Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

tym razem nie zastaniesz
tkwiącej
ze wstążką nadziei w zębach

godne potrafi być

podrzynam cnotę cierpliwą
zwracam obrożę głodu
ze smyczą na siedem dni
czy trzynaście

mężne także potrafi

wyrzekam
pyzatego żalu że było jak było i by
niech spłynie
za wróżkami

piękne
nie na żywo
odbieganie obcasów w echo

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a może trzeba być kobietą,żeby zrozumieć?

Wcale nie uważam ,że wydumane albo mało naturalne.

"godne","mężne" i "piękne" ! i tak trzymać , pani Magdo -:)
Pozdrawiam i dziękuję
Irena.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Co do ogólnikow pozwoli Pan, ze się nie wypowiem, gdyz nie bardzo rozumiem zarzut o ogólnikowość... Także nie bardzo chyba łapię Pańską refleksję odnosnie wstążki - a raczej zarys refleksji. Z czym nie przesadzać? To formalny zarzut? Czy moze trudno sobie Panu wyobrazić sytuację liryczną - wstążkę nadziei w zębach....?
Pozwoli Pan, że wstrzymam się od interpretacji wiersza? Natomiast bardzo prosiłabym o rozwinięcie poprzedniego komentarza, chętnie zapoznam się z zarzutami, które w tym momencie umykają mojej zdolności poznania.

Ale pytaniem "co niby godne potrafi być" to mnie Pan rozczarował bardzo. Nieuważnie przeczytał Pan tekst, Panie Marcinie! Toż wszystko czarno na białym! No, chyba ze się Pan nie zgadza, uważa iż nie potrafi być godne? Moze i tak być, że to "kobiecy" wiersz i nie ma się czego wstydzić? W końcu trudno oczekiwać, żeby był Pan bliżej zaznajomiony z wysokimi obcasami...

pozdrawiam
m.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ach, Kai, wybacz - pamiętam, ze miałam odpowiedzieć i mi jakoś umskło widocznie.

Z tym dzieciństwem to bardzo się cieszę, że odczytałeś, bo to znaczy, że działa :) Natomiast trochę nie w tę mańkę. Dzieciństwo jest fest dopóki świat wokół nas nie dorośleje i niewinność przemienia się w infantylność. Kiedy sytuacja nas zmusza - rośniemy - a to boli. Ale też trudno nie być dumnym z dojrzałości, kiedy stajemy na wysokości zadania. Kontekst procesu dowolny, oczywiście, u mnie jednak klasycznie - damsko-mężczyźniany.

Cieszę się, że się podobało.

pozdrawiam
m.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



tak, trudno. o ile zniosę jeszcze samą "wstążkę nadziei", to już trzymanie jej w zębach jest nieznośne. każda metafora ma swoją wytrzymałość i tu jest -- jak dla mnie -- rozbudowa ponad wytrzymałość. przepraszam, że nie potrafię tego jaśniej, to po prostu moje odczucie.



być może nieuważne. nie dzielę wierszy na kobiece/niekobiece.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



tak, trudno. o ile zniosę jeszcze samą "wstążkę nadziei", to już trzymanie jej w zębach jest nieznośne. każda metafora ma swoją wytrzymałość i tu jest -- jak dla mnie -- rozbudowa ponad wytrzymałość. przepraszam, że nie potrafię tego jaśniej, to po prostu moje odczucie.



być może nieuważne. nie dzielę wierszy na kobiece/niekobiece.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zapraszam do posłuchania piosenki:   Melodia jesieni cicha, spokojna W powietrzu ostatnie lata podrygi Zakochani i ich miłość dostojna Ze światem rozmawia na migi   Uśmiech - błyszczą korale białe Lśnią oczy – wesołe, figlarne Jej dłonie delikatne i małe Jego włosy krótkie i czarne   Szemrzą liście, wiatr strąca niektóre Spadają świdrem, jak myśli kołują Do ziemi lgną żółte i bure Zakochanym do ciszy wtórują   Opadają lekkie, beztrosko wesołe Głowę pogłaszczą, przytulą do skóry Policzki, aż po uszy czerwone Niebem płyną dwie białe chmury   Dziecko rączkę wyciąga z orzechem Kitka wiewiórki jak wąż się wije Stuk dzięcioła rozbija się echem Jesień dojrzewa, lato wciąż żyje
    • (polecam przeczytać słuchając "House featuring John Cale"- Charli XCX)   Przez metalowe kraty w oknie nie przenika światło. Na wpół wypalone świece stanowią jego jedyne źródło. Siedząc na zimnych kamiennych płytach, Podtrzymuję głowę dłonią a serce drugą.   Łzy osuszyły się na mojej skórze. Pozostały z nich jedynie brudne ślady. Nawet płacz, mój jedyny przyjaciel, Odwrócił się ode mnie.   Co jakiś czas wraca do mnie fala nadziei. Wstaję, nie czuję ran od rozbitego szkła na stopach I próbuję rozbić metalowe pręty własnymi rękoma. Rzucam się z pięściami i rozbijam kości.   Wtedy pojawiają się oni. Czarne postacie bez twarzy, obwódka w ciemności. Ciągną mnie za barki, ręce, nogi, włosy, Próbuję im uciec, ale są silniejsi ode mnie.   Śmieję się histerycznie, ale słychać tylko ból. Gdy wychodzą, krzyczę z całej siły, Aż braknie mi tchu w piersi, Aż uciszą mnie ponownie.   Nawet Bóg mnie opuścił. Zostawił mnie samą, W walce z demonami mojej głowy I z tymi, znajdującymi są wokół mnie.   Jak mogę myśleć o Bogu, Jeżeli moje myśli są poplątanymi nićmi, I zajmują ostatnie wolne miejsca w mej pamięci? Ich już nie da się rozplątać.   Tak mijają dni, tygodnie, miesiące, Miesiące przechodzą w lata. Jak wygląda tamten świat, który znałam? Nie pamiętam... nawet już za nim nie tęsknię.   Zapomniano o mnie.  Ja również zapomniałam o tym, Kim byłam wcześniej. Mój mózg wypływa mi z uszu.   Postawiłam mur wokół siebie, Żeby przetrwać i nie umrzeć za życia. Ale on cofa się i przygniata mnie Coraz bardziej, żeby mnie zabić.   Wszystko już dawno straciło swoją wartość. I wolność, I miłość, I szacunek.  
    • @Waldemar_Talar_Talar Bardzo ładnie napisane:-) Pozdrawiam cieplutko

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Alicja_Wysocka Ja tam im zazdroszczę. Dobrze być gawronem, lepiej, niż człowiekiem.
    • @vioara stelelor Te gawrony są surowe, ale mądre. Dobrze, że ich słuchasz. To jedna z ważniejszych lekcji. Jest w tym dużo pokory i odwagi. Czasem najtrudniej usłyszeć własne gawrony - niczym sumienie.  A wiesz, tak na marginesie. Jak znajdą orzech, to wzlatują z im w górę, na dach i stamtąd zrzucają go na beton. Orzech się roztrzaskuje, a one mają co chciały. Bezczelnie mądre :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...