Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nasycona jestem współczesną myślą
Młodzieżowych spotkań
Pewną pustką przesiąkłam będąc tam prawie naga

Pocałunki smakowały jak limonki
To nie było ważne for fun for fun…
A na rogu ulicy miałam Paryż
Z mocno uszminkowanymi zawsze ustami

Uczę się nieustannie mówić tym bełkotem
Co ma w sobie huk frazeologicznych skrótów myślowych
O ja jakie zrycie grindowanie wyszło miażdżąco
Sick mówisz mi kiedy rozmawiamy o rzeczach naprawdę ważnych
I nawet nie umiałeś założyć prezerwatywy
Cóż za szczyt męskości
Szydzę

szminka, tusz, brokat na paseczku
taka niespodzianka

W oczy wkraplam udawacze łez
Dziś cię poproszę znów o drugą szansę
Może nawet będziemy znów udawać orgazm w czworo
Wtedy było jakoś tak plastikowo
Huk spoconego tłumu trwał obłąkany na dnie zegarków
Razem z tą kudłatą w mini na rzepy
Ciągle odczepiała z niej jakieś małe farfocle

Opublikowano

Dobre, wspólczesne dzieło.
[quote]Uczę się nieustannie mówić tym bełkotem
Co ma w sobie huk frazeologicznych skrótów myślowych
O ja jakie zrycie grindowanie wyszło miażdżąco
Sick mówisz mi kiedy rozmawiamy o rzeczach naprawdę ważnych
I nawet nie umiałeś założyć prezerwatywy
Cóż za szczyt męskości
Szydzę


tutaj przekombinawałeś, dokładnie w 1 i 2 wersie^.
Ale co tam, reszta w jak najlepszym porządku.
Pozdrawiam Jimmy
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Myślę, że pan przesadza panie M

Nie, a dlatego, że Z to jednak Z, a jak czytam takie perełki jak :prawie naga, jakieś orgazmy i prezerwatywy i mega kwiatek:

O ja jakie zrycie grindowanie wyszło miażdżąco - to aż chce się krzyknąc: O ja ! A w odczycie brzmi to jak czkawka

Ja rozumiem, że takie wiersze mogą byc uznawane za poezje, dla mnie takie trendy porno jest smutne, nie twórcze.
Opublikowano

dziękuję bardzo za komentarze:) ps: to nie jest trendy porno wiersz mówi o czymś bardzo istotnym wytłumaczę głębię i sens specjalnie dla Pana Panie K.Krzywiak.
Wiersz ten nie ma celu samego w sobie do szokowania, jeśli na niego spojrzeć pod tym kontem, owszem może wydać się tandetny ale jeśli ktoś patrzy na wiersze nie powierzchownie , zobaczy jednak sens. Wiersz ma duchowośc myśli wpsółczesnej młodej dziewczyny którą poznałam, ona myśli tak czuje tak mówi tak bawi się tak. Jeśli spojrzeć na duchowość młodego pokolenia w perspektywy nieba zobaczy się jak bardzo jest pusta i zmysłowa. Zmysłowość ażeby mnie nikt zle nie zrozumiał to coś negatywnego w tym momencie. zmysłowość ludzi młodych to cel sam w sobie beznadziejny, szlajanie się od klubów do klubów, szukanie byle czego , spotykanie byle kogo mówienie byle jakim językiem. Ja nie chce się kłócić czy wiersz jest tandteą czy nie, myślę że dla jednych ludzi o czułości spojrzenia wiersz jest ważny, poruszający, trafny ( z małymi błędami albo za długi.. to szczegóły które można poprawić ) a dla innych osobliwo nietematyczny. Lecz to można zmienić i warto się zainteresować młodzierzową duchowością...
O ja jakie zrycie grindowanie wyszło miażdżąco - to cytat z ust jednej młodej osoby.Oni mówią takim językiem i świetnie się rozumieją( tak sądząc) ja niejestem na zachłysnięciem się nowowczesnością, czy pisaniem wierszy o dadaistycznej wyobrazni. Mam nadzieję że troszkę przybliżyłam Szanownemu Panu cel tego wiersza... oczywiście dodam że jestem młodą poetką o nastawieniu otwartym świerzym giętkim na kształtowanie kunsztu poetyckiego dlatego każde dobre rady i szczegółowe objaśnienia przyjmuję na klatę ! Pozdrawiam !:)

ps: Dziękuję bardzo za pozytywny komentarz Jimmy jordanie :))) pozdrawiam również !:)



Joe VV .:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




wiesz Michale, mam niestety pesymistyczne myśli na temat przyszłości takich miejsc jak to; będzie coraz większy natłok śmiecia i coraz większy ścisk; tak przecież powoli umierała Tawerna i inne serwisy; tego się nie da powstrzymać; dlatego wydaje mi się, że jedynym ratunkiem jest niszowość serwisów; nie kółka różańcowe, ale faktycznie ścisłe enklawy grup poetyckich takiego czy innego rodzaju; bo wszystko się rozpirzy tak czy inaczej wraz ze wzrostem dostępności internetu i zalewu nowych twórców; wielkie miasta poetyckie nie zdają egzaminu;
Opublikowano

wiesz Panie Tramp przykro mi bardzo ale jeśli ktoś się zna troszkę na sztuce, sztuce współczesnej i poezji to ma wykształtowaną wyobraźnię w tej tematyce i doskonale się orientuje ze dzisiejsza sztuka jest dla wszystkich ... przykro mi bardzo tekst wizualny tak samo jak tekst pisany się " zużył" idąc za myślą tworu Ready-mandes wszystko dla wszystkich wszystko się przetworzyło wszystko jest sztuką.. niestety przykro mi bardzo.. ale nie przetrwa żadne kółko wzajemnej adoracji dla tylko wysokich poetów.. nie ta epoka, rasizm przemija.. lepiej przyjąć tą prawdę i schylić czoło i dbać i innych poetów z radością że można się podzielić swoją pasją z innymi ludźmi.. pomagać im a nie egoistycznie brać brać dla siebie zamykać się w okopie swojego " ja - jako twórcy idealnego" hehe... radzę zainteresować się pojęciem sztuki nieprofesjonalnej a zrozumie Szanowny Pan sens życia, sztuki, historii i zalewu ludzi-artystów dziś artystą może być każdy co ciekawe każdy w równym stopniu jest genialny !

Opublikowano

Mnie chodzi własnie o to, że nowa kultura ma byc własnie kulturą, a nie jakims , za pzreproszeniem-bełkotem, typu makaronizmy barokowe. to, co Pani proponuje, jako poezje, dla mnie poezją nie jest i nie będzie. Mnie już zszokowac trudno, łatwiej zniesmaczyc-a stawianie pomnika takiemu pokoleniu - i uważac to za poezje wysokich lotów, to trochę nie ma miejsu. Sa tutaj osoby młode, nawet bardzo młode, a piszą innym językiem, dbaja o ten nasz język. nie jestem przekonany - w dziale P zapewne byłbym lagodniejszy, ale w tym niby dziale ZNANYCH poetów - to faktycznie się robi trochę smieszne.
Zatem lepiej zając się faktycznie wartościowszą młodzieżą od tej zaproponowanej tutaj, uczyc ich,wspierac jak nie mówic, a nie wmawiac, że taka jest "duchowośc młodzieży". co to za mlodzież, co kondoma nawet nie potrafi nałożyc ?
A juz pominąłem zupełnie fakt formy tego wiersza, a to dlatego, że takowej nawet nie widzę. Trudno, zobaczymy jaka ta przyszłosc nasza będzie - mam nadzieje, że nie taka: bełkotliwa, krzykliwa i o niczym.
Nie popieram.

Opublikowano

Drogi Panie K.Krzywiak wyczuwam w pana wypowiedzi pewną dozę zazdrości poetyckiej, pewną dozę smutku... to Pana problem mam nadzieję że Szanowny Pan dojdzie do zgodności z swoim sensem istnienia.. bo coś się Pan mija... już nie mówiąc z pozytywnym nastawieniem do świata. Przeczytałam sobie Pana wiersze.. no cóż.. jeśli chce się być autorytetem trzeba sememu na to zapracować... śmieszne jest to co Pan pisze.. bardzo śmieszne.. kunszt bełkotu Pan Szacowny też prezentuję więc proszę troszkę się powstrzymać z emocjami.. mówi przecież Pan do kobiety.. jeśli tak Pan woli średniowiecze polecam kodeks rycerski i troszkę milczenia... chciałoby się powiedzieć.. mniej leczenia własnych kompleksów ale pewnie posunęłabym się za daleko..
cóż ja na to poradzę że Pan nie rozumie tego wiersza.. no cóż.. hehe szat rozdzierać nie będę. Pańska wypowiedz komentarz niczego mnie nie nauczył, jeśli komentować to na MIŁOŚĆ BOSKĄ znać się na tym , szczytem nie profesjonalizmu jest napisać o wierszu : " bełkot" nie bełkot.. "bzdura" nie bzdura.. ręce opadają ... naprawdę... na reszte niechce mi isę odpisywać.. bo niewiem z kim mam do czynienia zapewne z jakimiś 30letnimi nihilistami..
mimo wszystko pozdrawiam serdecznie :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



hehehehe - jest tylko jedna różnica - ja siebie wydaje w P i nie pieprze, jaki to genialny poeta jestem. To raz, dwa - to, co pani piszę, ma się do mojej oceny jak kwiatek do kożucha - ja pisze o marnym tekście, a pani mi o sensie istnienia. Brawo. A to co pni przeczytała, to tylko częśc dorobku, bo kilkadziesiąt wierszy usunąłem. Dlatego - nie pzreczytała pani moich wierszy. A co do kobiety - ja widze nick, nie kobietę, zatem nie mam zamiaru tutaj nic zmieniac, tylko czemu pani sie odwołouje do kodeksu 500 - letnich nihilistów ???
Zatem jeszcze raz - niech pani sobie sprawdzi w słowniku co to jest makaronizm, dlaczego to napisałem i jakies wnioski wyciągnie, bo następnym razem będe mniej miły.
Opublikowano

mężczyzna bez klasy
poeta próżny
przegadany
poeta przez duże P
skrajny ignorant
pusty
niesympatyczny
nie zachęcający
zapewne samotny jak patetyczny księżyc
po prostu
M. Krzywiak.
ps: ja mam słownik z 2006 roku zapewne Pan ma z 1950..... to zamyka wszelkie dyskusje.
i ps: Stwierdzenie następnym razem będę mniej miły - Proszę pana ile Pan ma lat? ... 15 ?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ostatni wpis tutaj - próżny, no pewnie, przegadany - bo wdaje się w głupie dyskusje, czy przez duże P-jak kto uważa, nie ignorant, ale potrafie odróżnic badziewie od poezji itd...
zatem - widzę, że geniusz pokolenia ominął regulamin - ja oceniam tekst, a życie i poglądy autora mam gdzieś, zachęcac nikogo nie chce, każdy ma swoje zdanie, moje jest na nie, zatem ta szarpanina jest bez sensu, a lat mam podobno 30 - ale widzę, że już zeszło na 15, hehehe.

Tutaj tyle-będzie dobry wiersz, będzie dobra recenzja, to proste jak drut. Na razie jest taki gniotek, więc recenzja jest taka jaka jest. Opinia raczej- bo życie seksualne nastolatków - a o tym jest ten nieudolny tekst-mnie nudzi jak fiks.

Do zobaczenia przy następnym wierszu, tutaj to mój ostatni wpis.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 @Rafael Marius @Jacek_Suchowicz   Za mistrzem...   Fraszki to wszystko, cokolwiek myślimy, Fraszki to wszystko, cokolwiek czynimy; Nie masz na świecie żadnej pewnej rzeczy, Prózno tu człowiek ma co mieć na pieczy. Zacność, uroda, moc, pieniądze, sława, Wszytko to minie jako polna trawa; Naśmiawszy się nam i naszym porządkom, Wemkną nas w mieszek, jako czynią łątkom.    Dziękuję. 
    • nie pamiętam, kiedy to się zaczęło. czy wtedy, gdy furtka zgrzytnęła w środku nocy, jakby ktoś szukał wejścia nie na posesję, ale do mojego ciała. czy wtedy, gdy znalazłem pod wycieraczką zardzewiały gwóźdź, wygięty na końcach, gotowy wbić się w dłoń, w serce, w sen, jakby już wiedział, gdzie trafić. a może wcześniej. gdy jego córeczka biegała po ogrodzie i krzyczała do pustego powietrza: - nie ruszaj mamy. - nie ruszaj mamy. jakby ktoś stał tuż obok, dokładnie tam, gdzie nic nie powinno stać. robert był idealny. punktualny. pomocny. uśmiech miał gładki jak szkło polerowane w laboratorium cieni, tak czyste, że nie zostawiało odbicia. ale oczy… gdy w nie patrzyłem, zimno zaczynało się we mnie poruszać, powoli, jakby znało drogę. w źrenicach coś było - nie ciało, raczej miejsce po nim. głód bez kształtu, po czymś, co już zjadło swoje imię i nauczyło się patrzeć dalej. jego cień czasem nie nadążał. spóźniony o ułamek sekundy, jakby musiał się zastanowić, czy jeszcze chce za nim iść. kiedy mówił, odbicie w szybie nie otwierało ust. jakby coś z jego wnętrza słuchało osobno. pierwsze ciało we wrześniu. drugie w październiku. trzecie w grudniu, tuż przed świętami. kolejne w marcu. zawsze młotkiem. zawsze kobiety. zawsze noc. ostatnia, trzynaście lat. media pisały o „fryzjerze”. o tym, że wkładał im włosy w dłonie, jakby chciał, żeby coś jeszcze miały przy sobie po śmierci. ja wiedziałem wcześniej. widziałem go nocą z czarną torbą, spokojnego, jakby wracał z miejsca, gdzie wszystko było już załatwione. zacząłem dziennik. czasem kartki były ciepłe. jak skóra po czyimś dotyku. znały mój charakter pisma, zanim nauczyłem się go pisać. atrament pachniał metalem, zanim dotknąłem pióra. każdy krok. każdy oddech. każdy cień. śniłem o nim. za niego. czułem chłód żelaza, puls dłoni tuż przed śmiercią, serce drugiej osoby sekundę przed tym, jak świat przestaje się do niej odzywać. czasem nie wiedziałem, czy zapisuję, czy tylko pozwalam, żeby przechodziło przeze mnie. wysłałem anonim do policji. zdjęcia. cisza, która nie miała końca, tylko głębokość. potem list. w środku zdjęcie mojej córki. jej twarz - zamarznięta w półuśmiechu, jakby ktoś kazał jej nie oddychać. na odwrocie odcisk błotnistego buta. ciężki. pewny. tej nocy córka nie spała. chodziłem, zapalałem i gasiłem światła, sprawdzałem zamki, jakby dom mógł się jeszcze obronić. - tato? jej oczy patrzyły jak okna do innego czasu, takiego, który już się wydarzył, ale jeszcze nie dotarł. - tato… czy to, co patrzy przez twoje oczy, też śni? poszedłem do roberta. drzwi otwarte. on w kapciach. dziecko przy nodze. kolęda w tle. jabłka z goździkami. zapach, który powinien być bezpieczny. - potrzebujesz czegoś? zapytał. - nie. tylko… porozmawiać. uśmiechnął się. nachylił, jakby mówił nie do mnie, tylko do mojego odbicia: - trudno jest być tylko niewinnym, prawda? zamknął drzwi. zbyt cicho. zbyt dokładnie. jakby zamykał nie dom, ale proces. od tej nocy nie śpię. palę, bo dym zagłusza coś słodko-mdłego, jak gnijące jedzenie w ustach, jak obietnica, która już się psuje. czasem czuję coś obcego na dłoniach, jakby pamiętały pracę, której nie wykonałem - jeszcze. w szafie młotek. obok różowy bucik. nie od mojej córki. nie od nikogo, kogo znam. w dzienniku zapiski, które nie są moje: „nie krzyczała.” „skóra pod paznokciem.” „kolor włosów: ciemny blond. zbyt młoda.” litery są równe. spokojne. jakby pisane bez pośpiechu. pod poduszką pukiel włosów. idealny. zimny. jakby jeszcze o czymś pamiętał.   nie córki. nie wiem czyj. w nocy śniłem, że śpię. we śnie śniłem, że wstaję. obudziłem się w łazience. nóż do tapet w ręce. lustro zaparowane. ktoś narysował na nim odwróconą trójkę. znak, który wyglądał, jakby zawsze tam był, tylko czekał, aż zacznę patrzeć. coś drgnęło za mną. - tato? córka stała w drzwiach. czerwone plamy na jej palcach pulsowały, jakby nie były plamami, tylko miejscami, przez które coś oddycha. jej spojrzenie było spokojne. rozumiała więcej, niż powinna. - nie wychodź,  szepnęła. rano młotek w kieszeni. zardzewiały. ciepły. jakby oddychał wspomnieniami poprzednich nocy. trzymałem go jakby był mój od zawsze, pamięta mnie dłużej, niż ja pamiętam siebie. na ścianie nowe lustro. odbicie nie moje. przechodzę obok. moje oczy patrzą na mnie, jakby znały coś, czego ja jeszcze nie wiem. moją przyszłość. czuję już. coś we mnie patrzy przeze mnie. coś śni przez moje dłonie, przez moje ciało, przez moje dziecko. coś, co nie jest tylko innym. coś, co jest mną, zanim ja sam będę. coś, co ma więcej wspomnień z przyszłości niż ja z przeszłości.                
    • mam życiorys spisany na kolanie popruty profil z facebooka mechanizm iluzji i zaprzeczeń opancerzony wokół dendrytów mam gumę turbo i młodość za sobą   schowałem niewypowiedziane w równaniach bez reszty drobne nieścisłości zaliczone zostaną w błąd pomiaru   czarne poranki gdy nic nie trzeba chcieć czyste życie hemoglobiną wypełnia krew   podmiot nie jest dany podmiot stwarza się   patrzy na mnie kriszna w kołysce w całej osobie liczby pojedynczej tuż przed podziałem przed brakiem zanim rachunek zdań nazwie pierwszą rzecz    
    • Alana za siksą wąski sazan. Ala
    • Jem sód od ósmej   Ech, cmokam! Sód ósmakom chce   I namakam. Sód od ósmaka Mani   Sód ułud. Ós!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...