Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

po nitce do mnie się boisz
wolisz być cieniem pod okiem
do szyfru brakuje jednej cyferki
całe starania więc wyszły

bokiem lubię odwracać do kłębka
nitka się ciągnie znów dalej
ty wciąż zajmujesz to miejsce
nie było chęci a zmiany

polubi człowiek młody
może pomyśleć co by tu jeszcze
jestem leniwa - nic nie poradzę
przez upalenie - nic mi się nie chce

Opublikowano

ostatnia zwrotka jest jak lekki podmuch ożywczego wiatru, zwiewna i rymna- jak lubię, cieżko jest peelce gdy nitka z kłębka się snuje a jej nic się nie chce, nie lubi zmian, które- zd. peelki lubią tylko ludzie młodzi.ale to wszystko przez upał i tym tłumaczy lenistwo,
fajnie!
pozdrawiam Ewo.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



"upalenie" czy "wypalenie"; ?

dzie wuszka mnie zaciekawia...bo z czym? :))) J.S
Upalenie, bo upał by mógł już sobie pójść.
Upał tak upala a niewypał - wypala; to takie moje
przemyślenia. Pozdrawiam i dzieki za wgląd:))) EK
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Stasiu,a Ty gdzie sie skryłaś przed upałem?Dobrze myślisz - lenisko okropne
ze mnie,kiedyś też było ciepło a nie było tak leniwie.Buziolki wielkie:))) EK
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ja również nie wspomnę;)
najbardziej podobają się dwa pierwsze i ostatnie wersy
pozdrawiam/olcysko
Olesiu dobrze,że coś...Pozdrówka :))) EK
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nie Ewuś nie zamierzone, ino mi się
ogonek często nie kseruje - już idę dorobić.
Dzięki,że przyszłaś choć na chwilkę :)) Pozdrawiam ciepło:))) EK

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...