blazej jablonski Opublikowano 18 Marca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 18 Marca 2006 ona, pełna rozkoszy, na deskach parkietu na szkrzydłach wolności budzi pożądanie czarne jej oczy upite tajemniczością przeszyły go dłonie z rozkoszą ukazały kobiecość włosy-onieśmieliły ona tańcząc buduje pożądanie i spotkali się jej dłonie jego szyja ramiona drżą onieśmielone pani moja rozpal mnie rzekł szptem do ucha niech wiruje świat w rozkoszy pocałunków twoje ciało moje ciało kochać się z tobą to radość kochać się z tobą to grzech bądź we mnie na zawsze bądź światłością bóg rzekł niech stanie się światłość i stała się zobaczyłem lucfera spadającego z nieba i judasza całującego jezusa
Vera_Ikon Opublikowano 18 Marca 2006 Zgłoś Opublikowano 18 Marca 2006 Coż, przyznam szczerze, żę na początku zupełnie mi się nie podobał. Taki banalny i schematyczny. Pożądanie, rozkosz, drżenie itd... Aż do "światłości" - ona Cię ratuje. Od tego momentu jest na 5. Bardzo przypadł mi do gustu ten fragment. Ale resztę radzę poprawić. pozdr serdecznie Weronika
Ewa Rajska Opublikowano 18 Marca 2006 Zgłoś Opublikowano 18 Marca 2006 zdaje się, że imiona pisze się wielkimi literami. i imię Boga także. dobrze się czyta. ta światłość zdecydowanie na tak:) pozdrawiam cieplutko ER
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się