Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

kiedy świat staje się kartonowym pudełkiem trudno
stale wydrapywać motta na kruchych ścianach
malować wschody słońca i kwieciste polany

wystarczy delikatne drgnięcie dłoni
zamiast rycin i malowideł kwitną sznyty


w stronę środka

tekturowa świątynia runęła jak makieta
nową wznoszę z własnych oddechów
nawet nie widać jeszcze fundamentów
tylko ja jestem codziennie bardziej blada

wokół miały rosnąć kwiaty
lecz nasiona nadal nie kiełkują

każdego ranka budzę się w tym samym kącie
na prześcieradle które nie jest już baśniowe

Opublikowano

Świetny utwór... Może ja nie jestem jakimś tam znawcą i wielką poetką, ale potrafię dostrzec to, co w wierszu najważniejsze - polot... I w Twoim wierszu to dostrzegłam... Jestem pod wrażeniem... Slowa mają siłę, a w Twoim wierszu siła jest przebiciem.

Opublikowano

a mi się z "ulicą krokodyli". czy ja wiem czy ten peel tak wszystko może- wschody słońca itp. trochę bezsilny i nieudolny w swoich planach.daję małego plusa i miło macham łapką do autroki:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Witaj, bardzo mi miło, dowartościowałaś mnie swoim komentarzem:), zwłaszcza, że ostatnio cos mi nie idzie:/; dziękuje , że zajrzałaś i napisałaś, pozdrawiam.
Opublikowano

Witaj Aniu:)
wydaje mi się że tendencja wzrostowa, jak zwykle jednak o tej porze jestem lekko zdechły i nie mam wielkiej inwencji w komentowaniu:/
napiszę więc tylko, że podoba mi się, ale jeszcze przemyślę całość.
W dalszym ciągu, pomimo podejmowanych prób (zasiane nasiona, tekturowa świątynia), świat nie staje się cudem, sen nie przechodzi w rzeczywistość. Co więcej, nieustanne próby "wymarzenia" sobie czegoś lepszego tylko pozbawiają sił (coraz bardziej blada).
Troszkę myślę na temat wersu "w stronę środka". Z jednej strony można pomyśleć, że wszystkie dążenia peela, w zakresie realizacji samego siebie (poprzez chociażby motta, malowane wschody słońca i polany), są ukierunkowane właśnie na samego peela, na rozwój wewnętrzny, odcięcie od świata zewnętrznego. Z drugiej strony nie mam pewności czy to właśnie tak;)

pozdrawiam Cię serdecznie:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Witaj Michale:) Nie wiem, czy wykazuję tendencję wzrostową, ale ta mogłaby jak najszybciej przyjść, czekam na nią :) Miło, że pomimo 'lekkiego zdechnięcia;) podpisałeś się pod moim tekstem, dziękuję:)
Cieszę się, że może być.

Wers 'w stronę środka' wiązać się miał z przekonaniem o złotym środku i o świętości centrum, sacrum. No i jest to odsuwanie się od kruchych ścian i od kąta, w którym wspomniane niebaśniowe prześcieradło:/

Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję.
Opublikowano

odkrywcze czy powaląjce to moze nie jest, ale moje uznanie za spokój wyrazu, klarowność prowadzenia wątku rozmyślań, nie przeładowanie, może poza tymi dwoma wersami:
"wokół miały rosnąć kwiaty
lecz nasiona nadal nie kiełkują"
niby a propos, ale jakos tak mniej mi leżą, mimo że tam wyżej kwitną sznyty, a tu nie kwitną kwiaty - wiec niby się łączy. ale zbyt w proze - relacje - wpada.
budowanie własnej światyni z oddechów - może to i takie natchnione ciut - ale wg mnie całkiem trafne - jak sie przyjrzeć

ogólnie - całkiem do przodu impresja
i pasuje mi tak subiektywnie, bo troche mi bliskie...

Opublikowano

Hm, wiersz, który mnie zastanowił - wydaje mi się, że szukac należy tym tropem - sznyty, czyli proba odejścia, upada stara kartonowa swiątynia, pierwsze oddechy - czyli początek kolejnego etapu. Przynajmniej tak to mnie się klaruje.
Z uwag - cały świat jako kartonowe pudełko, nie wiem, czy to nie wejście w jakąś pzresadę, zbytnią hiperbolizacje, chociaz to "wydaje się" zmiejsza to wrażenie.

Naprawdę, wiersz jest udany.
Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Witaj Ewo, miło mi, że przeczytałaś. Cieszę się, że w ogólnym wydźwięku do przodu:) Mniej sie cieszę natomiast, że temat trochę Ci bliski ze zrozumiałych względów. Dzięki za pozostawienie komentarza, pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Witam:) Cieszę się, że zajrzałeś, dziękuje za komentarz. Twój sposób odbioru na pewno jest bliski mojej intencji.

Koniec jednego to początek czegoś odmiennego, a człowiek chyba skazany jest wręcz z racji samego życia na ciągłe wznoszenie swoich swiątyń, albo odchodzi:/

Tektura to coś nietrwałego

dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leszek Piotr Laskowski... ładnie, rytmicznie i o czasie, który mknie, jak zwariowany... :)
    • @wiersze_z_szuflady   Niezwykle poruszający wiersz. Przebija z niego ogromny ból, tęsknota i to trudne poczucie bezradności, gdy ktoś znika z naszego życia zbyt nagle.
    • @Annna2... fajne to jest, że coś zainspiruje i wchodzimy w rolę peela, z przeczytanej treści. Sprawdziałam Dymytro - nie znałam zupełnie, "Pamfir" - także nie znam, a może powinnam... Podajesz w wierszu obraz wsi, z której chce się uciec... i zabrać marzenia, jeżeli nie zdarzy się śmierć. A.. "tam wciąż szumią drzewa i żalu  wnich nie ma"... jakie to kojące... :) jakby czekały na powrót "tambylców"  i nawet już... "słońce mruga deszczem". .. :) Niełatwo jest być w miejscu, gdzie regułki i tresura stają się tym, co opisała Szymorska*... w "Rzece Haraklita" i jej fraza... (...) może to ciemność w zakłopotaniu mruga? *.... całkiem możliwe. Dałaś symbole, co trochę utrudnia wejście w wiersz. Ja, musiałam poszperać. Dało się... Pozdrawiam.
    • @Łukasz Jurczyk   To bardzo ciekawe, w jaki sposób greccy najemnicy reagowali na upadające imperium perskie.   Narrator wywodzący się właśnie z nich przeprowadza chłodną kalkulację i ma swoją filozofię. Widzi on w upadku Dariusza "prawo natury" - czyli eliminację słabszych. Świetnie ukazany jest oportunizm - tu jest to mechanizm przetrwania. Wybór "nowych panów" wynika z potrzeby znalezienia jakiegokolwiek porządku w chaosie.   Narrator- najemnik ma swój kodeks moralny. Bo są również granice psychologiczne i moralne - granice wytrzymałości, poświęcenia i lojalności. Stawia wyraźną granicę między zdradą a samobójstwem. Nie chce ginąć za ideę czy państwo, które faktycznie już przestało istnieć ("co już umarło") - ceni własne życie.   Jak zwykle - świetny tekst!    Gaśnie blask wodza. Szukam nowego światła, nowego boga i pana.
    • Zegar_mistrz     naprawia mechanizm który czasami zawodzi bo czas bo korozja                          bo rozsypany popiół                     który nie chce się złożyć w bukiet  niezapominajek                                 przecież zegarmistrz  nie utka chwil z wczoraj jego dzisiaj też się błąka jak kundle w deszczu  na progu sąsiadka  jeszcze matka już wdowa   chciałabym jeśli można mam trochę dziwny zegarek   co rok wskazówki cofają się zawsze tego samego dnia kiedy zbieram kwiaty na łące   a gdy mi - te łąki - zabiorą      czerwiec, 2026    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...