Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Też nie skumałem tego z polską reprezentacją :P

coś w podobie


W przedszkolu:
Mały Yasioo (bez skojarzeń personalnych) zwierza się koledze:
- Słuchaj stary, wczoraj pod kalolyfelem znalazłem prezerwatywe.
Na co kumpel:
- Eee, no co ty? a co to jest kalolyfel?
Opublikowano

Przyjeżdża Mirosław Szymkowiak do domu i idzie pod prysznic. Żona łapie za jego torbę i krzyczy:
-Kochanie, gdzie byłeś?
-Na mistrzostwach świata.
-Ale ta koszulka jest sucha i nawet nie pachnie :D

Opublikowano

Na zgrupowaniu polskiej kadry pojawia się nowy napastnik, naturalizowany Polak rodem z Afryki. Podczas odprawy taktycznej trener Janas nakreśla napastnikom jak maja grać, rysuje duże pole karne i bramki i omawia poszczególne schematy gry. Nagle mówi:
- tu jest bramka, musisz strzelać tu do niej, nie obok nie nad tylko tu, tak żeby piłka tam wpadła, rozumiesz to ten okrągły przedmiot do kopania.
Na to zdegustowany nowy nabytek naszej kadry mówi:
-, ale panie trenerze ja od 10 lat mieszkam w Polsce, kończyłem polonistykę, mam żonę polkę, nie musi mi pan tłumaczyć tego w taki sposób ja świetnie mówię po polsku.
Na to Janas:
- ja nie do ciebie mówię tylko do Rasiaka

Opublikowano

wyłapałam podczas tegorocznych mistrzostw:
Nie starczyło nogi Francuzowi (mecz Francja-Szwecja)
albo
Niesamowity dopinig! Obecność około 37 kibiców włoskich! (Włochy-Ghana)

:)

a! w jednej ze sztuk teatralnych cos takiego słyszałam:
"kobiety dzielą się na damy, nie damy i nie każdemu damy" ;))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



U ciebie w TV pokazywali taki mecz? ;) To masz chyba alternatywą wersję (wiedziałem, że coś takiego nakręcą) - daj znać, kto u ciebie wygra!

Co do typów kobiet, to jest ich więcej, np.:

Złote rybki - rypią się jak złoto
Słomiane - rżną się jak sieczka
Partyjne - przyjmą każdego członka
Damy - temu damy, tamtemu damy
Kotki - ten mnie miał, tamten miał
Chemiczne - rozkładają się w temperaturze pokojowej
Pobożne - najchętniej leżą krzyżem

(było tego jeszcze dużo dużo, ale slyszałem ten tekst w podstawówce, to zapomniałem;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



U ciebie w TV pokazywali taki mecz? ;) To masz chyba alternatywą wersję (wiedziałem, że coś takiego nakręcą) - daj znać, kto u ciebie wygra!


oh jej!! upał był ;P
Szwajcaria rzecz jasna! ;))) hehe

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •     Zaczął duchowo przygotowywać się na skok stulecia, jego głowę wypełniły podniecające scenariusze, o tyle słodsze, o ile dyskretniejsze i głębiej pochowane gdzieś w dziecięcym światku. Karol postawił mur fabryki między sobą a światem dorosłym, tylko po to, żeby móc go własnoręcznie zburzyć, z pozdzieranymi knykciami, obscenicznie przywitać starszych w ich własnym salonie. Myśli te mąciły nastoletnią głowę - jedząc obiad, kończył powtarzać swój rozpoznawczy obchód, w szkolnej ławce szukał najłatwiejszego punktu wejścia (tam fabrykę odznaczał jedynie smukły komin, sterczący na planie osiedla jak kulfon radzieckiego urbanisty) .

          Kiedy przeczołgiwał się pod ogrodzeniem, na początku przenosząc na drugą stronę samą głowę, potem powoli wciągając tors, rozgrzewał wokół siebie przymrozek poranka, ostatecznie wypychając się w całości na drugą stronę falowanej blachy. Karol rozprostował nogi, otrzepał pył ze spodni, a wraz z nim, na placu powstała nowa siła - magnetyzm tego miejsca przestał zdawać się siłą przyciągającą tutaj chłopczyka, wsiąknął w niego samego, jego wibracje czuć można było w rozchodzącym się cieple, w lekkim, elektrycznym, brzęczeniu w uszach, w malutkich wibracjach każdej tkanki, możliwych do wyczucia przy wystarczającym skupieniu (pobudzone w tym momencie krążenie zdało się Karolowi czymś o wiele magiczniejszym), co wszystko składało się na poczucie młodzieńczego zrywu wcześniej jedenastolatkowi nieznanego. Prawie że najniższy w swojej klasie, uczeń piątej klasy szkoły podstawowej zdał się tutaj nadczłowiekiem, członkiem kasty wydzielonej zarówno od dzieci jak i dorosłych, wszystkich trwających w ohydnym bezruchu i bezwiedzy, jednych, pchanych ospale przez życie zwierzęcością, drugich, swoją metafizyką. Drugą siłą, która musiała opanować każdego Ubermenscha, był strach. Jawił się pod postacią lekkiego bólu czy nudności, gdzieś pomiędzy brzuchem a plecami, oznaczał dziwne zatwardzenie w gardle, i szybszy pęd myśli, w tym momencie zdających się jakby zwolnieniem śluz na długo wypełnianym zbiorniku dojrzałości. 

          Pierwszy krok osłupił Karola, jego powaga prowadziła jedynie do strachu - nie dlatego, że był to krok przełomowy, ale dlatego, że jego ciężki, zimowy but z hałasem dotłukł już wcześniej potłuczone szkło. Zaspany gołąb sfrunął gdzieś z wysoka. Post-sowiecki panoptykon wrócił jeszcze na chwilę do włamywacza, tym razem z parą oczu w każdym sąsiednim oknie, co teraz Karol uznał za niezasługujące na krztę jego uwagi. Następny krok był już wartki, jego impet był obietnicą następnego, a następny obietnicą dalszych i dalszych. Elewacja rosła i rosła, aż stanęła na wyciągnięcie ręki. Mały dziewięciolatek w biało-złotej albie instynktownie zadarł w tym momencie głowę do góry, a kościelna wieża, rozsypała się pod jego błyszczącymi bucikami na suchy, ceglany pył. W pobliżu rozległo się bicie dzwonów. Ósma rano. Jakby to był jego sygnał, Karol postawił pierwszą nogę w miejscu wyłamanego okna, i sam nie wiedząc kiedy, znalazł siebie w pustej, industrialnej hali.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...