Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

spierając ostatnie po tobie
zaschnięte radości z obicia
fotela na którym często mnie kochałeś
miałam nadzieję że jeszcze tylko
przeczytane miejsce po książkach będzie
ostatnim przypisem twojej obecności

potem straciłam kondycję nie tylko
psychiczną rachubę czasu i
przekładałam niepokoje z tygodnia
na tydzień poranne spacery po kafelkach

teraz gorzknieję od tego w środku
bo nie wiem czy chcę dorosnąć
myśląc o małym skórzanym
opakowaniu zestawu naszych genów

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tak z tym się zgodzę, choć ten wiersz do nich nie należy, tak myślę.
Brzmi trochę "opowiastkowo", prozatorsko, co nie jest zarzutem, ale trochę tego za dużo jak dla mnie. Z drugiej strony w zasadzie nie ma się czego czepiać, bo jest dobrze napisany, ale właśnie pamiętając Twoje inne wiersze - nie porywa, a raczej temat i przybrana konwencja nie ciekawi mnie osobiście. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pointa zdecydowanie bez wyrazu, może chociaż opakowanie piętro wyżej, bo tak, jak jest, wychodzi to trochę topornie i na siłę (no i brzmi niezbyt ciekawie: opakowaniuzestawu, fe)

reszta technicznie zręczna, płynna i ładna

Serdecznie

Fei
Opublikowano

heh, i znów ambiwalentne odczucia:D

pan Fei- no akurat ta pointa, to był początek wiersza:P i na siłę był w ogólę, wiem że "opakowanie zestawu" nie brzmi najlepiej, ale lepszego określenia nie znalazłam, bo to jest zaje.... trafne:D (wg. mnie oczywista:P)

Olesiu- ??? witam, witam i nie rozumiem:P

John Maria- miło mi bardzo:)

Niewierny Tomaszu- co kto lubi:P a wiersz ów już ma trochę (z miesiąc:Da w sumie powinien mieć dziewięć:D)

Beenie M- przekażę peelowi, choć go nie widuję ostatnio:D peela nie mylić z autorem:P

pozdrówki serduszaste:)

Opublikowano

Ma Pani jakiś tam swój styl.
Niestety ‘jakiś tam’ i niestety oparty na niedbalstwie.


Nieporządek w emocjach zamknięty w ciasnych ramach fraz –
oto wiersz. Powyższe można nazwać najwyżej TEKSTEM.

pozdrawiam

Opublikowano

Veroniqe- rozumiem, ale jestem iekawa o czym wg ciebie jest ten wiersz:) nie ze złośliwości, ale jak leżał w warsztacie, to kilka osób nie wyłapało, a i interpretacje ostatniej strofy były różne...
pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Charismafilos – właśnie "stwórcze" nawiązuje do mocy Słowa (normalnie mówimy o "twórczości" – znaczenie niby to samo, ale jest niuans). Pora zakończyć dzień. Pozdrawiam
    • Bo wszystko to   Mróz.   Oto zima, o którą pytasz. Właśnie mi doniesiono, że Ż. wyskoczyła z okna. Z policyjnej notatki -  z dziesiątego piętra. Mógłbym napisać - nie znajduję sensu.  Ale to banalne.   Oto człowiek w podróży - między mną a Camusem, egzystencjalny bezsens szpica zgubionego w ogrodzie. Raz, że mały; dwa, że biały, jak anioł w dzień i w nocy skory do jazgotu. Genetyka,   rodzinna anamneza, niebieskie oczy tamtej,  jej śmiech, białe zęby, szminka, wciąż mam ją na ustach - śmierć,  utkana z powietrza, krasna,  która czeka. W tabletkach,  sznurze.  W insulinowym koncercie  na obój – tę lubię. Po dłoniowej stronie,   na wyciągniecie dłoni – w wieżowcu  za oknem. Moja i moja, moja  własna. Próbuję ją odroczyć, fatalne wyniki badań - do zrobienia, zapić.  Krwią. Intensywnie. Jak Kerouac. Coraz większy brak, coraz szerszy brak znajomych. Przeobrażam się w pariasa z mizantropa. Chcę, by umarł we mnie Miles. Czy jeśli nie żyje - Cotard,   mam prawo do miłości? Nienawidzić, profesorze? I jeszcze jedno - merdać ogonem  z zawieszoną puszką, prosząc OT o stypendium - pisanie jest mieczem obosiecznym,  tak wyszło! Wiersz mi - nie śpię i mam koszmary. Senne. Nocą potykam się o opuchnięte wargi kobiet, łażąc  z miejsca na miejsce, z punktu do punktu, oblicz odległość od do -  od bramy kutej do bramy – wejście od Karskiego. Od sypiam w dzień - po dyżurze. Przespałem: świadków Jehowy, armagedon, krucjaty, złożenie synogralic w styczniu - nikt z nas nie śpi na dyżurach, policzone włosy  na naszej głowie, na łysej głowie dziecka z rakiem,  świadkiem nieprzespanych nocy.  Obudzi się do zbawienia – naiwne.  Oto jest słowo Pańskie.   Oto jest włos na łysej głowie. Oto jest zima,    o którą pytasz, Reniu.   Co zostanie, jeśli zgubisz ostatnią regułę pisowni - myśl o Bogu, nienajważniejszą - wg nowych zasad ortografii? Grzebiąc skostniałym palcem na mrozie  przy zakręcie ateizmu i wiary w czarno-białym oknie  rezonansu. Co zostanie  prócz czasu i przypadku. Bez mojego tak. Dla dobra.  Twoje życie K.  staje się nieznośne.  Właśnie się dowiedziałem, że Ż wyskoczyła z okna.  Wszystko to rozważyła.  ponieważ żyjący wiedzą, że umrą.    Jej szminkę, Kohelecie, słowo – wciąż mam na ustach.  
    • @Waldemar_Talar_Talar Dziękuję.  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      a to zgoda mistrzu!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...