Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

zerwę dla Ciebie kilka bazi,
trudno to sobie wyobrazić
lecz przez podmokłych grud ostępy
wyrwę, wygryzę, choćby strzępy,
w dzień niepamiętny prosto w pole
wykole w bruździe dal i w dłonie
po koci łapci - rzucę ziarna,
może je ziemia poprzygarnia.

poczekam - cud się kiedyś zdarzy,
choć trudno sobie wyobrazić,
w sen się ułożę i w bezruchu,
może obudzę się w tym puchu,
którym sypałem - koci łapci,
lecz leżeć ... na cóz? z jakiej racji?
zerwij mnie kiedyś jak te bazie
z dna wyobraźni ... to ... narazie.


ps. tu muszę napisać, że bardzo dużo się w moim życiu zdarzyło - bez chwalenia się i reklamy - wiersza tłumaczyć nie będę - bo myślałem że będzie o mnie a jednak o kimś kto walczy teraz z życiem a życie jest jedno i w każdym bądż razie nie powinniśmy szukać w nim luki, usterki a zwykle tak bywa że droga, którą wybieramy jest jedną z wielu i oby nie wplątać się w pętle donikąd i oby przedwcześnie nie zedrzeć bamboszy ... choć gołymi stopami jest o wiele czulej oddawać się ziemi ... to tyle

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pani Doroto - była tu Pani pierwsza w pisaniu komentarza - dziękuję - a teraz o tym wnętrzu - jak dobrze się przyjrzeć to jedyne wnętrze występujące w wierszu to wnętrze ziemi, wydaje mi się, że powinna Pani napisać więcej - o swoim odczuciu - nie nalegam - ale czasem warto poznać opinię zupełnie odległych wysp na temat przyozdabiania własnej - w końcu z daleka widać jak i kto się w co przybiera -i choć to odczucie zewnętrze - ale jest jednym z posmaków myśli o wielkiej wodzie i wewnętrznej próbie pokazania się innym - eeeeeeech - rozpisałem się "conieco"

pozdrówko W_A_R
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Panie Adamie - dziękuję za komentarz - w początkujących - to nie znaczy że w tych gorszych - ten podział na P i Z - jest czasem naprawdę doskwierający - w P - nie wolno czegoś ... a w Z - to ho, ho .... , ale przejdźmy do sedna sprawy - rzeczywiście - dobrze że Pan mi to uzmysłowił - może chciałem uratować ten wiersz przed nieoczekiwanym - może z tradycji swej wstawiłem do P (kilka wierszy wpisałem jednak do Z) - ale wtedy kiedy wpisywałem go - myślałem raczej o tym, czy aby dobrze - wiersz opowiada o czymś czego nie znam - chodzi o szereg wydarzeń - są tam też osoby - jeśli ktoś się dobrze przypatrzy - Panie Adamie - pamiętam jak kiedyś (powiedzmy) wzruszyłem ramionami (w przenosni) kiedy Pan napisał wiersz - dziękuję, że nie potraktował mnie Pan tak jak ja wtedy - bardzo tego żałuję

pozdrówko W_A_R
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tadeuszu - dziekuję - czasem można nie wiele napisać i się zrozumieć - bo cały czas kiedy mnie "niby" nie było - zaglądałem do Twoich wierszy i jak w którymś (bez reklamy) napisałem, że się uczę od Ciebie pisać - choć własną ścieżką podążam - gdzieś tam oświetliłeś myslami moją ścieżynę - dziękuję jeszcze raz

pozdrówko W_A_R
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ewo - wiesz, że jesteś tam - w wierszu - pomiędzy poziomami naszych rozumowań i emocji - zrywamy się do lotu jak ta ręka co ziarna rzuca - ale wiatr wieje - unosi nas - nie daje spokoju - choć czasem chcemy dotknąć dna wyobraźni by móc odbić się i powrócić - z nieznanego w znane - to nie takie proste - a może zbyt mozliwe bo rzeczywiste i zdarza się naprawdę ...

pozdrówko W_A_R
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pani Annabel - dziekuję za komentarz jednak nie bradzo rozumiem ...genialny... - może czepiam się słów, każdy z nas w końcu na czymś musi się skupić - może to tylko moja sugestia i zbyt sugestywnie podchodzę do tego słowa - jednak prosiłbym bardzo o wytłumaczenie ... jestem ciekaw jak każdy ciekawski - dziękuję też za "ulubione" - miło mi że ktoś zabiera moje na swój pokład

pozdrówko W_A_R
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pani Natalio - dziekuję za komentarz - zauważyłem, że oprócz czytania o wiele więcej chce Pani zobaczyć w nim samym - nie będę tłumaczył wiersza - już "conieco" napisałem - ale tak - odnośnie emocji - tak odnośnie ludzkiej natury obiektywu i negatywu i te przemijanie - w końcu te koci łapci - niby zabawa dziecięca - a w moim wierszu (że już napiszę) stała się pomostem łączącym dalekie wyspy w wilgotno-mroxne popołudnie - jeszcze raz dziekuję

pozdrówko W_A_R
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Proszę bardzo... :)
Na tą "genialność" składa się to, że konstrukcja tego wiersza, dobór słów i cała reszta (miedzy innymi przesłanie) znakomicie dociera do czytelnika. Jest bardzo jasny, zrozumiały, a mimo wszystko urzeka i zmusza do zastanowienia się. :) Wyczuwa się też całą gamę uczuć...
Normalnie użyłabym wyrażenia "bardzo dobry", bo przeważnie w każdym wierszu znajdę coś co nie do końca do mnie przemawia, ale tu nic nie znajduję. Dlatego użyłam tego słowa. :)
Myślę, że to wytłumaczenie wystarczy, ale zawsze mogę coś jeszcze wyjaśnić. :)
Życzę dalszych takich wierszy.
Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



jeszcze się nie posprzeczaliśmy - więc - lepiej nie - nie jestem w tym dobry - pyta Pani czy odpowiedź jest wystarczająca - nie - ale dziękuję bardzo - gdyby była wzstarcyajca to moglibyśmy się wogóle nie zrozumieć - bo byłaby w odpowiedzi Pani jedność - a tak to - jestem szczerze wdzięczny za napisanie i wyłożenie mi tego niezrozumiałego dla mnie wyrażenia w sposób tylko Pani znany

pozdrówko W_A_R
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


lubię się sprzeczać... ;) Jednak szkoda, że nie jest wystarczająca. Jeśli będzie kiedyś podobna sytuacja to spróbuję jeszcze bardziej się postarać. Cio do niezrozumiałości to według mnie każde, nawet najprostsze słowo ma dla każdej osoby inne nie tyle znaczenie co zabarwienie. Czasmi tak bardzo różne, że jest to jakgdyby inne słowo. Nie potrafię dobrze wyrażać swoich myśli, ale cóż robić...
Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dziękuję Pani Emilio za komentarz - szepty czasem są o wiele więcej mówiące od słów wypowiedzianych choćby w najczulszym tonie a wzruszenie odbieram niezmiernie bo bogactwo każdego nas nie w złocie a w znajdywaniu czułości - ... tak się rozgadałem ... - jeszcze raz bardzo mi miło

pozdrówko W_A_R

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Wiechu J. K. Próbujmy bracia nieustająco, Pięknego dnia!
    • @Berenika97 @Rafael Marius @Jacek_Suchowicz   Za mistrzem...   Fraszki to wszystko, cokolwiek myślimy, Fraszki to wszystko, cokolwiek czynimy; Nie masz na świecie żadnej pewnej rzeczy, Prózno tu człowiek ma co mieć na pieczy. Zacność, uroda, moc, pieniądze, sława, Wszytko to minie jako polna trawa; Naśmiawszy się nam i naszym porządkom, Wemkną nas w mieszek, jako czynią łątkom.    Dziękuję. 
    • nie pamiętam, kiedy to się zaczęło. czy wtedy, gdy furtka zgrzytnęła w środku nocy, jakby ktoś szukał wejścia nie na posesję, ale do mojego ciała. czy wtedy, gdy znalazłem pod wycieraczką zardzewiały gwóźdź, wygięty na końcach, gotowy wbić się w dłoń, w serce, w sen, jakby już wiedział, gdzie trafić. a może wcześniej. gdy jego córeczka biegała po ogrodzie i krzyczała do pustego powietrza: - nie ruszaj mamy. - nie ruszaj mamy. jakby ktoś stał tuż obok, dokładnie tam, gdzie nic nie powinno stać. robert był idealny. punktualny. pomocny. uśmiech miał gładki jak szkło polerowane w laboratorium cieni, tak czyste, że nie zostawiało odbicia. ale oczy… gdy w nie patrzyłem, zimno zaczynało się we mnie poruszać, powoli, jakby znało drogę. w źrenicach coś było - nie ciało, raczej miejsce po nim. głód bez kształtu, po czymś, co już zjadło swoje imię i nauczyło się patrzeć dalej. jego cień czasem nie nadążał. spóźniony o ułamek sekundy, jakby musiał się zastanowić, czy jeszcze chce za nim iść. kiedy mówił, odbicie w szybie nie otwierało ust. jakby coś z jego wnętrza słuchało osobno. pierwsze ciało we wrześniu. drugie w październiku. trzecie w grudniu, tuż przed świętami. kolejne w marcu. zawsze młotkiem. zawsze kobiety. zawsze noc. ostatnia, trzynaście lat. media pisały o „fryzjerze”. o tym, że wkładał im włosy w dłonie, jakby chciał, żeby coś jeszcze miały przy sobie po śmierci. ja wiedziałem wcześniej. widziałem go nocą z czarną torbą, spokojnego, jakby wracał z miejsca, gdzie wszystko było już załatwione. zacząłem dziennik. czasem kartki były ciepłe. jak skóra po czyimś dotyku. znały mój charakter pisma, zanim nauczyłem się go pisać. atrament pachniał metalem, zanim dotknąłem pióra. każdy krok. każdy oddech. każdy cień. śniłem o nim. za niego. czułem chłód żelaza, puls dłoni tuż przed śmiercią, serce drugiej osoby sekundę przed tym, jak świat przestaje się do niej odzywać. czasem nie wiedziałem, czy zapisuję, czy tylko pozwalam, żeby przechodziło przeze mnie. wysłałem anonim do policji. zdjęcia. cisza, która nie miała końca, tylko głębokość. potem list. w środku zdjęcie mojej córki. jej twarz - zamarznięta w półuśmiechu, jakby ktoś kazał jej nie oddychać. na odwrocie odcisk błotnistego buta. ciężki. pewny. tej nocy córka nie spała. chodziłem, zapalałem i gasiłem światła, sprawdzałem zamki, jakby dom mógł się jeszcze obronić. - tato? jej oczy patrzyły jak okna do innego czasu, takiego, który już się wydarzył, ale jeszcze nie dotarł. - tato… czy to, co patrzy przez twoje oczy, też śni? poszedłem do roberta. drzwi otwarte. on w kapciach. dziecko przy nodze. kolęda w tle. jabłka z goździkami. zapach, który powinien być bezpieczny. - potrzebujesz czegoś? zapytał. - nie. tylko… porozmawiać. uśmiechnął się. nachylił, jakby mówił nie do mnie, tylko do mojego odbicia: - trudno jest być tylko niewinnym, prawda? zamknął drzwi. zbyt cicho. zbyt dokładnie. jakby zamykał nie dom, ale proces. od tej nocy nie śpię. palę, bo dym zagłusza coś słodko-mdłego, jak gnijące jedzenie w ustach, jak obietnica, która już się psuje. czasem czuję coś obcego na dłoniach, jakby pamiętały pracę, której nie wykonałem - jeszcze. w szafie młotek. obok różowy bucik. nie od mojej córki. nie od nikogo, kogo znam. w dzienniku zapiski, które nie są moje: „nie krzyczała.” „skóra pod paznokciem.” „kolor włosów: ciemny blond. zbyt młoda.” litery są równe. spokojne. jakby pisane bez pośpiechu. pod poduszką pukiel włosów. idealny. zimny. jakby jeszcze o czymś pamiętał.   nie córki. nie wiem czyj. w nocy śniłem, że śpię. we śnie śniłem, że wstaję. obudziłem się w łazience. nóż do tapet w ręce. lustro zaparowane. ktoś narysował na nim odwróconą trójkę. znak, który wyglądał, jakby zawsze tam był, tylko czekał, aż zacznę patrzeć. coś drgnęło za mną. - tato? córka stała w drzwiach. czerwone plamy na jej palcach pulsowały, jakby nie były plamami, tylko miejscami, przez które coś oddycha. jej spojrzenie było spokojne. rozumiała więcej, niż powinna. - nie wychodź,  szepnęła. rano młotek w kieszeni. zardzewiały. ciepły. jakby oddychał wspomnieniami poprzednich nocy. trzymałem go jakby był mój od zawsze, pamięta mnie dłużej, niż ja pamiętam siebie. na ścianie nowe lustro. odbicie nie moje. przechodzę obok. moje oczy patrzą na mnie, jakby znały coś, czego ja jeszcze nie wiem. moją przyszłość. czuję już. coś we mnie patrzy przeze mnie. coś śni przez moje dłonie, przez moje ciało, przez moje dziecko. coś, co nie jest tylko innym. coś, co jest mną, zanim ja sam będę. coś, co ma więcej wspomnień z przyszłości niż ja z przeszłości.                
    • mam życiorys spisany na kolanie popruty profil z facebooka mechanizm iluzji i zaprzeczeń opancerzony wokół dendrytów mam gumę turbo i młodość za sobą   schowałem niewypowiedziane w równaniach bez reszty drobne nieścisłości zaliczone zostaną w błąd pomiaru   czarne poranki gdy nic nie trzeba chcieć czyste życie hemoglobiną wypełnia krew   podmiot nie jest dany podmiot stwarza się   patrzy na mnie kriszna w kołysce w całej osobie liczby pojedynczej tuż przed podziałem przed brakiem zanim rachunek zdań nazwie pierwszą rzecz    
    • Alana za siksą wąski sazan. Ala
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...