Ania_G. Opublikowano 9 Lipca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Lipca 2006 z rybakiem co sieć zarzucił w zaroślach powinowatych sklepieniu nie jedną partię przegrał wiatr naumyślnie kaskadą urodzaju uderzał w szyby grad frywolnie zesłany na palca skinienie przez korytarze obłoków ciężarna sieć żywicielką była ster czasomierzem barka fundamentem jestestwa na horyzoncie ta sama kula co wieczór sprzedawała wdzięki tej samej toni i tylko czarna dama w płaszczu z gwiazd dziwnym napawała lękiem w miesięcznym blasku skradał się czas dylematów raz gdy skłucona z tonią kula wcześniej dźwignęła złote lica zostawił barkę na brzegu rybak bo gdzieś w obłokach szemrał wiatr że ludzi pora łowić...
Bartosz Wojciechowski Opublikowano 11 Lipca 2006 Zgłoś Opublikowano 11 Lipca 2006 No zupełnie nie rozumiem tej ciszy tutaj, i to ciszy dobrze już zastygłej. Wiersz przecież jak najbardziej godny kilku komentarzy... Ale czasem tak bywa - podejrzewam, że działa mechanizm z pogranicza psycho- i socjologii (coś w stylu: "o, jeszcze nikt nie skomentował, to po co ja mam to robić, pewnie słabe";) Sam tekst być może odrobinkę przeciągnięty, ale operuje ciekawymi, barwnymi obrazami (choć miałbym zastrzeżenia do dość oklepanych było nie było określeń w 5 strofce, na czele z "czarną damą" - w ogóle ta strofa trochę zaniża poziom. Choć z drugiej strony trzeba przyznać, że tak jest i lirycznie i czytelnie:) Zgrzyta mi jeszcze "jestestwo", wyraz odstający kalibrem od otaczających. Poza tym znakomite, urokliwe 2 pierwsze strofki i historia i pomysł:) Pzdr!
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się