Viktoria Żelasko Opublikowano 27 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 Wsiadam do pociągu- Warszawa, patrzysz na mnie, zawsze z tej samej strony. Jest we mnie biel, wiesz co to znaczy być barwą białą, poszumem cichym w zgiętym sercu. Krzykiem. Jadę. Za szybą obrazy upadają z hukiem. Kilometr za kilometrem, strzępi we mnie suchą ranę. Wyglądam ciebie. Jadę. Czuję swoje miasto, bagaż wesoło dygocze na ramieniu, istnieję albo nie istnieję. Powrócę, żeby się upewnić.
Gaja Istnieje Opublikowano 27 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 wiersz ogólnie mi się podoba tylko ta ostatnia zwrotka jakoś mi nie pasuje. Jakby była trochę z innej bajki. Ale to jest moje skromne zdanie.
Niewierny Tomasz Opublikowano 27 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 A mi się nie podoba. Przedstawiasz jakieś suche fakty - wsiadam, wygladam, jestem barwą białą itd ale to nie wiele ma wspólnego z wierszem, do mnie to nie przemawia. Pozdrawiam
Panna Cogito Opublikowano 27 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. to jest według mnie świetne reszta nie dorsta temu kawałkowi do pięt :-) pozdrawiam
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się