Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Dzień pierwszy.
Spóźniony autobus podjeżdza w umówione miejsce. Z ulgą
witamy pierwszą setkę kilometrów rozmienioną śpiewająco.
Ubywa herbaty z prądem, przybywa rozbieganych rąk
wybijających rytm znanego szlagieru: "a wszystko te czarne
oczy, gdybym ja je miał" - nie dla psa parówki. (dostaniemy
po dwie na śniadanie).

Dzień drugi.
Zapora w Pilchowicach. Potężny granitowy mur ma 62 m wysokości.
Największa budowla hydrotechniczna w Sudetach utworzyła jezioro
o powierzchni 240 ha. Zbiornik wypełnia malowniczą dolinę
o skalistych i zalesionych zboczach. Przy tamie elektrownia wodna.

Przewodnik oprowadza nas po urządzeniach. Cicho pracują turbiny.
Na makietach oznaczone miejsca, gdzie w czasie powodzi
przelewała się woda. Na samym grzbiecie zapory długi most.
W dole pląsają ryby. U nabrzeży góry plastikowych śmieci.

Dzień trzeci.
Mijamy Zgorzelec i przekraczamy granicę w kierunku Drezna.
Z przewodnikiem okrążamy zabytkowe pałace. (Niektóre
w trakcie renowacji). Podziwiamy muzealne zbiory;
przepiękne malowidła w złoconych ramach, również pejzaże
warszawskiej Starówki.
Kolej na Zbrojownię; każdy skrawek eksponatu ozdobiony
szlachetnymi kamieniami przyprawia o zawrót głowy.
Wytrwali docierają do klejnotów Skarbca. Próbuję tam kupić
albumy i przewodniki, ale nie ma nic w naszym rodzimym języku.
Decyduję się sentymentalnie na wydanie francuskie.

Wracamy. Droga jak blat dębowego stołu. Z precyzją zegarmistrza
złocą się pola obsiane rzepakami. Wszędzie zadbane obejścia
i pobocza. Trudno o lepszą wizytówkę. Zostaje jakaś zadra,
że po tamtej stronie - potrafią. Gorzki smak zawodu
rekompensuje gospodarz pensjonatu pieczoną nad ogniskiem
wspaniale przyrządzoną baraniną.

Dzień czwarty.
Śnieżka. Kolejny raz wdrapuję się po kamienistym szlaku.
Słyszę za plecami przyśpieszony oddech. Moja kondycja
też nie do pozazdroszczenia. Wyjątkowy upał, a jednak
gdzieniegdzie leży śnieg, spod którego wypływają chłodne strumyki.
Roznegliżowana dziewczyna "robi orła". Obrzucamy się śnieżkami,
pozujemy do zdjęcia. Na dole fotograf proponuje gotowe
odbitki po 7 zł za sztukę. No i czemu takie drogie?

Dzień piąty.
Powrót.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Kogo mam pytać i o co? To zaledwie próbki, nic specjalnego. Piszę wiersze. Ten tekst jest gdzieś pomiędzy. Nie umiem go zakwalifikować. Na dłuższe teksty, brak czasu, a może w wierszach łatwiej wyrazić przesłanie. Ot, same pytania:-)) Pozdrawiam.
Opublikowano

*
Spóźniony autobus podjeżdza w umówione miejsce. Z ulgą witamy pierwszą setkę kilometrów rozmienioną śpiewająco. Ubywa herbaty z prądem, przybywa rozbieganych rąk
wybijających rytm znanego szlagieru: "a wszystko te czarne oczy, gdybym ja je miał" - nie dla psa parówki. (dostaniemy po dwie na śniadanie).
Zapora w Pilchowicach. Potężny granitowy mur ma 62 m wysokości. Największa budowla hydrotechniczna w Sudetach utworzyła jezioro o powierzchni 240 ha. Zbiornik wypełnia malowniczą dolinę o skalistych i zalesionych zboczach. Przy tamie elektrownia wodna.
Przewodnik oprowadza nas po urządzeniach. Cicho pracują turbiny. Na makietach oznaczone miejsca, gdzie w czasie powodzi przelewała się woda. Na samym grzbiecie zapory długi most. W dole pląsają ryby. U nabrzeży góry plastikowych śmieci.
Mijamy Zgorzelec i przekraczamy granicę w kierunku Drezna. Z przewodnikiem okrążamy zabytkowe pałace. (Niektóre w trakcie renowacji). Podziwiamy muzealne zbiory; przepiękne malowidła w złoconych ramach, również pejzaże warszawskiej Starówki. Kolej na Zbrojownię; każdy skrawek eksponatu ozdobiony szlachetnymi kamieniami przyprawia o zawrót głowy.
Wytrwali docierają do klejnotów Skarbca. Próbuję tam kupić albumy i przewodniki, ale nie ma nic w naszym rodzimym języku. Decyduję się sentymentalnie na wydanie francuskie.
Wracamy. Droga jak blat dębowego stołu. Z precyzją zegarmistrza złocą się pola obsiane rzepakami. Wszędzie zadbane obejścia i pobocza. Trudno o lepszą wizytówkę. Zostaje jakaś zadra, że po tamtej stronie - potrafią. Gorzki smak zawodu rekompensuje gospodarz pensjonatu pieczoną nad ogniskiem wspaniale przyrządzoną baraniną.
Śnieżka. Kolejny raz wdrapuję się po kamienistym szlaku. Słyszę za plecami przyśpieszony oddech. Moja kondycja też nie do pozazdroszczenia. Wyjątkowy upał, a jednak gdzieniegdzie leży śnieg, spod którego wypływają chłodne strumyki. Roznegliżowana dziewczyna "robi orła". Obrzucamy się śnieżkami, pozujemy do zdjęcia. Na dole fotograf proponuje gotowe odbitki po 7 zł za sztukę. No i czemu takie drogie?

itd...

I mamy symultaniczną pocztówkę z podróży :))) Przydałoby się rozpisać dłuższe, ale ja tak to widzę. Tylko system forum miesza, więc nie jest tak jak umyślałem...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 Tak. To tak jak grasz w szachy i wiesz, że widzisz i rozumiesz jedynie część, pojedynczą warstwę trójwymiarowego obrazu. Ale masz też przeczucie, że na innym poziomie ziarnistości i zoomie, do którego nie masz dostępuu - ten sam obraz wygląda inaczej. I do tego dostajesz jeszcze przeczucie... Że to wszystko rozrasta się rizomatycznie w różne ścieżki. A gdy tak jest w wierszu... To okazuje się, że przy każdym nowym czytaniu zaczynasz odkrywać w sobie tę pustkę, którą wiersz zaczyna wypełniać zawsze jednak, z definicji pozostawiając brak, który nadal będzie pytał. Jeśli wiesz co chcę powiedzieć...
    • jeśli naprawdę chcesz za mną tęsknić zacznij natychmiast jeśli trudno ci żyć bez myśli o mnie prześlij ją dalej jeśli zakopiesz to głęboko i przyklepiesz nic nie urośnie   znaki i gesty wschodzące przypływy senne w pęku klucz przywieszony jako ten nie wiadomy czy jest od czegoś być może od złotej komnaty   słucham jak do mnie mówisz moje ciało słucha staje się wielkim uchem które odczuwa jak dotykasz brzmieniem wtulony bezpieczny   i rozciągam ten sen po noc piję z nim kawę czarne pokruszone ziarna zalewam wrzątkiem   i na powrót w tym pęku noszę cię przy sobie   jeśli naprawdę chcesz za mną tęsknić bądź w tym mocniej jeśli trudno ci żyć bez myśli o mnie zajmij się nią lepiej jeśli zakopiesz głęboko i przyklepiesz czy wybaczysz sobie
    • Bezruch. Kto wie czy to dobre, czy złe? Jeśli przejściowe to oczyszczające, to nawet wymagane, ale na dłużej... kto wie? Każdy przypadek zapewne jest inny.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Pełni jesteśmy monologów, to leży w naturze człowieka, tak samo jak dualizm, który często wyciszamy czyjąś obecnością. Interesujący wiersz.   Pozdrawiam:)
    • @APM kiedyś bawiłem się plamami tuszu na kartce , fajna zabawa
    • @Berenika97 dramatyczne , trochę bez wyjścia, gdzie jasna konkluzja?
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...