Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

gwiazdy wybuchają większym hukiem
nie robię herbaty dla siebie
inni wyprowadzają swoje psy

na kartonowych meblach rozkładam
karty i zdjęcia jakby wyblakłe
przejęte natężeniem powietrza

a jest tak lekko na półkach
artystyczny nieład zamyślonych
ludzi poznaję po fryzurach

Opublikowano

nie mogę się przebić przez zamysł
dlatego wiersz
zszyję sobie w ten sposób

gwiazdy wybuchają większym hukiem
niż co noc
można było zobaczyć
identyczne poglądy

karty i zdjęcia jakby wyblakłe
przejęte natężeniem powietrza
na kartonowych meblach

jest tak lekko
na półkach
artystyczny nieład zamyślonych
ludzi poznaję po fryzurach


//////////////////////

wieczności.

coś tutaj jest
ale rozumiem zamysł nieładu

Opublikowano

tak, zdaję sobie sprawę z niedoskonałości tego tekstu, chciałam go nawt wyrzucić, ale skoro niektórym chce się nanosić poprawki, to go zostawiam i bacznie śledzę porady i uwagi :)

dziękuję :)

pozdrawiam, frrr ;)

p.s. wiem,że od tego jest warsztat,ale tam wiersze są często pomijane... :/

Opublikowano

Witam popołudniowo :-)

"gwiazdy wybuchają większym hukiem
nie robię herbaty dla siebie
inni wyprowadzają swoje psy" - pierwszą strofę najłatwiej było mi zinterpretować (oczywiście interpretacja tendencyjna, niekoniecznie taki musiał być zamysł autorki ;-)). np.: z sympatyczną osobą piję sobie herbatkę, a inni np. spędzają miło czas wyprowadzając swoje psy). No. troszku "przeprozowałam" chyba, biję się w pierś :-))).

Druga strofa mniej przemawia - muszę się z tym przespać...

Trzecia bardzo mi się spodobała, ale nie potrafię uzasadnić. Fajna i tyle ;-)
Pozdrawiam :-)/B.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Właściwie mniej dzieci chyba rodzi się w lipcu, bardziej, że zostają poczęte. Takie jakby wakacje, na które może wracasz, gdyby istniało wszystko tak jak dawniej. Pozdrawiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @.KOBIETA. Ej tam, ej tam. Bez nas nie wiedziałyście, że jesteście... piękne i jedyne. Lusterko tego nie powie :-)  Piękny wiersz, bardzo kobiecy, łagodny i marzycielski - to jest "kobiecość".
    • Na trzy to już walczyk. Może i walczy. Zdrówka życzę. Pzdr

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Za każdym razem gdy wraca na ląd ogrzewa się najpierw kubkiem herbaty w Pierwszym i Ostatnim Domu Land’s End Zanim zapuka do Merlin’s Cottage włóczy się przez chwilę po Mousehole za muszle w portowych sklepikach kupuje klamry i spinki do włosów   Po przekroczeniu progu ściąga mokre ubrania a potem bierze długą ciepłą kąpiel w starej żeliwnej wannie z uchwytem na ręcznik w kształcie mosiężnej płaszczki zanim wysuszy włosy wiesza w oknie mały przezroczysty kryształ -wie że kiedy znów pojawi się mgła będzie musiała wrócić   naciera zmęczone morską solą ciało balsamem z rumiankiem zamyka głos w szklanej szkatule i nie zagląda do niego przez resztę pobytu potem zjada wszystkie herbatniki z mleczną czekoladą z blaszanej puszki ukrytej w szafce nad kuchenką   John wraca do domu pod koniec dnia jego ramiona są mocne a ręce szorstkie od rybackich sieci w małej sypialni ze ścianami z bielonego kamienia przesypia nareszcie całą noc   gdy pojawia się ranek wydaje się być zawsze nieprzyjemnie zaskoczona   w pośpiechu pakuje spinki, głos i kryształ całuje opalone słońcem czoło i spracowane ręce wymyka się świtem zanim mgła opadnie zupełnie ostatnio mało brakowało gdy jeden z kornwalijskich chłopców dostrzegł z plaży znikającą się w wodzie srebrnoniebieską płetwę
    • @Berenika97   Nika. czytam Twój odbiór i mam wrazenie, że dotykasz dokładnie tego miejsca, w którym wiersz przestaje być tekstem, a zaczyna być doświadczeniem. to "nie ma ciebie, więc nie ma mnie” brzmi u Ciebie jak    nie tyle brak, co jakas osobliwa forma pełni  istnienie które nie potrzebuje już nośnika. bardzo poruszyło mnie to Twoje odczytanie miłości jako energii bo ono odbiera jej ciężar gestu a zostawia czyste trwanie. i ten cień, który nie ma się gdzie położyć . pięknie uchwyciłaś jego bezdomnośsc. jakby rzeczywistość została rozpuszczona do tego stopnia, że nawet ślad nie ma już oparcia. Twoja puenta też jest mi bliska: że może zostaje nie tyle ktoś, co samo czucie, ostatnia zdolnosć, która nie wie już, do kogo należy. dziękuję Nika za tę interpretację bo ona nie zamyka wiersza, tylko otwiera w nim jeszcze jedną ciszę.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...