Michał Domagalski Opublikowano 23 Grudnia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 23 Grudnia 2006 obca bieli sukni ślubnej - czernieje wypływając z przygryzionej wargi codzienności - wykrzywia śmiech prosto w zmęczoną szarzyzną twarz czterech ścian braku obca czerwieni walentynki plastikowej - pęcznieje do granic rozkosznej wytrzymałości purpurą w pulchnym kielichu śluzów - napełnia opuszki oczu i palców widokiem rozłożonych nóg i ciał obca błękitowi krwi szlacheckiej - rzuca surowym mięsem płaczu i ironii na niepokojem obrosły stół rodzinny, aby usłyszeć zaciętą odpowiedź nożyc: aż do śmierci
Michał Domagalski Opublikowano 23 Grudnia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 23 Grudnia 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. dziękuję za ubogi komentarz.
wesoły grabarz Opublikowano 23 Grudnia 2006 Zgłoś Opublikowano 23 Grudnia 2006 oyey starał się być lapidarny, miał na myśli, że wiersz jest pozbawiony pierwiastka indywidualizmu i jest zwyczajnie przegadany. Należy pisać o miłości - jedna z najważniejszych (najważniejsza?) wartość życia. Ale nie w taki sposób w jaki Ty to robisz. Sam tytuł pozostawia nieco do życzenia - po co na talerzu to podawać, to nie karp. Wiersz, jak już była mowa, przegadany - dużo słów, niewiele treści. Miłośc to nie puste słowa, komercyjne święta, ale proza życia ble ble ble bleee. niestety - słabizna pozdrawiam
Messalin_Nagietka Opublikowano 23 Grudnia 2006 Zgłoś Opublikowano 23 Grudnia 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. a nie dna? toż to bliższe sercu i zaczep ma dla wisielców a może i dno nuż, z drugiej strony gdyć słowa tu się tną a czytając - czuję się golony z ukłonikiem i pozdrówką MN
Mademoiselle_Woland Opublikowano 23 Grudnia 2006 Zgłoś Opublikowano 23 Grudnia 2006 Widzę utwór jako masę słów pęczniejących i rozrastających się, które nie mieszczą się po prostu w granicach dobrego wiersza. Przerost, przekombinowanie, np.:"wykrzywia śmiech prosto w zmęczoną szarzyzną twarz czterech ścian braku" :/ Poza tym nie potrafię sobie wyobrazić "opuszków oczu". Niestety jestem na nie. Pozdrawiam piekielnie.
Michał Domagalski Opublikowano 24 Grudnia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 24 Grudnia 2006 wiersze odwołujące się do dokonań lingwistów nie zawsze serwują zbitki słowne, które da się wyobrazić jako obrazy. poza tym to nagromadzenie słów ma uzasadnienie w znaczeniu tego tekstu. nie upieram się przy tym, że każdy go musi rozumieć... Ale tych nierozumiejących również pozdrawiam.
jacek_sojan Opublikowano 25 Grudnia 2006 Zgłoś Opublikowano 25 Grudnia 2006 "usłyszeć zaciętą odpowiedź nożyc:" Michał Domagalski no właśnie, nożyce! to nie język, to koszmarny łamaniec językowy; nic bardziej pretensjonalnego J.S
Dorma Opublikowano 27 Grudnia 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Grudnia 2006 To jest wiersz o miłości? Gdzie ta miłóść? Nawet ta najbardziej perwersyjna nie znalazłaby miejsca dla siebie w tym wierszu.. pęcznieje do granic rozkosznej wytrzymałości purpurą w pulchnym kielichu śluzów - napełnia opuszki oczu i palców widokiem rozłożonych nóg i ciał Co to ma być? Szkoda słów
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się