piernik Opublikowano 11 Marca 2006 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Marca 2006 ileż to razy przebiegałaś przez sad pełen jabłoni zrywając owoce rumiane między malinami a kubkiem żeby potem w cieniu brzozy zajadać zachody słońca dach strzechą kryty puszczał deszcz przodem przez małe okna oczko mrużyła burza niestraszna albo stodoła pełna łąki łaskotanie siana za kołnierzem stukot końskich kopyt na twardym klepisku nigdy nie zapomnisz jak żaby rechoczą wesoło między podwieczorkiem a pacierzem kiedy zaczęli mówić że babcia choruje nie wierzyłaś teraz tylko wspomnienie albo stodoła pełna łąki łaskotanie siana za kolnierzem stukot końskich kopyt na twardym klepisku
jacek_sojan Opublikowano 13 Marca 2006 Zgłoś Opublikowano 13 Marca 2006 "puszczał deszcz przodem" - niefortunne w wybrzmieniu; ta chorująca babcia na końcu cały tekst położyła - na katafalku! J.S. może mniej familijnie? i mniej dosłownie? a bardziej domyślnie?poetycko? metaforycznie? J.S.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się