Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

lubię kobietom dawać kwiaty
zwłaszcza te którymi wyścielone są romanse
wtedy pokazują zęby i usta bananowe
okazując wdzięki w poszukiwaniu zwykłego wazonu
zamieniają pokój w salę balową
kuchnie – w ogród ze strumykiem
po którym spływają gorące rumieńce
wróble zamieniają w jaskółki
popękany chodnik z wystającymi
gdzieniegdzie kępkami trawy
w pnącą winorośl

lubię kobietom dawać kwiaty
wtedy są takie szczere

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a ja myślę, że to kiepski obrazek jest. owszem, pomysł godny uwagi, ale chyba poszedłeś w złą stronę. kolejny wiersz z tendencyjnymi zwrotami...rzekłbym nawet, że usta bananowe to kolokwializm pospolitus. takie moje wrażenia. pozdrawiam;)
Opublikowano

tia, szczere...

ja tam bym cięła;
zwykły wazon - znaczy wazon... ciachnąć zwykły;
te usta bananowe do mnie zupełnie nie przemawiają;
nie będę się rozdrabnieć, bo ja tam sporo bym ciachnęła;

żartobliwy i to mi się podoba;
i nie cierpię róż, bo to chyba o te kwiaty z romansów chodzi...

pozdrawiam serdecznie
ewa

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Piękny i mądry wiersz, a Bóg jest wszędzie, szczególnie w dobru, życzliwości i miłości. Pozdrawiam.
    • On swoim ramieniem ją zawładnął, jak wiatr, co wszystko na drodze chwyta. Pieścił ramiona, tarmosił zmysły i nie zadawał żadnych pytań.   Ona kładła się trawą po łące, pod każdym jego podmuchem silnym. Przy szeptach miękkich tańczyła lekko, tak się nie czuła z nikim innym.   To była taka dziwna miłość – zdarzyła się szybko i namiętnie. Kwitła czerwienią, jak maki w polu – krótko, ale jak pięknie.   Ona zielenią go czarowała, swych rzęs łąkowych kołysaniem. On rzucał pod nogi upojne bukiety i w tym kochaniu był cały dla niej.   Byli dla siebie łąką i wiatrem, co w swym splątaniu tkwią namiętnie. Szkoda, że tylko na chwilę jedną, bo wyglądali tak pięknie.  
    • Osiemnastka! Jaś krzyknął wesoło. Czas pożegnać się wreszcie ze szkołą! Te pięć lat w szóstej klasie chyba na coś mi zda się. Bądź jak Jasio - skończ szkołę, pierdoło!     Płonie szkoła w sierpniowy dzień (Koło), uczni, gapiów tłum stoi wokoło. Wśród nich Jasio przemyka, uśmiech, strzela selfika. Wiedzieć trza kiedy skończyć ze szkołą!  
    • Witaj - Bo może Bóg nie przemawia z ambon pełnych pychy — lecz rośnie razem z trawą i mieszka w ludzkiej ciszy. - też tak to widzę - czysta prawda  -                                                                                                            Pzdr.
    • Szczerość   stoi na scenie   Wyniosła   Zabija nadzieję   Karmi się własnym   blaskiem   Nie ogrzewa   Nie oddycha   Jak pomnik   Nie dotykaj. Zostawisz ślady     Szczerość w odcieniach   czerwieni   Krwawa   żywa   Rozrywa   Krzyczy.   Bełkocze.   Przeklina   Nie pozuje   Nie udaje, że jej nie ma.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...