Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Kalekie słowo, obrosłe w truizmy,
wzniosłe pokłosie chwilowych przemyśleń,
czasami więźnie, zamiera jak Jidysz,
aby po chwili od myśli gnać szybciej.

Głuchym meritum obnaża mimika,
ślepiec iluzję przyjmuje na wiarę,
Płynące dźwięki, w wyniku zapytań,
stają się barwą, realnym obrazem.

Moc słowa dręczy, uwalnia demony,
wrażliwe wnętrze zamyka w autyzmie.
Logikę myśli próbuję przepłoszyć,
tych kilka sekund oddechu z niej wydrzeć.

  • Odpowiedzi 40
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Ponosi Pana wena, Panie Leszku, ze szkodą dla tekstu i sensu. Pisze Pan:

Kalekie słowo, obrosłe w truizmy,
wzniosłe pokłosie chwilowych przemyśleń,


...czy "kalekie" może być "wzniosłe"? Czy "chwilowe przemyślenia" dają "wzniosłe pokłosie"?
Proszę zauważyć - dwa wersy - trzy poważne uchybienia. Pisze Pan poprawne rymowanki, gorzej jest z umiejętnością przekazania myśli. Nie chce mi się analizować, wers po wersie, ale dalej także dobrze nie jest. Sama szkolna poprawność rymowania nie wystarcza, bo przecież wiersz ma zadanie przekazywania czegoś (w miarę możliwości - nowego/inaczej ukazanego czegoś). Tutaj jest galimatias słów, z których wiele wzajemnie się wyklucza znaczeniowo. Radziłbym, następnym razem, wenę za kudły wziąć krótko i nie dawać się jej ponosić, bo na manowce wiedzie.

pozdrawiam.;-)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Szanowny Lobo nie zamierzam po raz kolejny udowadniać że nie jestem garbaty, przyczyniając się do kreowania Pana osobowości na portalu. Wytłumaczę tylko parę kwestii które dowodzić będą powyższą tezę. Płytkie podejście do wiersza i obraźliwe sformułowania to stosowana przez Ciebie metoda. Napisałem: kalekie słowo, a jakim ono jest wg Ciebie? Nawet pisząc wiersze, mając różne dostępne środki stylistyczne, nie zawsze udaje nam się przekazać głębię swoich myśli. Gdy chcemy przekazać piękno widzianego obrazu narażamy się na sformułowania, że tworzymy tanie landszafty, w przeciwieństwie do malarzy, którzy mają bogatsze środki artystycznego wyrazu. Przy całym bogactwie języka wypowiadamy truizmy, które często przybierają wzniosły charakter odzwierciedlając nasze przemyślenia. Wobec przytoczonej argumentacji nie widzę w pierwszej strofie żadnych sprzeczności, poza sprzecznościami, które rządzą naszym życiem. Po wczytaniu się widać dobitnie, że o żadnym galimatiasie tu nie ma mowy, a słowa ułożone są w ciąg logiczny. Oczywiście znając charakter Twoich wypowiedzi zaraz zarzucisz nas swoim słowotokiem rozbierającym strofy na wersy, te z kolei na słowa, a nawet na pojedyncze zgłoski dowodząc, że białe jest czarne. Niech tak już będzie, a czytelnicy sami ocenią, gdzie leży prawda.
Używasz względem moich wierszy często określeń: „poprawne rymowanki”, wobec tego, że chyba źle pojmujesz słowo rymowanka (dla mnie obraźliwe), to posłużę się definicją ze słownika języka polskiego:
rymowanka ż III, CMs. ~nce; lm D. ~nek
«prosty, prymitywny wiersz rymowany; także wyrażenie o rymujących się częściach, zwykle nic nie znaczących, często o charakterze onomatopeicznym, np. tere — fere, hokus — pokus».
Wydaje mi się ponadto, że przybrałeś samozwańczo pozycję mentora, czy jakiejś wyroczni na Forum, jednak czy masz do tego moralne prawo niech ocenią inni, gdyż ja oceniam to krytycznie. Pozdrawiam Leszek.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Mirku to miłe, że wiersz się spodobał, jednak drugiej części Twojej wypowiedzi, którą przytoczyłem niestety nie zrozumiałem. Mógłbyś to rozwinąć? Pozdrawiam i dziękuję Leszek :)
Opublikowano

Szanowny Autorze, wyrażam jedynie własną opinię na temat tekstu, nie wytaczaj więc po raz kolejny ciężkiej artylerii, szczególnie że zapętlasz sie w wyjaśnianiu niepotrzebnie. Obaj piszemt teksty rymowane (ja-czasami, ty chyba najczęściej), dział w którym je zamieszczamy nazywa się "działem dla wytrawnych poetów" i z tego pułapu jest to rymowanka, proszę nie rzucać podręcznikowymi objaśnieniami dobrymi do tłumaczenia kwestii dzieciom z podstawówki. Proszę mi wyjaśnic sformułowanie: "płytkie podejście do wiersza" - skąd wiesz, na jakiej podstawie to oceniasz? Na podstawie krytycznego komentarza? Obawiam się, że to za mało. Szczególnie, że sam potwiardzasz moją opinię w nim zawartą, pisząc:

Nawet pisząc wiersze, mając różne dostępne środki stylistyczne, nie zawsze udaje nam się przekazać głębię swoich myśli. Gdy chcemy przekazać piękno widzianego obrazu narażamy się na sformułowania, że tworzymy tanie landszafty, w przeciwieństwie do malarzy, którzy mają bogatsze środki artystycznego wyrazu. Przy całym bogactwie języka wypowiadamy truizmy, które często przybierają wzniosły charakter odzwierciedlając nasze przemyślenia.

...o tym właśnie napisałem. Nie zawsze sie udaje - tu się nie udało. Oczywiście, raz jeszcze powtarzam, to tylko moje zdanie - jak widzę, nie potwierdzone przez innych komentujących. Na marginesie - chciałbym usłyszeć truizm, który jest wzniosły - dla mnie to oksymoron. Truizm wygłaszany nadętym tonem może być co najwyżej śmieszny. Porównywanie poetów do malarzy nie ma racji bytu, cała Twoja wypowiedź o "ladnszaftach" jest bez sensu - malarze nie mają bogatszych środków - oni mają inne środki artystycznego wyrazu. Są piękne wiersze i słabe obrazy i na odwrót. W sumie, oczywiście można się na upartego doszukać tego Twego "ciągu logicznego", w który ułożyłeś słowa, ale w tego typu wierszu, bardzo demegogicznie napisanym, poszczególne, następujące po sobie porównania są właśnie takim "wzniosłym truizmem" i przy całym wysiłku, aby zmusić do zadumy nad "mocą słów" - po prostu śmieszą. Pozostałych wycieczek osobistych nie będę komentował, szkoda czasu i miejsca na serwerze.

pozdrawiam.;-)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wcześniej wykazałeś sie niezrozumieniem tekstu, tym razem niezrozumieniem moich słów zawartych w odpowiedzi. Rzeczywiście szkoda czasu aby Tobie cokolwiek tłumaczyć, bo i tak przeinaczysz każde słowa, byle obronić własną tezę.
Opublikowano

Taaa...;-))) Piękna, merytoryczna obrona, nie ma co gadać...;-) Mam propozycję - jeśli zechcesz, prześlę ten tekst do jednego z moich znajomych poetów - neoklasycysty, uznanego i profesjonalnego (że się tak wyrażę). Widzę bowiem, że w moich komentarzach dostrzegasz jedynie ataki osobiste, co jest absolutną nieprawdą. Być może jego opinia będzie dodatkowym miernikiem wartości tekstu. Ja, ze swej strony obiecuję, że nie wytnę ani słowa z opinni tego poety. To jak?

pozdrawiam.;-)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Bardzo proszę. Po to zamieszczam teksty, aby dowiedzieć się co inni o nich sądzą, a szczególnie po to aby się czegoś nauczyć. Mam nadzieję, że opinia bedzie podpisana imieniem i nazwiskiem tego znanego poety. Pozdrawiam Leszek :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Szanowny Lobo nie zamierzam po raz kolejny udowadniać że nie jestem garbaty, przyczyniając się do kreowania Pana osobowości na portalu. Wytłumaczę tylko parę kwestii które dowodzić będą powyższą tezę. Płytkie podejście do wiersza i obraźliwe sformułowania to stosowana przez Ciebie metoda. Napisałem: kalekie słowo, a jakim ono jest wg Ciebie? Nawet pisząc wiersze, mając różne dostępne środki stylistyczne, nie zawsze udaje nam się przekazać głębię swoich myśli. Gdy chcemy przekazać piękno widzianego obrazu narażamy się na sformułowania, że tworzymy tanie landszafty, w przeciwieństwie do malarzy, którzy mają bogatsze środki artystycznego wyrazu. Przy całym bogactwie języka wypowiadamy truizmy, które często przybierają wzniosły charakter odzwierciedlając nasze przemyślenia. Wobec przytoczonej argumentacji nie widzę w pierwszej strofie żadnych sprzeczności, poza sprzecznościami, które rządzą naszym życiem. Po wczytaniu się widać dobitnie, że o żadnym galimatiasie tu nie ma mowy, a słowa ułożone są w ciąg logiczny. Oczywiście znając charakter Twoich wypowiedzi zaraz zarzucisz nas swoim słowotokiem rozbierającym strofy na wersy, te z kolei na słowa, a nawet na pojedyncze zgłoski dowodząc, że białe jest czarne. Niech tak już będzie, a czytelnicy sami ocenią, gdzie leży prawda.
Używasz względem moich wierszy często określeń: „poprawne rymowanki”, wobec tego, że chyba źle pojmujesz słowo rymowanka (dla mnie obraźliwe), to posłużę się definicją ze słownika języka polskiego:
rymowanka ż III, CMs. ~nce; lm D. ~nek
«prosty, prymitywny wiersz rymowany; także wyrażenie o rymujących się częściach, zwykle nic nie znaczących, często o charakterze onomatopeicznym, np. tere — fere, hokus — pokus».
Wydaje mi się ponadto, że przybrałeś samozwańczo pozycję mentora, czy jakiejś wyroczni na Forum, jednak czy masz do tego moralne prawo niech ocenią inni, gdyż ja oceniam to krytycznie. Pozdrawiam Leszek.

To oczywiste, że w pierwszej zwrotce nie ma zadnych sprzeczności. Czepliwości Lobo do tego, jak i innych wierszy są li tylko przejawem złośliwości i zazdrości, że on sam tak nie potrafi pisać. Dlatego każde twoje słowa, Leszku, próbuje opatrznie interpretować i dezawuować, zachowując się jak niegdyś komuniści, którzy miłość Boga i Ojczyzny Prymasa Wyszyńskiego interpretowali jako zdradę Polski - przepraszam, że w takim kontekście o wielkim Polaku mówię...
Leszek, na taką dyskusję szkoda twojego czasu, lepiej poświęć go na pisanie, a ja z przyjemnością czytam i gdy tylko zobaczę twój nowy wiersz od razu klikam na nick. A Lobo niech rozbiera włos na czworo, skoro się tym tak bardzo podnieca.

Pozdrawiam serdecznie Piast
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Zależy co rozumiemy pod słowem wzniosłe.
Po przeczytaniu tego komentarza, aż zajrzałam do słownika wyrazów bliskoznacznych. Słowo wzniosły, inaczej szlachetny. Jakie tu uchybienie – nie rozumiem.

Leszku, nie daj wrażliwemu wnętrzu zamknąć się w autyzmie. Pisz dalej i zamieszczaj na forum swoje wiersze, bo wszyscy na nie czekamy - chociażby ze względu na ich szlachetność. Wszystkiego innego mamy pod dostatkiem na co dzień.
pozdrawiam serdecznie
Opublikowano

)))...Widzę, że P. Bonny (zapewne dla podkreślenia wagi swojej wypowiedzi) wkleiła trzy razy to samo. No, dobitne bardzo. Co do mojej obietnicy - nie otrzymałem wprawdzie rozwlekłej oceny, ale dostałem maila od (jak wspomniałem) profesjonalisty:

Panie Lobo,


niestety, komentuję tylko na ................, to moja żelazna zasada.

Rozumiem natomiast, że Pana ten wierszyk i obrona autora wpirzyła, bo wierszyk jest bełkotem (który autorowi najwyraźniej wydaje się zajmujący), dość ładnie zrymowanym asonansami ale zupełnie nieciekawym i niczego nie mówiącym. Ja bym się spytał autora co jego zdaniem czytelnik ma z tego tekstu wynieść.

Słowa, słowa, słowa.

Kłaniam się

................


Leszku, oczywiście wykropkowania moje. Jeśliś ciekaw nazwiska oraz nazwy portalu, zapraszam na priva. Poza tymi kropeczkami przedstawiona jest całość wypowiedzi, bez cięć i skrótów. Mam nadzieję, że to Cię satysfakcjonuje, jeśli nie - możemy ciągnąc naszą dyskusję do upojenia, choć ja tracę w niej czas - jedyną osobą, która się cokolwiek z niej dowiaduje, jesteś Ty.

pozdrawiam.;-)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

niepotrzebny ten sarkazm, to tylko moja nieudolność korzystania z elektronicznych możliwości tego forum
a tak na marginesie Beenie czyta się B I N I
pozdrawiam cię, Lobo, i nie doszukuj się w moim komentarzu ataku na swoją osobę, uważam, że jasno wyraziłam swoje myśli
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Znam takie portale i takich pseudoprofesjonalnych krytyków. To co ten pseudoprofesjonalista napisał to jest dopiero czysty bełkot i komplatny brak merytorycznego profesjonalizmu. Nie zamierzam dłużej kontynuować tej dyskusji z Tobą, aby nie tracić Twojego cennego czasu. Spodziewałem się krytyki nie zaś krytykanctwa w najgorszym guście. Pozdrawiam Leszek

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • 1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną.   Bogini   Idziesz do mnie całkiem goła, jak wyrwana z sennych marzeń, jak z obrazu Salvadora, kształt wyłania się z miraży.   Już się zbliżasz całkiem naga, rozebrana aż do pragnień, jak ta druga Goi Maja, rozłożona na obrazie.   Ty rozkładasz się doszczętnie, na kawałki i pierwiastki, tłum wyznawców zaraz klęknie, przecież ci nie robi łaski.   Wieloręka, wielousta, wielonoga, wielocipa, celem twoim jest rozpusta i w tej celi się zamykasz.   Z niej wychodzi z tobą zgoła prawda twoja, również naga: W każdym palcu złoty dolar, a opornych biczem smagasz.   Klub obleśnych hedonistów ciągle bije ci pokłony, pośród innych bożków jesteś wciąż ich bóstwem ulubionym.       2. Nie będziesz wzywał imienia Pana Boga twego nadaremno.   Imię   Pseudonimy, anonimy, imion brzmienia i wibracje, gdy się z nimi oswoimy, to się stają naszym światem.   Tym prawdziwym lub fałszywym, upragnionym lub niechcianym, jednak tylko dla nas żywych, przez nas samych nazywanym.   Chociaż byłeś Bezimienny, dla tych, którzy żyć nie mogą bez nazwania spraw codziennych, nas nazwałeś Swoją Drogą.   Pozwoliłeś też nam wołać odtąd Ciebie po Imieniu, przykazałeś przy tym jednak, by nie wzywać na daremno.   Buntownicze tłumy rosną, co nikogo nie chcą słuchać, na językach mają wolność, zniewalacze noszą w uszach.   Odrzucają Twoje ścieżki, własne rąbią sobie sami. Zbyt daleko już odeszli, chociaż błądzą, idą dalej.   Twoje Imię deformują na sposobów bardzo wiele Choć je często przywołują, częściej w łóżku niż w kościele.   Czasem w żarcie lub w zawiści, bez szacunku, przez przypadek, bardzo często z błahych przyczyn albo też bez przyczyn żadnych.     3. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.   Święto   Różne rodzaje są świętowania. Takie, po którym chce się do pracy, ale też takie, po którym rana dnia następnego boli i drażni.   Ten, kto wybiera swojego pana, nie zawsze panu swojemu służy, różne bywają więc świętowania wśród bardzo różnie błądzących ludzi.   Ze światłocieni mgieł się wyłania wniosek najpewniej zupełnie słuszny, każdy ma takie świąt świętowania, jakiego pana i jak mu służy.     4. Czcij ojca swego i matkę swoją.   Byłem kochany, wiem to na pewno, bez słów podniosłych, gorących wyznań. Gdy pochłaniała zwykła codzienność, uczucia proste kryły się w czynach.   To nie był wcale świat doskonały, tkwiła skórzana w nim dyscyplina. Gdy sprawy kiepski obrót przybrały,  o pasie sobie ktoś przypominał.   Byłem kochany, więc było łatwiej znosić cierpienia i niedostatki,  okazać miłość ojcu i matce. Szacunek był czymś zupełnie jasnym.   Dziś patrzę na świat słabnącym wzrokiem, rzadki włos jeży mi się na głowie, gdy wokół rosną zabójcze matki, nie chcący dzieci przyszli ojcowie.       5. Nie zabijaj.   Zbrodnia   Nie powiedziałeś: Nie zabijaj brata, rodziców swoich, ani dziecka swego. Nie powiedziałeś: Nie zabijaj starca, schorzałego, nad grobem stojącego.   Nie powiedziałeś: Nie zabijaj siebie, bo to tak bardzo było oczywiste, gdy powiedziałeś: Nie zabijaj, przecież napiętnowałeś morderstwa już wszystkie.   Z własnych wyborów nie Twoje anioły świat urządzają, gotują nam przyszłość. By go przestawić w śmierciolubne tory, zamordowano naszą oczywistość.     6. Nie cudzołóż.   Kałuża nieczystości   Twoje oczy są takie błękitne,  niczym wody najczystsze pod niebem.  Twoje usta czerwienią wciąż kwitną, przyciągają spojrzenie do siebie.   Jego oczy są czarne jak noce, rozgwieżdżone i pełne tajemnic, lecz gdy wasze spojrzenia los plącze, to marzeniom już blisko do pełni.   Zapragnęłaś tych ramion i dłoni, ich szorstkiego dotyku na ciele, twoje piersi oddechem już gonią, za uściskiem, spełnionym marzeniem.   On ma żonę i dzieci dorosłe, ale nie jest do końca szczęśliwy. Tobie ufa, to przecież jest proste, choć jest tutaj, to ciągle jest z nimi.   Modre oczy z rozkoszy już mrużysz,  twoje ciało dreszczami zadrżało, w przyjemności nieczystej kałuży właśnie rodzi się zamęt i chaos.      7. Nie kradnij   O własności   Pojęcie własności w przewrotnym świecie wciąż się rozmywa w przeróżne formy. Co jest już czyjeś, może być przecież tego, co władzę ma tworzyć umowy.   Biednieją ubodzy, bogaci się mniejszość,  zmieniają się tylko tryby systemu, sprawniejsze co roku w tym, by nie uszło fiskalne przestępstwo komuś biednemu.   Bogatych nie wzrusza, tak bardzo prawo, choć wisi nad nimi również siekiera, zazwyczaj przychodzi im raczej łatwo swoje pomnażać, cudze odbierać.   Pojęcie własności bywa też złudne, bywają w dzierżawie dobra przechodnie, niestety, czasami bywa też trudne, ponieważ obciążać może i pognieść.    Choć kradną biedni, kradną bogaci, to wszystkim wybije jedna godzina, ten tylko w niej wygra i nic nie straci, kto dobra zostawił albo ich nie miał.   Gdy wokół hołdują tłumnie zyskowi jak echo powraca znów prawda stara, że mogą jedynie dusze uzdrowić uczciwe ciężarki i równa miara.     8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.   Słowo   Słowo ciągle ma swój ciężar, choć przytłacza je dziś obraz, co rozbiera się do zera dla popędu myśli dobra.   To nie zawsze jednak działa, chociaż mózgi obraz chłoną. Słowo może krzepić ciała i umysłów być ochroną.   Prawda czasem jednak boli. Rani niczym podłe kłamstwo. Trzeba zawsze dobrej woli, by opisać coś, co zaszło.   Słowo może być pomyłką, drzazgą wbitą w żywą tkankę. Może być igraszką zwykłą, lub być może zagmatwane.   Może jeszcze lecieć lekko lub uderzać twardym młotem. Lepiej zważyć je więc przeto, niż zatrzymać w locie potem.    Czasem lepiej nic nie mówić, niż się dzielić gorzką prawdą. Lepiej się ku Słowu zwrócić, niż powielać każde kłamstwo.     9. Nie pożądaj żony bliźniego swego.   Między spojrzeniem a pieszczotą   Odległość była zbyt bliska... więc może to był zbieg zdarzeń,  że pełnia pani stanika o moje wsparła się ramię.   Chociaż nie jestem już młody, to w takie przypadki nie wierzę, jednak przelotny ten dotyk. zatrzymam sobie w sekrecie.   Bo choć nie jestem już młody a może właśnie dlatego, są jeszcze we mnie tęsknoty i głodne szarpie się ego.   Być może głupie, po prostu, drążą mi głowę rozterki, ale nie szukam kłopotów i wiem, że zawsze ktoś cierpi.   Gdy widzę panią z oddali to muszę szczerze tu przyznać, wcale nie żebym się chwalił, budzi się we mnie mężczyzna.   I chciałbym móc rzec, że TYLKO podziwiam pani urodę, będąc wzbudzonym mężczyzną, szczerze rzec tego nie mogę.   Jeszcze na koniec, ukradkiem patrzę na panią z daleka, kaganiec myślom zakładam, bo wiem, że w domu ON czeka.     10. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.   Rzeczy   Nie mam dużo, mówiąc szczerze, raczej biednym niż bogatym, jednak ciągle mam za wiele, wrzeszczą z kątów zbędne graty.   Tym, co więcej im potrzeba, ani trochę nie zazdroszczę. mi wystarczy kromka chleba i codzienny życia pośpiech.   Otoczony przez bogaczy, którzy patrzą na mnie krzywo i wytykać chętnie raczą, że się możniej żyć powinno,   czuję czasem się ciut gorzej, ale nigdy, z żadnej biedy, nie zakwita w mojej głowie chwast zazdrości niepotrzebny.   Żyjcie sobie w swych pałacach i się woźcie powozami, mi wystarcza prosta praca, kiedyś wszyscy się zrównamy.   I choćbyście się wynieśli ponad szczyty, ponad życie, szkoda dla was jednej chwili mej zazdrości nie wzbudzicie.
    • @MIROSŁAW C. Dziękuję :)
    • @Marek.zak1 To prawda, Marku, miłość bywa ślepa i zupełnie nie liczy się z logiką. Czasem rzuca wyzwanie wszelkim kryteriom, stąd potem biorą się takie 'romanse' wozu z limuzyną. Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam serdecznie :) @LessLoveDziękuję :)
    • @Czarek Płatak dla mnie ten wiersz jest tęsknotą za światem, gdzie natura wiodła prym. Na pierwszy plan wysuwa się łąka, rudzik, mniszek itd. Ten sielski obrazek tak bardzo wtopił się w ten  "betonowy świat", że zanikł nieomal, pozostawiając nieogarniony żal i poczucie utraty czegoś ważnego...Bardzo ciekawy wiersz Czarku...ale wiadomo u Ciebie tylko takie niebanalne, jedyne w swoim rodzaju

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Chwała absolutna rządzi życiem moim wędruję po śniegu mistycznym padołem jęki przeraźliwe od rana wydaję jakbym raz za razem pchał serce nahajem. Myśli łomotania głowa już nie słucha wręcz zalewa pamięć rozogniona jucha i choć nie notuję wizji rozpalonych strofy żarem kwitną od zewnętrznej strony. Wrota ust ściśnięte oczy zacieśnione ręce zaplątane chronią uszy moje a z rany na piersiach w odwrotnym zwierciadle czytam moje myśli wypalone zgrabnie. Furia wściekła truje przeszywa na wylot nie pchaj mnie do nieba to nie moja chwila daj jeszcze pochodzić po stołecznym kole i palcami bębnić po zimnym cokole. Otworzę sarkofag stół pęknięty schowam w górę w dół znów pędzi na złamanie głowa przy wezgłowiu wiszą prorocze miraże jakby boski legion opuścił ołtarze. Moje słowa chłoną od odwrotnej strony i wychodzą strofy nieucieleśnione bo kiedy buzdygan z furii barki kłuje Szaman mi cytuje że ja się raduję. Obłęd już mnie skręca i wyciska troski a on opowiada że to napój boski słuchać już nie mogę myśli ściskam szmatą a on podpowiada liturgiczną szatą. A ja wciąż powtarzam jak ta kazalnica w mojej duszy chaos walczy eremita krzyczę o wolności gardło biedne zdzieram Ellenai mnie ciszy bo dziś jest niedziela. W głąb ziemi odchodzę w duszy wiersz zamykam to mnie tylko zbawi o co nikt nie pyta sarkofag zamknięty rycerz w zbroi darzy ludzki świat zamykam kur zapiał trzy razy.  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

          @Robert Witold Gorzkowski  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...