Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
Autor tego tekstu, został wyrzucony z poezja.org i zażądał usunięcia swoich utworów. Komentarze jego, pozostają jako dowód w sprawie

[sub]Tekst był edytowany przez moderator dnia 12-01-2004 11:10.[/sub]
Opublikowano

no fakt, czyli wszystko co jest około wierszową.
tak można o wszystkim napisać- znaczy się tego
typu krytykę ze standaryzacji.. a czy Ci się podoba
czy nie, wyobraź sobie że niema to dla mnie żadnego
znaczenia - grunt że mi się podoba Tobie nie musi.
prawdziwi twórcy niekoniecznie się liczą z tym
co komuś się podoba lub nie podoba- do takich
właśnie się zaliczam...

[sub]Tekst był edytowany przez atma dnia 01-01-2004 18:44.[/sub]

Opublikowano

to nie jest kwestia tłumaczenia, tylko stwierdzenia co do Twego- nie
podoba się, poezja niema żadnych standardów jeżeli mowa jest o sztuce
tzw. ambitnej, owszem krytyka może mieć standardy chociażby
powierzchowności (lub choćby wiedzy, własnego doświadczenia, oczytania
itd.) to właśnie w twojej krytyce czytam. tak napisałeś że niby
coś jest w tych słowach użytych przez Ciebie, ale po przyjrzeniu się
głębszym pusto słów graniasty wynika czyli coś jak 'zobaczysz co zechcesz'
oszczędność słów co za banialuki- bo zawsze myślałem że twórca
sam dobiera, dowolnością się kierując form lub wyższą koniecznością
zarówno co do treści, wersyfikacji czy składni podziału na wersy i ich
długość z zastosowaniem środków i akcentu dowolnych.
ogólnie pojmowana standaryzacja nijak się ma do sztuki lub umysłów z braku
innego określenia nazywanych wybitnymi, które one stanowią,
co ja będę powielał? i dawał wiarę, tym wątpliwym standardom- sam
zadecyduję.
skoro jako twórca stanowię specyficzne świadectwo które wymyka się
stwierdzeniom -podoba się, nie podoba się-
że będę malował to wszystko co jest czasem ulotne. to oczywistość
bo maluję też i pisząc dopełniam. uważam rzecz za wybitną, a wiersz
za ciekawy znacznie wykraczający ponad te przyciasne ubranko w które
chciałbyś mnie ubrać. pomyłka jest następująca- ja mam nazwisko Burda
frazeologicznie znaczy to, że mam pasek przy dresie sztuk jeden
i ogoloną mam na łyso głowę tak na ewentualność kitajców;)
poezja no cóż to nie to samo co wiersz, z tysiąca wierszy
poezji bywa zaledwie kilka sztuk. nie mierzę aż tak wysoko
co zresztą prostą arytmetyką możesz sobie obliczyć że jeżeli coś
napisałeś- to poezji było w tym niewiele a wiersze owszem
idea poezji a wiersz to tylko próba dążności zbliżenia się do ideału
syntezy, i tyle.

Opublikowano

Dziwnym trafem rozumiem kontekst wiersza, który jest (jak mi sie wydaje) rodzajem wspomnienia, co miesza się z liryczną rwącą serce podmiotu nostalgią . Niestety, nie mogę powiedzieć, że tekst mnie urzeka. I nawet nie o standardy tu chodzi lecz o takie nuty, które mogą zabrzmieć, a nie zabrzmiały , bo... zagmatwano je w strumienie słów.

Opublikowano

Nie zgadzam sie z przedmówcą w kwestii zasad, które rzekomo rzadzą poezją. To skostniały pogląd , którego podzilać nie sposób. Niech sobie autor dzieli na wersy, które miarą emocji są, jak tam chce, czy też - jak tam mu wypada, ale nich "patrzy końca..." :)

Opublikowano

Joanna_W.:
no bo rozumiesz a raczej nie rozumiesz skoro pozdrawiając tylko
żartujesz;). wiersz nie opiera się na doskonałości poszczególnych
wersów, bo taką metodyką prawdę mówiąc można rozbić każdy
wiersz w pył lub potłuc tylko o kant dupy - uwierz że można,
raczej bym się sugerował logiką no cóż odczucie gdy braknie tchu
od piękna małych zwykłych rzeczy gdy np. ganiałoby się na bosaka
to rzecz nieprzekładalna. a przecież nie sens wiersza jest w wyliczaniu
tych rzeczy po kolei jak lecą w nostalgicznym przywołaniu bo piszę wyżej
że 'mógłbym pośród wielu' sens jest ciut głębszy niż proste
wyliczanie. to jakby nie było wiersz religijny ciut,
a któż naprawdę biegał boso po łące- skoro my wszyscy urodzeni
na wózkach inwalidzkich dobrego wychowania. strzelam do stracha na
wróble do panów w czerni co połknęli kij od szczotki.
to jest o prawdziwej religii i fałszywych religiach,
o arce Noego ;)

pozdr.

ps. następny będzie porno, mój pierwszy internetowy :)


[sub]Tekst był edytowany przez atma dnia 01-01-2004 20:39.[/sub]

Opublikowano

Autorowi "Kłamstwa ostatniego" pięknie dziękuję za podpowiedź, jak czytać...
Mam jedno tylko pytanie, dotyczące losów przyszłych tego zlepka zwerbalizowanych westchnień dziecięcia, co ocaliło swój skarb( niby w opowieści Twardowskiego, tytułu nie pomnę...): kto i w jakim kontekscie może osadzić ujęte w wiersz słowa? Czy Autor nie dostrzega, że tak napisana rzecz jest nieczytelna ?
Porównanie czystości pierwszego badania świata do arki Noego bardzo mi sie podoba. Fakt: możemy ocalać w świecie tylko to, co czujemy i uważamy za sacrum.

Już teraz ciekawa jestem obiecywanego porno w wydaniu obrońcy świeżości i nieskalanego źródła poznania:)

Opublikowano

to był wiersz pisany pod konto badającego mnie,
napisałem jakby w obronie własnej osoby gdy
nasłuchałem się różnych niewybrednych sformułowań
pod swoim adresem w komentarzu, słów typu Kłamca itd.
do całkiem innego wiersza... cóż rzecz to tylko
z siedemnaście lub z pięć minut pisania bez dalszej
obróbki. czytać można jak się żywnie podoba,
co do czytelności czy braku jej powiem pokrótce
tylko to- że ilu odbiorców tyle zdań, dla jednych
będzie rzecz czytelna dla innych nie, to naturalne.
a na marginesie powiem że nie jest czytelne co namaluję
na podstawkach pod piwo dla wielu, to nie znaczy
że takie w istocie jest. na stan rzeczy wiele
czynników się składa...
pierwszy wiersz raczej nie zachwyci ;)
są słowa typu blog jak bulgot Władysława Hasiora
tzw. głowy polityków wylane ze szkła z wodą w środku
po podłączeniu bulgoczą - a blog ma nadać takiego znaczenia
że niższe są to dźwięki. cóż każde dźwięki są ciekawe,
nie wierzę w podział, nie wszystkie dźwięki złe, tylko te złe
łatwiej jest posłyszeć. ;-)


[sub]Tekst był edytowany przez atma dnia 01-01-2004 21:17.[/sub]

Opublikowano

Sledziłem wcześniejszą wymianę zdań dotycząca zasad , ja bym powiedział konwencji .
Coś takiego musi istnieć czy ktoś tego chce czy nie , ponieważ odejście od kanonów - przynajmniej dobrego smaku - doprowadziło nas do tego , że nazywamy artystą Michała Anioła i np. panią Nieznalską .
Ten wiersz jest jak muszla klozetowa wstawiona do galeri w celu podziwiania jej jako dzieła sztuki .
Tylko co to ma wspólnego z poezzją .....???????

Opublikowano

dla to z pewnością muszla klozetowa
jest tzw. doświadczeniem traumatycznym z dzieciństwa.
(wiersz jest o dzieciństwie, nie o muszli- następny będzie)
a co za różnica czy Michała Anioła pederasta
czy pani skandalista Nieznalska- sztuka jest
sztuką łącznie z eksperymentami Marcela Duchampa
z pisuarem jako Fontanna.
To jest wiersz i jako tako do poezzji należy,
bo ja tak chce. z wiatrakiem ma się podobnie
mieli on mąkę na piernik i tyle... ;)
podobnie czyni ten wiersz.

[sub]Tekst był edytowany przez atma dnia 02-01-2004 13:21.[/sub]
[sub]Tekst był edytowany przez moderator dnia 02-01-2004 19:31.[/sub]

Opublikowano
nic o osobie
nie mówiłem to też nieładnie z muszlą klozetową mylić mi wiersza...
ja nazywam to wierszem mam prawo a wysokie mniemanie proszę
własne schować, bo to nic nie zmieni :)
[sub]Tekst był edytowany przez moderator dnia 02-01-2004 19:37.[/sub]
Opublikowano

ktoś nie napisał o muszli klozetowej- tylko o moim wierszu.

>Ten wiersz jest jak muszla klozetowa...

aha nie jest to obrażające- tylko moja opinia
w odpowiedzi na opinię jest obrażająca, to ciekawe :)
w takim razie proszę do moderatora pisać.
mnie obraża porównanie mego wiersza do muszli.
pan sobie robi opinie a la żart- tylko bez akronimów
a to świadczy nie koniecznie że pan żartuję.
nie będę przytaczał argumentów- pańskie argumenty też są
dalece niewystarczające robi pan za fiszkę chyba tu,
a przecież inni też umieją czytać. sami sobie
wyrobią zdanie, na pewno co mądrzejsi nie
ze względu na argumenty pańskie czy moje.
ponadto miał pan już nie pisać zdaję się w tym wątku,
coś ubodło że dyżurując się pisze.
to pewnie dla tego że pewność wziąłem w wątpliwość;)


ps. w cytacie jest akronim taki ;)
[sub]Tekst był edytowany przez atma dnia 02-01-2004 13:46.[/sub]

Opublikowano

Zostałem źle zrozumiany .
Pisząc swój komentarz miałem na myśli tylko i wyłącznie tyle że jeśli ktoś zechce wstawić muszle klozetową do galeri i uznać to za dzieło sztuki po czym wmyślać jakie to głebokie , etc.etc. , jakaż przemyślana forma itp. itd. to jest to sprawa owego "artysty", bo dla mnie jest to po prostu żałosne .
Ale może bardziej obrazowy będzie inny przykład , jesli umieścimy obok siebie fresk Michała Anioła i grafiti ze ściany na dworcu PKP a ktoś zechce twierdzić że oba te przypadki to malarstwo to pozostaje jedynie ubolewać .
Natomias z reakcji na mój komentarz wnioskuję lekką megalomanię ale to niestety nie zastąpi kunsztu .

a'props
Michał Anioł być może i był chomosiem ale to co stworzył było jest i będzie wielką sztuką , a Nieznalskiej nic nie pomoże nawet jeśli zostanie lesbijka .

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



nie mam czasu na przekręcanie kota ogonem,
nigdzie nie napisałem osobowo że Jacek Magnat
jest prymitywem, per debilem etc. kłopoty no to już,
nie taki strach straszny jak go przeciw nie stawiają.
pamiętaj mam proce niejednego (buraka - goliata) ustrzeliłem nią ;)
nie chce mi się dyskutować z tobą więc EOT. jak nie wiesz
co to znaczy, to poszukaj na googlach.
nie chcesz wejść na drzewo czereśniowe- odnośnie
mojego wiersza, to śmiało usiądź sobie na wózku inwalidzkim
pseudo dobrego wychowania i przekręcania kota ogonem.
nic nie powiedziałeś oprócz słów ogólnych i nic nie udowodniłeś
oprócz słów uogólniających..
bo na głębszą analizę to jesteś za cieni bolek.
same ogólniki tzw. czysty pusto słów- ta pańska krytyka.
zapraszam do mojej galerii z genialnymi moimi pracami;)

tak dla rozluźnienia nastroju- wpisy do księgi gości jak najbardziej
mile widziane zwłaszcza stronnicze i wulgarne.
(zalecił mi ostatnio takie rzeczy mój psychiatra
tak bym podniósł mniemanie o sobie i zobaczył to, co do pięt nie dorasta.)

a teraz EOT bo już nie zamierzam wymieniać w tym wątku
z panem myśli :-)

pozdr


[sub]Tekst był edytowany przez moderator dnia 02-01-2004 19:30.[/sub]
Opublikowano

Jacek_Magnat :

sztuka jest sztuką - nie musisz jej rozumieć,
nie musi ci się podobać. a jeżeli tobie się nie podoba
to więcej pokory życzę bo to właśnie megalomania
prawdziwa powiedzieć skoro mi się nie podoba,
to rzecz jest pusta... ale to już nie na temat :)

Opublikowano

Taaaaaaak..., a "Słowacki wielkim poetą był ..."

Wielce się zdumiałam, sledząc dyskusję panów, że czas płynie.
Nieprawomyślne teorie są tu linczowane , tylko kto stanowi owe prawo?
I czy kometarze bardziej dotyczą wiersza czy pseudonimów, którymi panowie się posługują?

Tak czy inaczej , chciałoby się wypaśc z tego bocianiego gniazda...ech...potem odmęty zycia (dyskusji?)
Pozdrawiam i życzę kół ratunkowych na wyciągnięcie ręki.

Opublikowano

Łaski się dopraszam szanownego majestatu
nie wiem czy przetrzymam kolejne argumenty , że bazgroł na ścianie ,zawodzenie pijanych grajków na weselu czy notatki nastolatki o zawodach miłosnych to przejaw artystycznego spojrzenia na świat

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Krakoski givre m'enchante ─── „Ah ! Comme la neige m'a délaissé, Lavé mon cœur de sa pluie... Parmi les jours engivrés, Je m'enivre de mon ennui... Je m'engivre de mon destin..." [Hors d'] Nad moim półmiastem niebo mrozem zamarło, Jak ta na szybie łza, Nad moim niekrajem śnieg śnieży tak, Że świata okno mgłą szron skrył, jak moje ciało, Jak szybę życia, w mrozu ogród spopielił w białość... [Res medium] Nad moim niemiastem niebo tętni niczym czerwca odpust. Niebo delikatne jak najnowszy nów, A o zachodzie rzeka szara hymn śpiewa w słońca blues – Tam śpiewa „Alleluja” even bruk. A ja chwytam je szczytem serca… Szukaj spokoju tam, gdzie są ci ofiarowani: Ten czerwiec, Miłosz, Mrożek, Lem, i… To niebo ołowiane… Ono ci Ojcem, a synem samotrzecim – ty… O, niemiasto me! Sponiewierałem cię w rozterce... Jest tam na zachodzie – żelaznych ptaków port, Na północy – łuna Kombinatu Toksycznych Zórz. Na południu – aluminium płonący kort, Na wschodzie – matecznik, puszcza puszcz, A pod stopami, zwiędłycu map gorszy sort... A tu – północnych zorzy łuna łun, Tu – zachodniego wiatru arktyczny szkwał, O wschodzie, rzeki rzek szał – Na południu – jezior, jezior, jezior szum, A ponad mną ptaków powrotny klucz… Szukam podniety tu, gdzie śnią niemożliwy sen: Wciąż luty, Atwood, Cohen i Arcand… Śnieg, śnieg, w śniegu świat, po świata kres… Ona dobrą macochą mi, ma compagnonne, ma femme, Ta ćwierćojczyzna ma.   Ô mal adresse! Grzeszysz absencją co dzień, (Ja, je manque à l'appel)…, Tu, w inazylu mym, w abstraktu zastygły chłód: Fale, co w stalaktyty roztrzaskują się o Saint Laurent, Niebo ponuro zwisłe (comme chez Arcand), Tu, w nienowym Brest, słońca blask krwawy jak Cronenberg, Jak fleuve, co rozbija się o brzegu głód, Jak nadzieje na Saint-Jean, co rozbijają się o świtu brzeg… „Znajdziesz w końcu ujście”, szeleści mego serca prąd… "Gdziekolwiek jestem, na jakimkolwiek miejscu na ziemi, ukrywam przed ludźmi przekonanie, że n i e j e s t e m s t ą d.” Tam, w Laskach mych, lawą tryska żar: Wisły fal, co w czerwca skwar lgną do Ojcowskich skał, Nieba płonącego jak tańczący w Czar Par, Słońca, co zacina się jak album Lady Pank, Jak anioł stróż o Pod Aniołem budy bar, Jak Smok, co od wieków nie przestaje ziać, Jak ci, co pod Adasiem zimnym wzrokiem będą wciąż z bukiecikiem stać… [Ars carnae] "Nigdy nie znajdziesz spokoju”, mówi Pismo. A Słowo odpowie: „Nic się już nie zmieni”, Więc wybacz swym demonom, że im coś nie wyszło, Że twoje przywary są z tej tu ziemi, Że Omnia Tua – to duszy letniość, Bo dzwon Zygmunta zagrzmi w te tony: „Chwileczkę, proszę, będzie pochwalony… Nie wiś u diabła rękawa wciąż, dbaj o duszy higienę, Ta historia z szewczykiem poszła… w zapomnienie"... Masz tu port-aero na Zachodzie (na życia uciechy), Na Wschodzie – kołyskę (choć wątpliwego…), Na Północy – mumię tego (wiecznie żywego), Na Południu – góry z góry (to za grzechy…)! I choć niebo skwarne to jak u Chełmońskiego, W Mieście Krakuff wszystko jest tak niezmienne, Jak fale opływające Most Piłsudskiego… „Wszędzie znajdziesz jakąś miłość, niby ukojenie” – Tak szepce wzruszeniem nad sztuk sztuką Ułamek-Ławica, „Wracaj do źródeł”, krzyczy rozumu Labrador… "Jesteś, skąd jesteś, nie ma dla ciebie miejsca na tej zmieni;” I arktycznym prądem przeszywa cię jak matador Świadomość ta, dotąd skryta w dni cieniu: "N i e j e s t e m s t ą d.” - Kerouac z Księżyca. Tu, w szpitalnego korytarza półmrok wpadł lodowaty Iqualuut wwiew: Fali Saint Laurent, co w grudniową noc lasi się do bazaltów Ex Machina, Nieba zamarłego jak więźniarki w Unité 9, Słońca, co jest puste jak poczta głosowa Dédé Fortin'a, Jak bar przy boulevard Hamel, gdzie diabeł się sam upija, Jak wieloryby w Tadoussac, którym w płetwach zaparło śpiew, Jak Sacrilège'u ostatni zew… [Ars carnae] "Wciąż tylko wiatru niepełny niepokój”, mówi człowiek. A świat odpowiada: „Za późno”, Więc nie daj diabłu zapomnieć, że zrobił za dobrą robotę, Że twoje przedmioty stoją po złej oceanu stronie, Że your słowiańska krew – tutaj żebrze na próżno, A Notre Dame des Âmes Perdus ten tekst wydzwoni: „Proszę nie czekać, ten kraj jest zastrzeżony… Uprasza się nie wydzwaniać po Anioła Stróża, Ten numer z Winnetou się zajął, jak w lesie róża." Mam tu autoport na Zachodzie (po przebiegu), Na Wschodzie – Atlantyk (ten od Atlantydy…), Na Północy – las les Laurentides (wiecznie w śniegu), Na Południu – Stany (zastane w dyby)… I choć niebo tu twarde tel un Riopelle, W Citadelle wszystko wciąż płynie w kierunku, Jak fale, co Pierre Laporte wzięły na cel, Jak niestała stal Pont de Québec (ciągle w obstalunku)... „Niby znajdziesz miłostkę, pół-upojenie tu” – Tak dyszy pełną piersią chóru z Baru Fou ostatnie westchnienie… „Wracaj do źródeł”, wonieje morału swąd… "Gdziekolwiek byle nie tu, w każdym innym kącie ziemi, nie kryję, że nie mam do ciebie przekonania, nie rozumiesz, w y m i s t ą d!" [Pièce de résistance] „Religia to pokój Boży” – głosi Księga… chyba na Początek, Lecz czasopismo prawdę powie ci: „Nic się nie zmieni, Bo twoje pragnienia i cały tlen na ziemi, Wszystko, co nosisz – nie jest warte twej kieszeni”… A co ze spokojem? Pytia spokojnie odpowie… I ma rację ona, nie Kasandra: Czy tu czy tam, będziesz tracił zdrowie, To po co ci za każdym razem stłuczona filiżanka? Szukaj więc miejsca, gdzie uwierzysz chyba, Że ten luty to nie twoja Kasandra, Lecz wiecznie ci obiecywana Aleksandria, A tamten czerwiec – nie liczy się w rejestr, jak Atlantyda... Choć niebo i tu, i tam, i u Ubu, Jest jak diament ogniste, twarde niczym płomień, A o zachodzie, Popiół-Dni cię wita: „Zapraszamy do klubu!”, A zaschły atrament parkietu telegrafuje: „Wolny pokój tobie...”, I nawet twój pokój ci powie: „Daj pokój”, A coraz pustsze mieszkanie odrzeknie: „Tak z boku!” [Dés serres] Ach! Jak pada śnieg! Me okno w szronu sad rozkwitło... Ach! Wątek dni się rozsnuwa! Nad niemoim miastem niebo martwe jest, Jak ta łza, co uniknęła mego pokoju świetlikiem. Ach! Osnowa nocy światłu sztabę zasuwa... Ach! Ciemność widzę! Skąd przyjechałem? Dokąd jadę? Mróz ściął me nadzieje wszystkie: Jestem Południowym Krzyżem – Porzucony przez Polarną Gwiazdę... Ach! Gdzież smak poutine? Tak tęskno, tęskno mi... Ach! Jak śnieży śnieg! Wśród mrozem skutych dni, Ach! Ściął się życia ścieg... Nie tak.. A mad moim Uhr sierpień w śpiew jak w śnieg brnie, W śmiech, co strzaskał Hadesu drzwi! Ach! Wątek snów światło otworzyło mi! Ach! Widzę jasno: Skąd przybywam, gdzie gnam! Żar rozjaśnił duszę mą: Jestem jak lipca skwar – A tyś – moją ciemną Gwiazdą... Ach! Ten Cracovii smak! Ach! To mój gwiezdny czas... Wśród nocy, szalony bieg Ach! Spiął się życia ścieg... Ach! Jaki słońca blask! Tak.. [Ars carnae] I choć w Neverland „Wszystko, co masz, wciąż przekwita” (Tak mówi ci do ucha fala, która rozbija się po porcie Οὐτοπία)... To: „W Śródmorzu nie Mieć, lecz Być Różą zakwita”; Tak śpiewa ci rozbitek tysiąca nocy Acquae Vitae: "سقطت في هاوية التعاسة" ───  
    • Starzec i dziecko siedzieli na brzegu strumienia, gdzie woda cicho płynęła między kamieniami. Wokół nich rosły bujne trawy, a w powietrzu unosił się zapach ziemi i wilgoci. Dziecko patrzyło w wodę, a jego oczy błyszczały od ciekawości. Zauważyło coś na dnie strumienia – coś, co wyglądało jak mały, złoty przedmiot. Zapytało, wskazując palcem na wodę: – Co to jest? Starzec uśmiechnął się łagodnie, spoglądając na błyszczący punkt w wodzie. – To, co widzisz, jest tylko odbiciem. Ale to, co widać w odbiciu, może być czymś więcej, jeśli pozwolisz swojej wyobraźni popłynąć z nurtem. Wyobraźnia jest jak woda, która płynie w strumieniu – nie zatrzymuje się na jednej rzeczy, nie twardnieje w jednym obrazie. To nie jest świat, który musimy dosłownie zobaczyć, ale przestrzeń, w której wszystko może stać się możliwe. Wyobraźnia nie zna granic, bo to ona wyznacza, co jest realne. Tak jak woda w strumieniu nigdy nie jest tym samym nurtem, tak i my, gdy pozwalamy swojej wyobraźni płynąć, możemy przejść przez miejsca, które w rzeczywistości nigdy by się nie zdarzyły. Możemy być wszędzie, gdzie tylko zechcemy – w świecie, który kształtuje się w naszych myślach, w przestrzeni, którą sami tworzymy. W wyobraźni kryje się nasza wolność, nasza zdolność do bycia kimś innym, do spojrzenia na świat w inny sposób, do twórczego kształtowania rzeczywistości. To ona daje nam odwagę, by marzyć, by wierzyć, że to, co niemożliwe, może stać się możliwe. Bo w wyobraźni nie ma ograniczeń. Ona jest jak strumień – płynie, zmienia koryto, rozlewa się w nowych miejscach. A my, jak dziecko, możemy ją obserwować, pozwalając jej prowadzić nas do odkrywania nowych światów, nowych prawd.  
    • Meł to Kaziu: ta tu, i za kotłem.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...