Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

***
Puk.. puk...puk..
- Może Babcia ucięła sobie drzemkę? - Czerwony Kapturek znała przyzwyczajenia Babci. - Chyba się nie obrazi jak wejdziemy.
I weszli. To co zobaczyli nie było jednak babcią. Tym bardziej śpiącą. To było coś włochatego i czarnego....miało spiczaste uszy i, w przeciwieństwie do Babci, zęby... To po prostu nie mogła być Babcia. To przypominało raczej... Wilka!
- Ty zły, diabelny, sakramencki, parszywy, zatracony, nieczysty, niepoprawny, niedobry, nieprawy, nieuczciwy, ludożerczy, kanibalistyczny, pozbawiony uczuć, zbrodniczy, kryminalny, bandycki, antropofagiczny...
- Co znaczy antrra-coś-tam. - Kapturek uznała za stosowne sprowadzić Leśniczego na ziemię.
- Nie przerywaj mi - Leśniczy nie chciał wyjść na idiotę, po raz kolejny - Ty, ty., ty... Wilku. Jak mogłeś…
- Ale...
- ... postąpić tak zbrodniczo, źle i niegodnie!? - Leśniczy nawet nie pozwolił mu się bronić.
- Ale... – Wilk spróbował jeszcze raz.
- Taka zbrodnia nie może umknąć karzącej ręce sprawiedliwości! Za tą niegodziwość zostaniesz surowo ukarany! Sprawiedliwość musi zatryumfować! - w Leśniczego wstąpił iście prawy duch.
- Ale co on właściwie zrobił? - Kapturek chciała wyjaśnić sytuację i rozładować tego „iście prawego ducha”.
- Ten pozbawiony sumienia, skrupułów i prawego ducha zwyrodnialec pożarł twoją biedną, bezbronną, chorą Babcie!
- Przecież on jest taki miły i włochaty. To niemożliwe, żeby był antfro...antra..aa..zły. - Kapturek krytycznie podeszła do nowin Leśniczego, który, mimo że potrafił powiedzieć antropofagiczny, w gruncie rzeczy był przecież idiotą.
- Właśnie... - Wilkowi znowu nie dane było dokończyć.
W tej chwili drzwi się otworzyły i do małego domku w środku lasu wszedł brudny, stary człowiek z rolką papieru toaletowego w pomarszczonej dłoni.
- Dziadziuś! - Kapturek wiązała z Dziadkiem nadzieję na wyjaśnienia. I rzuciła mu się w ramiona, wytrącając przy okazji papier toaletowy.
- Panie Dziadek! - Leśniczy poczuł się zobowiązany do złożenia wyjaśnień - Pańska Babcia została zjedzona przez tego oto złego Wilka. Nic nie mogliśmy zrobić, ponieważ przybyliśmy za późno.
- Zjedzona?! - na twarzy Dziadka pojawił się zagadkowy uśmiech-nie-uśmiech.
- Tak - Leśniczy potwierdził ze smutkiem.
- Nie! Babcia...
Wilk znów nie mógł dokończyć, bo gdy on mówił „Babcia” to z szafy wyłoniła się... właśnie najprawdziwsza Babcia.
„Nigdy nie wymawiaj `Babcia` nadaremno”- przypomniało się Dziadkowi dawne przysłowie, jeszcze z czasów, kiedy ludzie przykładali jakieś znaczenie do mądrości ludowych tego typu.
- Czego tu wszyscy sterczą? Co znowu zrobiliście, łachudry jedne? - Babcia widocznie czuła się dobrze, w związku z tym teoria Leśniczego upadła. Tak jak to zwykle się dzieje z teoriami idiotów.
- To ten, ten... on - Leśniczy wskazał na Wilka - Pani Babciu, pani nie zjadł? - nie jest tak łatwo zwątpić w teorię, którą się samemu stworzyło.
- Babciu, co ty właściwie robiłaś w tej szafie? Nie pamiętam, żebyś kiedykolwiek robiła tym podobne rzeczy! - Kapturek w dalszym ciągu chciała wyjaśnić, tą zamotaną sytuację.
- Właśnie! Co ja robiłam w tej szafie? – Babcia, bądź co bądź, miała już swoje lata i pamięć nie zawsze jej dopisywała - Pamiętam tylko, że rzucałam nocnikiem. Ale w kogo, po co...A!!! - coś błysnęło w głowie Babci - To ty!!! Ty, ty ...Wilku jeden!!! Ja ci dam napadać na biedne, stare, nieuzbrojone w nic poza nocnikiem Babcie!!!
Babcia złapała za nocnik i już przygotowywała się do zadania ciosu, gdy... Wilk wreszcie doszedł do głosu.
- Do jasnej cholery! Dacie mi wreszcie coś powiedzieć?!
- A co taki niegodny, pragnący skonsolidować Babcię, stwór jak ty może mieć do powiedzenia? - Leśniczy lubił zarzucać innym brak godności, używając do tego słów nie zawsze przez siebie zrozumiałych.
- A właśnie, że mam! Na przykład to, że wcale nie chcę żeby Babcia spotężniała, mógłbym chcieć ją co najwyżej skonsumować, ale i tego bynajmniej nie miałem w zamiarach. Ale przejdźmy, w końcu, do sedna Babci! Pomyślcie idioci!!! Gdybym chciał zjeść Babcię to bym ją już dawno strawił, a nie chował do szafy! To po pierwsze! A po drugie, to nie ja chciałem ją zabić tylko on! - Wilk wskazał na... Dziadka.
- Jak śmiesz oskarżać, o tak brutalny czyn tego jakże prawomyślnego, starszego człowieka, któremu na samą myśl o śmierci Babci papier toaletowy wypadł z ręki?! Na jakiej podstawie wysuwasz tak straszne zarzuty? - Leśniczy chciał chociaż raz mieć rację.
- Na takiej podstawie, że ten prawomyślny starszy człowiek to wampir!
- O!!!!!- powiedział Leśniczy.
- A!!!- powiedziała Czerwony Kapturek.
- Co?!!!- spytała Babcia.
- Jakże to tak?- Leśniczy przypomniał sobie jeszcze jedną kwestię ze swojego ulubionego serialu.
- Właśnie tak! Wampir! A na jego drodze do niecnego życia stanęła właśnie Babcia. Więc najzwyczajniej postanowił się jej pozbyć!
- Po pierwsze: skąd o tym wiesz? A po drugie: czemu do tej pory tego nie zrobił? - Kapturek, w związku z tym, że była mądrą dziewczynką, postanowiła rozwiać wszelkie dręczące ją wątpliwości.
- Natychmiast wynoś się z mojego domu, przybłędo! Jak śmiesz obrażać gospodarza w jego własnym domu! Won ohydny stworze! Liczę do jednego! - Dziadek oprzytomniał i próbował bronić swego dobrego imienia.
Ale nic z tego.
- Zamknij mordę stary capie! Niech mówi! Może wreszcie się dowiem, czym ty się zajmujesz jak siedzisz w sraczu! Myślisz, że ja jestem taka głupia?! Myślisz, że uwierzę, że masz zaparcia 23 godziny na dobę, przez 364 dni w roku?! Jak możesz tak wykorzystywać, starą, zmęczoną i słabą kobietę?!!!
Dziadek zamilkł potulnie. Z taką słabą kobietą nie należy się przecież kłócić.
W związku z tym, Wilk uznał za stosowne wyjaśnić kilka spraw:
- Skoro dopuszczono mnie do głosu, postaram się odpowiedzieć na pytania Kapturka. I rozwiać wątpliwości Babci. Ściemnia się już więc nie będę przedłużał ...

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Hmm, przeczytałam i nie miałam ochoty rzucić czymś w monitor- więc źle nie jest ;-)
No jestem ciekawa, co z tym Dziadkiem będze. Widziałam dalszą część, więc zaraz do niej przejdę. Ale tak tutaj chwilę zostanę, ponieważ są błędy. Interpunkcja, ortograficzny jeden: "Myślisz, że uwiężę, że masz zaparcia 23 godziny na dobę, przez 364 dni w roku?!" uwierzyć przez rz- błagam! :-) Tak mi zgrzytnął ten "zagadkowy uśmiech-nie-uśmiech"- wystarczyłby sam zagadkowy uśmiech. I ten "iście prawy duch" też jakoś tak mi nie gra. Ogólnie dialogi przeprowadzone zabawnie. Czasem troszkę mnie już nużyć zaczynało- może za bardzo nie przesadzać z wprowadzaniem zabawnych kwestii- przesadyzm szkodzi :-)
Ale ogólnie źle nie jest wg mnie.
Pozdrawiam i idę poczytać dalej :-)

  • 3 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Nie sposób było tam nie trafić – droga okrążała szkołę i kilka ściśniętych domów na placu, a z placu biegła w piaszczystą dolinę.    Na blat mojej ławki padał prostokąt światła. W szkole wszystkie klasy miały ściany w pudrowych odcieniach; ta, w której moja opowieść się zaczyna, była salą brzoskwinioną. Zamrugałam i podniosłam wzrok. Patrzyłam na tył głowy ciemnowłosego chłopca i powoli wzbierała we mnie pewność – skądś go znałam.    Żadna myśl nie poprzedzała tego, co wydarzyło się potem: po prostu się odezwałam.  Nie wydaje mi się, abym kiedykolwiek wiedziała, co wówczas powiedziałam, ani do kogo. Nikt zresztą nie zwrócił na to szczególnej uwagi.    Kiedy wychodziliśmy z klasy, dokładnie przyjrzałam się temu chłopcu. Nazywał się Jonasz, teraz już to wiedziałam, i znałam go z przeszłości.     Od tego dnia wszystko stało się zabawniejsze: słodzona herbata, którą co dnia wypijaliśmy w stołówce, tulipany w wazonach z mlecznej porcelana, pani K., nasza nauczycielka – kobieta krępa, siwiejąca i zaczerwieniona!    I nam, Jonaszowi i mnie, przyszła ochota na żarty. Pisywaliśmy liściki do Very, dziewczyny o patykowatych nogach, podpisując się imieniem chłopaka, w którym się kochała.    Odpisywała na każdy.    Nie chciało nam się chodzić na lekcje.     – Proszę pani – powiedział Jonasz, kiedy już się na jakiejś pojawiliśmy – dlaczego wciąż uczymy się czytać i pisać? Przecież już dawno to umiemy. – I podsunął nauczycielce karteczkę ze swoim imieniem, zapisaną eleganckim charakterem pisma.    Kiedy klasa opustoszała, podeszłam do jej biurka. Skończyła coś zapisywać, po czym położyła swe nabrzmiałe dłonie płasko na blacie.    – Czy oglądała pani kiedyś film? – zapytałam ją.    Oglądała.    – A czy miała pani wrażenie, że już go wcześniej widziała, choć widzieć nie mogła, i że ten film jest tak naprawdę jego słabszą wersją?    Zawahała się; wreszcie pokręciła głową.      Już wtedy lekcje odbywały się rzadziej. Wypędzano nas do ogrodu, gdzie siedząc na murku, oglądaliśmy z Jonaszem kaczki na sztucznym jeziorku.     Któregoś popołudnia zapukałam do drzwi pokoju nauczycielskiego. Zapytałam, dlaczego nie mamy lekcji.    Pani K. odparła po prostu:    – Nie mamy pieniędzy.     Wystarałam się o nie. I kiedy tylko otrzymałam walizkę, przyniosłam ją do pokoju Jonasza. Otworzył ją. Pieniądze ukryto pod dziecięcą bielizną: ja spiekłam raka, on nawet nie zwrócił na to uwagi.    Wysunął jeden bankot z pliku i podszedł do okna. Odsunął firankę, obejrzał go pod słońcem.    – Trefne – powiedział.   Wrócił do mnie. Staliśmy nad otwartą walizką. Pokój pachniał żywicą, a słońce gasło w różowych smugach.    
    • Majętny gazda spod Giewontu            w swojej bacówce do remontu,            powiększył już garaż,            dobudował taras            i kolumny jońskie od frontu.
    • @Berenika97

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Jacek_Suchowicz
    • W znanej wsi Przemowiec mieszka i trenuje żużlowiec.   Szaleje na zakrętach. Mrowi w piętach…   W życiu też wywrotowiec!        
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...