Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Życie i Śmierć siostry dwie bliźniacze
codziennie wychodzą razem na spacer.
Choć jedna jest dobrem a druga złem
nie mogą na siebie patrzeć idąc razem.

Jedną z drogą idąc razem się kłócą i krzyczą
skaczą sobie oczom wygrażają w różny sposób.
Tarmoszą swoje nerwy,aż do wielkiej potęgi
ranią boleśnie takie na sobie są zawzięte.

Żadna,ze stron nie chce drugiej kroku ustąpić
więc walka trwa wciąż w kółko nieprzerwanie.
Wszyscy z drogi i z oczu im z bojaźni schodzą
bo przypadkowo mogą dostać nie chcąc,po głowie.

Szala przechyla się u dźwigni w strony dwie
raz idzie w górę raz w dół i tak,co dzień jest.
czas mijał a one tej walce przestać zapomniały
walczą i walczą ile im jeszcze sił mocy wystarczy.

Od początku do końca trwa,ta krwawa walka
raz życie górą,raz śmierć bitwie zwycięża.
Bóg sędzią jest na faule wciąż z góry gwizdom
końca nie ma,ta walka drogą życia o medale.

Śmierć walczy o duszę życie walczy o ciało
w gablotach trofea zdobią napisy rysu wyrazy.
Pan życia i śmierci ogłasza trumf i zwycięstwo
bez końca,tej walce wydając boskie swoje wyroki.


Wiersz napisany z satyrką uśmiechu.

Opublikowano

to zobacz jakimi sprzecznosciami operujesz
jesli cos jest blizniacze to jedno nie moze byc zlem a drugie dobrem
popraw literowki chociaz :
podają sobie ręce mocnym uściską dłoni.
Jedną z drogą idąc kłócą się i krzyczą
skaczą sobie do oczu,jak wilki o żer.
reszte literowek znajdz sama
a z tego co mi wiadomo to wilki poluja w stadzie najpierw je przywudca stada potem reszta zaleznie od chierarchi wiec nikt tam sobie do oczu nie skacze
dalej :przewracają fikołki a co to za fikolki jakies meble czy jak
a ten fragment jest na granicy belkotu : sińce mata wstrzęp wciąż rwie
mijają dni,lata nawet minął cały prawie wiek.
i nie musisz sie obrazac bo raczej nie ma o co
wiedzialas czy7m grozi wystawienie wiersza
ja tylko radze dopracowac pewne drobiazgi przed publikacja
a to ze moje zdanie guzik Cie obchodzi nie ma najmniejszego znaczneia

Opublikowano

Pisze wyrażnie wiersz z satyrką uśmiechu więc!-może być wszystko dozwolone.
w czym problem w dłoniach dam Tobie palec Ty chcesz całej ręki.
co Ty wiesz o wilkach człowieku i będziesz mnie uczył wiem! to doskonale.
Przyczepiłeś się wilka a rzep został na psim ogonie wybacz!to wiersz z satyrką uśmiechu.

Opublikowano

a satyryka pozwala na bledy okej
jak chcesz ja tylko radze zebys przestala produkowac wiersze a zaczela je pisac wybor nalezy do ciebie
pozdrawiam i sayonara
Wilk występuje w lasach, na równinach, pustyniach i w terenach górskich.

Wilk jest drapieżnikiem i do swojego życia potrzebuje średnio ok. 1,3 kg mięsa (wraz z kośćmi i skórą) dziennie. W naturze żywi się drobnymi zwierzętami, ptakami, ale także (o ile warunki i liczność stada na to pozwala) dużymi zwierzętami takimi jak jelenie, łosie lub kiedyś bizony. W normalnych warunkach duży wilk z ras północnych może zjeść jednorazowo do 6,4 kg, jednak jest to zwykle związane z kilkudniową głodówką. Uzupełnieniem jego diety są owoce i runo leśne. Ich system pokarmowy jest dopasowany do "mięsnej" diety i różni się od tego, który mają psy domowe (nieco krótszy przewód pokarmowy, wyższa kwasowość, wysoka efektywność).

Główne składniki diety zależą od bazy pokarmowej. Wilki dość elastycznie dostosowują się do dostępnych pokarmów jednak ich wymogi energetyczne wymuszają polowanie na duże ssaki chociaż np. zdrowe żubry czy bizony nie są zagrożone. Także w przypadku innych zwierząt (np. łosie czy jelenie) zdrowe zwierzęta zostają zabite czy też poważnie ranne tylko w wypadku co 20 ataku przez wilki. Pozostałe ataki kończą się odstąpieniem od ataku lub wręcz odniesieniem ran przez wilka. Wilk jako drapieżnik prowadzi więc selekcję i usuwa z populacji głównie osobniki chore lub słabe albo mało doświadczone, a nie chronione przez grupę osobników starszych.

Wilk potrafi posługiwać się symbolami. W stadzie posługuje się rytuałami. Komunikuje się w grupie poprzez pozy, jak i poprzez odgłosy. Potrafi planować i organizować działania zespołowe.
tak wogole to przez caly wiersz sie nie usmiechnalem
masz raczej cmentarne poczucie chumoru omijaj satyry z daleka

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena  U Ciebie nie ma rutyny . Są emocje, ciarki, gęsto, gejzer emocji. I refleksja ... Pozdrawiam ciepło.
    • @hollow man   Dla mnie jest to niezła lekcja o kosztach, jakie płacimy za próbę całkowitego opanowania świata. Niszcząc naturalne bariery (brzegi rzek) zamiast wolności - zamykamy się w sztucznym, wyreżyserowanym świecie. To metafora świata, w którym wszystko stało się płynne i pozbawione fundamentów. Żyjemy w kłamstwie tak głęboko, że tylko śmierć, jest w stanie nas z niego wytrącić i pozwolić nam dostrzec "błyski prawdy". "Błyski" - to słowo sugeruje, że prawda nie jest już stałym światłem. Bardzo intrygujący wiersz. :)
    • Tajemnicą jest życie bez tajemnic.
    • jej mąż ma ciało które nie uznaje granic nie kończy się w jednym miejscu rozlewa się po domu jak coś co nie zostało dobrze zakręcone jak awaria która nauczyła się chodzić wchodzi w kątyo na szybie zostawia po sobie ślady ciepła zapach potu i coś co przypomina wczoraj śpi ciężko z otwartymi ustami jakby łapał powietrze z innego życia jakby coś z niego wychodziło zamiast powietrza chrapie w rytmie który nie pasuje do niczego jak rozregulowana betoniarkia która mieli resztki ich wspólnych nocy chrapie w kilku językach naraz jak maszyna która próbuje przypomnieć sobie po co została zbudowana materac przyjmuje jego ciężar jak wyrok bez odwołania jakby ktoś próbował z niego wycisnąć ostatnie lata gwarancji rano podnosi się powoli najpierw bebech potem barki potem reszta jakby składał się z części które nie chcą współpracować szoruje bezwstydnie paznokciami po skórze jakby zdzierał tynk z nieopłaconego mieszkania drapie się pod koszulką która przykleiła się do niego jak druga skóra po przejściach jego skóra jest jak stary paragon wyblakły nieczytelny dowód zakupu człowieka, który dawno przestał działać i dlaczego nie podlega zwrotowi drapie się po brzuchu jak po bębnie w który los uderza co rano żeby sprawdzić czy w środku jest jeszcze jakiś dźwięk czy tylko echo pustych kalorii ona udaje że śpi bo zna kolejność zdarzeń wstrzymuje oddech tak długo że krew w skroniach zaczyna tętnić: uciekaj, uciekaj ale jej nogi są z ołowiu jakby on już dawno je sobie pożyczył wie że zaraz padnie to pierwsze westchnięcie ciężkie wilgotne jak ręcznik zostawiony w łazience na kilka dni które wejdzie jej pod żebra i zostanie tam jak niechciany lokator idzie do kuchni stopy stawia całym ciężarem jakby sprawdzał czy podłoga jeszcze go znosi otwiera lodówkę światło robi z niego dowód rzeczowy stoi przed nią długo z ręką w spodniach z głową w świetle jak eksponat w muzeum rzeczy zepsutych z twarzą która nie zdecydowała się jeszcze być człowiekiem jego ciało to magazyn w którym ktoś chaotycznie upchnął zapasowe lata a on próbuje je teraz przełknąć razem z zimną parówką z biedronki je bez apetytu ale dokładnie miażdży materię jakby jego zęby były ostatnią sprawną niszczarką w tym domu ostatnią instytucją która jeszcze działa mieli wszystko: chleb ciszę i resztki nadziei na to że jutro będzie lżejszy on jest jak żywa usterka w instalacji świata przez którą wycieka Bóg w dresach z wypchanymi kolanami jedyny namacalny dowód na to że nicość ma jednak kogoś na etacie liże palce powoli bez skrępowania a ona patrzy na to i czuje coś między litością a zażenowaniem jej ciało próbuje się zmniejszyć zrobić miejsce dla jego istnienia kiedy mówi że coś naprawi powietrze w domu robi się twardsze on nie naprawia on wchodzi w rzeczy całym sobą siłuje się z kluczem francuskim jak z obcą cywilizacją poci się natychmiast pot wychodzi z niego jak decyzja podjęta bez konsultacji jak wyciek danych którego nie da się zatrzymać wygląda jak rzeźba pod tytułem błąd w sztuce mokry pomnik ku czci wszystkich mężczyzn którzy zginęli przy próbie wymiany uszczelki w kranie sapie zaklnie urwie zaleje stoi potem w tej wodzie mokry do pasa zadowolony przez chwilę jak dziecko które rozwaliło zabawkę żeby zobaczyć co jest w środku ona odwraca wzrok ale słyszy każde jego chrząknięcie każdy dźwięk który mówi że to jeszcze trwa siada na kanapie z ikei i nie siedzi - on się wydarza ona wtedy zaciska dłonie na szklance żeby sprawdzić czy jeszcze ma granice czy  też już pachnie tą zimną parówką jak on jest jak czarna dziura domowego użytku która wciąga światło z okien i resztki jej cierpliwości mieli je w sobie na gęstą ciemną materię telefon trzyma przy twarzy ale nie patrzy tylko przewija jakby szukał wyjścia z własnej skóry ona siedzi obok i czuje jego ciepło które nie pyta o zgodę które przechodzi przez ubrania przez skórę dochodzi do niej i zostaje w nocy wstaje idzie do lodówki światło oblepia go od przodu jakby go przesłuchiwało stoi drapie się je prosto z opakowania jakby był tylko przejściem ona patrzy na niego z łóżka i nie wie czy to jeszcze człowiek czy już tylko potrzeba która przyjęła jego kształt jej mąż pachnie snem potem i czymś niedokończonym kiedy ją dotyka robi to ostrożnie jakby bał się że zostawi ślad kocha ją cicho bez słów jest jak Bóg który przespał własną rewolucję i teraz jedyne co może zrobić to zajmować miejsce trzymać ściany żeby nie uciekły przed jego chrapaniem które skleja noc jak klej do rzeczy dawno rozbitych ona czasem myśli że gdyby go nagle wyciąć z tego powietrza dom zapadłby się do środka jak pusta puszka bo on wrósł w progi jak krew w żyły stał się jedynym zbrojeniem które jeszcze trzyma ten syf w pionie jest jak cały świat na fundamencie spocony i głośny potwór o pustym spojrzeniu bez którego ściany dostałyby mdłości trzyma ten bajzel przy ziemi samym swoim byciem to jest jego jedyna ewangelia: pot, parówka i nic wybrakowany mesjasz od cieknących kranów który nie zbawi świata ale przynajmniej nie pozwala mu odlecieć w próżnię          
    • @hania kluseczka   Bardzo dziękuję za podzielenie się swoimi doświadczeniami. Wiem, o czym piszesz i dobrze Cię rozumiem.  Też spotykałam, co prawda bardzo rzadko, wyjątkowe dzieci, ale system ich nie zauważa. I rzeczywiście, mają szczęście, gdy trafią na mądrych ludzi. Ale najważniejsi są rodzice/rodzic - to ich mądra miłość może zdziałać najwięcej. Gratuluję, że tak mądrze przeprowadziłaś swoje dziecko przez ten czas dzieciństwa i młodości. Gratuluję również tak uzdolnionego syna.  W moim opowiadaniu występuje ktoś z mojej rodziny, ale Nika nie jest moim dzieckiem.  Pozdrawiam serdecznie. :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...