ewa i adam Opublikowano 25 Kwietnia 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 25 Kwietnia 2006 Twoja opowieść nie daje mi spokoju. Pewnie wiele razy obojętnie przechodzimy szosą obok bezradnie skaczącej między kołami samochodów, żabki. Wiele razy zdarza się przejść obok zmiętego bliźniego, odwracając dokładnie głowę; śpiesząc ku realnemu lub wirtualnemu szczęściu. Tacy jesteśmy? Pozwól przytoczyć Twoje słowa, proszę. Pozwól podpisać „Ewa Katarzyna”. Są piękne i pokropione moimi łzami. Twoja zgoda – zadośćuczynienie za moje noce niedospane, za moje łzy. Patetyczne? Tak! Jeśli nie zgodzisz się – posłucham. Tylko żal zostanie. Książę pędził nowym samochodem do domu. Karocę porzucił razem z końmi w stajni. Taki książę. Śpieszył do żony, do dziatek zostawiając troskę o swoje fabryki i konkurencję wykwalifikowanym pracownikom. Dobrze im płacił. Po niedawnym deszczu droga była mokra, błyszcząca, a z rowów wyskakiwały na nią żaby prosząc nie o pocałunek, jakby o śmierć... „Wracałam ze szkoły. Na poboczu leżała rozpłaszczona skóra z ropuchy - już trzeci dzień, więc właściwie sucha, much jeszcze nie ma. Popatrzyłam na drogę i zobaczyłam tuż przy linii na środku jezdni żywa ropuchę. Przejechał samochód, ale minął ją. Cofnęła się o "półskoku" i skuliła. Myślę - zdejmę ją z szosy. Na moim pasie jednak pojawił się sznur samochodów, jakby dopiero co otworzyli rampy na jakimś przejeździe kolejowym. Stanąć na poboczu na wsi (nie ma żadnych wystaw, sklepów ect, są domy, w domach okna, w oknach firanki a za firankami - kto wie czyje oczy) - to trochę niezręcznie jest. Powoli więc spacerkiem szłam dalej. Ale uszłam może dwa-trzy metry, kiedy samochody przestały pędzić. Myślę - wrócę i zdejmę tę żabę. Odwróciłam się. Siedziała bez ruchu, ale tym razem na jej pasie jechał samochód. Wziął ją między koła. O mały włos nie wtarabaniłabym się na jezdnię, ale usłyszałam samochód na moim pasie. Przejechał. Już byłam pewna, że przeniosę tę żabinę - ale kolejny raz zza górki wyjechał samochód - na pasie ropuchy. Pomyślałam - weźmie ją też między koła. Nie wziął. Pierwszy raz zobaczyłam i usłyszałam, jak eksploduje rozjechana ropucha. Trzasnęła, jak kartonik po napoju, albo torebka z chipsów a z rozerwanej skóry rozprysły się wnętrzności. Trach i chlup. Potworne. Kiedy jutro pójdę do pracy, - skóra będzie już wyschnięta i wcale nie będzie wyglądała gorzej od tej, którą od trzech dni mijałam, od tych, które już wiele razy mijałam. Ale chyba teraz przechodząc obok kolejnych suchych skórek będę widzieć te półskoki i przykulenia, słyszeć pęknięcie skóry (to naprawdę bardzo głośny "efekt") i rozbryzgiwanie się wnętrzności. Nie śmiej się, bo poczułam dziś prócz tego, co opisałam coś jeszcze - smak bezradności i bezsilności. Smutno mi. Ewa Katarzyna” Zastanawiał się – przyszłość? Tak pędził przez swoje życie, życie żabek. Droga była śliska, bardzo śliska od deszczu, i żabiego życia. Książę dojedzie szczęściem innych do swojego? Zakręt. Drzewo. Ostatnie co zapamiętał. Proszę. Jeśli się zgodzisz – opublikuję Nowy nick dam ewa i adam (Twoje przeżycie – moja ramka) EWA KATARZYNA i adam sosna (2006.04.23)
asher Opublikowano 26 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 26 Kwietnia 2006 Ubawiłem się. EKSPERYMENT nawet się udał. Tylko, że okolicznościowe happeningi (dobrze napisałem? Pankrac czuwa :) ) nie zawsze są zrozumiałe dla innych. Objaśnicie trochę?
adam sosna Opublikowano 27 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Kwietnia 2006 chętnie objaśnię chyba mogę jeszcze tylko zapytam Ewę Katarzynę o zdanie i udzielenie mi ewentualnie pełnomocnictw
adam sosna Opublikowano 27 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Kwietnia 2006 dzie wuszka morena tekst Ewy Katarzyny nie był przeznaczony do upublicznienia za jej zgodą to zrobiłem otoczyłem paroma zdaniami ramki wykorzystałem frgmenty maili sądzę, że tekst niesie w sobie wiele emocji Jej i moich nie poprawiłem tych zdań doszedłem do wniosku, że jest w nich prawda, uczucie dla mnie nie były nie są niezręczne są piękne i mądre dzięki Ci za trud
czarna Opublikowano 27 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Kwietnia 2006 przedwczoraj siedziałam w pracy nad stertą protokołów, okno otwarte, ciepłe promyki lizały szyję z monotonnej pracy wyrwał mnie krzyk koleżanek, do pokoju wpadł tłusty, wiosennie buczący bąk, był piękny, widziałam jego włochaty tułów zanim zdążyłam zareagować ciężka gazeta [Pani!] przetrąciła mu skrzydełka, padł na wykładzinę a piękny pantofelek [brązowy] rozgniótł tłustego owada na miazgę zdziwicie się ale usłyszałam odgłos podobny do opisanego przez Ewę i śmiech panienki cóż mogę dodać? posmutniały mi uszy ps. ++
adam sosna Opublikowano 27 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 27 Kwietnia 2006 Czarna pewien typ wrażliwości na życie usiłuję upowszechnić tylko ta wrażliwość jest! Jest widoczna w twoich tekstach, komentach w tym co wysyłasz w świat jest
czarna Opublikowano 28 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 28 Kwietnia 2006 Adamie sprawiłeś mi wielką radościopiątkowość poranną tymi słowami mam nadzieję, że spotkamy się tu w majowobzowym czasie odpoczynkowania uśmiech
adam sosna Opublikowano 28 Kwietnia 2006 Zgłoś Opublikowano 28 Kwietnia 2006 bardzo bardzo bardzo Twoje marudzenie
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się