jacek_sojan Opublikowano 5 Czerwca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 5 Czerwca 2006 Franciszek Klimek stał się gwiazdą niedzielnego popołudnia w Galerii przy Pałacu Decjusza w Krakowie. Z konieczności zajęliśmy /ja i Bezet/ ostatnie krzesła w zapełnionej po brzegi publicznością dużej w końcu przestrzeni pawilonu wystawienniczego. Kobiety, damy, dziewczyny, wampy, rusałki i muzy jadły poetę oczami - a siwy, nobliwy bohater wieczoru z jowialnym uśmiechem wyczarowywał wiersze i fraszki o kotach, argumentując istotę kociości w ten oto sposób: kot to pies, tylko po studiach! Artyści Piwnicy "Loch Camelot" zaprezentowali /ły/ urocze piosenki autorstwa poety. Artystyczne prezentacje przerwała brutalnie zorganizowana aukcja dzieł sztuki /m.in. rzeźba Chromego i obraz Napieracza/ ale przy nikłym zainteresowaniu aukcja umarła śmiercią naturalną, by ponownie mógł zabłyszczeć ciepły humor super-kociarza Franciszka Klimka. Ludzie! co sie potem działo!...bo na zakończenie poeta podpisywał swój nowy tomik poetycki - ale nawet czołg "Rudy" nie sforsowałby zasieków z damskich sukien i żakietów, a każda taka próba groziła unicestwieniem pod huraganem rozpalonych, laserowych spojrzeń wielbicielek. Nieutuleni w żalu, nie uścisnąwszy natchnionej dłoni poety oddalilismy się w głąb tajemnych i rozpustnych miejsc współczesnej Sodomy i Gomory, czyli pubów, piwnic i knajp królewskiego miasta; a ostatecznie wylądowawszy w Cafe Cabaret rzuciliśmy się wpław przez wina chilijskie i hiszpańskie, gdzie szukaliśmy choć odrobiny uśmierzenia chandry spowodowanej z jednej strony niepokojącym triumfem nad płcią piękną wspomnianego autora, z drugiej rozpaczliwym przeczuciem niemożności wykrzesania z siebie choć iskierki tego niebywałego talentu, który się objawił tego wieczora. Przyznam się, że wino zrobiło swoje, i z małym uczuciem niedosytu pożegnałem się z naszym wspólnym przyjacielem Bezetem, by wrócić do siebie. Dzisiejszy poranek mrugał do mnie porozumiewawczo - a wstałem o godz. 5.00; widać znowu mnie zaprosi na małą poprawkę - tym razem za dzieło F. Kmity i zdrowie Bezeta będę wznosił toast bez natręctw obrazowych - rzekłbym, bezinteresowanie i z namaszczeniem. Niechaj żałują wszyscy, którzy w Galerii Autorskiej Chromego się nie stawili. Naczelny Kronikarz krakowskiej frakcji orgu - Jacek Sojan
Roman Bezet Opublikowano 5 Czerwca 2006 Zgłoś Opublikowano 5 Czerwca 2006 I ja tam byłem - i się gapiłem oraz słuchałem całym swym ciałem. Potem (miód i) wino piłem... ... i wszyscy byli zdrowi z Sojanem na czele (czole?) poza bezetem, któren od rana umiera na glątwę pospolitą (jak napisał autor Franek K. - wstaje się z łóżka tylko na klina, ja dodam: jak się przeżyje, inaczej ani klin, ani klina nie pomogą ;) pzdr. b PS. Specjalne pozdrowienia dla Leszka Nieśmiałego ;)
Miłka Maj Opublikowano 7 Czerwca 2006 Zgłoś Opublikowano 7 Czerwca 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. i w innym dziale: może zatem wyjaśnicie nam, panowie, szczegółowo - co się działo? Hę?
Dżygita Opublikowano 7 Czerwca 2006 Zgłoś Opublikowano 7 Czerwca 2006 a że działo to armata co się wam armatało?
Roman Bezet Opublikowano 7 Czerwca 2006 Zgłoś Opublikowano 7 Czerwca 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. i w innym dziale: może zatem wyjaśnicie nam, panowie, szczegółowo - co się działo? Hę? To by trzeba ręcami pokazać ;D hę ;)
Miłka Maj Opublikowano 7 Czerwca 2006 Zgłoś Opublikowano 7 Czerwca 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. i w innym dziale: może zatem wyjaśnicie nam, panowie, szczegółowo - co się działo? Hę? To by trzeba ręcami pokazać ;D hę ;) ręcami? ja myślałam, że majtasy bliższe nóg, hmm
Roman Bezet Opublikowano 7 Czerwca 2006 Zgłoś Opublikowano 7 Czerwca 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. i w innym dziale: może zatem wyjaśnicie nam, panowie, szczegółowo - co się działo? Hę? To by trzeba ręcami pokazać ;D hę ;) ręcami? ja myślałam, że majtasy bliższe nóg, hmm nogami też można, ino palce gorzej chwytne są ;) "zdejmowali majtasy" :P - tu Cię szczypie, koteczku? ;D
Miłka Maj Opublikowano 7 Czerwca 2006 Zgłoś Opublikowano 7 Czerwca 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. no ba, szczególnie, jak się czyta: - wyobraźnia pracuje, a opisówki konkretnej wciąż brak; mrrr
Leszek Opublikowano 7 Czerwca 2006 Zgłoś Opublikowano 7 Czerwca 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Słuchałem oczarowany, kocie pieśni i sonety, nie smakowałem piany, piwa Bezeta niestety. Papużki nierozłączki gdym po autograf biegał krokiem niezwykle rączym skryły się gdzieś w podziemia. :)
jacek_sojan Opublikowano 7 Czerwca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 7 Czerwca 2006 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. i w innym dziale: może zatem wyjaśnicie nam, panowie, szczegółowo - co się działo? Hę? zdejmowali majtasy - bo pewnie musieli a co - mieli tak w gaciach? - do jasnej anieli?! - był opis szczegółowy, ale cenzura obyczajowa zdjęła; więc trzeba - niestety - zadowolić się domysłami; /Bezet - nie czerwień się!/; J.S
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się