wyśniłam ją

nie znasz już znaczenia słów
zatapiasz się w jej świat
pozwól się dotknąć by ból pomieszanie czujności odeszły
nie przyjadę już na kawę ani na placek
nie będę głośno mówiła byś nie zauważyła
swej wady słuchu pomilczę trzymając Cię za dłoń

pójdziemy ostatni raz złożyć Cię niebu w ofierze
będziemy spożywać ostatnią wieczerzę tak jakbyś była ciałem
duchem z Tobą

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


jak dla mnie nic nie jest kawa na lawe....dalam do przeczytania to paru osobom,ktore musialy mnie sie pytac o pare wersow bo nie wiedzialy,mam sowje zdanie,nie moge sie zgodzic...gydbym nie sprawila na innych tego wiersza moglabym przytaknac a tak to...nie bardzo,pozdrawiam






dziekuje za uznanie Maju:)
Opublikowano

bo ktos mi napsial kiedys w jakims moim wierszu ze powinno pisac sie pod czytalenika zrobilam to teraz,choc tego bb nielubie....widzisz maluje rysuje,nienawidze malowac tego co ktos mi nakaze bo cuzje si w tym bardoz niedobrze..tak samo z wierszmai pisze dla siebie z natchnienia nie dla innych,dlatego zle wychodze...jak inaczje sprobuje:)

Opublikowano

Nigdy pod czytelnika, zawsze z natchnienia.
Należy jednak korzystać z rad, od tego jest warsztat.
Staram się do tego stosować, choć wstyd przyznać rzadko.
A na forum jest całkiem przyzwoita liczba osób które znają się na rzeczy
i nierzadko nakierują. Ja bynajmniej staram się korzystać celem poprawy
warsztatu.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...