Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

nade mną niebo w elektrycznych flarach zmieniające się w potok.
ktoś powiedział: burze trwają piętnaście minut i pojawia się słońce,
jakby bóg regulował marmurową szyję kobiety o stu piersiach.

kiedyś stanę się krzesłem, obok przycupnie zapomniana postać
i nakarmi spróchniałe skronie. wypluję każde słowo w pustą butelkę,
dryblującą na otwartym morzu, wciśniętą w szum. i zabraknie

tchu, roztopi się powietrze; w pełnym wyskoku na chwilę przed.
wtedy wdrapię się wysoko zapadając w okno, bez krępującej historii
– jak w chmurę pomiędzy czarnym czymś a witrażem ułamanego światła.

Opublikowano

Pod względem stylu bardzo mi się podoba, sięgasz po ciekawe, niebanalne określenia.
O ile jednak sens trzeciej strofy wynika z poprzedniej, nie mogę powiązać pierwszej z całością utworu, ale może wynika to z osobistego charakteru wiersza.

"wypluję każde słowo w pustą butelką"- powinno być "butelkę"

Opublikowano

Dla mnie to Przeczucie jest dziwne, niektóre określenia zupełnie mi nie leżą.. np.elektryczne filary, ....wciśnietą w szum, czarnym czymś.. czym..? Poza tym są literówki, ale to akurat każdemu z nas czasami się zdarza, jednak pusta butelka na pewno dryfuje na otwartym morzu.
Serdecznie pozdrawiam kyo...:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




dziekuje za opinie. to wcisniecie jest do
wymiany, ale wkleilem tak jak jest, wiec
prosze sie nie przejmowac.
a reszta to przenosnie, nie wszystkim
musi sie podobac ;)

Pozdrowki
Opublikowano

najlepszy wiersz jaki przeczytałam tutaj od jakiegoś czasu ;)
począwszy od ciekawych sformułowań, dobrze prowadzoną wersyfikację, nietuzinkową interpunkcję. innymi słowy: przypada do gustu w całości :)

pozdrawiam
kal.

Opublikowano

Nie jestem miłośniczką wierszy o takiej wersyfikacji, ale tu muszę pogratulować, bo treść tak podana jest bardzo interesująca. Wyrazy uznania za pogodzenie
''jednego z drugim'' :) A.

Opublikowano

Bez wątpienia kolejny soczysty metaforycznie, językowo, interpretacyjnie
i estetycznie kawałek poezji. Moje zastrzerzenia budzi natomiast następny,
niezmiennie drażniący mnie "bóg" z małej litery (po co? co wam podpowiada
takie rozwiązania - jak na razie tylko jeden taki "bóg" na pięciu/sześciu miał
sensowne uzasadnienie w treści wiersza - reszta to dla mnie tylko artystowskie
wybryki a'la "mnie to wisi"). Tym niemniej gratulacje kyo za całokształt i za to "czymś":)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Bartoszu, czy to tak wazne czy z duzej czy z malej?
no nie wiem, zbyt by sie odznaczalo to slowo wtedy,
wiec jest jak jest ;) tu raczej o estetyke wiersza chodzi!

Pozdrawiam
serdecznie

:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •     Zaczął duchowo przygotowywać się na skok stulecia, jego głowę wypełniły podniecające scenariusze, o tyle słodsze, o ile dyskretniejsze i głębiej pochowane gdzieś w dziecięcym światku. Karol postawił mur fabryki między sobą a światem dorosłym, tylko po to, żeby móc go własnoręcznie zburzyć, z pozdzieranymi knykciami, obscenicznie przywitać starszych w ich własnym salonie. Myśli te mąciły nastoletnią głowę - jedząc obiad, kończył powtarzać swój rozpoznawczy obchód, w szkolnej ławce szukał najłatwiejszego punktu wejścia (tam fabrykę odznaczał jedynie smukły komin, sterczący na planie osiedla jak kulfon radzieckiego urbanisty) .

          Kiedy przeczołgiwał się pod ogrodzeniem, na początku przenosząc na drugą stronę samą głowę, potem powoli wciągając tors, rozgrzewał wokół siebie przymrozek poranka, ostatecznie wypychając się w całości na drugą stronę falowanej blachy. Karol rozprostował nogi, otrzepał pył ze spodni, a wraz z nim, na placu powstała nowa siła - magnetyzm tego miejsca przestał zdawać się siłą przyciągającą tutaj chłopczyka, wsiąknął w niego samego, jego wibracje czuć można było w rozchodzącym się cieple, w lekkim, elektrycznym, brzęczeniu w uszach, w malutkich wibracjach każdej tkanki, możliwych do wyczucia przy wystarczającym skupieniu (pobudzone w tym momencie krążenie zdało się Karolowi czymś o wiele magiczniejszym), co wszystko składało się na poczucie młodzieńczego zrywu wcześniej jedenastolatkowi nieznanego. Prawie że najniższy w swojej klasie, uczeń piątej klasy szkoły podstawowej zdał się tutaj nadczłowiekiem, członkiem kasty wydzielonej zarówno od dzieci jak i dorosłych, wszystkich trwających w ohydnym bezruchu i bezwiedzy, jednych, pchanych ospale przez życie zwierzęcością, drugich, swoją metafizyką. Drugą siłą, która musiała opanować każdego Ubermenscha, był strach. Jawił się pod postacią lekkiego bólu czy nudności, gdzieś pomiędzy brzuchem a plecami, oznaczał dziwne zatwardzenie w gardle, i szybszy pęd myśli, w tym momencie zdających się jakby zwolnieniem śluz na długo wypełnianym zbiorniku dojrzałości. 

          Pierwszy krok osłupił Karola, jego powaga prowadziła jedynie do strachu - nie dlatego, że był to krok przełomowy, ale dlatego, że jego ciężki, zimowy but z hałasem dotłukł już wcześniej potłuczone szkło. Zaspany gołąb sfrunął gdzieś z wysoka. Post-sowiecki panoptykon wrócił jeszcze na chwilę do włamywacza, tym razem z parą oczu w każdym sąsiednim oknie, co teraz Karol uznał za niezasługujące na krztę jego uwagi. Następny krok był już wartki, jego impet był obietnicą następnego, a następny obietnicą dalszych i dalszych. Elewacja rosła i rosła, aż stanęła na wyciągnięcie ręki. Mały dziewięciolatek w biało-złotej albie instynktownie zadarł w tym momencie głowę do góry, a kościelna wieża, rozsypała się pod jego błyszczącymi bucikami na suchy, ceglany pył. W pobliżu rozległo się bicie dzwonów. Ósma rano. Jakby to był jego sygnał, Karol postawił pierwszą nogę w miejscu wyłamanego okna, i sam nie wiedząc kiedy, znalazł siebie w pustej, industrialnej hali.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...