Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Przyszedł niechętnie grudzień
A z nim miała przyjść zima.
Lecz jakiś melanż w naturze
Sprawia, że zimy nie ma.

Nie ma białej kołderki,
Mrozu, co na niej skrzy się,
W trawie ćwierkają wróbelki
i jeszcze nie śpią misie.

Słońce nam żółci pejzaż,
Wisząc nisko nad ziemią.
Czasami deszcz spadnie z nieba,
Mgły wraz z wiatrem się kłębią.

Ludzi ogarnia: niemoc,
Senność, zobojętnienie.
Nie cieszy żadna przyjemność,
Znika wszelkie pragnienie.

Dzień jest chmurny i szary.
Człek ma chętkę na spanie.
Żoneczka figlarnie patrzy:
„Dałabyś spokój – kochanie”

Opublikowano

Ludzi ogarnia: niemoc-----------------w języku i mowie
Senność, zobojętnienie.---------------w każdym głupim słowie
Nie cieszy żadna przyjemność,--------nawet pisanie wierszy
Znika wszelkie pragnienie.------------gdy komentarzem ktoś przypieprzy


Dariusz Sokołowski ---ponoć z upływem czasu wzrasta przyciąganie. w celu zwiększenia ciężaru własnego (wiersza) polecam parę kilo cukierków. nie pomoże staranne ułożenie. pierdol(e )nie jak zawsze.
pozdrawiam ciepło autora wiersza /eS

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Konrad Koper Miło mi :)  
    • @Lenore Grey Szanuję taką koncepcję, choć dla mnie to wciąż trochę tak, jakby dostać pięknie pachnący deser, który okazuje się być tylko atrapą z cukru – oko cieszy, ale głodu nie zaspokaja. :) Niemniej cieszę się, że tekst trafi do odpowiedniego działu, tam na pewno znajdzie swoich koneserów 'nieliniowości'. Powodzenia w dalszych eksperymentach!  Serdeczności :)
    • plaża była pusta rozciągnięta jak język sucha od słońca i wiatru ona miała sól na ustach i oczy zbyt jasne jakby widziały więcej niż trzeba on niósł w sobie noc ciężką jeszcze nie do końca przeżytą piasek parzył stopy wchodził między zęby zgrzytał w środku szli za daleko tam gdzie nie było już śladów tylko wiatr i własny oddech dotknął jej nagle jakby coś w nim pękło bez ostrzeżenia odpowiedziała od razu jak ogień który nie ma już powrotu ich ciała nie były delikatne ścierały się jak kamienie mielone w gardle rzeki sól wchodziła w skórę w oczy w usta wszystko szczypało wszystko było za bardzo on wbijał dłonie w jej plecy jakby chciał się utrzymać przy czymś żywym jakby pod skórą było coś co mogło go ocalić ona ciągnęła go niżej w piasek w siebie w ciemniejsze miejsce nie było rytmu tylko uderzenia nierówne głodne krew przyspieszała szarpała się jak zwierzę zamknięte w za małym ciele morze obok uderzało i cofało się jakby coś pamiętało ale nie chciało powiedzieć krzyknęła raz krótko jak przecięcie potem już tylko oddechy ciężkie rozbite leżeli długo lepcy od soli i piasku jak po walce słońce wypalało z nich resztki myśli nie patrzyli na siebie bo było za blisko fala doszła wyżej dotknęła ich stóp zimna obca jakby coś sprawdzało czy jeszcze żyją i kiedy wstali nie byli już tacy sami jakby morze coś w nich zabrało i zostawiło miejsce które nie chciało się zamknąć              
    • @Alicja_Wysocka Zgoda !! Ujęła myśl...    
    • @Leszczym Chyba chcesz zredukować jakąś tendencję ale mało kto rozumie że ta tendencja jest bez sensu...
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...