zak stanisława Opublikowano 14 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 14 Listopada 2006 spakowałeś baśnie życia na garb minionych nocy tę jedną porzuconą w moje ramiona wtopiłeś język niemego pragnienia biegły jutrem zakazanym ja i ty tam gdzie dotąd nie udało się po omacku w głębię nieokreśloną ty we mnie ja w sobie zapętleni jesiennie w dłonie cierpliwe coraz mniej rozpięte pomiędzy palcami ze znawstwem przewracałeś kolejne strony moich wierszy do skutku ugniatały bose ciała strofy beznadziejne pragnąc dla przyszłości umieraliśmy momentami pod sufitem wymodlenia zaślimaczony rozstaniem las płakał inicjałami już nie dotyczy nas
Niewierny Tomasz Opublikowano 14 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 14 Listopada 2006 Chyba w 4 wersie literówka mała. Ten język niemego pragnienia, nie daje mi spokoju, znaczeniowo ok, ale formalnie nie zbyt mi leży, szczególnie chodzi mi tu o słowo- niemy. Jednak całość stopniowo wciąga, refleksyjna, tak lubię. Pozdrawiam
Stefan_Rewiński Opublikowano 15 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 15 Listopada 2006 Mnie też wciągnęło, to wspominanie. Pozdrawiam, Stefan.
M._Krzywak Opublikowano 15 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 15 Listopada 2006 Fajne już jest - uwag brak. Pozdrawiam.
zak stanisława Opublikowano 15 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 15 Listopada 2006 kochane chłopaki. nic do poprawki? nie wierzę! to baardzo podejrzana sprawa:) pozdrawiam niema zza ekranku ES
M._Krzywak Opublikowano 15 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 15 Listopada 2006 Nie ma nic podejrzanego. Po prostu wpadniemy kiedyś ze Stafanem na kieliszeczek orzechówki :)
zak stanisława Opublikowano 15 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 15 Listopada 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. no i wpadka, mam wiśniówkę i pigwówkę, nawet na jadzie żmiji, ale DLA WAS zapożyczę się i będzie orzechówka, w końcu po to się ma brata leśnika! ma ci on orzechy, oj, ma! he he -pozdr.
M._Krzywak Opublikowano 15 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 15 Listopada 2006 żmijówke to dla co złośliwszych krytyków trzeba zostawic...
zak stanisława Opublikowano 15 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 15 Listopada 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. - to całkiem niczego sobie naleweczka i zdrowa, a złośliwym krytykom takiej szkoda......he he
ot i anka Opublikowano 15 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 15 Listopada 2006 spakowałeś baśnie księżyca na wóz minionych nocy tę jedną porzuconą w moje ramionach wtopiłeś język niemego pragnienia biegły światłem spadającej gwiazdy---> dotąd mnie się nie podoba, jakieś takie za bardzo "gwieździste" i takie hmm...nijakie ja i ty tam gdzie dotąd nie udało się po omacku w głębię nieokreśloną ty we mnie ja w sobie ---> a to bardzo mnie się spodobało! zapętleni jesiennie w dłonie a końcówkę dałabym: już nie dotyczy nas pozdrawiam
zak stanisława Opublikowano 15 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 15 Listopada 2006 no i dokonałam zmian, dzięki anko, za wnikliwe patrzenie...
Tomasz_Biela Opublikowano 15 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 15 Listopada 2006 spakowałeś baśnie życia na garb minionych nocy tę jedną porzuconą w moje ramiona wtopiłeś język niemego pragnienia biegły jutrem zakazanym ja i ty tam gdzie dotąd nie udało się po omacku w głębię nieokreśloną ty we mnie ja w sobie zapętleni jesiennie w dłoniach cierpliwe coraz mniej rozpięte pomiędzy palcami ze znawstwem przewracałeś kolejne strony moich wierszy do skutku ugniatały bose ciała strofy beznadziejne pragnąc dla przyszłości umieraliśmy momentami pod sufitem wymodlenia zaślimaczony rozstaniem las płakał inicjałami już nie dotyczy nas
zak stanisława Opublikowano 15 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 15 Listopada 2006 Tomku, bez cięcia? czyli wsio ok? dzięki za wersyfikację, pozdrES
Tomasz_Biela Opublikowano 15 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 15 Listopada 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. tym razem bez cięcia wszystko się podoba wieczności.
Eugen De Opublikowano 15 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 15 Listopada 2006 spakowałeś baśnie życia na garb minionych nocy tę jedną porzuconą wtopiłeś w moje ramiona język niemego pragnienia biegły jutrem zakazanym ja i ty po omacku tam gdzie dotąd się nie udało w głębię nieokreśloną ty we mnie ja w sobie zapętleni jesiennie w dłonie cierpliwe coraz mniej rozpięte pomiędzy palcami przewracałeś ze znawstwem kolejne strony moich wierszy do skutku ugniatały bose ciała strofy beznadziejne pragnąc dla przyszłości umieraliśmy momentami pod sufitem wymodlenia zaślimaczony rozstaniem las płakał inicjałami już nas nie dotyczy Pozdrawiam Staszko i podszeptuję niezobowiązująco.
Marlett Opublikowano 16 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 16 Listopada 2006 W technikę nie wtrącam się ,a treści nie brak i na plus daję . PozdrawiaM.
Jaro Sław Opublikowano 16 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 16 Listopada 2006 A aj jednak sobie siegnę po koniak, nalewki jakoś nie, chyba, że wiśniowa z gorzko-migdałowym posmakiem (od pestek)... (tak w kierunku Amaretto) Pozdrawiam, nic nie dodaję, bo przedmówcy wszysko za mnie załatwili... O własnie piję.... Pozdrawiam jeszcze raz.
adam sosna Opublikowano 16 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 16 Listopada 2006 jak nie lubię takich klimatów (bardzo nie) tak mi się podoba (bardzo) ps orzechówka "na zeszyt" - też chcę
Marlett Opublikowano 16 Listopada 2006 Zgłoś Opublikowano 16 Listopada 2006 Ja to ,tej żmijówki poproszę! PozdrawiaM.
zak stanisława Opublikowano 16 Listopada 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Listopada 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Marlett uśmichnęłam się pod wąsem, może kiedyś się spotkamy na jakimś letnim zjeżdzie to i żmijówka będzie, na zdrowie, bo wiesz od jeziora ciągnie reumatyzmem, he he pozdr,
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się