Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
Tafla jeziora podczas deszczu jest jak Twoja świadomość kiedy płaczesz.*




czasami warto napić się
wody z pustego dzbana
i powątpiewać w czystość
intencji - podejrzliwie siadać
na każdej ławce, szukać łagodnych
kotów dotykać ich przenikliwych
oczu - w świecie psów
kichają na filozofów

koniecznie z miną Zenona z Kitionu
zapalać papierosa, wzbudzając podziw
postawą godną szacunku - być
błaznem tylko w razie potrzeby

uśmiechnąć się - cierpienie ułożyć do snu
razem z Goethem i Dostojewskim
zwróconym w stronę publiczności czekać
na kilkuminutowy aplauz

następnie, napić się wody




* wróżba z chińskiego ciasteczka.
Opublikowano

- "z miną Zenona z Kitionu" - założyciel szkoły stoików nie dbał o to, jaki aplauz wzbudzi jego zachowanie jako stoika; był zbyt skupiony na panowaniu nad sobą, by przejmować się światem zewnętrznym; powyższy fragment daje zupełnie inną konotację, przydając Zenonowi atrybuty aktora z amerykańskiej szkoły filmowej;
- "w świecie psów kichają na filozofów" - kto na kogo mianowicie? /??
w Księdze Drugiej "Państwa" Platon twierdzi, że każdy, kto potrafi rozróżniać między rzeczami na podstawie wiedzy /w odróżnienieniu od np. przesądu/ jest filozofem; współczesny proesor filozofii
na unwersytecie w Austin, w Teksasie, Jim Hankinson, przeprowadził dowód poddający w wątpliwość zdolności intelektualne Filozofa Wszystkich Filozofów - następującym przykładem:
psy potrafią rozróżniać między rzeczami bo bardzo łatwo rozpoznają swojego od obcego /prawda znana wszystkim listonoszom/; ergo - wszystkie psy są filozofami. /!!
- dlatego bez podpórek lekturowych /bez Zenona, Gethego i Dostojewskiego/ wiersz byłby naprawdę interesujący, a tak rodzi ogromne zamieszanie czysto informacyjne;
J.S

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a wiec,
chcialem zaznaczyc w tym wierszu ow stoicyzm, oczywiste jest ze nawiazanie wprost
w wierszu byloby banalne, wiec pojawil sie ow Stoik:) wiem ze rodzi to dysonans w zderzeniu
i z aplauzem jak i podziwem, ale czy ta 'holywodzka' konotacja - jak Pan to nazwal - nie
wspolgra z tematem?! wprowadzam celowy zament do wiersza, by bardziej ukryc zwiazki
z tytulem, mozliwe ze nie udalo mi sie, ale staralem sie.
ciekawa mysl owego filozofa z Texasu, he, zaglebil sie Pan w wiersz, podoba mi sie ta dygresja, ale;
chcialem w tym fragmencie o kotach i psach oddac to o czym Pan wspomnial, moze znow
nie do konca udanie, ale zawsze. lagodne koty to moga byc kobiety, albo wrecz trzeba to
w ten sposob interpretowac, a ze kichaja na filozofow... to juz inna bajka, raczej taka obserwacja z zycia wzieta, bo prawda jest ze kichaja - po prostu zbyt doslownie nie
odczytywalbym tego wiersza, ale rozumiem, ze to Pana moze denerwowac; takie traktowanie
tematu i poezji.
wtrety literackie sa potrzebne - imho - bo w cierpieniu pomagaja lektury, ktore kladzie
sie obok lozka, gdy zasypiamy:)
czy owo " zamieszanie informacyjne" wyjasnilem Panu w satysfakcjonujacy
sposob?

bardzo, bardzo serdecznie
dziekuje za
ten komentarz

Pozdrowki

:)
Opublikowano

WIęc ja będę tego Zenona z papierosem bronił:
1. Chodzi o minę Zenona i ztaką miną zapalać papierosa - to pocieszny widok, i chyba o taki zabieg tu chodzi...

2. Przytoczę tu postawę Cycerona, który o ile pamiętam powiedział, że "dobra mowa warta jest czterech tryumfów", a jak przyszło co do czego, to skwalpiwie o przynależny mu tryumf zabiegał, tylko mu ktoś przeszkodził, rzucając kości i maszerując (jako drugi po Sulli) z rzymskimi legionami na Rzym.

Tak, że w sprawie stoików, rozrózniłbym wzniosłą teorię, pozę i retorską przesadę, na rzecz faktów historycznych i znajomości ludzkiej natury.

Ale poza tym _ skąd ciągle te koty, to ja juz tęsknię do klasycznej i wyeksploatowanej róży, co wiersz to kot..... stanowczo zaczyna mi pachnieć śniętą myszą....


Pozdrawiam
;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




:)

dziekuje pieknie za wsparcie, tudziez wyjasnienie
tego i owego z klasyki starozytnej ;)

koty?! prosze zauwazyc, ze ow kotek jest tu
kobieta, ale to taka moja interpretacja, by dolac
wiecej goryczy czy raczej smaku do wiersza;)
tak wiec prosze nie przesadzac, ze eksploatuje
te piekne zwierzaczki, a tak wogole to rozy
bym raczej nie mieszal do moich wierszy... uwielbiam
tulipany :)

Pozdrawiam
klaniam sie,
z
;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Molo było niewielkie. Pełne gnilnych glonów,  rozprutych desek  i wymytych przez fale kłód, mających utrzymywać konstrukcję w całości. Czuć było pod gołą stopą  każdą zmianę natężenia wody, każdy silniejszy podmuch wiatru, każdy ruch piasku na dnie. Było mi tu swojsko. Niestabilnie i wrogo. Nawet balustrada była cała we rdzy. Siedziała na niej grupka rybitw. Rozmawiały w ptasim języku, przekrzykując się nawzajem, niczym emerytki osiadłe przez cały dzień na parkowej ławce. Gdy tylko się zbliżyłem ucichły, obrzucając mnie nienawistnym spojrzeniem. Zerwały się do lotu skrzecząc dziko. Rozpostarły swe skrzydła  nad samym lustrem tafli. Dopiero w połowie toni, wzbiły się w nisko osadzone chmury. Zniknęły mi z oczu. Moim żywiołem nie jest woda ani powietrze. Jest nim ogień rozpalający pokłady nieskończonej samotności i odseparowania. Jest nim ziemia. Doskonale zimna i wilgotna. Pokryta mchem, koniczyną i robactwem. Mam nadzieję, że kiedyś mnie przyjmie. Moje zastygłe w śmierci ciało  i bladą, sosnową trumnę. Żaby wesoło rechotały  w przybrzeżnych szuwarach. Czasami ryba wzburzyła wodę, łaknąc w swe skrzela,  dawki ożywczego tlenu. To znów liść zniesiony tu  przez północne podmuchy  osunął się z gracją na falę. Był suchy i martwy a jednak mimo wszystko drwił sobie z tego. Nie zamierzał tonąć. Przeciwnie. Tańczył w tę i z powrotem, próbując się przystosować  do energii i klimatu nowego miejsca. Ważki obsiadły wodne pałki i lilie. Drzemały w cieple sierpniowego upału. Nawet drapieżnikom należał się wolny dzień. Urlop od instynktu zabójcy. Rodzina kaczek podpłynęła bezgłośnie. Zadzierały łepki ku mnie, czekając na porcję suchego chleba. Dla nich to trucizna. A ja nie jestem mordercą. Wyobraziłem sobie siebie w wodzie, patrzącego na Ciebie jak te kaczki. Prosiłbym o koło ratunkowe. Ale dla mnie ratunek to trucizna. Nie potrafię pływać w tej mętnej zupie, którą nazywa się życiem. Utonąłbym na Twoich oczach. Z korzyścią dla obojga. Na plaży opodal zebrał się już mały tłum. Byłaś tam i Ty. Leżałaś na niebieskim kocu, ubrana w piękny dwuczęściowy, biały kostium. Uwielbiasz lato, wodę i słońce. Kochasz życie. Opalanie swych doskonałych krągłości. Błogość zatrzymania chwili relaksu. Kochasz być dopieszczona naturą. Całowana promykami. Muskana letnią bryzą. A mnie dzień boli, nęka, zabija. Wygania mnie w cień, noc  w niespokojny, koszmarny sen. Słońce mnie rani.  Oślepia. Wiatr przynosi podszepty o rychłym końcu. Jak można nie lubić lata? Jak widać. Trupy wolą mgły listopadowe. Przenikliwe, wilgotne zimno. Zamiecie, zawieje i dobrotliwe,  szczere łzy deszczu. Dłonie i stopy kostnieją wtedy na dobre a serce zamiera w piersi. Obiecałem Ci  wieczorny spacer po promenadzie. Kolację, lody i kwiaty. Dla Ciebie te najpiękniejsze. Dla mnie te złe. Są moją obsesją i inspiracją. Piękno które gnije na moich oczach. Wszystko wokół wspaniale gnije, bo życie jest jedynie  skuteczną do bólu trucizną.  
    • Zabrali Ci parasol chociaż pada deszcz potykasz się o krople  które są jak kamienie.    Nie masz siły iść dalej wszystko jest przeciwko  nawet niebo nie pomaga.   Na prawo i lewo rozrzucasz myśli wszędzie ich pełno zaznaczasz nimi swój teren.   Nie będą Cię widzieć i nie usłyszą krzyczysz głośno Twój głos  znika gdzieś w zaroślach.   Tam gdzie kwitną kwiaty podsycasz rośliny swoimi łzami  jesteś jak lód który topnieje.   Czas zatacza koło idziesz razem z nim dlaczego tak daleko i dlaczego nie wracasz.   Krople rosy zamienione w deszcz ogromne jak głazy i twarde jak lód kiedyś stopnieją Ty razem z nimi.
    • co można jeszcze kupić gdy ma się już wszystko zapytał biedak bogatego który monetę mu rzucił ten bardzo zdziwiony niby prostym pytaniem rzekł a o co ci chodzi bo chciałbym ci drogo sprzedać swe marzenia a potem je za to odkupić coś wrzucił do kapelusza
    • gdy dopadnie nas chwila słabości wmawiająca nam wstręt do życia nie wchodźmy zbyt pochopnie na jej zdradliwe strome schody tylko zmrużając leciuteńko swe oczy spróbujmy wyżej wznieść się niż ptak a fantazyjny widok z takiej wysokości przekona nas raz na zawsze o tym że o życiu człowieka nie mogą decydować momenty zwątpienia ani jego słabości bo jakie by nie było to jednak zawsze warto o lepszych pomyśleć
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...