GASPAR_VAN_DER_SAR Opublikowano 23 Lipca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 23 Lipca 2006 Ego sum Aurelius Augustinus*. Coraz większym murem oddzielając się od świata powtarzam wciąż te same schematy. Forma, stan surowy zamknięty, sto kilka poprawek sprawiających chciwy ból. Ciężkość niedoznania - podobno nieraz warto chociażby chwilowo wrócić na tamtą Ziemię. Powspominać ciosy spowiednika-dentysty - nie wolno tak robić, bo od nieczystych czynów wypadają zęby. Nie będąc uczonym w Piśmie, nie przyjąłem prawd absolutnych. Do dziś nie nauczyłem się akceptować ostatniej - przecież to tak oczywiste, że jestem nieleczonym przypadkiem. Dzięki pielęgniarskim ledwie ambicjom czasu możemy po latach zrozumieć, że obmyte rany stały się zmarszczkami. Gdy tylko mnie zobaczyli, nie chcieli sprzedać mi psa - widać w moim przypadku kupowanie miłości za pieniądze to chybiony pomysł. Z czasem zapominam, jak kochać, robiąc wciąż to, co narzuca mi koło historii. Wypadają mi z rąk grona winorośli, z której mam zrobić diabelskie wino. Przez stałość mojego życia szukam wzrokiem coraz to nowych sprzeczności. ----------------------------------------------------- *Aurelius Augustinus (łac.) - Augustyn z Hippony, święty katolicki. Inspirowane słowami św. Augustyna.
Bartosz Wojciechowski Opublikowano 24 Lipca 2006 Zgłoś Opublikowano 24 Lipca 2006 Wybacz Gasparze, jednak nie mogę mu teraz poświęcić tyle czasu, ile bym chciał. Ale spróbuję jutro zajrzeć i się porządnie wczytać, tak jak na to zasługuje:) Pzdr!
GASPAR_VAN_DER_SAR Opublikowano 24 Lipca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 24 Lipca 2006 Rozumiem, że brak Ci czasu. Będę bardzo wdzięczny, jeśli jutro uda Ci się go znaleźć. Pzdr.
jacek_sojan Opublikowano 24 Lipca 2006 Zgłoś Opublikowano 24 Lipca 2006 to znakomity wiersz; nie ważne, że kontrowersyjny w stosunku źródła, który go zainspirował; gratuluję! bez poprawek! J.S
Bartosz Wojciechowski Opublikowano 25 Lipca 2006 Zgłoś Opublikowano 25 Lipca 2006 No i jestem. Gasparze, potężny kaliber, godny zarówno bycia trzecią, wieńczącą częścią tryptyku, jak i godny - tak mi się wydaje - osoby "inspiratora", św. Augustyna (to ty mówiłeś, że to dla ciebie najważniejszy święty, czy tak?). Tekst napisany z rozmachem niemal nieokiełznanej, indywidualistycznej chciałoby się rzec myśli, jednocześnie myśli, która podlega woli - i to na równi woli człowieka, jak i Boga. Peel w tej odsłonie przeżył metamorfozę (o ile w ogóle to jest ten sam peel, co w poprzednich częściach...) i stał się nagle świadomy własnej siły, a ponad to - co może ważniejsze - świadomy własnej wolności. Nie jestem wcale pewien swoich słów, bo to nie jest tekst, który można łatwo pojąć, nie wiem zresztą, czy przypadkiem nie stworzyłeś czegoś "wewnętrznie nieograniczonego", coś co może być autentycznym, niewyczerpanym niemal źródłem myślowych inspiracji... :) Z uwag mam tylko w wersie 9 "ledwie" - czy nie powinno być "nieledwie"/ czyli "niemal", "tak jakby" itp. Ale generalnie jazda z tym koksem, czym prędzej na forum. Zrobiłeś na mnie ogromne wrażenie. Może ciut tutaj powyżej nadinterpretowałem (?), ale albo do tej pory nie chciałeś się odkryć, albo zrobiłeś ostatnio gigantyczny postęp. Wybacz, jakkolwiek twoje wcześniejsze wiersze były ciekawymi, mądrymi i niebanalnymi tekstami - to co zaserwowałeś tym utworem jest po prostu inną klasą, o niebo. Teraz i ja ze spokojnym sumieniem mogę cię wrzucić do ulubionych, tylko 3maj tak dalej:) Pzdr! ps. miłoszowska niemal kreacja!
GASPAR_VAN_DER_SAR Opublikowano 25 Lipca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 25 Lipca 2006 Bardzo dziękuję Wam obu za komentarze, a szczeególnie jestem wdzięczny Tobie, Bartku, że chciało Ci się tak rozpisać :-). Nie spodziewałem się szczerze mówiąc tak dobrego przyjęcia, zwłaszcza, że pierwsza wersja pozostała niemal wcale nieskomentowana (pozdrowienia dla Jaro sława - "recento" ;)). Tak, Augustyn to mój ulubiony święty, głównie dlatego, że dla Kościoła katolickiego to z osób wyniesionych na ołtarze przypadek "najmniej święty, a najbardziej ludzki". Ponadto na jego filozofii Luter oparł swoje nauki i w związku z tym uważam Aureliusa Augustinusa za "łącznika" między katolicyzmem a prostestantyzmem (tak samo zresztą "pomiędzy" znajdują się moje własne poglądy religijne), który do dziś dla ludzi takich jak ja - którzy nie akceptują ani samego Tomasza z Akwinu, ani pojęć Akwinaty - pozostaje podstawowym nauczycielem chrześcijaństwa. Co do peela, to w każdej z trzech części jest inny układ (w pierwszej 3. os., w drugiej 2. os., a w trzeciej - 1. os.) i różna liczba peeli (2, 2, 1), to jednak każdy z nich jest kimś innym. A utwór wieńczący Tryptyk napisałem w 1. os., żeby podkreślić jakby utożsamienie się autora z sytuacją peela (choć nie jest on mną). W 9. wersie to jest odniesienie do zwrotu "czas leczy rany" - tutaj nie leczy, bo nie ma ambicji lekarskich, tylko ledwie pielęgniarskie i w związku z tym rany obmywa. Taka drobna uwaga ;-). Jeszcze raz dziękuję i powtarzam - nie spodziewałem się. Pozdrawiam, Gaspar :-).
Espena_Sway Opublikowano 28 Lipca 2006 Zgłoś Opublikowano 28 Lipca 2006 Gasparku, dobry wiersz. widzę, że robisz postępy, bierzesz się za coraz trudniejsze tematy - tak trzy maj :P serdeczności Karspena :)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się