Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ale plama


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Czyżby sprawiedliwych czasy już minęły?
Bo prawda wyszła z wora,
Choć z prawem - szło już... gładko.
Nieee! To sPiSek jakiś i media się uwzięły!
A zachowanie kolegów?
Cóż... pewnie jest zagadką?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Biegunka, to paradoks - bo często i rzadko.
I zdarza dziś się spotkać z taką konsternacją,
By ślady w gaciach uznać, iż nie są obce ga(d)kom
A smród jaki pozostał nazwać prowokacją.
;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Wierszyk ładny, fakt, nie powiem.
Brzydką stronę szkapy widzi,
Lecz, czy Parys tryska zdrowiem?
Wcześniej wszak się jej nie brzydził.

Jak z Heleną z nią obcował,
Na piedestał wzniósł jej braci...
Lecz ni chybi przeholował...
Koń Trojański się ochwacił.
;)
Opublikowano

Fakt - to bagno śmierdzące
i powtarzać mi nie trza.
Od dziś leżę na łące
z odświerzaczem powietrza.

I choć wokół tak brudno,
a smród tkwi nadal w czaszce,
cóż, przeżyję to - trudno,
z pochłaniaczem lub w masce.
;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...