Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Biegli tak strasznie szybko, że rozbryzgujące się pod ich stopami fale nie nadążały ochlapać ich ubrań. On biegł trochę szybciej, nic dziwnego bo to chłopak. Ona ciut za nim, ale i tak jak na dziewczynę dawała sobie rade. Trzymali się za ręce, to też nie było dziwne. Przecież zawsze trzymali się za ręce. Dziwny był tylko ten ptak,który siedział na jedynym krzaku w tej okolicy i patrzył się szeroko otwartymi oczami. Nastroszył pióra, kiedy zza zakrętu plaży pokazały się światła samochodu. Warkot silnika był coraz bardziej słyszalny, wdzierał się coraz bardziej w cisze nadmorskiej plaży. Widać już było ich sylwetki w świetle reflektorów, kiedy ona potknęła się o budowle z piasku, którą rano wybudowały dzieciaki i upadła na mokry piasek. Jękneła tak głośno, że ptaszysko wyciągnęło szyje ze zdumieniem. W tym jęku było wszystko....że zgubiła te piękne sandałki, które kupił jej na targu, to że się wywróciła, to że nie dadzą rady i to ..że Go kocha.
Wojskowe Aro podjechało tuż przy leżącej dziewczynie. On wyprostował się, jakby chciał coś powiedzieć. Mężczyzna w cywilnym ubraniu nawet nie wysiadał z samochodu. Trzask kolby uderzającej o twarz chłopaka, znowu wzdrygnął ptakiem. Chłopak padł jak ścięta trzcina. Dziewczyna rzuciła się w sekundzie na niego, chciała zasłonić go swoim ciałem. Oderwali ją od niego, wrzucili do samochodu. Aro zawróciło w stronę Portu. Cywil zdążył jeszcze kopnąć kilka razy leżącego. Chłopak leżał skulony.
- La revedere- z jego ust zabrzmiało bardzo groźnie.

* * *
Otworzył oczy nad ranem. Zimno trzęsło nim jak galaretą. Dotknął twarzy, kiedy poczuł ból w okolicy nosa.Jęknął na głos. Drugi raz zrobił to delikatniej. Wyczuł strupa na wardze, i jakby szerszy nos. Delikatnie otrzepał się z piachu, i ruszył powoli w strone świateł campingu. Teraz dopiero zaczął sobie przypominać co się stało…….
Poszli na dyskotekę do tego niemieckiego hotelu, bo wczoraj były jego urodziny. Pamięta, że trochę pili ze Szwedami no i z tym Czechem. To on zaczął z tym piwskiem i z winem. Obiecał Felicii, że nie będzie dużo alkoholu. A co było? A potem zaczął Rysiek. Wykrzykiwał na socjalizm i Securitate. Dołączył się Pavel z Ostrawy i koniec. Jak się ma po 18 lat to tak jest..utkwiło mu jeszcze jak Leszek próbował rozpiąć rozporek przy słupie ze zdjęciem Ceausescu, a Rychu z Pepikiem robili konkurs w pluciu na plakat Ojca Karpat. Tuż przy „Caraimanie”, najbardziej oświetlonym hotelu w Mamai. POLSKA FANTAZJA!
Pamięta pisk opon i to Aro wojskowe, które wyskoczyło od strony Constancy. W pierwszej chwili myśleli, że to wojskowi {da się im fajki i spoko}, ale z wozu wyskoczyli cywile i nagle ktoś z ogródka hotelowego wydarł się
: s e c u r i t a t e.!!!
To tak jakby ktoś wylał kubeł zimnej wody na głowe. Za długo tu żyli, żeby nie znać tego okrzyku. Wszyscy zaczęli uciekać. Złapał Felicje za rękę i przebiegł na drugą stronę asfaltowej jezdni. Pobiegli w strone morza. Morze zawsze im sprzyjało...taki odruch.

***

Chciał przyśpieszyć, kiedy nagle jakieś wielkie ptaszysko omało nie uderzyło go w twarz. Machnął odruchowo rękoma na niego. Ale ptak zawrócił momentalnie i z jeszcze większym impetem natarł na jego twarz. Zaskrzeczał przy tym tak głośno, że chłopak aż odskoczył wystraszony, machając rękoma dookoła swojej głowy. Dopiero po chwili zorientował się, że ptaka nie ma. Pierwszy raz widział tutaj takie monstrum.
Stał tak chwile zdyszany, a potem odwrócił się w strone Portu i wyszeptał wystraszonym głosem cichutko…Felicia

* * *

Było upalne popołudnie, nic dziwnego, to przecież południe Europy. Setki plażowiczów wylegiwało się na białych ręcznikach, rozłożonych na rozgrzanym piasku Mamai. Jeszcze więcej pluskało się i rzucało w fale słonego morza.
Dziewczyna która szła brzegiem morza,wyglądała bardzo dziwnie przy tych wszystkich letnikach. Była ubrana w sukienkę do kolan,a na plecach miała zarzucony sweterek. Sukienka miała przeplatane ręcznie góralskie hafty. W ręku trzymała sandałki, a głowę miała cały czas spuszczoną.
Szła mielizną ale sukienkę miała mokrą aż do bioder. Włosy miała rozpuszczone,a wiatr unosił je co chwile jakby chciał pokazać wszystkim jej twarz.
Nikt by dzisiaj nie powiedział że ma 16 lat. Wyglądała jakby wszystko dookoła nie interesowało ją... niemieckie turystki opalające się bez biustonoszy pokazywały ją sobie rękoma, śmiejąc się przy tym. Dziewczyna skręciła w stronę campingu, nie podnosząc ani na chwile głowy.
Dochodziła do małego budynku gospodarczego, tam gdzie mieszkała z ciotką i gdzie pracowała przez wakacje. Zbliżyła się już do schodków, kiedy zobaczyła…jego. Siedział na ziemi przy ogrodzeniu.
Chciał coś powiedzieć ale jej widok stanął mu w gardle. Podszedł bliżej, ale nadal nie mógł wymówić słowa. Stali tak chwile. Ona ze spuszczoną głową, on nie odrywając wzroku od niej.
I nagle ona zrobiła krok do niego,była tuż przy nim.

-Wiesz, nie możemy tego zrobić –powiedziała szeptem.
-Wiesz, nie możemy....dzisiaj się kochać. Wszystkiego najlepszego - podniosła głowę.
W oczach miała łzy, ogromne jak rumuński groch. I nagle wszystko do niego dotarło. Zobaczył w tych cudownych czarnych, cygańskich oczach cały jej świat. Zobaczył miłość i tragedie i ból i poniżenie i wstyd i hańbę. Zobaczył jej dusze.
Przytulił ją do siebie tak mocno jak nigdy wcześniej. CZUŁ ŻE JEST W NIEJ. ON NIE ONI. ONA TEŻ SIĘ TAK POCZUŁA.
- Nie zgubiłam tych sandałków od ciebie. Są takie ładne- powiedziała przez łzy.
-Kupię ci tyle sandałków, ile będziesz chciała- wykrztusił przez zdławione gardło.
-Kupię ci całą fabrykę sandałków !!!!!!!!!!!!!

Opublikowano

Dzięki za komentarz!Jest mi lżej.Naprawde.Uważam cię za osobę bardzo wrażliwą, i byłoby mi przykro jakbyś tego nie pojeła.Ale pojełaś !!! Dzięki.Rozumię, że jeżeli ktoś nie dostał pałą w łeb, albo nie został zgwałcony to nigdy nie zrozumie tego,walniętego i zgwałconego.To prawo natury.Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.Pozdrawiam serdecznie.

Opublikowano

Bardzo wciągająca historia. Łatwo się czyta. Podoba mnie się ten kliamt opowiadania. Aż się prosi o rozwinięcie.

Jest trochę błędów (jeśli zechcesz to je wskażę). Musisz niektóre fragmenty ujednolicić pod względem czasu. Te słowa na końcu tekstu trochę niepotrzebnie napisane wielkimi literami i bez tego są dostrzegalne. Czemu to jest sci-fi?

Będę zaglądał do twoich tekstów, bo widzę, że warto. Zapraszam też do mnie.

Opublikowano

jasne że rozumiem
nie takie rzeczy się traciło- I nie takie sie straci.Smutne ale prawdziwe.
Do Sanestisa-pewnie, że możesz napisać swoje uwagi, po to również stworzono te strony.Tylko czasem drażnią mnie straszne "rozbierania" tekstów.Niektórzy robią to tak dokładnie jakby to był stół chirurgiczny.A potem biedny autor patrzy ze zdumieniem...to nie mój tekst.To s-f było do Nataszy.Ale opowiadanie jest fikcją.....częściowo.Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tak.To oczywiście od autora zależy czy ulegnie sugestii komentującego, czy też będzie trwał przy swoim. A to rozbieranie tekstów się jednak przydaje tym osobom, które chcą doskonalić warsztat. Umożliwia to też wyczulenie na pewne rzeczy. Takie jest moje zdanie. Później coś napiszę - jakieś moje propozycje.
trzym się!
Opublikowano

Posłuchaj Johnie .M. S na pewno nie jestem tematem do żartów i nie dam sobie w kaszę dmuchać ! Po drugie nie nazywam się "Fałęcka" jak to napisałeś ,lecz Falęcka. Po trzecie nie jesteś osobą do wytykania mi błędów .Napisałam "Szkóła...." , bo się pomyliłam ,a za swój błąd przeprosiłam. Po czwarte na pewno nie masz 9 lat .Który dziewięciolatek pisze opowiadanie "dziwka na zimnym ,blaszanym dachu (o błąd się pojawił w twojej pracy nie napisałeś przecinka między zimnym ,a blaszanym, napisałeś także grupke, a nie grupkę oraz zsuneły ,a nie zsunęły ,Panie idealny). Który dziewięciolatek siedzi do 1 w nocy i który dziewięciolatek włada tak dobrze angielskim.Na dodatek dlaczego masz e-mail do pracy. Dziewięciolatki nie pracują , z tego co mi wiadomo . Nie spotkałam także równie wrednego dziewięciolatka.
Z poważeniem :
Magdalena Falęcka (nie "Fałęcka") - dwunastolatka

Opublikowano

ładna historia, czytałam już wcześniej, ale teraz mnie natchnęło
na komentarz. nie przepadam za happy endami, ale tutaj nawet nawet

jest kilka literówek, dobrze je poprawić

To tak jakby ktoś wylał kubeł zimnej wody na głowe.
Włosy miała rozpuszczone,a wiatr unosił je co chwile
Zobaczył miłość i tragedie i ból i poniżenie i wstyd i hańbę.Zobaczył jej dusze

pozatym, lepiej by się czytało, gdyby po przecinkach i kropkach były spacje

jeśli chodzi o formę, to posłuchaj specjalistów, ja się nie znam

zdrówka i serdeczności Espena Sway :)

Opublikowano

Dziękuję Espenko ! Te spacje to moja pięta.Już staram się pilnować jak moge.Ostatni mój tekst pisałem na maszynie do pisania...wiele lat temu.Ale nie chcieli drukować tekstów nieustrojowych. heh!he! Dzięki! I proszę, cała Espena: krótko i na temat.Bez poniżania i wywyższania, jak niektórzy twoi koledzy i to "poeci".Bo jak się ma klasę to się ma i koniec.Dzięki Królowej Poezji. p.s. Sorry, ale "pozatym", pisze się "poza tym".też jestem czujny, a co!Pa!pa!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



oj, dzięki za takie miłe słowa. wiesz, najważniejsze w tym wszystkim, to nie udawać
kogoś kim się nie jest :) jeśli ktoś rzeczywiście pisze długo i się zna, to może takie rzeczy robić, ale piszę zaledwie rok.
dawno Cię już nie widziałam pod moim tekstami :]



w końcu faceci to wzrokowcy :P. ja często mam problem
z wypatrzywaniem błędów :/ niestety.
Opublikowano

Dzięki Wielki!!! Czytam czasem swoje teksty powtórnie, żeby coś wyłapać, ale tego nie dupnąłem. Super dzięki, zgadzam się w 100%. Ale masz okular !!!Ten hotel miałem poprawić, ale jestem strasznym indywidualistą i kocham spontaniczność. Dlatego nie zwracam często uwagi na te niuanse{cholera, wiem , że są ważne}, nawet jak czytam je u innych, bo czuję , że były pisane pod wpływem emocji. A jakbyś je tłumaczyła na angielski to ...niech się tłumacz martwi. Sorry, Tamara...żartowałem !he!he!he! Czeka cię dużo pracy, idą "złe dni".{To do Tamary}. Chyba jednak poprawię część tych ekscesów, no, no , jako jednej z niewielu udało ci się wpłynąc na mnie.Ale tyś z Warmiji ! To wszystko tłumaczy! Pozdrawiam ciepło.
p.s. "nic dziwnego bo to chłopak", "przecież zawsze trzymali się za ręce"- to są wstawki narratora, tylko tego nie rozwinąłem. Moja wina. Jesteś jedną z niewielu osób z TWA { Telewizja Wszystkich Asekuruje }, które nie boją się mieć swoje zdanie. Szacunek!!! TWA-puk,puk.Rozumiem o..........e jak komuś wyszedł gniot, ale wychwalanie pod niebiosa jeszcze większego gniota to już...polski magiel! See You!

Opublikowano

Dobra, zostawmy temat TWA .Jak ktoś jest dobry to sobie da rade bez TWA, TBG, TSA i TPC.Tak serio to ja mam to w d...e. Życie samo wszystko prostuje.Znam dziesiątki filmów, książek niemiłosiernie zjechanych przez krytykę, które zostały chiciorami {Panu Morrisonkowi zabroniono występować no i co? Jest bożyszczem do dzisiaj }A sztuka potrzebuje wolności!!!Ludzie sami decydują co im się podoba. To sprawa znana od powstania świata. Jak ta : "nie chcesz to nie czytaj" Tak, że see... dla Warmii i Mazur.Trzym się cieplutko. Poważnie jesteś dziewuszką? Czy kobitą ? Pozdrowienia dla Nataszy i Olesi. p.s. Rzeczywiście jutro dam na warsztat...ale samochód.Dobranoc

Opublikowano

Z tym bursztynem to trafiłaś pięknie. Bursztyn jest obok złota przeznaczony dla Lwów. I'm Lion.To widać słychać i czuć. Urodzony 15 {epicentrum Lwów!!!}, jak Bonaparte !!!A indywidualista...jak Lew. Ale ile piszących, muzyków,malarzy...i dyktatorów jest wśród Lwów!!! Oj dziesiąki, jeśli nie setki. Najbardziej lubie Ernesta H....i "49 opowiadań". A zwłaszcza jedno. Ale to jest temat na ...48 opowiadań.Dobranoc.

Opublikowano

Nie żartuj!!! Lwy się ściągają, lubią przebywać w swojej aurze[ale tylko samiec i samica]. Samce się gryzą. No to już mam sprawe wyjaśnioną, co mnie tak ciągnie w twoją strone. Ale żeby przez .....pisanie przyciągało ? To mi się trafiło 1-szy raz. No,no ładne rzeczy. Pozdrowionko.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...