Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

I chociaż przeszłam ten most
nie wierząc jak to możliwe

wyrósł przede mną ogród,
w który znów uwierzyć nie mogę,
tajemniczy niczym pewna pani
z płótna Da Vinciego.

Osłupiała rokokową formą
egzotycznej roślinności,
nie znajduję ścieżki ku
altanie Gierymskiego.

Pozostaje mi tylko niemo stać,
podziwiać strzelistość drzew
rzeźbionych w gotyku,
które jednak cienia nie dają.

A skwar nienasycenia gardzi
pragnieniem marchewki na kiju.

Jeśli tylko krucha trzcina pozwoli,
zawrócę – ciężko jak słoń.

Opublikowano

No przykro mi pani Anno, ale tym razem jedynie tytuł i dwa ostatnie wersy
z radością odkrywam jak swoje, reszty po prostu nie rozumiem. Może jednak
zbyt wiele tych odwołań? Sprawiają wrażenie, jakby chciała pani zasłonić nimi
brak treści, a przecież jest tu jakaś treść? Smutek z niemożności dorównania/
zrozumienia wielkich twórców? Jeśli tak, to ja w tym momencie czuję się
identycznie:)

ps. I jeszcze to mi się podoba: "Osłupiała rokokową formą/
egzotycznej roślinności".
Pzdr!

Opublikowano

Pierwsza strofa musi pozostać, by stanowić nawiązanie do Mostu, końcówkę chyba równiez oszczędzę, a środek jeszcze przemebluję... nie mogę niestety czasem powstrzymać się od pewnych nawiązań, chodzą mi po głowie i same pchają się na język, nawet w mowie potocznej... :)

Jeśli zostawić rokoko, to będzie w porządku usunąć gotyk, czy może tylko Mona Lizę i Altanę Gierymskiego? Będę wdzięczna za wskazówki, jednak jak na razie matura przede wszystkim :D Juz niedługo będe miała więcej czasu na zabawę słowem ;)

pzdr. i dziękuję za komentarz

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
    • @.KOBIETA.     dziękuję wszystkim

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      tak …spokój wewnętrzny bez czynników zewnętrznych ! Buziaczki
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...