Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nikt nie pojmował aromatu
ciemnej magnoli, kwiatu twego łona.
Nikt nie zgadł, ze ty kolibra miłosci
dręczysz w swych zębach, że aż niemal kona.

Na księzycowym placu twego czoła
tabun tysiąca perskich koni zasnął,
gdym ja przez cztery noce obejmował
twą kibić smukłą, śniegom nieprzyjazną.

W gipsie, w jaśminach, pobladłą gałęzią
zasiewów było spojrzenie twe jasne.
Szukałem w piersi mej, by dać je tobie,
słów ze słoniowej kości, brzmiących: zawsze.

Zawsze, na zawsze. Ogród mej agonii,
twe ciało, pierzcha, uchodzi na zawsze.
Krew twoich tętnic w mych ustach, a dla mnie,
dla mojej śmierci, twe usta zagasłe.

Opublikowano

Generalnie ładnie się czyta
ale fakt faktem,
jeżeli już rymujesz to trzeba by nad tym troszkę więcej popracować.
Nie traktuj mojego komentarza zbyt dosadnie - wierszyk podoba mi się.
Napisz następny wiersz- jako wiersz biały (przykładowo)
i postaraj się nie pisać o miłości,
może wpadniesz na jakiś temat spoza tych najczęściej opisywanych.
Pozdrawiam :o)

Opublikowano

Panie Miroslawie, co tu duzo mowic, tylko wydaje sie Panu, ze rozumie Pan poezje. Prosze nie tlumaczyc sie brakiem czasu czy ochoty, tylko prosze podac konkrety, dlaczego ten wiersz jest tylko "wierszydlem" w Pana oczach i dlaczego obfity jest w to czego w nim nie powinno byc. Nie potrafi Pan? Tez tak myslalem. Na drugi raz, prosze nie wydawac opinii opartej tylko i wylacznie na Pana guscie.
Chcialbym, zeby moja wypowiedz zmobilizowala Pana do fachowej oceny tekstu...
Ignacy

Opublikowano

Jeżeli naprawdę nie widzisz błędów, to nie mamy o czym dyskutować. To i tak nie pomoże.
Prosiłbym trochę spuścić z tonu, ponieważ tu komentujemy wiersze (w ten czy inny sposób) i niedozwolone jest wnikanie w kwalifikacje i wiedzę komentujących.
Mały przykład z drugiego wersu. Prawidłowa pisownia: magnolii
Jeszcze mniejszy przykład z trzeciego wersu: "koliber miłości" - że co? taki mały?
Czwarty wers: "że aż niemal kona" - albo kona, albo nie.
Piąty wers: "księżycowy plac twego czoła" - księżyc jest pełen kraterów. Sugerujesz ślady po ospie?
"i tak dalej, i tak nalej, i tak szalej"
Nie wspomnę o słownictwie typu "mątwą", powtórzeniach, dopełnieniach, długości wersów i innych rewelacjach.
Jeszcze jeden przykład:
"słów ze słoniowej kości, brzmiących: zawsze"
jeżeli słów, to wers powinien brzmieć:
""słów ze słoniowej kości, brzmiących: za wszę"

Opublikowano

Podejrzewam ze Federico Garcia Lorca, jeden z najwybitniejszych (jesli nie ten najwiekszy) poetow XX wieku przewraca sie w grobie czytajac Wasze komentarze. Tak, popelnilem zbrodnie, 4 ostatnie wiersze ktore tu zamiescilem, nie sa mojego autorstwa, ale tego wielkiego poety. Jedyne co zmienilem to tytuly, podam oryginalne, zebyscie mogli sprawdzic, ze nie klamie:
"Wenus"
"Zgon o świcie"
"Grzech jaskółki twej"
"Gazela miłości niespodziewanej".
Drodzy Panstwo, to troche przesada co sie tutaj dzieje. Oceniacie wiersze wedlug jednego kryterium: "podoba mi sie, albo nie", albo jeszcze lepiej: "jest w moim stylu, albo nie". A wiersz dobry, wcale nie musi sie Wam podobac.
Nie chce juz nic wiecej mowic. To, jak sprofanowaliscie poezje mistrza, samo mowi za siebie. Dlatego c`est la vie.
Ignacy

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To nawet nie chodzi o plagiat:))). takie praktyki - to nie pierwszy przypadek. Czytałam wklejonego Czesława Miłosza. Bardzo kiepski wiersz nawiasem mówiąc, limeryki Szymborskiej (znakomite, o czym, jako jedna z niewielu napisałam, reszta pisala z obrzydzeniem).

żaden z wklejonych przez Ciebie wierszy Lorki (Lorci?:) nie jest najwyższych lotów, uwzględniając także (co podejrzewam) - mizerne tłumaczenie.

Wielcy też mieli upadki oprocz wzlotów. W tym wypadku nie broni wierszy nawet tak wybitne nazwisko.

"Nikt nie zgadł, ze ty kolibra miłosci
dręczysz w swych zębach, że aż niemal kona. "

to jest tak pretensjonalne i mało gustowne, że gdyby Lorka żył, powiedziałabym mu o tym.
[sub]Tekst był edytowany przez Dotyk dnia 07-02-2004 00:22.[/sub]
[sub]Tekst był edytowany przez Dotyk dnia 07-02-2004 00:25.[/sub]
Opublikowano

"że aż niemal"
Za to wyrażenie wyrazy wspólczucia dla Pana Lorka lub jego tłumacza. Pierwszy raz słyszę (nie licząc dzieci w wieku przedszkolno-szkolnym) takie sformułowanie. Tragedia.
Proponuję je urozmaicić
"że aż niemal prawie jeszcze ciut ciut"

Opublikowano

Panie Ignacy..Mialam ocenic tylko wiersz ale przeczytalam komentarze i sadze ze sie pan za bardzo zacietrzewil.Prosze uszanowac zdanie innych, choc przyznam ze Mirek z panem Marcinem nie byli zbyt litosciwi..Ale niech pan pamieta ze takie stwierdzenia jak" nie zna sie pan na poezji" nie sa na poezja.org mile widziane..Tu sie kometuje wiersze nie osoby komentujace..

Nie wiem czy ten wiersz powinien sie znalesc w P czy tu..Mi sie ten wiersz nawet podoba , pomijajac pare bledow i rzeczy ktore bym zmienila.
PO 1:radze popracowac nad rymami jesli nie cche pan do konca zycia wysluchiwac i banalnosci przekazu pana wierszy..
Zreszta wydaje mi sie ze ja juz to panu mowilam nie raz a chyba 3 razy, zeby pan popracowal nad rymami, bo psuja caly wiersz..

Po 2:stwierdzenie:"że aż niemal kona" jest naprawde conajmniej dziwne

Po 3 to co w wierszu mi sie podoba to ten ze tak powiem"starodawny" styl, ktory przybliza mi 19 wiecznych poetow..

po 4: rytm tez wypadalo by troche poprawic by czytalo sie plynniej



Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


tutaj bym polemizowal, jak zapewne kazdy z nas, o gustach sie nie dyskutuje,a tym bardziej sie ich komus nie narzuca.Rownie dobrze moglbym napisac,ze Lesmian jest najwiekszym poeta XIXwiecznym, a jest to rzecz bardzo subiektywna


tutaj rowniez sie nie zgodze, za zycia doczekal sie pewnie jeszcze gorszych recenzji. O 'Sonetach krymskich' Mickiewicza tez pisane,ze to ohydztwa i brzydactwa, gdzie nie ma jezyka polskiego.
I kazdy ma prawo do wlasnego zdania

Ocenia sie wiersze, a nie nazwisko... niekiedy rowniez tlumacza...
I tylko od autora tekstu zalezy czy chce swoje tekty tutaj umieszczac czy nie, czy skorzysta z krytyki czy sie przez nia wscieknie.

Pamietaj tez,ze nie wypowiadaja sie tutaj wybitne autorytety w dziedzinie poezji, tylko My, lepsi badz gorsi poeci, ktorzy wypowiadajac swoje subiektywne zdanie. Czesto sie myla... ale i mylic sie maja prawo.
Pozdrawiam
Coolt

P.S.Dorma:chyba nie przeczytalas wszystkich komentarzy... zwlaszcza Ignacego ;)
a jesli tak, to nie ucz mistrza... zmarlego w dodatku :P :P
[sub]Tekst był edytowany przez Coolt dnia 07-02-2004 18:52.[/sub]
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie rozumiem..

Ja nikogo nie pouczam a zwlaszcza zmarlego..Zwrocilam tylko uwage panu ignacemu ze troche w zlym kierunku ida jego komentarze..

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Mylisz sie, to jest wiersz Ignacego..


Czy tlumaczenia Mickiewicza nie sa jego wierszami?Moim zdaniem sa, bo ukazuja jego styl..


A pozatym czemu sie do mnie przyczepiles.Wszyscy ocenili wiersz podobnie a tylko do mojego komentarza cos masz..

Skopmy sie moze na wierszach, bo widze ze tu sie rodzi dyskusja zupelnie nie na temat

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...